poniedziałek, 30 grudnia 2013

Chapter 15

Godzina 18:00, ten sam dzień.
Wróciłem do domu z wywiadu. No może, nie z wywiadu, bo on skończył się o 13. Potem poszedłem się powłóczyć po mieście, bo Niall miał odebrać ode mnie Julię, tak żebyśmy się nie musieli spotykać. Miło ze strony przyjaciela, że uważa mnie za kogoś, kto odbiera dziewczyny. Okej, ja byłem o niego zazdrosny, ale na pewno nie odbijała mi zaborczość. Pozwalałem się Julii z nim widywać, więc bolało mnie to, że Niall nie miał względem mnie takiego zaufania.
Kiedy wszedłem do domu, niemal potknęłam się o walizki, które rano tu postawiłem. Wściekły, kopnąłem jedną z nich i zaraz zawyłem z bólu. Z hukiem zatrzasnąłem za sobą drzwi i poszedłem do sypialni gdzie wcześniej spała ona. Chciałem się trochę uspokoić, a tylko jej zapach potrafił mnie zrelaksować. Położyłem się na niezasłanym łóżku i zamknąłem powieki.
Nagle poczułem, że mam pod sobą coś twardego. Sięgnąłem ręką pod tyłek i wyjąłem spod niego jasnoróżowego iphona. To był jej telefon. Odruchowo odblokowałem ekran i zobaczyłem, że na tapecie ma zdjęcie całego naszego zespołu, gdzie na środku stałem ja. Od razu pomyślałem, że po prostu nie chciało jej się zmienić tapety. Chciałem zablokować komórkę, ale nie mogłem. Potrzebowałem choćby najmniejszego dowodu na to, że może jednak... Że może jednak wciąż mnie kocha. Nadzieja bez przerwy tliła się w moim sercu.
Pierwsze, w co wszedłem, to galeria. Na pamięci telefonu znajdowało się tylko kilka zdjęć systemowych i jedno jej i dziewczyny, która przeprowadzała dziś ze mną wywiad. Nic więcej. Zerknąłem co ma w piosenkach. "Diana" to jedyny tytuł jaki zobaczyłem. W ogóle nie miała włożonej karty pamięci do telefonu, ale mimo to serce waliło mi jak oszalałe, gdy spostrzegłem, że piosenka, którą napisałem dla niej, jest ustawiona jako dzwonek. Wyszedłem z multimedii i otworzyłem organizer. Wcisnąłem opcję notatki. Różnego rodzaju jej myśli z różnych dat, przelane były do telefonu. Styles, nie możesz tego zrobić. Nie wolno Ci naruszać jej prywatności. Przełknąłem ślinę, nie chcąc ulec pokusie. Tak bardzo pragnąłem przeczytać co tam pozapisywała, a równocześnie wiedziałem, że mi nie wolno, że byłaby na mnie wściekła za to. Tylko jedna notatka, pomyślałem i tak też zrobiłem. Wybrałem sentencję z datą, przed jej przyjazdem do Londynu. 8 lipiec. Druga rocznica naszego poznania się.
Miałem farta, że był napisany po angielsku. To trochę tak, jakby chciała, żebym to przeczytał...
"Dokładnie dwa lata temu poznałam Życie. Życie miało kręcone włosy, zielone oczy oraz dołeczki w policzkach, za każdym razem, kiedy się uśmiechało. Lubiłam wywoływać ten uśmiech, ale zawsze, kiedy mocniej chwytałam Życie w ręce, sprawiałam, że uśmiech przeradzał się w słone łzy. Mimo wszystko ja i Życie walczyliśmy, żeby poczuć Miłość, obecną w naszej dwójce. W pewnym momencie jednak coś pękło. Za bardzo wojowaliśmy, przez co ja się rozpadłam. Odeszłam od życia. Odeszłam na zawsze. 
