wtorek, 24 grudnia 2013

Chapter 12

Może zacznę życzeniami, okej?
(nastrój)
W tym specjalnym dniu, życzę Wam spełnienia marzeń,
Aby każdy dzień dostarczał wielu miłych wrażeń,
Byście wszyscy czuli się bezpiecznie,
Doświadczali miłości bliskich wiecznie,
Żeby szczęście nie opuszczało Was nawet na krok
I było Wam wesoło przez cały przyszły rok. [i dłużej :)]

~by Angelika "Angie" R. 

Co do innowierców, którzy mogą być tu obecni. Życzę Wam tego samego, nieważne czy jest to dla Was zwykły dzień czy też inne obchody. Chciałabym, aby wszystkich wypełniło to samo szczęście, a katolików w dodatku Magia Świąt.
Jak obiecałam, ten post jest dłuższy, to taki prezent świąteczny ode mnie. Zapraszam do czytania :)
__________________________________________________
~*~
 -Słuchajcie, zaprosiłem kogoś na ognisko! - zawołałem od razu, kiedy wszedłem do domu Louisa, gdzie mieliśmy się spotkać w sprawach organizacji imprezy.
Wszedłem do kuchni, gdzie wszyscy już siedzieli. Z rozmachu odsunąłem sobie krzesło i usiadłem na nim. Wszystkie spojrzenia były skierowane na mnie. Wiedziałem, że przeczuwają, kim jest zaproszona przeze mnie osoba. No wszyscy po za Harrym. Ten nie był w ogóle niczym zainteresowany. Po prostu siedział i bawił się najnowszym modelem iphona.
-Kto to? - odezwał się pierwszy Liam. Wiedział, że jemu nie skłamię, choćbym chciał.
-Julia - powiedziałem już nieco ciszej. - Jest teraz moją dziewczyną - oznajmiłem dając lekki nacisk na przedostanie słowo.
Harry wbił we mnie swój gniewny wzrok, zaciskając mocno palce na urządzeniu. Po chwil gwałtownie zerwał się z krzesła, a iphone, którym się bawił wylądował na podłodze. Loczek rzucił nim ze wszystkich sił w ścianę. Sprzęt rozwalony opadł na ziemię. Jego wściekłe tęczówki przeszywały mnie, kiedy starał się oponować złość. Po chwili zamknął powieki i gdy je otworzył po kilkunastu sekundach, wydawał się być już spokojny, jednak jego oczy stały się jakby wilgotne. Usiadł na krześle i wziął głęboki oddech. 
Patrzyliśmy na niego oszołomieni.
-Co? - zapytał, lekko zirytowany tym, że świdrowaliśmy go wzrokiem.
-Nic - odparł Louis.
-Kurwa, organizujcie sobie sami to gówno! - warknął nagle, ponownie podrywając się z krzesła. Odrzucił na bok zeszyt, który leżał przez siedzeniem, które wcześniej zajmował, a potem odszedł. Po prostu zostawił nas samych w kuchni.
Nie mógł tego strawić. Wiedziałem, że jego będzie trudniej przyzwyczaić do tego, że jestem w związku z Juls, ale przecież nie mogłem tego ukrywać, prawda?
~*~
Kolejny dzień spędziłam samotnie w wynajętym przez siebie pokoju. Niall chciał się spotkać, ale powiedziałam mu, że gorzej się czuję. Pytał, czy to przez to z Michałem, a ja przytaknęłam. Była to najszczersza prawda. Odkąd uporałam się z myślą, że jestem w związku z Niallem (stało się to na wieczór, kiedy zobaczyłam swoje pierwsze zdjęcia z blondynem na twitterze), poważniej zaczęłam myśleć o ucieczce Michała z więzienia. Cały czas siedziałam jak na szpilkach i nerwowo kręciłam się po pokoju. Aby uniknąć większej ilości rozmyśleń, resztę dnia prawie w całości przespałam. W środę nie było ze mną ani trochę lepiej i gdyby nie Sophie, która usilnie próbowała się ze mną skontaktować, to chyba oszalałabym w domu. Wyciągnęła mnie z mojego obecnego miejsca zamieszkania i oczywiście wypytała o powód mojej nagłej zmiany decyzji. Nie pewna co jej powiedzieć, skłamałam, że bardzo tęskniłam za Londynem i opowiadałam o tym mamie, więc ta zrobiła mi niespodziankę i przyjechała po Anne. Jakimś cudem to łyknęła, mimo, że byłam słabym kłamcą.
Po południu Niall zaproponował kolejne spotkanie, ale musiałam go zbyć, gdyż miałam dosyć bolesne dni płodne. Obiecałam za to szybka rehabilitację, czyli podwójne spotkania, gdy poczuję się lepiej. Oczywiście nie odwołałam się od ogniska. Nie mogłam nawalić, zwłaszcza, że chciałam aby chłopacy wiedzieli. Miałam też nadzieję, że Sophie, której wcześniej wyznałam to, dochowa tajemnicy i nie powie wcześniej Lou.
W czwartek o 17 miało rozpocząć się to całe ognisko, więc zaczęłam swoje przygotowania wpół do czwartej. Miałam problem z ubiorem, ponieważ nie chciałam wyjść przy chłopakach na jakąś łazęgę, a prawie wszystkie moje ciuchy był jeszcze sprzed porodu, więc wisiały na mnie. Nie miałam kasy, żeby kupować sobie nowe rzeczy, więc chodziłam w czym popadnie. Byłam zdesperowana, gdy już trzeci raz przeszukiwałam walizkę i nic w niej nie znalazłam. Mogłabym pójść na zakupy, ale tutaj było jeszcze drożej niż w Polsce, po za tym brakowało mi czasu. Zrezygnowana, sięgnęłam po swoją komórkę i wybrałam numer Sophie.
-Cześć, jesteś sama czy Louis już u ciebie jest? - zapytałam.
-Nie przyjeżdża po mnie. Zajmuje się organizacją. Coś się stało?
-Nie mam w co się ubrać. Błagam, pożycz mi coś...
-Julia, jesteś teraz chudsza ode mnie - przypomniała.
-Kiedy się poznałyśmy byłaś taka jak ja teraz, nie możesz mi pożyczyć swoich starych rzeczy? - prosiłam.
-Nie mam już ich - odparła. - Czekaj, poszukam czegoś i zaraz ci przywiozę, okej? A jaki styl?
-Prosto i elegancko. Nie chcę wyglądać nie wiadomo jak...
-Jasne, ogarnij się trochę i jak przyjadę masz być gotowa, to ubierzesz się i pojedziemy razem - powiedziałam.
-Niall po mnie przyjeżdża - odparłam.
-To napisz mu, że nie musi - rzekła jak gdyby nigdy nic.
-Dobra - zgodziłam się.
-Podaj mi adres - poprosiła.
-Wyślę ci smsem - odparłam. - Dzięki i do zobaczenia - pożegnałam się, a następnie zaczęłam wystukiwać adres w wiadomości.
Kiedy smsy do Soph i do Nialla zostały wysłane, poszłam do łazienki się jakoś przygotować, ale właściwie nie za bardzo miałam jak. Rzeczy, które mama miała mi przysłać pocztą, miały się pojawić dopiero za kilka dni i wątpiłam, aby wysłała mi wszystkie moje kosmetyki.
