sobota, 7 grudnia 2013

Chapter 7

Upiłam łyk swojej herbaty z mlekiem, która miała ukoić moje nerwy, jednak, jeśli miałabym być szczera, to nie pomagała. W głowie wciąż miałam urywaki swojego snu. Nie potrafiłam go, ot tak, wyrzucić ze swojej głowy.
Jakoś około siódmej obudziła się Anne, więc musiałam się nią zająć. To choć trochę pozwoliło mi się oderwać od swoich rozmyśleń. Nakarmiłam małą i pobawiłam się z nią trochę, a potem na nogi postawiła się również Sophie. O 10 miałyśmy iść na porządne zakupy, podczas gdy An miała się zająć ciocia mojej przyjaciółki. Nie mogłam zabrać przecież małej skoro świat miał o niej nie wiedzieć.
Około dziewiątej pojechałyśmy samochodem blondynki pod dom cioci Soph. Oddałyśmy jej małą i oczywiście po długim dziękowaniu za zgodzenie się na opiekowanie małą, ruszyłyśmy na sklepy. Gdzieś do dwunastej krążyłyśmy po butikach, a nasze ręce pełne były toreb z zakupami.
-Co to za zgromadzenie? - zapytałam, kiedy zauważyłam dużą grupę ludzi przy wejściu do jakiegoś sklepu, który ewidentnie był zamknięty.
-A bo ja wiem - odpowiedziała.
Zainteresowane zgromadzeniem, podeszłyśmy bliżej. Właśnie wtedy drzwi sklepu się otworzyły, a całe zebranie weszło do środka.
-Jakaś przecena? - zasugerowała Soph.
-Lub gwiazda - powiedziałam i kiwnęłam głową w kierunku Harry'ego, który akurat wychodził tylnym wyjściem.
Zaczął się rozglądać, a ja przestraszona, że mógłby mnie zobaczyć, ukryłam się za plecami Sophie.  Oczywiście miałam pecha i ruszył w naszym kierunku.
-Chodźmy stąd - zażądałam i zaczęłam ciągnąć przyjaciółkę w odwrotnym kierunku od wyjścia z galerii. W moich żyłach płynęła czysta adrenalina, więc niemal biegłam. Odwróciłam się, aby sprawdzić czy chłopak nas nie widzi. Stał przy schodach, na głowie miał kaptur i właśnie wygrzebywał okulary z kieszeni. Aby się upewnić, że nikt go nie widzi, podniósł wzrok i rozejrzał się. Wtedy, dosłownie na ułamek sekundy, nasze spojrzenia się spotkały. Wiedziałam, że mnie zobaczył, nie miałam jednak pewności, że rozpoznał.
Odwróciłam się z powrotem i teraz już naprawdę biegłam, a Soph pędziła tuż za mną. Ukryłyśmy się w damskich toaletach i zdecydowałyśmy wyjść dopiero po 10 minutach. Szłyśmy bardzo ostrożnie i w milczeniu do wyjścia galerii. Na szczęście nie natknęłyśmy się na Harry'ego. Kiedy szłyśmy do samochodu, zaatakowała nas banda paparazzi. Chroniłyśmy się ile mogłyśmy, ale i tak zrobili nam tysiące zdjęć. Nie przejęłam się tym, bo byłam pewna, że o 17 wsiądę w samolot i po prostu odlecę. I nawet jeśli Harry się o mnie dowie, to nie będzie mój problem.
Pojechałyśmy do jakieś knajpki na obrzeżach centrum, gdzie w spokoju mogłyśmy zjeść obiad. Cieszyłyśmy się ostatnimi chwilami swojego towarzystwa, jedząc posiłek i śmiejąc się do rozpuku. Było naprawdę wspaniale. Te wszystkie chwile sprawiały, że jeszcze bardziej pragnęłam zostać w Londynie. Polska była krajem... którego wręcz nienawidziłam. Mogłabym mieszkać wszędzie indziej byle nie tam.
