środa, 4 grudnia 2013

Chapter 6

Wskoczyliśmy do wagoniku (który dzięki Niallowi, był cały dla nas) diabelskiego młynu zwanego London eye. I to dosłownie. Koło kręciło się na tyle wolno, że nigdy się nie zatrzymywało, a jego pasażerowie musieli wsiadać do wagonika, podczas ruchu.
-O dwudziestej pierwszej zaczyna się noc spadających gwiazd - wyjaśnił mi. - Gdyby nie ta, którą widzieliśmy wtedy, gdy byliśmy na polu golfowym, zapomniałby o tym.
Moje oczy świeciły się z podekscytowania. Niejednokrotnie spotykałam się z nocą spadających gwiazd, ale nigdy nie miałam na tyle szczęścia, by znaleźć się gdzieś wysoko by widzieć te małe cuda spadające z nieba
Wagonik poruszał się bardzo wolno, więc na górę dojechaliśmy dopiero po jakichś piętnastu minutach. Wyjęłam z kieszeni komórkę. Zegarek wskazywał 21:03. Oboje spojrzeliśmy na niebo, które momentalnie zostało przecięte kilkoma gwiazdami, spadającymi w dół. Meteory dosłownie pojawiały się i znikały. Były widoczne tylko kilka sekund, ale nie miało to znaczenia, ponieważ zaraz pojawiały się nowe.
-Czemu zawsze pokazujesz mi coś na górze? - zapytałam, zafascynowana widokiem.
-Co to znaczy? - chyba nie zrozumiał.
-Ostatnio, kiedy wciągnąłeś mnie na górę, żeby mi coś pokazać, na niebie latały lampiony, a teraz gwiazdy - powiedziałam.
-Widocznie jestem tu po to, aby pokazywać ci jak wygląda niebo - rzekł i uśmiechnął się do mnie.
Teraz już nie patrzyłam na niego tylko kątem oka. Spojrzałam na niego i nasze oczy po raz kolejny tego dnia się spotkały. Przez cały czas czułam tę... inność, wypełniającą atmosferę wokół nas. Niall zbliżył się trochę do mnie i nasze ramiona się zetknęły. Nie wykonał jednak więcej żadnego dodatkowego ruchu, ale czułam, że chce coś zrobić. I wiedziałam nawet co, bałam się. Nie czułam się gotowa, mimo, że serce waliło mi jak oszalałe z podekscytowania.
-Dzięku... - zaczęłam, ale nie dane mi było skończyć, bo jego usta znalazły się na moich.
Nie całował mnie długo. To była jedynie chwila. Jak przedłużony całus, tylko nieco bardziej zachłanny. Potem się ode mnie odsunął i zaczął przeglądać uważnie w oczekiwaniu na reakcję. Był trochę zdenerwowany i chyba... zakłopotany.
-Wow - to jedyne co udało mi się wydusić.
Czułam się dość dziwacznie. Serce mi waliło jak oszalałe, hormony pragnęły więcej, a umysł mówił, że właśnie wydarzyło się coś co nigdy nie powinno mieć miejsca. Wiedziałam, że to było złe, ale... Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że podobało mi się i z chęcią bym to powtórzyła. Kurwa.
-Przepraszam cię, trochę mnie poniosło...
-Nas to chyba zawsze ponosi w takich sytuacjach - przyznałam. - Raczej nie muszę przypominać 29 sierpnia.
-Ta - mruknął i spuścił ze mnie wzrok. Nie wiem co mu się stało, ale wydawał się posmutnieć.
~*~
Zabolało. Wspominała to tylko jak zabawę. Ja wtedy też miałem to tylko za to, ale teraz... Teraz było inaczej. Myślałem o tym poważniej. Wspominałem to jako jeden z najlepszych dni mojego życia. Zwłaszcza, że byłem pierwszym, który doprowadził ją do orgazmu. Nawet Harry'emu się to nie udało, a to z nim była przez cały okres naszej znajomości. No prawie cały.
-Stało się coś? - zapytała.
-Nie, ale chyba od nadmiaru słodyczy rozbolał mnie trochę brzuch - skłamałem. 
Bardzo chciałem jej powiedzieć co czuję, jak bardzo chciałbym ją dotykać, całować i rozbawiać, ale nie mogłem. Nie w tej sytuacji. To by było... Nieodpowiednie z mojej strony. Zwłaszcza, że wydawało mi się, że ona wciąż czuje coś do Harry'ego. No i ma chorą córeczkę.
-Nie dziwię się. Wsadziłeś sobie do ust 3 babeczki na raz! Pewnie się trochę przypchałeś i tyle - przypomniała mi, moment, kiedy zbieraliśmy się do samochodu.
-Ta, pewnie ta - przytaknąłem jej. - A co do tego, co...
-To nic wielkiego - odparła, domyślając się o co mi chodzi. - Jutro nie będziemy pewnie nawet o tym pamiętać.
-Masz rację - stwierdziłem, ale wiedziałem, że to w połowie kłamstwo. Tylko ona nie będzie pamiętać.
-Właśnie, propos jutra... Wracam do domu, więc... Zgadamy się na skypie, okej? - zaproponowała.
-Um, jasne - powiedziałem, czując rosnącą we mnie pustkę. Naprawdę już wyjeżdżała? Dopiero co się tu pojawiła...
-Nie mogę tu być długo. Chłopacy i tak pewnie wariują już na wieść, że tu jestem. Na pewno mnie nie lubią po tym wszystkim - stwierdziła. W sumie częściowo miała rację.
-Chłopacy nie mają pojęcia, że tu jesteś - powiedziałem, nim to przemyślałem.
-Nie powiedziałeś im, że ze mną jesteś?! - była zaskoczona i jakby... zdenerwowana.
-No nie... Myślałem, że tego nie chcesz - znów kłamałem. Brawo, Niall, pogrążasz się. - Wydawało mi się, że nie chcesz, aby Harry był zły, że ma dziecko.
-Dobra... - uspokoiła się momentalnie. - Masz rację. Dobrze, że im nie powiedziałeś.
-Nie jesteś zła? - zapytałem, aby się upewnić.
-Nie.
Mogłem odetchnąć z ulgą. Nie darowałbym sobie, gdyby odjechała obrażona na mnie. I gdyby jeszcze nie wzięła tych pieniędzy. Niezależnie kim był ojciec Anne, Jul to moja przyjaciółka i nie mogłem dopuścić do tego, by jej dziecko cierpiało.
-Powinnam wracać do domu - powiedziała nagle. - Jak tylko wyjdziemy to mnie odwieziesz, okej?
-Jasne - zgodziłem się.
~*~