Zmoczyłam trochę włosy i zabrałam się za zakręcanie ich na szczotce. Na szczęście, że ja i mama miałyśmy dwie suszarki, więc ona przywiozła mi swoją, a moją zabrała ze sobą. Kiedy moje włosy już lekko się kręciły, obrysowywałam kredką kontury swoich oczu. Następnie wytuszowałam rzęsy, a błyszczykiem pomalowałam usta. Mogłabym zrobić sobie mocniejszy makijaż, gdyby większość moich kosmetyków nie pojechała do domu.
Pozostało mi tylko czekanie. Sophie pojawiła się dopiero piętnaście po czwartej. Gdy rozległo się pukanie do drzwi, od razu zerwałam się by otworzyć.
-Wow - skomentowała od razu. - Nie mogłaś się po prostu wprowadzić do mnie? - zapytała patrząc na mój obskurny pokój.
-Nie. Nie chcę, aby media miały mnie teraz na oku - wyjaśniłam i wciągnęłam do środka blondynkę.
-No to tak... Mam te rzeczy. Wzięłam kilka, żebyś mogła wybrać - poinformowała mnie i zdjęła plecak ze swoich ramion, a następnie podała mi go.
Podziękowałam jej i usiadłam na kanapie, na którą po chwili wywaliłam ubrania. Po krótkim przejrzeniu zwartości, zdecydowałam się na bardzo ładny zestaw. Przebrałam się szybko w łazience, a potem zgarnęłam do pożyczonej od przyjaciółki torby najpotrzebniejsze rzeczy. Sprawdziłam szybko czy wszystko mam i oznajmiłam blondynce, że jestem gotowa.
Zamknęłam swój pokój na klucz i razem udałyśmy się na dół. Byłam zaskoczona, kiedy zobaczyłam, że kierujemy się do najnowszego BMW. Skąd ona miała na niego pieniądze?
Widząc moje szeroko rozwarte usta, Sophie postanowiła odpowiedzieć na moje niezadane pytanie.
-To Louisa. Pożyczył mi - wyjaśniła.
-Już myślałam, że twój - powiedziałam.
-No coś ty! Na razie jestem spłukana.
Wsiadłyśmy do auta i po zapięciu pasów bezpieczeństwa, ruszyłyśmy. Przez jakiś czas spokojnie sunęłyśmy po zatłoczonej ulicy. W końcu Soph, skręciła na stację, gdyż kończyło się paliwo. Gdy ona poszła tankować, ja wyciągnęłam trochę nogi i wtedy poczułam, że coś pod nimi mam. Odpięłam pas i schyliłam się, żeby sięgnąć po rzecz, która znalazła się przypadkiem pod moimi stopami. To była szara wełniana czapka, taka sama jak nosił Harry. Chwilę musiałam pomyśleć, żeby do mnie dotarło, że to właśnie jego czapka. Poznałam ją po tym, że metka w środku była wręcz wyszarpana, po za tym pachniała chłopakiem. Czułam jej zapach mimo, że nawet jej nie wąchałam. Wiedziałam, że to przez tęsknotę.
Kiedy zobaczyłam, że Sophie idzie już do samochodu, kierowana impulsem wsadziłam czapkę do torebki. Nie wiem dlaczego, ale tak bardzo pragnęłam mieć przy sobie coś co było jego. Czułam, że tak będzie mi lżej.
-Możemy jechać - oznajmiła mi.
-Ta... - przytaknęłam, lekko zdenerwowana, że zobaczyła, co chowam do torebki. To się chyba jednak nie stało, ponieważ nie powiedziała nic.
Przez resztę drogi słuchałyśmy różnych piosenek w radiu i gadałyśmy o bzdetach. Wiedziałam, że Soph stara się omijać temat Anne, zarówno jak i Nialla. Chodziło głównie o to, że najpierw jej powiedziałam, że mogę się w nim zakochać, potem przy alkoholu przyznałam, że Harry jest najważniejszy, a następnie związałam się z blondynem. To poplątane, ale zadecydowałam właśnie tak. Dzięki Kasi.
Po za tym... To, że stwierdziłam, że pomyliłam swoje uczucie z uczuciem Nialla, nie znaczy, że przestałam uważać, iż mogę się w nim zakochać. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy w związku.
Kiedy dojechałyśmy w odpowiednie miejsce, okazało się, że jest tu o wiele więcej ludzi niż wspomniał mi Niall. Wszędzie kręcili się jacyś znajomi chłopaków.
Polana miała pozawieszane wszędzie od drzewa do drzewa kolorowe sznurki i balony. W koło grała muzyka, która była prawie przekrzyczana przez rozmowy rozmaitych ludzi. Poczułam się lekko przerażona i jakby ogłupiała. Spodziewałam się czegoś innego. A mianowicie skromnego ogniska w gronie najbliższych znajomych chłopaków. Ale może to i lepiej, że jest tyle osób. Przynajmniej istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że będę musiała rozmawiać z Harrym, no i nikt nie będzie na mnie zwracał uwagi.
-Ile tu jest ludzi? - zapytałam.
-Lou mówił, że około setki. Prawie wszyscy są z x-factora lub po prostu są przyjaciółmi czy rodziną - powiedziała jak gdyby nigdy nic.
-Jak to ma się w ogóle odbyć? Niall nic mi nie mówił.
-Normalnie. Wielka impreza i chlanie na całego. Jest rozpalone kilka małych ognisk, każdy siedzi przy innym, w zależności od tego gdzie chce. My akurat jesteśmy z zespołem, nowym menadżerem chłopaków i dziewczynami, które zaprosili - odparła.
-Czyli siedzimy... z Harrym?
-Tak, masz z tym jakiś problem? Mówiłaś, że odkąd jesteś z Niallem stał ci się bardziej obojętny - wypomniała mi.
Wiem co jej mówiłem, problem tylko w tym, że teraz wcale tak nie czułam. Stresowało mnie to spotkanie, tyle czasu się nie widzieliśmy. Nie byłam pewna, czy będę w stanie spojrzeć w oczy chłopakowi. I co się ze mną stanie, jeśli faktycznie to zrobię?
Ja i Soph, zaczęłyśmy się przeciskać przez ludzi, aż dotarłyśmy do ogniska, przy którym miałyśmy siedzieć. Od razu w oczy rzuciły mi się znajoma twarz Zayna, Liama, Nialla i Louisa. Mulatowi towarzyszyła jakaś niebiesko włosa dziewczyna, która aktualnie stukała coś na klawiaturze telefonu. Wiedziałam, że jest z nim, bo w specyficzny sposób opierała się o jego ramię. Przy boku Liama natomiast, znalazła się krucha dziewczyna o kruczoczarnych lokach. Była skulona, jakby bała się cokolwiek powiedzieć. Lou i Niall siedzieli sami, oddaleni od siebie. Nie było ani menadżera, ani Harry'ego. Ale był tu za to ktoś inny. Dziewczyna o blond włosach. Wydawała się młodsza ode mnie. Siedziała sama, bawiąc się kosmykami włosów. Już wiedziałam, że to nowa dziewczyna Harry'ego. Po prostu to czułam.