-Powinnyśmy wracać - powiedziałam. - Muszę się spakować, a potem odebrać Anne.
-Czemu właściwie dałaś jej tak na imię? - zapytała.
-Moja mama ma na imię Anna, czyli na angielski Anne tak jak mama Harry'ego - wyjaśniłam wzruszając ramionami.
-Więc dlaczego wersja angielska skoro mieszkasz w Polsce? - dociekała.
-Żeby się nie myliło. Po za tym mam wrażenie, że ona jest bardziej angielką, no i... Nie sądzę, abym resztę życia spędziła w Polsce - wyjaśniłam.
-A na drugie ma... Darcy, tak? Dlaczego?
-W necie wyczytałam, że takie imię podoba się Harry'emu - miałam dość tego tematu.
-Czyli w imionach ani nazwisku nie ma nawet trochę twojego udziału... Jak byś ją nazwała, gdyby nie wszyscy inni?
-Jeśli chodzi o polskie imię to Gosia, a o angielskie to Alice - odparłam.
Błagam, skończ temat, zanim się zirytuję. Nie chcę psuć tej miłej chwili, zwłaszcza, że to raczej nasz ostatni wspólny moment na najbliższy czas.
-Ma wpisanego ojca w papierach? - zapytała, nagle trochę zmieniając temat. Wiedziałam, że właśnie do tego prowadziła, tylko po co?
-Ma. Nie trzeba było tego zatwierdzać, więc podałam - powiedziałam. - Do czego ty zmierzasz?
-Harry może się o tym dowiedzieć - zauważyła.
-Ale się nie dowie, bo nikt nie da mu wskazówki - syknęłam. - A na pewno nie ty.
-Julia, to niedorzeczne ukrywać to przed nim.
-Jeszcze dwa dni temu sama kazałaś mi to ukrywać - przypomniałam jej.
-Ale nie cały czas. Powinnaś mu powiedzieć - nakazywała mi.
-Może kiedyś to zrobię. Teraz nie. Wracajmy do domu - poprosiłam.
-Ale...
-Sophie! Nie chcę o tym rozmawiać, okej? - warknęłam.
-Jasne, jasne - powiedziała, podkulając ogon. Była zaskoczona moim nagłym wybuchem.
-Przepraszam - odezwałam się. - Po prostu nie chcę o tym na razie myśleć.
-Okej...
Zebrałyśmy się i wróciłyśmy do domu. Nie odbierałam Anne od razu, bo chciałam się spakować bez przeszkód, po za tym gdyby mała spała, to obudzenie jej nie byłoby dobrym pomysłem. Chyba, że chciałabym sobie załatwić zajęcie na godzinę. Co najmniej godzinę.
Wchodząc na piętro, byłyśmy już z Soph rozpogodzone. Przeszło nam milczenie i wróciłyśmy do rozmów, którym dowarzyszyły fale śmiechu. Doszłyśmy do drzwi i moja przyjaciółka wyjęła klucze, aby otworzyć drzwi, ale te niespodziewanie same się przed nami otwarły. W nich stał Louis.
Louis.
Louis Tomlinson.
Nasze spojrzenia się spotkały. W jednej chwili przestałam wiedzieć czy powinnam uciekać czy może zacząć wszystko tłumaczyć. Miałam ochotę na to pierwsze, jednak, gdy dostrzegłam zdezorientowanie w oczach chłopaka, wybrałam drugą opcję. Domyśliłam się, że jeszcze nie odkrył rzeczy dziecka. Nie mógł, bo inaczej już by na mnie krzyczał.
-Julia? - nie był pewien czy to ja.
-Cześć, Louis - przywitałam bruneta, nie mając pewności, czy powinnam to zrobić w tak normalny sposób.
-Soph, powiedz mi z łaski swojej, dlaczego mi nie powiedziałaś?! - niemal krzyknął na nią.
