niedziela, 8 grudnia 2013

Chapter 8

Dedykacja dla Martynki, która robi na gg rozkminki ^^ Jaka ze mnie poetka xd
 ____________________________________________________
Podczas, gdy Sophie i Louis siedzieli w salonie i chyba oglądali jakiś film, ja czytałam u siebie książkę. Byłam całkowicie przygotowana do wylotu, ale wiadomo, że nie było sensu jechać na lotnisko 3 godziny wcześniej. Dopiero o 15 zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Musiałam odebrać Anne, dlatego chciałam wyjść pół godziny wcześniej niż powinnam.
-To ja już pójdę - powiedziałam, stawiając się w progu salonu.
Widziałam jak Louis zaciska zęby jakby starał się czegoś nie powiedzieć, ale w końcu jednak zdecydował się wydusić z siebie te słowa.
-Może cię podrzucić? - zapytał, siląc się na w miarę miły ton głosu.
-Dziękuję, Louis, ale nie. Dam sobie radę. Nie będę wam już przeszkadzała - oznajmiłam.
Sophie podniosła się z kanapy i mocno przytuliła mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam jej uścisk. Nie chciałam wyjeżdżać, bo wiedziałam, że będę strasznie tęsknić.
-Wpadaj, kiedy tylko chcesz. Moje drzwi są zawsze dla ciebie otwarte - powiedziała do mojego ucha. Nie byłam pewna, czy Louis to usłyszał, ale miałam to gdzieś. - Będę tęskniła. Już tęsknię.
-Ja też - przyznałam.
-Nie możesz jeszcze zostać? - poprosiła odsuwając mnie od siebie.
-Niestety nie. Zwłaszcza, że Harry teoretycznie już wie, że tu jestem - powiedziałam i zerknęłam na Louisa, na którego twarzy wymalowało cię coś na kształt poczucia winy.
-To zadzwoń jak już będziesz na miejscu. Koniecznie powiedz mi też jak z... - zaczęła, a ja wbiłam w nią wzrok. Byłam pewna, że mnie wsypie. - ... twoją mamą - dokończyła, po krótkiej przerwie, której Louis chyba nie zauważył. Dzięki Bogu.
-Coś z twoją mamą? - udawał zainteresowanego.
-Jest przeziębiona - wyjaśniłam. Była to brednia, ale to pierwsze co przyszło mi do głowy.
-To życz jej powrotu do zdrowia.
-Jasne...
-Pa - pożegnała mnie Soph i po raz kolejny przycisnęła do swojej klatki piersiowej w geście pożegnania.
-Pa - odparłam. - Cześć, Louis.
-Cześć - grzecznie odpowiedział.
Pociągnęłam za sobą swoją małą walizkę i otworzyłam drzwi wyjściowe. Wyszłam, po czym trzasnęłam drewnianą powłoką trochę zbyt mocno. Sprowadziłam walizkę na dół i opuściłam klatkę schodową. Niemal natychmiast rzuciła się na mnie banda paparazzi, zadając rozmaite pytania, których przez krzyk nie miałam szansy zrozumieć. Ruszyłam w kierunku taksówki, którą zamówiłam jakiś czas temu. Wsiadłam do środka, tym samym odrywając się od natrętnych ludzi.
Podałam taksówkarzowi adres posiadłości cioci Sophie, gdyż musiałam odebrać córkę. Facet jechał strasznie wolno co lekko mnie irytowało, ale w końcu dotarliśmy pod budynek. Zabrałam Anne, pierw tysiąc razy dziękując starszej kobiecie za opiekę. Razem z nią ponownie wsiadłam do auta i pojechałam na lotnisko.
Gdy wysiadłam z taksówki, przebiłam się szybko przez ludzi do budynku. Nie chciałam aby ktokolwiek z prasy mnie zauważył, dlatego tak bardzo zależało mi na wmieszaniu się w tło.