Louis i Niall zerwali się, gdy nas zobaczyli. Obaj zgodnie przywitali nas całusami w policzek, a następnie poprosili o zajęcie miejsc koło siebie.
Czułam się dziwacznie, siedząc w grupce dawnych znajomych, którzy teraz patrzyli na mnie spod byka. Niall aby dodać mi otuchy, splótł swoje palce z moimi, ale jeśli mam być szczera, to jeszcze bardziej mnie to zestresowało.
I wtedy go dostrzegłam. Harry szedł z jakimś starszym mężczyzną. Obaj trzymali po dwa kubki piw w rękach i śmiali się z tego, o czym rozmawiali. Wzrok Loczka przeniósł się na ognisko i wtedy mnie zobaczył. Uśmiech z jego twarzy automatycznie zniknął, potknął się i wylał oba napoje na trawę. Nie zainteresował się jednak tym. Stał jak wryty i przyglądał mi się. Jego jabłko Adama poruszyło się przy przełykaniu śliny.
-Dzięki, Harry, za doniesienie piwa - powiedział Zayn, chcąc odwrócić jego uwagę ode mnie.
-Sorry - przeprosił. - Iść po następne?
Ten jego głos. Ta charakterystyczna chrypka. To sprawiło, że zadrżałam, a w moim brzucho poczułam delikatny ucisk. Tak za nim cholernie tęskniłam.
-Ja pójdę - oznajmił Liam. - Nie mam dziurawych rąk - powiedział i podniósł się ze swojego pieńka, na którym siedział, a potem zniknął w gęstwinie ludzi.
Harry usiadł na miejscu obok blondynki, czyli dokładnie naprzeciwko mnie, starając się omijać mnie wzrokiem.
-To co cię do nas sprowadza? - zapytał mnie Louis. - Ponownie.
-Lou! - syknął na niego Niall, chcąc mnie bronic.
-Co? Ja tylko pytam - powiedział niby oburzony.
Niall podał mi jedno z piw, które trzymał w ręku. To zaskakujące, że dopiero teraz zauważyłam, że je trzyma.
-Chciałam odwiedzić Sophie - odparłam.
-Ale wciąż tu jesteś, a z tego co się orientuję, miałaś niedawno lot - przypomniał mi.
-Stęskniła się za Londynem, więc mama pozwoliła jej zostać - uratowała mnie z opresji Sophie, która wyjęła z ręki Lou, jego kubek i pociągnęła kilka łyków piwa przez słomkę.
-Tak nagle? A co z biletem? - zapytał.
-Przepadł - odparłam, wgapiając się w ciecz znajdującą się w kubku, jakby była najciekawszą rzeczą na świecie.
-Nie szkoda ci było pieniędzy? - drążył.
Na szczęście z opresji wyratował mnie Liam, który pojawił się z alkoholem. Podał jeden kubek Zaynowi, a drugi zatrzymał dla siebie. Zajął swoje poprzednie miejsce i spojrzał na mnie tym dziwnym wzrokiem, którym patrzyli na mnie wszyscy. Jakbym była nie na swoim terytorium lub po prostu niemile widziana. I tak też było.
-Słuchajcie, Ed rozkręca bibę - powiedział Liam. - Już gadał z DJ, zaraz będziemy tu mieli imprezę jak w prawdziwym klubie! - zapowiedział.
-Niall, mogę stąd iść? - zapytałam szeptem blondyna. - Proszę.
Tutaj zakończył by się 12 rozdział :) Zapraszam dalej
-Spokojnie - odpowiedział mi tak samo cicho. - Przyzwyczają się. Muszą.
I wtedy z głośników huknęła mocniejsza muzyka. Wszyscy z innych ognisk od razu zerwali się by iść potańczyć ze swoimi towarzyszami. Tylko nasze grono pozostało na swoich miejscach. Niby wiedziałam, że chcą iść, ale coś jakby ich powstrzymywało. Wiedziałam co. A raczej kto. To przez Harry'ego. Czuli, że on nie pójdzie tańczyć i nie chcieli go w tym wąskim gronie, składającym się również ze mnie, zostawić samego. Wiem, że już mnie nie kochał, ale rozumiałam jego specyficzne zachowanie. Po prostu to dziwne spotkać kogoś, kto zostawił cię w tak brutalny sposób. Bez słowa.
-Nie idziecie się pobujać w rytm? - zapytał Harry upijając łyk piwa, które wcześniej wziął od swojego nowego menadżera.
-Wiesz... Moglibyśmy, ale... - zaczął Liam
-Och, dajcie spokój - fuknął na nich Harry i zerwał się z miejsca, a potem zniknął gdzie w tłumie.
-To ten... - zaczął Niall. - Tak w ogóle to jest Eva - powiedział i wskazał na czarnowłosą, przylepioną do boku Liama - To Lisa - kiwną głową w kierunku dziewczyny, bawiącej się telefonem. - A to Lottie - przedstawił ostatnią nieznaną mi osobę, której tak naprawdę wcale nie chciałam poznawać.
-Ja jestem Julia - powiedziałam. Nie chciałam się odzywać, ale głupio by było gdybym się nie przedstawiła.
Eva i Lottie skinęły głowami, natomiast Lisa w ogóle nie zwróciła na mnie uwagi. Nie wiem co takiego robiła w tej komórce, że było na tyle ważne, iż nie mogła jej nawet na moment odłożyć. Jeżeli to nowa dziewczyna Zayna, to bardzo mu współczułam. Spędzanie z nią czasu pewnie opierało się głównie na nudzie, a jeśli coś od niej chciał, najprawdopodobniej pisał smsa, nieważne, że siedziała obok.
-Niall, po prostu ją stąd zabierz - rzucił chamsko Louis. Wiedziałam, że zawiniłam, ale to było podłe. Nie sądziłam, że Louis może tak ranić. - Nie widzisz co się z nim dzieje?
-Lou - syknęła na niego cicho Sophie.
-On ma rację - przyznał Zayn. - Nie powinieneś był jej tu przyprowadzać - zwrócił się do Nialla. Mówili o mnie, jakby wcale mnie tam nie było.
-Pójdę - powiedziałam, podnosząc się z drewnianego pieńka, ale Niall chwycił mnie za dłoń i ponownie posadził.
-Jest teraz moją dziewczyną i musicie się z tym oswoić. I nie życzę sobie, żebyście byli dla niej tacy. Nieważne co zrobiła Harry'emu - pociągnął rozmowę zupełnie ignorującą moją osobę.
Nagle Louis poderwał się ze swojego miejsca. Chwycił za dłoń Sophie, nakazując jej robić to sama. Posłała mi nieporadne spojrzenie i zniknęła razem z Louisem wśród tłumu. To samo, tylko mniej spektakularnie, zrobił potem Liam z Evą. Zayn szturchał Lisę w ramię, ale ta była zajęta zbytnio swoją zabaweczką. Kiedy szepnął jej coś na ucho, zbulwersowana schowała komórkę, a następnie odeszła. Mulat poszedł za nią nie zwracając na nas uwagi.
Przy ognisku zostałam ja, Niall i Lottie. Dziewczyna chyba była trochę skrępowana zaistniałą sytuacją. Wcale się jej nie dziwię, pewnie o połowie tego syfu nie miała pojęcia, po za tym, raczej wątpię, że miło jej było słuchać o tym, że skrzywdziłam jej chłopaka.