Teraz pogrążam się w ciemności. Ciemność, tak nazywa się Zły Los. Zły Los ma bliźniaka, który nazywa się Dobry Los - Światłość, ale więzi go w piwnicy wraz z Miłością. Straciłam grunt pod nogami i to przeze mnie Światłość została uwięziona. Zabrała ze sobą moją Miłość, by mnie ukarać. Byłam nadzieją, ale zostałam zabita. Teraz mogę tylko wierzyć, że kiedyś przyjdzie jakieś Szczęście i sprawi, że uśmiechnę się na nowo. I wtedy może poznam nową Miłość, bo o tamtą nie mam siły walczyć. Nie wiem czy chcę. Za dużo to kosztuje."
To była dziwna, zapętlona myśl, ale potrafiłem ją zinterpretować. Przynajmniej tak mi się wydawało. Cieszył mnie fakt, że nazwała mnie swoim Życiem, bo to znaczyło, że wtedy udało mi się pokazać jej, że "istnieje" wbrew temu, co mówiła. Fakt, faktem, że mieliśmy dużo wzlotów i upadków. Nie mam tylko pojęcia do czego nawiązuje w fragmencie o tym, że się rozpada i przez to odchodzi? Co się wydarzyło po moim powrocie z koncertowania? Chodzi o to z Wal?
Dalszy fragment... Sądzę, że była w rozsypce po tym czymś i znów poczuła, że nie istnieje. Myślę, że uważała, że popełniła jakiś błąd, przez co... no nie wiem... straciła mnie? Bo w pewnym sensie byłem też jej Miłością, prawda? Dalszy fragment niemiłosiernie mnie zranił, bo zrozumiałem, że nie chce już ze mną być, że przy mnie za bardzo cierpi i chce znaleźć kogoś nowego. Zakuło mnie mocniej w piersi, kiedy uświadomiłem się, że już znalazła i jest to Niall.
A mogłem tego nie czytać! Zablokowałem telefon i schowałem go do kieszeni swoich jeansów.
Wtuliłem twarz w poduszkę, na której spałem i pozwoliłem moim powiekom, aby się zamknęły. Zasnąłem i obudziłem się dopiero o dziewiętnastej trzydzieści. Przerażony, szybko się zgarnąłem i wsiadłem do samochodu.
Niall miał na mnie czekać na lotnisku, żeby oddać mi drugie klucze do domu. Musiałem się spieszyć, ponieważ on był potem z kimś tam umówiony. Nie słuchałem uważnie, kiedy rozmawialiśmy.
(Puść to albo to)
Podczas drogi usłyszałem dzwonek telefonu. Ponieważ nie należał do mojej komórki, domyśliłem się, że dzwoni telefon Julii. Wyjąłem go z kieszeni i z wahaniem odebrałem.
-Halo? - usłyszałem głos dziewczyny.
-Julia? - powiedziałem, jakby chcąc się upewnić. Kiedy nie zaoponowała, kontynuowałem. - Zostawiłaś u mnie telefon. Musiałaś go mieć w kieszeni i wypadł ci, kiedy spałaś - czułem potrzebę tłumaczenia jej skąd, w moich rękach jej komórka. Nie chciałbym, aby podejrzewała mnie, że jej go zabrałem czy coś.
-Och, czyli go masz... Mógłbyś mi go podrzucić? - zapytała.
Jasne, że bym mógł. Chętnie olałbym Nialla i pojechał zobaczyć się ostatni raz, ale nie mogę, bo twój chłopak mnie zabije za łamanie obietnicy, odpowiedziałem w myślach.
-Jestem w drodze na lotnisko - odparłem, wymigując się do szczerej odpowiedni.
-Co? Dokąd jedziesz? - zadała kolejne pytanie.
-Narazie do L.A., a potem nie wiem - powiedziałem, lekko skonsternowany jej zainteresowaniem.
-Pozbawiasz mnie telefonu? - zapytała dziwacznie.
-Nie, Niall jest koło lotniska, podrzucę mu go - odparłem.
-Na jak długo wyjeżdżasz? - och, wracamy do starego tematu?