Czułam się dziwnie wracając do domu. Dziwnie względem Nialla. Nigdy czegoś takiego nie odczuwałam, zawsze postrzegałam go jedynie jako przyjaciela, a teraz... Teraz coś w mojej głowie jakby się zmieniło. Poczułam, że naprawdę mogłabym go kochać w taki sposób w jaki kocham Harry'ego. Może nie aż tak silnie.
Wpatrywałam się w widoki, które rozpływały się przez szybką jazdę Nialla. To pozwalało mi się odstresować, ale również nakłaniało to rozmyślania. Kiedy już podjeżdżaliśmy pod dom Sophie, zdałam sobie z czegoś sprawę. Przez cały czas w głowie miałam Nialla, nasz pierwszy raz, jego pocałunki i cały dzisiejszy wieczór. W myślach pojawiały mi się również wizje naszych kolejnych spotkań. Zachowywałam się jak... Jak zakochana nastolatka. Boże. Zakochiwałam się właśnie w swoim przyjacielu. 
Co z Harrym? Pytanie to przyszło mi na myśl, kiedy samochód stanął przed żółtą kamieniczką. Zdecydowanie to Harry był dla mnie głównym priorytetem. Czułam, że gdyby przeszedł do mnie, rzuciłabym mu się w objęcia i wręcz błagała o przebaczenie. W takim razie wracając do poprzedniego wątku... Co z Niallem? Zdecydowanie tego wieczoru choć trochę się nim zauroczyłam. Jeśli pociągnę to dalej to moje uczucie do Loczka pryśnie (nie całkiem, bo nigdy nie można przestać kochać), a to do Nialla się spotęguje. I może tak by było lepiej? Przecież Harry ma już swoje, nowe życie. Lepsze. Nie jestem mu do niczego potrzebna. Najgorsze jest w tym to, że ta świadomość niemiłosiernie rani moje serce.
Niall otworzył przede mną drzwi. Leniwie wyszłam z jego wnętrza, a potem sięgnęłam po torebkę, leżącą nad schowkiem.
-Ta... - zająkałam się. - To był naprawdę miły wieczór - powiedziałam.
-Nie mogę się nie zgodzić - rzekł rozemocjonowany. Chyba naprawdę był bardzo podekscytowany dzisiejszym dniem. Ja natomiast nie mogłam się odnaleźć w swoich uczuciach. Jednego byłam pewna: Harry wciąż był dla mnie najważniejszym mężczyzną na świcie. Niezależnie od wszystkiego co dziś się wydarzyło.
-To... - przerwał mi.
-Spotkamy się jeszcze jutro? - zapytał. - O której masz samolot?
-Nie sądzę... Obiecałam Sophie, że spędzimy więcej czasu razem. A wylatuję już o 17 - powiedziałam.
-Och... Szkoda... że jedziesz. Będzie mi ciebie brakować.
-Ta, mi ciebie też - odparłam.
Nie wiem czemu, ale czułam się niezręcznie rozmawiając z nim po tym wszystkim. Nawet po tej jednej sierpniowej nocy nie było mi tak... dziwnie. A przecież teraz tylko się całowaliśmy.
-Do zobaczenia - powiedziałam.
-Do zobaczenia - odparł i niepewnie się pochylił.
Wydawało mi się, że zawahał się chwilę nad swoim ruchem, ale potem poczułam jego usta na swoim policzku. Tylko delikatnie go musnął, ale wywołało to u mnie jakiś paraliż. Otrząsnęłam się dopiero, kiedy poczułam jak mnie obejmuje. Odwzajemniłam jego uścisk, a potem rozeszliśmy się.
Kiedy dotarłam na odpowiednie piętro budynku, od razu zapukałam. Moja przyjaciółka prawie natychmiast otworzyła przede mną drzwi.
-Co się stało? - czyli zauważyła, jaka zmarnowana jestem.
-Och, Soph - jęknęłam i od razu rzuciłam się w jej drobne ramionka. Objęła mnie i delikatnie pogłaskała po włosach. - Chyba się zakochałam.
-Co? - zapytała, odsuwając mnie od siebie i trzymając moje ramiona, by nawiązać kontakt wzrokowy.
-Boże, nie wiem... Masz coś mocniejszego? - zapytałam, wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi.
-Jasne - odparła.