Zaczęłam się nerwowo kręcić na swoim miejscu, chciałam stąd iść. Nie czułam się komfortowo w towarzystwie niebieskookiej blondynki, która świdrowała wzrokiem swoje pomalowane na żółto paznokcie.
W pewnym momencie, zadzwoniła moje komórka, co ucieszyło mnie niezmiernie. W końcu miałam szansę oderwać się od irytującej ciszy, jaka nastała, gdy chłopcy się rozeszli. Jak najszybciej przerwałam dzwonek, wciskając zieloną słuchawkę. Zatkałam jedno ucho, a do drugiego przycisnęłam komórkę.
-Halo?! - krzyknęłam.
-Nie zgadniesz, gdzie jestem! - usłyszałam radosny świergot Kasi.
-Nie zgadnę - odparłam, nie mając za bardzo humoru na zagadki.
-Mam wakacyjne praktyki w wydawnictwie, co już wiesz i wysłali mnie do Londynu, żebym przeprowadziła wywiad z tym twoim One Direction na temat pięciolecia! Możemy się spotkać! - pisnęła. - A co u ciebie tak głośno? - zapytała.
-Jestem na tym pięcioleciu - powiedziałam.
-Co? Jak to? Zarobiona jestem, nawet nie mam pojęcia co się teraz w sieci dzieje. Jebnij historię w skrócie - poprosiła.
-W skrócie? Jestem w Londynie od 6 dni, bo... Mój brat na wolności - wymigałam się od wymawiania jego imienia, gdyby ktoś mnie podsłuchiwał. Może nie zrozumieć tego o czym mówię, ale imię każdy wyłapie - więc tu siedzę. Weszłam w związek z Niallem, który zapłaci za operację Anne - powiedziałam i poczułam, że blondyn patrzy na mnie. Wyłapał swoje imię i imię mojej córki.
-Wow, wow, wow - usłyszałam. - To widzę, że się napracuję podczas tego wywiadu. Będzie o co pytać. Chcesz być moim anonimowym źródłem?
-Nie mam nastroju na żarty - odparłam.
Muzyka wkoło ucichła i ludzie jakby przestali gadać.
-Czekaj moment - poprosiłam, odsuwając od ucha telefon.
-Co się dzieje? - zapytałam Nialla.
-Nie mam pojęcia - odparł.
Wstałam ze swojego miejsca, ale tłum całkowicie zagradzał mi widok na miejsce, w którym powstało zamieszanie. Modliłam się tylko, żeby Harry nie był jego stwórcą.
Nie mogąc dostrzec co się dzieje, ustałam na pieńku, na którym dotychczas siedziałam i wyciągnęłam głowę, aby dostrzec przyczynę całego zamieszania. Dj puścił jakąś spokojną melodię i wtedy z tłumu wyłonił się Louis. Był ubrany inaczej niż zapamiętałam, kiedy odchodził. Musiał iść od razu, kiedy odszedł, się przebrać, ponieważ widzieliśmy się jakieś 10 minut temu. Miał na sobie czarny smoking, a w ręku trzymał bukiet czerwonych róż, natomiast w drugiej miał mikrofon.
-Hej, ludzie! - przywitał się. - Sorry, że tak przerywam zabawę, ale mam coś cholernie ważnego do zrobienia i chciałbym, żebyście wszyscy byli tego świadkami - zrobił krótką przerwę w swojej wypowiedzi, jakby czekał na odpowiedź, a potem kontynuował. - Dziś, jest tu z nami cholernie ważna dla mnie osoba. Mam na myśli Sophię Young. Zapraszam cię tu, kochanie - powiedział czule.
Dostrzegłam jak blondynka, onieśmielona i zupełnie skonsternowana wyłoniła się z tłumu i stanęła u boku swego ukochanego. Patrzyła zdziwiona po ludziach, zupełnie nie domyślając się o co chodzi. Ja również nie miałam pojęcia.
Przycisnęłam komórkę do ucha i odezwałam się.
-Louis właśnie robi jakiś cyrk.
-To mów, chcę być na bieżąco.
Wtedy brunet ponownie się odezwał.
-Jesteśmy razem może nie najdłużej, ale jednego jestem pewien, a mianowicie tego, że cholernie cię kocham - zwrócił się do niej, a następnie podał jej bukiet krwistoczerwonych róż. - Chciałem, by te kwiaty oddawały twoje piękno, ale jest to niemożliwe, ponieważ jedynie lustro potrafi je odzwierciedlić.
Dziewczyna patrzyła a to na kwiaty, a to w oczy Louisa. Nie domyślała się o co chodzi, natomiast ja już wiedziałam. Uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem.
-Panno Young - powiedział klękając na jedno kolanko i wyjmując z kieszeni małe srebrne pudełeczko. Otworzył je i ponownie przysunął do ust mikrofon. - Uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz panią Tomlinson?
Jej uśmiech automatycznie się poszerzył i głośno pisnęła.
-Louis właśnie oświadczył się Soph, zadzwonię później - powiedziałam i rozłączyłam się.
Zobaczyłam, jak Louis podsuwa mojej przyjaciółce mikrofon pod usta, a ona zbiera się by odpowiedzieć. Była cała rozemocjonowana, kiedy wypiszczała do mikrofonu "Tak". Louis rzucił mikrofon na ziemię i podniósł się, a następnie objął dziewczynę w tali i obrócił ją kilka razy w powietrzu. Kiedy postawił ją na ziemi, nałożył na jej palec pierścionek i wpił się w jej usta.
Poczułam lekkie ukucie zazdrości, gdyż sama tak chciałam, może nie z Louisem, ale... Chciałam. Mimo to radowałam się jej szczęściem. Jako pierwsza zaczęłam klaskać i wiwatować. Oczywiście publiczność od razu mi zawtórowała. Zeskoczyłam z pieńka i nie zważając na wszystkich, pobiegłam do przyjaciółki. Uściskałam ją mocno, nim zdążył to zrobić ktokolwiek inny.
-Gratulacje! - piszczałam, kiedy prawie wyciskałam z niej flaki.
-Jestem taka szczęśliwa! - powiedziała, a ja poczułam jak jej ciepłe łzy szczęścia, kapią na mój dekolt.
-Ja razem z tobą!
Uścisnęłyśmy się jeszcze mocniej, a po chwili odsunęłyśmy się od siebie i chwyciłyśmy za dłonie. Chwile podskakiwałyśmy piszcząc, a potem przypomniało mi się, że obok jest Louis i reszta ludzi. Głupio było gratulować tylko Sophie, więc chcąc nie chcąc musiałam podejść też do jej narzeczonego (boże, jak to pięknie brzmi). Stanęłam naprzeciwko niego i zrobiło się trochę niezręcznie.
-Moje gratulacje - odezwałam się w końcu. - To zdecydowanie najlepsza decyzja jaką mogłeś podjąć w życiu.
-Dzięki - powiedział.
Nie wiedziałam, czy mogę go objąć. W końcu, jakby nie patrzeć, wciąż jestem oprawcą jego przyjaciela. To ja go skrzywdziłam.
Widział, że się lekko waham. Był tak szczęśliwy, że sam wyszedł z inicjatywą i przytulił mnie delikatnie. Już po chwili mogłam załapać dlaczego.