-Nie wiem. Na jakiś czas. Może do końca wakacji? Potrzebuję odpocząć... - zająkałem się, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć. - Od brytyjskich fanek - dodałem po krótkiej chwili milczenia.
-Jeśli chodzi o mnie... Przepraszam. Nie musisz wyjeżdżać. Nie chcę być powodem, dla którego musisz opuszczać Londyn - mówiła pośpiesznie, a ja wyczuwałem, że jest zdenerwowana.
Tak chodzi do Ciebie, ale proszę, nie pozwól mi odejść.
-Nie chodzi o ciebie - skłamałem automatycznie, zaciskając szczęki, aby nie wyznać od razu, że kłamię.
-Och... - westchnęła. - Um... W takim razie... Do zobaczenia? - zakończyła pytająco, jakby nie wiedziała, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkamy.
Nie pozwól mi odejść.
-Ta... Do zobaczenia - odparłem i rzuciłem jej telefon na tylne siedzenie samochodu. Usłyszałem jak uderza o klamrę do zapinania. - Kurwa, Styles, ty idioto! - krzyknąłem sam na siebie. Na zawsze wszystko spieprzyłem. Na zawsze.
Jechałem bluzgając na siebie ile wlezie i, o dziwo, przynosiło mi to ulgę. Miałem w dupie, że ludzie, który mnie widzą, pewnie mają mnie za idiotę. Byłem idiotą i do tego wkurwionym idiotą. Straciłem najcenniejszą osobę w moim życiu i tak późno naprawdę uświadomiłem się, że jest to ostateczny koniec. Już nigdy nie będę mógł wziąć jej w swoje objęcia, nigdy jej nie przytulę i nie pocałuję. W cholerę zazdrościłem Niallowi tego, że teraz on jest tym szczęśliwcem, choć jednego byłem pewien. Nigdy nie uczyni jej takiej, jaką ja ją uczyniłem. Sama w końcu napisała, że to dzięki mnie dowiedziała się co to jest życie. To ja ją "ożywiłem" i nieważne, czy teraz znów uważa, że nie istnieje. Nawet jeśli Niall wybuduje jej życie na nowo, to na postawionych już murach. Na tych, które ja wybudowałem. To sprawi, że ona nigdy na prawdę nie zapomni tego, co nas łączyło. Chociaż to, trochę uśmierzało ból mojego serca.
Dojechałem na lotnisko. Wyjąłem bagaże ze swojego samochodu i poszedłem w umówione z Niallem miejsce. Już tam na mnie czekał. Był zniecierpliwiony, bo ciągle zerkał na zegarek na ręku.
-Co tak długo? - zapytał.
-Zaspałem - odparłem.
Chłopak podał mi klucz od mojego domu, a ja od razu go chwyciłem.
-Słuchaj, Julia zostawiła u mnie telefon, mógłbyś jej go oddać? - zapytałem.
-Um, jasne - odparł.
I nagle w głowie błysnął mi głupi pomysł. Nim zdążyłem go przemyśleć, wyciągnąłem z kieszeni swój telefon, zamiast jej, i podałem go mu. Nawet się nie zorientował. Po prostu od razu schował go do swojej kieszeni.
-Kiedy zamierzasz wrócić? - zapytał.
-Wtedy, kiedy się z tym oswoję - powiedziałem.
-Sorry, gościu - przeprosił mnie.
-Wszystko w porządku - odparłem. - Daj znać, jakby Louis ustalił jakąś datę ślubu.
Chciałem stamtąd jak najszybciej odejść. Byłem przestraszony, bo miałem wrażenie, że Niall skapnie się, że podałem mu niewłaściwy telefon lub co gorsza - sam się wygadam. Zerknąłem na wielki zegar umieszczony na lotniku i odetchnąłem, kiedy okazało się, że naprawdę muszę już iść.
-Spływam, bo mi samolot ucieknie - powiedziałam.
-Do zobaczenia - pożegnał mnie i uścisnął pożegnalnie.
-Do zobaczenia - odparłem.
Po krótkim uścisku, oderwałem się od niego i poszedłem oddać swoje walizki.