Zerknęłam na zegarek, który zapięty miałam na nadgarstku. Było dopiero dwadzieścia po szesnastej. Zdecydowałam, że pójdę do kawiarenki, wypić sobie czekoladę. Długo musiałam czekać na zamówienie, ale w końcu je otrzymałam. Nie miałam zbyt dużo czasu, więc razem z kubkiem wyszłam z zapchanej kawiarenki. Pijąc, musiałam bardzo uważać, aby nie oblać małej Anne, którą miałam w nosidełku z przodu. Po wypiciu wywaliłam papierowy kubek do kosza.
~*~
Obmył twarz wodą. Łudził się, że jeszcze nie wsiadła do samolotu. Lot w końcu miała dopiero za 15 minut.
Wytarł mokre krople w rękaw koszulki i wyszedł z ubikacji. Czuł, że musi ją odnaleźć. Jeszcze nie wiedział jak mu się to uda, ale był pewien, że się uda. Rozejrzał się wśród tłumu, ale nigdzie nie mógł jej dostrzec. Powinna tu być, bo tu właśnie odbywała się odprawa jej samolotu. Na pewno jej, bo to jedyny samolot, który leciał dziś do Polski o tej godzinie.
Szukał jej włosów, jednak nigdzie ich nie dostrzegał. Zaczął się przeciskać między ludźmi. Zbliżył się do stojącego przy wejściu ochroniarza, by zadać mu pytanie.
-Przepraszam, czy wchodziła... - nie dane było mu dokończyć, gdyż ciemnoskóry mężczyzna mu przerwał.
-Nie udzielamy informacji na temat pasażerów.
-Ale ja muszę ją znaleźć. Strasznie mi na niej zależy - powiedział. Miał nadzieję, że ten potężnych rozmiarów mężczyzna okaże mu trochę serca i zrozumie jego sytuację. Nie łatwą sytuację.
-Słuchaj, nie mogę ci nic powiedzieć. Taka moja praca - irytował się mężczyzna.
-Zapłacę wszelkie pieniądze - oznajmił chłopak, a ochroniarz od razu spojrzał na niego zainteresowany.
Podniósł pytająco brew, by jednocześnie zachęcić natrętnego kolesia do kontynuacji. Chłopak wyjął z prawej kieszeni portfel, a następnie otworzył go by sprawdzić ile ma pieniędzy. Papierkowych miał tylko (przynajmniej dla niego "tylko") 500 funtów. Wyjął je wszystkie i podał ochroniarzowi, robiąc błagalną minę.
-Możesz wejść, ale za dwie minuty widzę cię z powrotem - powiedział mężczyzna patrząc na pieniądze, które po chwili schował do kieszeni.
Blondyn natychmist zaczął działać i przedostał się do wejścia samolotu. Kiedy tylko znalazł się w środku rozejrzał się by sprawdzić, czy Julia już siedzi gdzieś na swoim miejscu. Niestety nigdzie jej nie było. Zawiedziony wyszedł z samolotu i wtedy na nią wpadł, gdy akurat wchodziła do środka.
-Julia! - uradował się.
-Niall, co ty tu robisz?! - była zaskoczona i chyba trochę zła.
-Błagam cię, nie możesz odlecieć. Musisz tu zostać, cholernie cię proszę - mówił.
-Chodź stąd na chwilę - powiedziała i opuścili przejście do wejścia samolotu. 
Stali tuż przy wejściu. On wpatrywał się jej błagalnie w oczy, ona natomiast starała się tego wzroku uniknąć. Nie bardzo wiedziała co powiedzieć, ale miała pewność, że musi odmówić. Nie mogła przecież tak po prostu zostać w Londynie, kiedy jakiś czas temu zapewniła Louisa, że wyjeżdża. Po za tym chodziło też o inne aspekty. Miała wykupiony bilet na lot, w domu czekała mama, no i nie chciała zrujnować Harry'emu życia, który najprawdopodobniej już wie o jej pobycie w Londynie.
-Nie mogę, Niall. Muszę wracać - oznajmiła ze spuszczoną głową. Bała się, że jeśli spojrzy w jego oczy, to ulegnie i zostanie. Zawsze było łatwo ją przekonać. Miała słabą asertywność.
-Proszę cię - powiedział, po czym ujął jej policzki w dłonie i wpił się w jej usta.