-Tylko nie skrzywdź Nialla - szepnął mi na ucho, po czym odsunął mnie od siebie, uniemożliwiając odpowiedź.
Uśmiechnęłam się jeszcze do niego, żeby zamaskować swoje dziwne odczucie i postanowiłam wrócić na swoje poprzednie miejsce. Przy naszym ognisku siedział wciąż Niall i Lottie oraz wrócił Harry. Zajęłam miejsce obok blondyna i patrzyłam wszędzie byle nie na Loczka. On chyba też starał się na mnie nie patrzeć. Wyczuwałam to.
-Kto by się tego spodziewał... Mój brat już jest taki dorosły! - odezwała się pierwsza blondynka, chcąc przerwać tę cisze między nami.
-Louis to twój brat? - zdziwiłam się.
Spojrzałam na Nialla, który wgapiał się w piwo, które miał w ręku. Chyba w ogóle nie był zaintereswoany rozmową.
-Tak - odparła.
Miałam ochotę walnąć jakiś tekst na temat tego, że Harry jest w związku z siostrą swojego przyjaciela, ale ugryzłam się język i postarałam się nie nie odzywać. W głowie roiło mi się od dziwnych skojarzeń. Czy najstarsza siostra Louisa nie jest za młoda dla Harry'ego? Ile ona właściwie ma lat? Nie wyglądała na osobę dużo ode mnie młodszą, ale też nie na odpowiednią dla Loczka. Co się to właściwie obchodzi, Julia? Nie twój interes, jesteś z Niallem, przypomniałam sobie w głowie.
Lottie wzdrygnęła się i zaczęła dłońmi pocierać swoje ramiona. Harry, który to zauważył, natychmiast ściągnął z siebie granatową bluzę i podał jej. Posłała mu wdzięczny uśmiech, a następnie przyjęła ubranie. Naciągnęła je na swoje wąskie ramiona i zasunęła suwak.
Ten moment. Po prostu poczułam jakby ktoś siarczyście uderzył mnie w policzek lub wbił nóż prosto w moje i tak krwawiące już serce. Starałam sie odwrócić od tego uwagę, dlatego oparłam się o bok Nialla, a on objął mnie ramieniem.
-Możemy porozmawiać? - zapytał Harry mojego chłopaka.
-Rozmawiajmy - odpowiedział ten.
-Na osobności - dodał Loczek.
Niall jakby trochę się spiął, co wyczułam w jego ruchach. Podniósł się ze swojego miejsca w tym samym momencie co Loczek. Razem zniknęli wśród tłumu.
-Więc jak ci się układa z Harrym? - zapytałam.
-Z Harrym? - zdziwiła się.
-No tak, Niall mówił, że ma dziewczynę... Pomyślałam, że to ty - wyjaśniłam.
-Niall ci tak powiedział? - była w szoku. Po chwili jednak zrehabilitowała się. - Miał siedzieć cicho! To tajemnica. Nikt nie wie.
-Rozumiem. W ogóle... Ile ty masz właściwie lat? - zapytałam.
-17 - odparła.
-To... Całkiem duża różnica - powiedziałam.
-Może... Ale wiek to tylko liczba.
~*~
-Możemy porozmawiać? - zapytałem Nialla.
-Rozmawiajmy - powiedział, obejmując Julię, a mnie aż ścisnęło w żołądku na ten widok.
-Na osobności - dodałem.
Wyraźnie się spiął, co wyczuła nawet Julia.
Była taka piękna. Moje serce radowało się na jej widok, tak bardzo, że obawiałem się, że może wyskoczyć mi z piersi. Sposób w jaki się poruszała, unikała mojego wzroku, przymykała oczy... Sprawiał, że robiło mi się gorąco. To dlatego tak bez problemu oddałem bluzę Lottie, mimo, że było dosyć chłodno. Juls po prostu mnie rozpalała. Sprawiała, że przez moje ciało przechodziły dreszcze, a wszystko o czym myślałem i czego pragnąłem, to mieć ją znów przy sobie. Czuć jej oddech na swojej skórze, móc smakować jej usta i po prostu z nią być. Tak niewiele, jednak nie było szansy, by stało się rzeczywistością.
Ja i Naill poderwaliśmy się ze swoich miejsc w tym samym momencie. Zostawiliśmy dziewczyny i zniknęliśmy w gęstwinie tłumu. Zostawiliśmy za sobą cała imprezę, a mimo to dalej w ciszy kierowaliśmy się przed siebie. Zatrzymaliśmy się dopiero przy najbliższych drzewach. Oparłem się o korę jednego z nich, a Niall spojrzał na mnie jakby trochę zirytowany.
-O czym chcesz gadać? - zapytał.
-O Julii - odparłem.
-Wiedziałem, że tak będzie! - zirytował się. - Nie, Harry! Tym razem nie! Zawsze wygrywasz, zawsze, ale teraz moje kolej, bo wybrała mnie! Ustąpiłem ci Georgię z x-factora, bo wiedziałem, że tobie zależy bardziej, a potem ty i tak ją rzuciłeś! Nie pozwoliłeś mi z nią być, a ja to zaakceptowałem, bo jesteś moim przyjacielem! Ale to bolało, wiesz? Cierpiałem! Potem ta akcja z Wal. Kolejna dziewczyna wolała ciebie, ale teraz jest inaczej. Tym razem ona chce być ze mną i nie odstąpię ci dziewczyny kolejny raz, bo przyszedł mój czas, kumasz? Julia jest moja, mnie teraz kocha! - krzyczał na mnie, przyprawiając mnie o ból nie tylko uszu, ale i serca.
Własny przyjaciel wypominał mi dziewczyny. Nie to, że sądziłem, że nie miał w ogóle racji, bo w pewnym stopniu miał, ale nie powinien na mnie tak naskakiwać, kiedy próbowałem mu powiedzieć o czymś zupełnie innym.
-Przepraszam, okej? - odezwałem się. - Nie to chciałem powiedzieć.
-A co? - dopytał się zirytowany.
-Myślę, że powinienem odejść - wypaliłem.
-Chcesz zostawiać One Direction - prawie wykrzyknął.
-Nie, skąd. Po prostu sądzę, że masz rację. Skoro Julia chce teraz być z tobą, nie będę wam wchodził w drogę. Chcę jej szczęścia i twojego również. A skoro to jest jedyny sposób - powiedziałem. Czułem się prawie tak jakbym sam sobie celowo okaleczał skórę. Chociaż nie - to było tysiąc razy gorsze.
-Co chcesz zrobić? - zapytał.
-Wyjadę na jakiś czas do Los Angeles - powiedziałem. - Musze się oswoić z myślą, że jesteście razem. Na odległość.
-Jesteś na mnie zły? - zapytał.
-Nie - odparłem. - Tylko cholernie boli patrzenie na was razem i potrzebuję czasu. Nawet nie wiem, dlaczego odeszła. Czy zrobiłem coś nie tak? Nie kochała mnie?
-Na pewno cię kochała, - pocieszył mnie - ale nie mam pojęcia czemu odeszła, Harry. Przykro mi.
-Czy... Czy mógłbym z nią zatańczyć? Ostatni raz, proszę... Poprosiłem już DJ, żeby zagrał nam piosenkę...
-Jasne... Tylko nie rozmawiaj z nią o tym co było i w ogóle, dobra?
-Nie zamierzam ci jej odbijać, spokojnie - powiedziałem.
~*~