Nie wiem jak długo spałem, ale kiedy otworzyłem oczy, wciąż byłem w samolocie. Telefon Julii wykazywał trzecią nad ranem, więc byłem dopiero po połowie lotu. Nienawidziłem tego w lataniu do Ameryki. Trzeba było cholernie długo siedzieć w samolocie, aż zaczynała boleć dupa.
Wyjąłem jeszcze raz telefon, jakby łudząc się, że może upłynęło już więcej niż pięć minut, ale niestety musiałem się rozczarować.
-Masz różowy telefon? - zapytał mnie chłopak, który siedział obok.
-Nie - odparłem. - Znaczy się tymczasowo tak.
-Dlaczego?
-To telefon mojej... - zająkałem się nie bardzo wiedząc jak ją określić - ...koleżanki - dodałem po chwili zastanowienia. - Zamieniliśmy się.
-Po co? - zapytał lekko się śmiejąc.
-Tak jakoś wyszło... Ona jeszcze nie wie, że się zamieniliśmy - przyznałem, uśmiechając się głupio. Boże, jak to durnie brzmiało.
-Jestem Max - przedstawił mi się i wyciągnął do mnie rękę.
-Ha... - zacząłem, ale mi przerwał.
-Wiem, wszyscy wiedzą. Moja siostra ma na twoim punkcie obsesję - powiedział, a ja podałem mu rękę.
-Ile ma lat?
-12 i twierdzi, że w przyszłości będziecie małżeństwem, bo dla ciebie wiek to tylko liczba - kpił z niej, ale ja się delikatnie uśmiechnąłem. To było nawet miłe. Pochlebiające. Moje ego zdecydowanie wzrastało przy tym, niezależnie ile dziewczynka miała lat.
-Nie do końca o to mi chodziło, kiedy to mówiłem - powiedziałem przeczesując swoje włosy palcami.
-Załatwiłbym dla niej autograf od ciebie, ale ostatnio rozwaliła mi laptopa - zaśmiał się.
-Nie bądź złym bratem  - rzekłam. - Dam jej ten autograf.
Po napisaniu swojego podpisu na skrawku kartki, trochę gadałem z Maxem i dowiedziałem się, że tak naprawdę nie leci do L.A., a do jakiejś miejscowości obok, do swojej dziewczyny, która na wakacje została w collage, bo nie stać ją było na bilet do UK. Chciał jej zafundować lot do ojczyzny, jednak ta była zbyt dumna, by przyjąć jego prezent.
-A ty masz dziewczynę? - zapytał, kiedy zakończył swoją historię.
-Nie, teraz nie. Jeszcze się nie pozbierałem po takiej jednej - odparłem.
-To czas najwyższy! Lecisz do L.A.! Zaszalej tam! Poznaj kogoś!
-Właściwie lecę tam właśnie po to, żeby zapomnieć, ale to nie będzie takie proste. Przez półtorej roku mi się nie udało - wyznałem.
-To skoro Ci się nie udało, to może powinieneś zrobić coś innego? Zawalczyć? - sugerował.
-Musiałbym odbić dziewczynę przyjacielowi z zespołu - powiedziałem. - A on i tak już ma do mnie żal, że dwie dziewczyny wolały mnie, zamiast jego. Nie mogę mu tego zrobić kolejny raz.
-Twój przyjaciel chodzi z twoją byłą? Wie chociaż, że ty do niej dalej... coś czujesz?
-Jasne, że wie - przytaknąłem.
-To zajebisty przyjaciel. Ja oficjalnie nie mógłbym czegoś takiego zrobić, nawet jeśli miałbym jakiś zasrany żal - lekko burknął.
-Jest dobrym przyjacielem, naprawdę - zapewniłem go. - Tylko trochę zranionym.
-Nie powinieneś tego tak zostawić - stwierdził.
-Powinienem i właśnie to robię. Zależy mi na nich i jeśli w ten sposób oboje są szczęśliwi, to jest naprawdę okej - powiedziałem.
-Skąd wiesz co ona myśli i czuje?
-Bo sama ode mnie odeszła. Po za tym, to jej telefon, a ja potrafię czytać - odparłem. - Napisała, że czeka na kogoś nowego. To jednoznaczne...
-Masz jej telefon?
-Tak. To długa historia, ale porozmawiajmy o czymś innym, proszę.
Do końca lotu, Max nie poruszył już tematu Julii czy Nialla. Gadaliśmy o jakich typowo męskich bzdetach, jak na przykład wynik ostatniego meczu. Pod koniec lotu wymieniliśmy się nawet numerami, właściwie on podał mi swój, a ja dałem mu ten Julii. W końcu obecnie utknąłem z jej komórką do końca wakacji.
O pierwszej w nocy czasu pacyficznego byłem już hotelu. Kiedy się wypakowywałem, zadzwoniła moja komórka, a właściwie komórka Julii. Podszedłem do niej by sprawdzić, kto chce ze mną rozmawiać lub z nią właściwie. Na wyświetlaczu dostrzegłem migające imię "Harry".
~*~
_________________________________________________________
Tak btw. w blogu raczej będą scenki +18 (nie mówię, że w następnym rozdziale, bo może nawet w ostatnim), ale tym razem nie będę u góry pisała żadnego nagłówka informującego o tym, bo możecie dojść do pochopnych wniosków lub cokolwiek xd Chyba, że nie chcecie scenek, to mogę je zgrabnie pominąć. Po prostu piszcie co sądzicie :)