W tym samym czasie.
-Gdzie jest do cholery Louis, Niall i Harry! - irytował się Zayn.
-Z nimi ciągle jest jakiś problem - stwierdził stanowczo Liam.
-No kurwa, jakby przyszli raz na czas, to chyba by chorzy byli! - złość wzrastała w Zaynie.
I wtedy drzwi studia się otworzyły. Do środka wszedł Harry. Był całkiem wyluzowany i uśmiechnięty, jednak w oczach można był dostrzec lekki ból. Chłopacy widzieli go codziennie, dlatego nauczyli się nie zwracać na to uwagi.
-Sorki za spóźnionko. Fanki mnie zatrzymały - usprawiedliwił się. - A gdzie reszta? - zainteresował się.
-Też byśmy chcieli wiedzieć - powiedział Liam.
Rozległo się pukanie do drzwi. Początkowo każdy pomyślał, że to któreś członek zespołu w końcu dotarł, ale doszło do nich, że przecież oni by nie pukali. Ponieważ Harry był najbliżej drzwi, postanowił je otworzyć. Podszedł do drewnianej powłoki i pociągnął za klamkę. Przed nim stała radosna Lottie, młodsza siostra Louisa. No tak! Miała się dziś pojawić! przypomniał sobie Harry.
-Siema, młoda! - przywitał ją Harry i ręką zmierzwił jej włosy.
-Harry! Godzinę je układałam, zostaw! - pisnęła rozbawiona starając się pozbyć jego ręki z głowy.
Loczek odpuścił  i zaczął się śmiać, kiedy zobaczył powstałą "szopę" na głowie młodszej siostry Louisa.
-To nie jest zabawne! - udała oburzoną.
-Cześć, Lottie! - przywitali ją Liam i Zayn.
-Cześć - odpowiedziała poprawiając włosy. - A gdzie Louis? - zapytała.
-Też się nad tym zastanawiamy - odrapał Zayn. - Pewnie zaraz przyjdzie. Zapewne zasiedział się u Sophie.
-Oj zdecydowanie! Kiedy gadamy na skypie lub przez telefon, ciągle mi o niej opowiada! - zaśmiała się, a chłopacy starali się jej zawtórować, jednak nie bardzo im to wyszło, gdyż byli strasznie wkurzeni. No, po za Harrym.
Wtedy do pomieszczenia wparował Louis, prawie uderzając drzwiami siostrę, która wciąż stała w progu.
-Lottie! - ucieszył się na jej widok i natychmiast przytulił ją do siebie.
-Gdzieś ty był? - zapytał go Liam.
-U Soph... Sorry, że się zasiedziałem, ale omawialiśmy jej nietypowego "gościa" - powiedział, robiąc cudzysłów w powietrzu, przy ostatnim słowie. - Ale o tym później. Niall poszedł coś zjeść?
-Nie. Nie wiemy gdzie jest - odpowiedział Zayn.
Louis otworzył szerzej oczy.
-Jak to nie wiecie? Dzwoniliście?
-Setki razy, ale wyłączył telefon - powiedział Liam.
-Mówił mi coś dziś o 13 jak byliśmy na kręglach, że może się spóźnić - odpowiedział obojętnie Harry, przyglądając nuty piosenki. Był słabo zainteresowany sytuacją. Odkąd wydawało mu się, że w galerii zobaczył Julię, nie potrafił myśleć. Chodził z głową w chmurach i niewiele obchodziła go rzeczywistość.
-Hazz, mógłbyś skoczyć po picie do automatu na korytarzu? - poprosił go Louis.
-A sam nie możesz ruszyć dupy? - zapytał Harry odkładając nuty na bok.
-Proszę, ja muszę zostać z Lottie - wymówił się.
-Dobra. Dla ciebie zawsze, Lou - zgodził się Loczek, dodając sarkazmu do drugiego zdania.
Kiedy tylko drzwi się zamknęły wszyscy spojrzeli na Louisa. Chyba tylko Harry nie połapał się, że brunet chce coś powiedzieć, ale tak, by ich przyjaciel tego nie usłyszał. Lou właściwie nie wiedział, dlaczego nie chce, aby Harry to wiedział. Może jednak bał się jego reakcji na wieść o Julii? A może chodziło o to, że nie chciał ranić Loczka tym, że Niall najprawdopodobniej poczuł coś do jego byłej i pojechał ją zatrzymać? Nie był pewien.
-Co? - zapytał Liam, nie wytrzymując napiętej atmosfery.
-Tajemniczym gościem Sophie była Julia. Niall spotkał się z nią i prawdopodobnie, dlatego spóźnił się przedwczoraj i odpuścił sobie z nim wczorajsze kino. Z jakichś przyczyn on jako jedyny wiedział o jej obecności, jak i o dzisiejszym wyjeździe. Ona ma samolot o 17 czyli za 10 minut. Pojechał ją zatrzymać - poinformował o swoich podejrzeniach brunet o niebieskich jak morski ocean oczach.
-To co robimy? - zapytał zdenerwowany Zayn.
-Pojadę na lotnisko - oświadczył Liam.
-Nie zdążysz - słusznie zauważył Louis.
-Stary, mamy znajomości i kasę. Jeden nasz telefon i lot opóźni się o pół godziny.
~*~
Od tego samego momentu, na lotnisku 
Jego usta były mocno dociśnięte do moich, a dłonie, które trzymały moją twarz, uniemożliwiały mi odsunięcie się. Właściwie, nie wiem nawet czy spróbowałabym przerwać pocałunek, gdybym miała taką możliwość. Byłam osłabiona, potrzebowałam bliskości. Zwłaszcza od osoby, której prawie od początku znajomości się nie bałam.
-Błagam cię, nie leć, potrzebuję cię - wyszeptał w moje usta, kiedy przerwał pocałunek.
Odsunęłam go od siebie na dystans połowy metra. Nie mogłam zostać, choćbym nie wiem jak bardzo chciała. Po za tym w samolocie czekała już na mnie Anne, którą zostawiłam na moment pod opiekę znajomej ze szkoły (która dziwnym trafem była w Londynie i właśnie wracała do Polski), bo musiałam siusiu (w samolocie wszystkie łazienki były zajęte).
-Nie mogę. Musze wracać - powiedziałam i wtedy usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię.
Odwróciłam się i dostrzegłam mamę z walizką w ręku. Co ona tu do cholery robiła?
Kiedy znalazła się w odpowiedniej odległości by nie krzyczeć, złapała oddech i powiedziała.
-Nie możesz wracać do Polski. Michał uciekł z więzienia.
Dosłownie szczęka mi opadła.
____________________________________________________
Po prawej macie drugi zwiastun :3