Miło gadało mi się z Lottie, jeśli wyrzucić dyskomfort spowodowany tym,  że była obecną dziewczyną Hazzy. Chłopacy przerwali nasz pogaduszki, kiedy dziewczyna skończyła opowiadać swój kawał. Muszę przyznać, że była podobna do Louis pod względem charakteru.
-Nagadały się nasze plotkary? - rzuciła zaczepnie Lottie do chłopaków.
-Bardzo - odpowiedział jej Niall, starając się podzielić jej entuzjazm, jednak ja poznałam, że jest zdenerwowany.
-Julia? - odezwał się do mnie Harry. Pierwszy raz tego dnia i od półtorej roku.
-Tak?
-Miałabyś ochotę zatańczyć? - zapytał, a jego jabłko Adama poruszyło się przy przełykaniu śliny.
Dostrzegłam jak Niall krzywi się na piosenkę, która właśnie została puszczona. Mimo to, kiwnął na mnie głową, dając mi znak, że mogę iść. Nie wiem, dlaczego właściwie sama chciałam. Powinnam była zostać na miejscu, zwłaszcza, że on był tu z dziewczyną.
Mimo to wstałam i razem wmieszaliśmy się w tłum. Harry położył dłonie na dolnej części moich pleców, natomiast moje ręce znalazły się na jego barkach. To była nasza chwila. Nasze cztery minuty do piosenki Katy Perry.
-Więc... Jak ci się wiedzie? - zapytał patrząc w moje oczy. Nie przerywałam tego gestu. Tak bardzo tęskniłam za zielenią jego tęczówek. Moje serce biło tak szybko jak jeszcze nigdy. 
-Chyba jest okej - przyznałam. Zwłaszcza teraz, dodałam w myślach.
Zapach Harry'ego dostał się do moich nozdrzy, budząc we mnie tysiące wspomnień. Poczułam jak łezka spływa po moim policzku.
-Płaczesz? - zapytał.
-Ze śmiechu - powiedziałam. - Przypomniałam sobie nasz pierwszy taniec i to jak mnie obrzygałeś.
-Ta... To było niezłe, ale musisz przyznać, że to był najlepszy taniec w twoim życiu! - zaczął nasze małe przekomarzanki jak za dawnych lat.
-Och, oczywiście, panie Styles! Bo to zaszczyt mieć pana wymiociny na nogach - zażartowałam i oboje się zaśmialiśmy.
-To był wyjątkowy autograf! - ciągnął.
Świat na moment przestał się liczyć i po prostu oboje śmialiśmy się ze swoich wspomnień i żartów jak sobie z nich stroiliśmy. Szkoda tylko, że wraz z końcem piosenki, mieliśmy wrócić do realnego świata.
~*~
-Coś ty jej nagadał? - zapytała Lottie, swojego tymczasowo jedynego towarzysza.
Oboje siedzieli koło siebie i wpatrywali w parę kiwającą się w rytm muzyki i śmiejąca z własnej rozmowy, której niestety nie sposób było usłyszeć.
-Co masz na myśli?
-Twierdzi, że jestem dziewczyną Harry'ego, a przecież on jest sam.
Niall szerzej otworzył oczy i spojrzał na swoją towarzyszkę.
-Spokojnie. Nic jej nie powiedziałam. Uratowałam ci tyłek, ale jak ona się dowie, to nie będzie kolorowo. Musisz jej powiedzieć. I po co w ogóle nakłamałeś?
-To... Skomplikowane. Po prostu cholernie mi na niej zależy.
-Jeśli ją kochasz nie powinieneś kłamać. Po za tym, jeśli naprawdę czujesz do niej to co twierdzisz, powinieneś chcieć jej szczęścia z właściwą osobą, bo to nie ty - powiedziała szczerze siostra Louisa, a w głowie jeszcze dodała, bo jeśli tego nie chcesz to znaczy, że nie kochasz, jednak powstrzymała się od mówienia tego, by jeszcze bardziej nie zranić blondyna.
-Nie masz o niczym pojęcia, jesteś tylko małą gówniarą - zirytował się Niall i zostawił Lottie samą.
Był wściekły, bo wiedział, że dziewczyna ma rację.
~*~