Siedziałyśmy nad stołem popijając wódkę. Tamtej nocy, w wakacje, kiedy Harry przyprowadził mnie do domu ledwie trzymającą się na nogach, obiecałam sobie, że więcej nie będę piła, chyba, że w szczególnych okazjach. Od półtorej roku nie piłam już wcale. Odkąd zaszłam w ciążę.
-To jeszcze nie znaczy, że się zakochałaś - zreasumowała Sophie.
-Tak, wiem. Jestem nawet pewna, że nie... Przecież kocham Harry'ego... - bełkotałam trochę niewyraźnie. Alkohol wpłynął już na wyraźność moich słów. - To zauroczenie...
-Minie ci - stwierdziła. - Zwłaszcza, że jutro wracasz do domu.
-Do Harry'ego mi nie minęło - przypomniałam jej.
-Do Harry'ego to co innego.
-Beznadzieja - stwierdziłam.
-Lepiej się połóż już spać, rano czeka cię kac - poradziła mi.
Wracając do pokoju, potknęłam się parę razy o własne nogi. Alkohol sprawił, że wszystko zaczęło mi się dwoić i troić przed oczami, ale przynajmniej nie pozwalał na myślenie. Weszłam do gabinetu, gdzie w swoim przenośnym łóżeczku już spała Anne. Podeszłam by do niej by zobaczyć jak się ma. Wypluła smoczek, dlatego postanowiłam go włożyć do jej ust z powrotem. Miałam lekkie problemy, ale udało mi się.
Nie miałam siły, aby posłać łóżko, więc po prostu się na nim położyłam, jedynie przykrywając kocem. Moje powieki  był ciężkie, a przy tym zmęczeniu i ilości alkoholu krążącej w krwi, moje położenie wydawało się tak miękkie, że wiedziałam, że zaraz usnę.
Jestem w parku. Tym samym, w którym pierwszy raz pocałował mnie Harry, i w którym pierwszy raz między mną a Niallem doszło do jakiejś bliskości. Czekam, ale sama nie mam pojęcia na co. Anne ze mną nie ma. Nie wiem, gdzie jest, ale mam pewność, że jest bezpieczna. Daleko ode mnie, ale bezpieczna, co wydaje mi się być najważniejsze.
Nagle czuję na swoich oczach czyjeś dłonie. Po rozmiarze domyślam się, że są męskie, a po fakturze skóry, odgaduję, że to Niall. Przy pomocy moich małych rączek, pozbywam się dłoni z oczu i odwracam, aby sprawdzić, czy zgadłam. Jak się okazje, mam rację. Niall uśmiecha się do mnie promiennie, tym samym ukazując rząd swoich białych, prostych zębów.
-Czekałam na ciebie - mówię.
-Jak długo? - pyta, zawadiacko poruszając brwiami.
-Całe życie - wyznaję, ale mam wrażenie, że kłamię. Nie wiem dlaczego. Nie chcę przecież sprowadzać go na ścieżkę oszustw.
Jego usta wpijają się gwałtownie w moje. Jestem zaskoczona jego gestem, ale odwzajemniam pocałunek. Wszystkiemu winne jest pożądanie, wiem to.
Kiedy wsuwam palce w włosy blondyna, na moment otwieram oczy i wtedy kogoś dostrzegam. Osoba ta obserwuje nas z ukrycia. Początkowo jestem przestraszona, bo wydaje mi się kimś innym niż jest w rzeczywistości. Szybko jednak dostrzegam swoją pomyłkę i rozpoznaję Harry'ego. Widzę w jego oczach ból. Ranię go tym pocałunkiem.
Odpycham od siebie Nialla, na co ten reaguje zaskoczeniem. Chce mnie ponownie przyciągnąć do siebie, ale ja mu na to nie pozwalam i ruszam w pogoń za Harrym.
Loczek, kiedy zauważa, że zmierzam szybkim krokiem w jego kierunku, zaczyna uciekać przede mną. Gonię go. Adrenalina podnosi mi się, co pozwala utrzymać siły. Długo biegnę, ale nie mogę go dogonić. Po czasie dopada mnie zmęczenie. Jestem cała spocona od biegu i nie mam pojęcia gdzie jestem.
-Harry?! - wołam. - Harry!
Nie słyszę odpowiedzi. Oglądam się po otoczeniu, które zmieniło się diametralnie. Jestem w ciemnym lesie, nie mam pojęcia, w którą stronę iść, by wrócić do parku. Odwracam się o sto osiemdziesiąt stopni i dostrzegam uśmiech, który często dopadał mnie w koszmarach. Przerażona, ponownie zwracam się w poprzednim kierunku i biegnę. Zatrzymuje mnie jednak coś. Zapach... Śmieci. Jestem przerażona.
Obudziłam się cała zalana potem, a po policzkach płynęły mi łzy. Byłam przestraszona swoim snem, który stopniowo po przebudzeniu, zaczął mi uciekać. Zaczesałam swoją lepką od słonego potu grzywkę do tyłu, aby pozwolić skórze oddychać. Wyjęłam z torebki leżącej obok łóżka telefon, aby sprawdzić, która godzina. Była szósta trzydzieści, ale wiedziałam, że już nie zasnę.
________________________________________________
Zapraszam was na bloga mojej przyjaciółki o bardzo chwytliwym tytule: L.I.F.E. - Love is for everything. Nie jest on o 1D, bo ona nie należy do naszego fandomu, ale gwarantuję wam, że ma talent! Blog o gejach, więc ostrzegam (a jak ktoś jest Larry Shipper to może sobie łatwo przerobić w głowie imię Lucas na Louis xd).