13 komentarzy:

  1. Dziękuję za dedykację <3
    Cudowna poetko, Ty! ; *
    Rozdział jest zajebisty! Jak Ci już na gg pisałam mam ciarki! Szok! Totalnie!
    Jestem mega ciekawa co będzie dalej. Przecież Julia nie może wrócić teraz do Polski. Toż Michał ją zabije. Oj.. nie dobrze. :c
    Cieszę się, że to właśnie Niall pojechał na lotnisko aby zatrzymać Julię. Moim zdaniem pasują do siebie jak ulał.
    Nie mogę się doczekać kolejnego.<3
    Dziękuję, że wstawiłaś tak szybko!
    Życzę weny! <3 Nawet jeśli pojawi się ona przy odrabianiu chemii czy fizyki (xd)
    Rozdział jest po prostu .. c u d o w n y ♥
    I oczywiście nowy zwiastun jest jest super! Idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Takiego zakończenia to się nie spodziewałam!
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. omg tego to się nie spodziewałam!
    super opowiadanie i z niecierpliwością czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kuźwa O.o czekam na nexta!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. O boziuuuuuu<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Fuck fuck fuck fuck ja pkprostu nie moge. Kirdy Harry sie dowie no i ten psychopata uciekl z wiezienia no i do tego jeszcze Niall i chlopaki ktorzy przyjada. Ja nie moge. Kocham cie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Harry.. On jest miłością jej życia.!

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG...myślałam że to Harry!!!
    Super!!! Czekam na nn i mam nadzieję że będą dodawane tak jak teraz!!!
    Kocham twoje opowiadanie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bez przesady. Myślę, że Angie nie ma czasu dodawać codziennie rozdziałów. Ale pojawiają się one często. :)

      Usuń
  9. .........nwm co powiedzieć!!!!
    Super tak jak zawsze! Czekam na nn!!
    Kocham twoje opowiadanie Angie!
    Niech Harry się dowie!;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny mam nadziee ze Harry sie dowie

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeju z niecierpliwoscia czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  12. jejku CUDO!!
    Ale cały czas czekam na spotkanie Juli z Harry'm!!
    Mam nadzieje ze za niedługo się spotkają. <333
    A zwiastun ŚWIETNY!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K