_____________________________________________________________
This is the longest chapter ever (4766 słów)! Wow, trochę się napisałam, ale jest! Mam nadzieję, że się podobało. Jeśli pobijecie rekord komentarzy (obecnie wynosi 42) to ja też będę miała swój prezent świąteczny od Was! Oczywiście nie zmuszam, no nie? :D Jeszcze raz, wesołych świąt, kochani!
PS1: Kasia pojawiła się bohaterach :)
PS2: Polecam Wam zajumistego bloga, który pisze Sóley :D W prawdzie nie ma dużo rozdziałów, ale zapewniam Was, że świetnie się zaczyna!

24 komentarze:

  1. Jdhdkdbdkdhis *.* i tak oto do czekałam się rozdziału... jej cudowny :') sama się po płakałam.. tak bardzo bym chciała żeby Hazz był z Juls. Ciekawe kiedy się o dziecku dowie?
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :))

    Wesołych Świąt kochanie xx

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże..vsjzsvfsxgxx. Ale bardzo bym chciała, żeby Juls była z Harrym. :( Niall ją kłamie.
    Wesołych Świąt! :* xx

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boziu, czekałam na to...niesamowity rozdział;* Wesołych Świąt:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział cudowny, Nie mogę się doczekać następnego :) Stooooooooo lat Louis oraz dużo marchewek.
    Wesołych Świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawzajem Wesołych Świąt :)
    Super rozdział czekam nn :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnyy <3
    Chcę żeby Julia wróciła do Harry'ego <3
    Czekam na nn xxxxx
    Najlepszego Louissss <33333 Marchewkoo Ti Moja <3
    Wesołych : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję bardzo, że pomyślałaś o mnie i życzę Ci tego samego, ale bez okazji :)
    Od czego by tu zacząć?
    Fajnie, że Niall ogłosił to tak od razu i zbytnio nie czekał, ale z drugiej strony szkoda mi Harry'ego. Wcale nie dziwi mnie jego reakcja i jeszcze bardziej utwierdza w tym, że on naprawdę, naprawdę się w niej zakochał. Kurde, w tym momencie poczułam, że Niall i Juls po prostu nie są sobie przeznaczeni....
    Cała ta akcja z Sophie i rzeczami to taki jak dla mnie mała przerwa i po prostu przetrawienie informacji :P Fajnie się to czytało :) Od razu przejdę do znalezionej przez nią czapki Harry'ego... Kolejny dowód na to, że oni naprawdę trafili na prawdziwą miłość. No bo... Niby jest z Niallem tak? No jest. Minęło już półtora roku? No minęło. I co? Julia po prostu nadal czuje do niego to samo i choćby nie wiem jak chciała to chyba tego nie powstrzyma. Mówię "chyba", bo nie wiem co będzie w dalszych rozdziałach :)
    Kolejna sprawa, którą wychwyciłam to to, że kompletnie nie skojarzyłam, że Lottie siedzi obok Harry'ego. No kompletnie nie skojarzyłam o co chodzi póki Niall ich sobie nie przedstawił!
    What next?
    A, no tak! Zachowanie naszej świętej trójcy. Nie dziwi mnie to. Naprawdę mnie to nie dziwi, bo gdyby ktoś skrzywdził kogoś kogo uważam za przyjaciela to chyba zaczęłabym zabijać. A widząc cierpienie tej osoby to zaczęłabym po prostu działać. Reakcje Louisa w ogóle mnie nie zdziwiły. W jakiś stopniu twierdzę, że Juls się należało, bo w końcu zostawiła go bez słowa wyjaśnienia, ale z drugiej... Mogli sobie chyba na tym pięcioleciu darować prawda?
    Louis i Sophie!!! O matko!!! Taka miła niespodzianka, Angie :) Naprawdę, sama zaczęłam się śmiać jak głupia i cieszyć jak jakaś wariatka, ale... Przemilczmy to :D :P
    Ta... "Męska" rozmowa. Teraz już wiem w czym jest uzasadnienie Nialla z tymi całymi kłamstwami. Współczuję mu i w jakiś sposób wiem co czuje, a przynajmniej w pewnej mierze... Jak mi ulżyło, gdy przeczytałam, że z tym odejściem Harry'ego nie chodziło o zespół! Kamień spadł mi z serca!
    Hah, to całe wspomnienie ich poznania :) Doskonale wiem, że obojgu pewnie było tak dobrze ze sobą, że nie chcieliby się rozstawać, ale oboje podjęli decyzje. Wbrew samemu sobie, co prawda, ale tutaj jest naprawdę wielki zamęt z tymi kłamstwami.
    I tak już poza rozdziałem swoje przemyślenia.
    Cholera jasna, mam wrażenie, że Niall nie zdobędzie się na odwagę, aby powiedzieć Juls, że ją okłamał. Z kolei ona naprawdę się w nim zakocha, wszystko wyjdzie na jaw, będzie skrzywdzona, zabierze Anne i co będzie!? Bosz... Po prostu boję się wiedzieć co będzie dalej.
    A co z Zaynem? W końcu też się w niej podkochiwał? :P
    Co z Annie?!
    Ta cała sprawa z Michałem... Boję się tego co będzie dalej.
    Dobra, skończę, bo pewnie ten komentarz będzie tak długi, że masakra. :)
    Pozdrawiam! :)
    PS Jeszcze raz dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. KFJGGDKHYUGFUVKHXJGNJGV ŚWIETNY ROZDZIAL, ZAJEBISTY PREZENT
    WSZYSTKO SUPER GGKVCK'IHFCCDEYIJVLIYFG
    WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANA!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. genialny rozdział!
    dziękuje za prezent - jest dłuższy :d
    kocham fabułe tego opowiadania.
    mam nadzieje że jeszcze długo będdziesz je pisać :p
    wesołych świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział i chyba najlepszy prezent jaki można było dostać od Ciebie :*
    Ehh, niestety jestem pewna, że za niedługo Julia nie będzie już z Niallem, a będzie z Harrym :/ no, ale w końcu to blog o nich ;)
    Czekam na następny! :)
    No i oczywiście Wesołych Świąt! Obyś znalazła płytę pod choinką! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. woow kocham ten rozdział :D jest zajebisty kolejne wooow
    Scena kiedy Harry tańczy z Julią,najlepsza. Boże jak ja za nimi tęskniłam :o
    Lottie bardzo dobrze gada! niech Niall powie wreszcie prawdę Juli,to nie ładnie jej okłamywać. Niall nie bądź dupkiem! xD
    Zdecydowanie ten rozdział jest moim najlepszym prezentem od Ciebie <3 x
    Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny na swój sposób:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Super . Wesolych swiat . ! Nie spodziewalam sie zareczyn . Gratuluje .! Mam nadzieje ze Julka bedzie z Harrym . I kiedy on dowíe sie o Ann .?