-Bo nie spytałeś - podała najgłupsze wyjaśnienie z możliwych.
Widziałam, jak zdenerwowana, zagryza wargę. Nie mogłam pozwolić, aby Louis się na nią wściekał, to była tylko i wyłącznie moja wina. To ja kazałam jej milczeć. Ona była po prostu świetną przyjaciółką i dochowała moją obecność tutaj w tajemnicy.
-Louis, spokojnie - odezwałam się. - Wszystko ci wyjaśnię - oznajmiłam chłopakowi, na co Soph posłała mi zaskoczone spojrzenie, które pytało "wszystko?". Delikatnie skinęłam głową, aby dać jej znać, że jednak nie wszystko. - Nie krzycz na nią.
-Ja na nią, kurwa, nie krzyczę! - fuknął na mnie. - Ale co ty tu do cholery robisz?! Mało jeszcze namieszałaś w życiu Harry'ego?!
-Nie po to tu jestem - powiedziałam. - Naprawdę. Nie sądzisz, że gdybym przyjechała tu, by spotkać się z Harrym, już bym to zrobiła? Dziś o 17 mam samolot, a to dowód, że nie przybyłam do Londynu, aby rujnować Harry'ego. Wejdźmy do środka. Nie chcę, aby ludzie nas słuchali.
Widziałam frustrację w ruchach Lou, kiedy wpuszczał nas do środka, a następnie zamykał za nami drzwi. Naszym celem okazała się kuchnia, gdzie usiedliśmy przy stole. Soph, zajęła miejsce obok Lou, natomiast ja usadowiłam się na przeciwko nich. Poczułam się jak w sądzie, gdzie właśnie miałam składać zeznania. Do głowy napłynęły mi przykre chwile z dnia, kiedy rzeczywiście stałam przed sprawiedliwością.

-Co pokrzywdzona zrobiła po tym, kiedy podjęła decyzję o ucieczce do Londynu? - zapytał mnie sędzia. 
Byłam mega zestresowana. Po moich policzkach ciurkiem płynęły łzy. Nie chciałam dłużej opowiadać o swojej historii... Pragnęłam wrócić do domu, wtulić się w ramiona Harry'ego i nie musieć nigdy tego uścisku przerywać. Moim marzeniem było poczuć się w końcu bezpieczną, pozbawioną problemów dziewczyną, która ma swoje miejsce na świecie. A moje miejsce było tam, gdzie był Harry, chłopak, który jest miłością mojego życia.
-Nie chciałam, aby ktokolwiek mnie odnalazł, dlatego zadecydowałam o zmianie nazwiska. Wybrałam White, co na polski znaczy Biała. W Londynie miałam zacząć od zera, czyli być "czysta", "biała" - wyjaśniłam. - Wraz z zakończeniem roku szkolnego wyleciałam. Uciekałam przez Michałem, który zaczął mnie gonić, gdy zobaczył mnie z walizkami.
-Dlaczego to zrobił, jak sądzisz?
-Nie mam pojęcia - odpowiedziałam. - Sądzę, że po prostu uważał, że musi to zrobić. Nie chciał, żebym odeszła, bo wiedział, że to się skończy kłótniami w domu. A on przecież był taki delikatny na hałas - w ostatnim zdaniu dodałam nieco ironii.
-Co wydarzyło się w Londynie?
-W Londynie... Tam spotkałam miłość, poczułam co to prawdziwe życie. Nie chcę nigdy stamtąd wracać.
-Czy ktoś z rodziny tam cię odwiedził?
-Cóż... Spotkałam się z mamą... Michał też się tam pojawił. Raz. 
-Co ci wtedy powiedział? - kolejne pytanie, które zabierało coraz więcej ze mnie. Nie miałam już siły.