20 komentarzy:

  1. Dziewczyno co ty ze mną robisz, przez ciebie caaaalutku rozdział ryczałam, zwłaszcza przy "Don't Let Me Go" ;)
    Rozdział jest fantastyczny.
    Jeju Hazz to ma wielkie serducho <3 dla niego liczy się szczęście jego przyjaciół czy rodziny, a nie jego własne. To jest taki słodkie.
    Ugh oni muszą do siebie wrócić. Sorry Horan, ale odwal się od Julii. Błagam… mogę Ci nawet dziewczynę znaleść, tylko proszę zostaw Julię, aby ta mogła rzucić wszystko i lecieć za Harrym do L.A. A pozatym Horan okłamałeś Julię, a na kłamstwie związku nie da się budować.
    Życzę weny i w ogóle :*
    Pozdrawiam @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. A co do scenek to mogą być, ale znowu bez przesady z opisami ;p

      Usuń
  2. Uwielbiam Don't Let Me Go! Rozdział jest mega. Wzruszyłam się, przy momencie "Nie opuszczaj mnie". Moim zdaniem, powinnaś dodać tylko i wyłącznie piosenkę Harryego, ponieważ ona idealnie pasuje, kiedy on mówi "Nie daj mi odejść."! Niech Horan w końcu się od Niej odwali, BŁAGAM. No jak tak można, nienawidzę Go w Twoim opowiadaniu! Dodaj jak najszybciej, bo umrę z ciekawości. :(
    Życzę weny, no i zapraszam do siebie. :*

    @Moffffice
    mofficestyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. super . niech on wraca do londynu a Niall sie przyzna ze klamal . no oni musza byc razem . a co do scenek to moga byc . :) po co mu telefon Julii . ? ( tylko po to żeby miec cos jej . ? czy po cos jeszcze ? )

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne.<3
    Bardzo bym prosiła o takie scenki bigoss jestem zboczuchem xD
    Czekam na next :)
    Dlaczego Harry nie może być szczęśliwy z Julią ?
    Mam nadzieje że kiedyś wejdę i przeczytam rozdział kiedy w końcu będą razem :*

    OdpowiedzUsuń
  5. genialnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na nexta!!! Z tą zamianą telofonów to jestem bardzo ciekawa co zrobi Harry jak Niall zadzwoni do Julii *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG Harry jest taki słodki i kochany <3 @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  8. wooow,cudowny rozdział.
    Szkoda,że Harry wyjechał. Mam taką cichą nadzieje,że Julia bedzie chciała swój telefon i poleci do Harrego <3 fajnie by było. Widać,że Julia nie kocha Nialla tak samo jak Harrego.
    Czekam na następny rozdział!

    + Zapraszam na mojego nowego bloga,dopiero zaczynam mam dopiero 1 rozdział, więc bardzo mi zależy na czyjejś opini.Blog nie jest napisany tak świetnie jak twój,ale może akurat ci sie spodoba? xd Liczę na twoją opinię xx
    http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. B o s k i e! ! !
    Chciałabym kiedyś tak samo pisać jak ty. Chociaż jak znając życie toniemożliwe. Genialny rozdział ^^ i tak przy okazji zapraszam na bloga mojej koleżanki someone-like-you-527.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały! Piękny fragment z notatnika Julii:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ryczę! Jakaś niagara normalnie! :D Cudny rozdział <3 miałam się wściec jeśli Harry odleci ale po tej akcji z telefonami po prostu nie mogę :D oby Max przemówił mu do rozsądku! Co do scenek 18+ to nie mam nic przeciwko, możesz spokojnie wstawiać ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne, więcej nie napisze bo emocjeeeeeeeee *.* *.* Normalnie jsildjioeruurjcxnklaopirio *.*
    Mogą być scenki. Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam. Z tej strony Spis opowiadań o One Direction.
    Bardzo uprzejmie chciałyśmy poinformować o tym, że Twój blog został nominowany do Bloga miesiąca: Grudzień. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://spis1d.blogspot.com/2013/12/poczatek-i-koniec-bm-1112.html
    Oraz: http://spis1d.blogspot.com/p/blog-miesiaca.html
    Jeśli chcesz sondę jako "gadżet" - po boku strony, napisz do nas na e-mail, podany w zakładce "Współpraca i kontakt".
    Pozdrawiamy i gratulujemy!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow! Rozdział jest genialny!
    To na prawdę słodkie, ze Harry poświęca się dla Julii, ale i tak bardziej słodko było jak byli razem :D
    Jaki on pomysłowy, zabierać telefon dla byłej. No będzie nieźle. A tej notki z telefonu, niestety, nie zrozumiałam, znaczy myślę, że nie zrozumiałam, bo była taka tajemnicza xD hmm ciekawe czy Julia pisała coś o Anne w notatkach ^^
    Scenki +18 mile widziane xD czekam na kolejny :*
    Jakie masz plany na sylwestra? :>