11 komentarzy:

  1. O boże ;o ciekawe czy julia spotka się z Harrym albo czy Niall powie jej prawdę :*
    Zaj*bisty jak zawsze, czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ale i tak nadal czekam na to że julia będzie z harrym są dla siebie stworzeni kocham ich <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że Julia jeszcze przed wyjazdem dowie się prawdy ;33

    OdpowiedzUsuń
  4. Yey! Rozdział jest świetny! :)
    Czekam na kolejny i mam nadzieję, że Harry się jeszcze nie dowie ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boziu....super rozdział
    Czekam na nn i mam nadzieję że spotka się wreszcie z Harry'm
    KC twojego bloga!!!!<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko czekam na ten moment jak spodka Harrego. To mnie trzyma przy zyciu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ona musi być z Harry`m !!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super . ! Ale ona musi spotkac z Harrym . :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj witaj kochanie ; *!
    Kurde przeczytałam z lekkim opóźnieniem ale to nic XD
    Super rozdział jak każdy zresztą, nie?
    ;*
    Naprawdę cudowny. Oj.. coś czuję, że Julia nie miała tego snu przez przypadek.. coś się będzie dziać. XD Super. Myślę, że Niall niepotrzebnie okłamuje Julię ale go rozumiem. Nie chce jej stracić. A ona? Niech się w nim zakocha! Tylko co potem? Okaże się, że Niall ją okłamał a ona będzie go kochać ale nie będzie potrafiła mu wybaczyć. Ehhhhhh.. no.
    Życzę weny <3 ; *!
    Kocham Cię ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Juzuuu kocham czekam na nastepny<3

    OdpowiedzUsuń
  11. omg ;0; ej no, ale ja chcę żeby była z Harrym ;c
    @Just_love_xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K