-Że to wszystko moja wina - odparłam, zaczynając szlochać. - Błagam, sędzio... Mogę już nie mówić? Błagam! - nogi się pode mną ugięły i przewróciłbym się, gdyby ochroniarz, który stał obok mnie, mnie nie złapał.
-Proszę pokrzywdzoną o zajęcie miejsca - nakazał mi sędzia. - Czy potrzebna jest pomoc medyczna?
-To tylko dobra aktorka. Kiedyś chciała nią zostać, darujcie sobie. Robi z siebie ofiarę - uderzył mnie słowami Michał, jednak nie skomentowałam tego.
Bałam się tylko, że uwierzą mu w te słowa. 
-Nie - odparłam.
-A więc zarządzam tylko krótką przerwę.

-Julia? - przemówiła do mnie Soph. - Co ci?
-Nic, głowa mnie rozbolała trochę - na myśl, że naprawdę muszę wracać do przeszłości. Skoro Louis już wie, to prawda przecież wyjdzie na jaw co równe jest z powrotem do tamtej okropnej chwili, gdy zdałam sobie sprawę, że mimo wszystko, bracia nigdy nie oddadzą mi tej części mnie, którą straciłam jako ośmiolatka, dodałam w myślach.
-Jasne, że cię boli - fuknął Louis. - Ale nie myśl, że będę na tyle miły by dać ci teraz spokój, bo cię główka zabolała.
-Louis - syknęła Sophie.
-Przyjechałam tu dla Sophie. Tęskniłyśmy za sobą, więc postanowiłyśmy, że przylecę - powiedziałam. - Nie miałam na celu spotkać się z Harrym. Wiem, że już raz przyprawiłam go o ból. Nie chcę tego robić ponownie - częściowo skłamałam, ale druga część była jak najbardziej prawdziwa. Ranienie Harry'ego, raniło mnie.
-Ale spotkałaś się z Niallem - zauważył.
-Skąd o tym wiesz?! - byłam zaskoczona.
-Cóż... Nie wiedziałem, ale właśnie to potwierdziłaś. Niall coś o tobie bąknął, ale się z tego wycofał. To nie było w jego stylu. Dlatego tu jestem. Miałem jednak nadzieję cię tu nie zastać - rzucił oschle.
-Obiecuję, że po 17 mnie tu nie będzie.
-Julia, ja cię nie wyganiam, ale nie chcę, abyś od nowa niszczyła Harry'ego. Po co spotkałaś się z Niallem? - zadał kolejne pytanie. Przyprawiało mnie ono o jeszcze większy ból głowy. Nie miałam ochoty o tym wszystkim rozmawiać.
-Bo... Przeczytałam jednego smsa... Potem sam do mnie zadzwonił, kiedy zobaczył mnie w telewizji. Wiesz... Paparazzi mnie nakryło - udało mi się wybrnąć z sytuacji. - I nie wściekaj się na Sophie, że ci nie powiedziała. Ja ją o to poprosiłam, bo nie chciałam, aby Harry się dowiedział. Wiem, że nie wypada mi ciebie prosić, ale... Proszę, nie mów Harry'emu, że tu byłam.
Pokręcił przecząco głową i złapał pacami mostek nosa w rozmyśleniu.
-Nie mogę. Dałem słowo. Muszę mu powiedzieć. Szkoda, że Niall nie jest taki słowny...
-Poprosiłam go - skłamałam. Wcale tego nie zrobiłam. On sam zadecydował, że będzie cicho. Chciałam go jednak uratować z opresji.
-Ale powiem mu to dopiero, kiedy wyjedziesz. Nie byłoby fajnie, gdyby zatrzymał samolot - odparł.
-Dziękuję - powiedziałam.
-Nie robię tego dla ciebie, tylko dla niego - orzekł.
-I tak dziękuję. Pójdę się spakować - oznajmiłam i odeszłam od stołu.