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow to wspniale! Wgl cale opowiadanie! Musisz koniecznie napisac kiedy next bo nie mg sie doczekac! Mam nadzieje, ze Hazz wroci do julii, chociaz wczesniej uwazalam ze lepiej byloby jej z Niallem. On naprawde zachowal sie jak gowniarz. Halia FOREVER xx @_MyLovelyNiall

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam, że dopiero teraz i przepraszam, że zacznę tak emocjonalnie i wgl...
    Dziewczyno!!! Dwie piosenki, które widnieją bardzo wysoko na mojej osobistej liście najlepszych piosenek! Don't let me go... *.* Czasami Harry był taką inspiracją z tym swoim głosem, że to szkoda wgl mówić. Po drugie, The Fray! *.* Never Say Never, uwielbiam ten zespół, ten klimat i tą piosenkę!!!
    Dobra, ogarniam się.
    Miałam ochotę ryczeć przez ten cały rozdział, ale nie potrafiłam. Wspominałam Ci dlaczego. Mój ulubiony fragment tego rozdziału to właśnie ta notatka. Uwielbiam, zapisałam ją w swoim zeszycie z ulubionymi sentencjami, zapamiętam to do końca życia. Świetnie mi się to interpretowało, więc nie będę tego robić podobnie. Wystarczy, że masz moje pogmatwane myśli w mailu i cały gmail zapchany moimi wiadomościami.
    Tak mi szkoda Harry'ego. Ale cieszę się, że potrafił to jakoś zinterpretować :) To najważniejsze :) Z jednej strony postąpił naprawdę... Naprawdę w jakiś sposób dojrzale, bo zostawił ją dla jej własnego "dobra" i dał Niallowi wolną rękę. Cóż... Pewnie to będzie miało trochę konsekwencji w przyszłości. Szkoda mi go. Ja też zrobiłam coś takiego. Tylko, że ja nawet nie miałam już później o co walczyć.
    Szkoda, że Niall jest do niego tak, a nie inaczej nastawiony. Bardzo mi przykro, bo w końcu, do cholery, jakimiś tam przyjaciółmi są (bez względu na wszystko). Więcej zaufania, Horan!
    Hah, cała ta rozmowa w samochodzie! "Nie bądź złym bratem." :D
    Oj, niech on zawalczy już niedługo, bo to się może dla ich całej trójki źle skończyć. Może jeszcze coś zdziała? No dobra, wyjechał.
    Czyżby Juls dzwoniła? A może Nial się kapnął? Nie wiem.
    Czekam na dalszy ciąg tego opowiadania, bo jest meeega!
    Przepraszam za tak dupny komentarz, ale chyba dzisiaj straciłam wenę :/ A szkoda, bo na pewno byłby dłuższy i bardziej wartościowszy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział jak zwykle uhjdnhfiedhb. Co do Nialla to błagam cię odwal się wreszcie od Julii! Czy ty nie widzisz, że ona kocha Harrego a on ją? Że oni są dla siebie stworzeni i że cierpią z tego powodu iż nie mogą być razem.
    Jestem mega ciekawa tego telefonu. Mam taką nadzieję, że ona poleci za nim do L.A było by tak mega słodko.
    Co do scen +18 to mogą być, jestem jak najbardziej za! xd
    Mam nadzieję, że szybko dodasz następny rozdział, bo umieram z ciekawości. Pozdrawiam cię cieplutko. /Natalia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K