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowity jak zawsze! Strasznie jest mi szkoda Harry'ego. Tą miłość pomiędzy Julią a Harrym widać gołym okiem, każdy głupi by to zauważył. Niall mnie strasznie irytuje, bo przecież jeżeli ją kocha to jej szcześćie powinno być ważniejsze niż jego. A ona nie jest szczęśliwa z Niallem ;c

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, gdy czytałam to aż mi łza poleciała. Dobra przecież nie jestem beksą xD Chociaż ten rozdział jest FANTASTYCZNY! NAJLEPSZY! NAJCIEKAWSZY! Przynajmniej moim zdaniem ;)
    A tak do tego opowiadania, to zaczynam się bać jak to się skończy to kłamstwo Niall'a. Nawet Lottie musiała go bronić żeby jego kłamstwo nie wyszło na jaw. Czekam na następne opo!!
    Ps.: Ty sama liczysz te słowa czy jak? xD

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dość, źe the longest, to jeszcze the best chapter ever! Genialny! Niech Harry nie wyjeżdża! Najlepiej byłoby jakby Hazza i Juls się przyjaźnili, chociaż wiem, że to nie możliwe bo oboje nadal się kochają... Wesołych Świąt i weny Ci życzę i z niecierpliwością czekam na następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku...Genialny!!! Dziękuje ci za ten rozdział!! gfhgbhhfhdyj już się nie moge doczekać kolejnego!! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojeeej <3 Harry <3 Julia <3... Aww oni muszą yć znowu razem *w*
    Świetny rozdział ;3
    Czekam na nexta <33

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest tak popaprane, że ledwo się w tym odnajduje ;p
    Poprzednią część przeczytałam i się poprostu poryczałam przy niej, a ta część też zaczyna się ciekawie.
    Od samego początku kibicowałam Niall'owi jednak teraz jak się tak wczytuje to wolałabym aby była z Hazzą. Tyle razem przeszli i w ogóle.
    Niech Hazz nie wyjeżdża do L.A proszę!!!

    Ostatnio śniło mi się, że to ja jestem Juls i miałam podjąć decyzję z kim chcę być, ale Hazz mnie wyprzedził i powiedział, że widzi jak się patrzę na Nialla, że po między nami jest miłość i w ogóle i się usunie z mojego świata bo tak mnie kocha iż pragnie mojego szczęścia. Piękny sen. Chciałabym tak w prawdziwYm świeci :(

    Kocham to opowiadanie i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, a dobur piosenki Katy Perry jest genialny, kocham tą piosenkę <3

    @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
  20. hej. jestem nową czytelniczką. trafiłam tu z polecanych blogów na afterze i przeczytałam pierwszą część i ryczałam. to było świetne.. oryginalny pomysł i super zrealizowany. do samego końca trzymałaś w napięciu. to niesamowite.
    a druga część, hmm, troche sie pogubiłam, nie wszystko jest dla mnie jeszcze jasne.. poza tym dopingowałam Julie i Niall'a ale nie w taki sposób.. nie wiem jak to dalej rozwiązać.. ja nie widze tu żadnej dobrej przyszłości... chociaż tyle że Zayn sie nie miesza. jedynym rozwiązaniem pozytywnym dla wszystkich byloby zakochanie sie Niall'a w Kasi, nikt by sie nie zranił a Julia nadal by była lubiana, chociaż pewnie juz dawno nie jest.. ona tu ma przechlapane.. ehh, nie wiem..
    i nie lubie blogów z dzieckiem, dobrze że znikło bo cały czas przeszkadza w głównych dialogach xd
    iii jedna rada techniczna, przepraszam bo to Twój styl pisania ale błąd typu 'chłopacy' przewijający się wielokrotnie odstrasza troszeczke i zniechęca. ale zrobisz z tą uwagą co chcesz. możesz ją też wsadzic... do kosza, bo to tyle moje zdanie a to TWÓJ blog x
    i podziwiam częstotliwość dodawania rozdziałów, naprawde szacun. czasami po tylu rozdziałach autorkom sie nie chce i trzeba czekać miesiącami, u Ciebie tutaj szok. i pozytywnie. oby tak zostało xx
    spóźnione wesołych świąt i super sylwestra x
    życze weny i czasu Kochana ♥
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  21. Już nie mogę doczekać się nastepnego^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K