Pakowałam się bardzo pośpiesznie, w obawie, że Louis może przyjść i zobaczyć ubranka dla dziecka. Jeszcze tego by mi brakowało! I wtedy coś przeszło mi przez głowę... Słowa Louisa: "Nie byłoby fajnie, gdyby zatrzymał samolot". Co to właściwie miało znaczyć? Przecież Harry jest teraz szczęśliwy, więc czemu Lou to powiedział? Chciał cię zbawić moimi uczuciami? Czy może to prawda, a Harry zrobiłby to by poznać powód mojego wcześniejszego wyjazdu? Tak, na pewno. Przecież Niall nigdy by mnie nie oszukał. Czułam jednak... niepewność.

15 komentarzy:

  1. OOOOOO! pierwsza! xd super ciekawe czy Julia jakos postanowi to sprawdzic..... czekam na nexta
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział!!! Czekam nn! Dodawaj szybko :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże żeby tylko Harry szybko ją odnalazł i zatrzymał.
    Przez te kłamstwa Nialla wszystko się pokomplikowało : //
    Ale oni sią kochają <33 A Harry gdy się dowie że na córeczkę na pewno ją pokocha
    Z niecierpliwość czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ~ Laura xDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę pisać krótko i szybko - nie wiem kiedy wyłączą mi prąd, a mogą to zrobić w każdej chwili...
    Kochana, naprawdę świetny rozdział :)
    Bardzo dużo dobrej pracy, która nie idzie na marne. Poprzedni też był super, ale nie zdążyłam skomentować - pieprzona wichura, śnieżyca z burzą z piorunami, itp...
    Cóż, gdzieś tam czekałam na to, że Harry ją zobaczy. Przecież bez tego nie byłoby tak ciekawie, prawda? No właśnie.
    Nigdy w życiu nie sądziłabym, że Louis ją zobaczy. Nigdy w życiu nie sądziłabym, że właśnie on otworzy im drzwi. Rozumiem go. Naprawdę go rozumiem, bo do niedawna byłabym zdolna chyba zabić każdego kto chciałby skrzywdzić moją przyjaciółkę. Nie obchodziłyby mnie pobudki - zawinił, więc nie jest godny na jakikolwiek kontakt.
    Boję się co będzie dalej. Kurde.... Wszystko się komplikuje, hah. Co jeśli jednak Harry będzie tak rozgarnięty, że jednak pojedzie na to lotnisko i ją powstrzyma? Albo co jeśli sprowadzi ją z powrotem? Boże, a jak dowie się o Anne?!
    W sumie, wypadałoby, aby się dowiedział.
    Co będzie dalej?! CO będzie dalej?! Ja już chcę wiedzieć co będzie dalej!!!
    Świetna robota, Angie <3 :) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju prawie się wydalo ;o super rozdział czekam na nastpeny :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ze Lou juz wie ale szkoda ze nie wie o dziecku. Mam nadzieje ze Harry w koncu sie dowie o niej i dziecku. @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  7. Boziu....prawie się wydało , mam nadzieję że zatrzyma ją na tym lotnisku albo ona jakoś zadziała!!!
    Czekam na nn !!!
    Kocham twoje opowiadanie Angie !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest świetny, w sumie to tak jak zawsze :D
    Czekam na kolejny, ale teraz mam już nadzieję, że Julia spotka Harrego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedno mnie zastanawia skoro Harry ma nowa dziewczynę to by pisali o tym czy coś. Julia jest taką głupia że się nie domyslila .

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś mega zdolna i widzę że pomysły się nie kończą ;pp czekam na NEXT ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś niesamowita <33 Dodawaj szybko nexta.;3 awww ona musi spotkac Harryego *o*

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosz...no nwm co powiedzieć !!! po prostu super !
    Dawaj szybciutko następny prooooszę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie piszesz!
    Może przy okazji wpadniesz do mnie??
    http://i-want-you-to-stay-one-direction-blog.blogspot.com/
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K