wtorek, 10 grudnia 2013

Chapter 9

-Michał? - zapytał Niall rozumiejąc jedynie imię mojego brata.
-My cousin /Tł. Mój kuzyn - skłamałam nie bardzo wiedząc, czy powinnam mu powiedzieć o co chodzi. - Jak to? - spytałam mamę.
-Nie mam pojęcia - odparła kątem oka zerkając na Nialla, który przypatrywał nam się z konsternacją na twarzy. Pewnie też bym tak reagowała, gdybym była świadkiem rozmowy, której nie rozumiem. - Nie możesz wracać.
-Muszę. Przecież on pomyśli, że tu jestem, jeśli zechce mnie odnaleźć - przypomniałam jej.
-Och, Julka, nie mówiłam ci wcześniej, ale ja byłam u niego w więzieniu na początku - wyznała. - Powiedziałam mu gdzie jesteś. Chciałam... Chciałam uwierzyć, że może się zmienić. Zrozum, to jednak mój syn...
Nie wiedziałam co powiedzieć. Z jednej strony naprawdę ją rozumiałam, ale z drugiej byłam wściekła, bo poczułam się... zdradzona. Wiem, że mama w ostatnim czasie wiele dla mnie poświęciła, bo nawet przeprowadziłyśmy się do innego miasta, ale to nie zmienia faktu, że powinna zachować na tyle rozumu, by wiedzieć, że skoro stanęła po mojej stronie, nie może im o mnie opowiadać. Nie może się z nimi spotykać.
-Nie mam tu żadnych rzeczy - powiedziałam. - I co z Anne?
-Właśnie... Gdzie ona jest? - zauważyła jej nieobecność.
-W samolocie. Koleżanka jej pilnuje.
-A co do rzeczy... To dla ciebie - powiedziała, wręczając mi rączkę walizki.
-A co z najpotrzebniejszymi, które są już odekspotrowane do samolotu? - zapytałam.
-Wyślę ci wszystko pocztą. Daj mi teraz swój bilet. Jak wrócę, prześlę Ci pieniądze na konto - odparła.
-Zabierasz An?
-Ze mną będzie bezpieczniejsza... - stwierdziła. - ...gdyby cię odnalazł i spróbował zrobić krzywdę... - dodała po chwili, ale nie dokończyła. - Właściwie to po nią tu przyleciałam.
-Dobrze, leć już, bo... - ale nie dane mi było dokończyć, gdyż podeszła do mnie stewardessa.
-Excause me, are you going to get into that plane? /Tł.Przepraszam, wsiada pani do tego samolotu?- zapytała mnie.
-Um, Yea - odpowiedziałam, gdyż chciałam się dowiedzieć co kobieta miała mi do przekazania. Nie musiała przecież wiedzieć, że tak naprawdę poleci moja mama.
-Short flight delays expected /Tł.Przewidziane są krótkie opóźnienia - powiedziała.
-Why?
-Sudden telephone/Tł. Nagły telefon - odparła, wzruszając ramionami i odeszła.
-Co ona powiedziała? - dopytywała mama, której angielski był na poziomie podstawowym. Potrafiła powiedzieć zaledwie kilka zdań po angielsku i tylko kilka zrozumieć.
-Że samolot, przewiduje opóźnienia - odparłam obojętnym tonem. Lot był w tamtym momencie moim najmniejszym zmartwieniem, póki coś do mnie nie dotarło. - Dobra, mamo. Muszę lecieć.
-Co? Co się stało? - zdziwiła się moim nagłym pośpiechem, a Niall zaczął się trochę wiercić. Był znudzony, bo nie rozumiał o co chodzi, a przecież czekał na jakąś odpowiedź w sprawie tego czy zostaję, więc się denerwował.
-Nic, nic ważnego, ale jeśli nie zniknę stąd w ciągu kilku minut, nie będę mogła tu zostać - powiedziałam, uścisnęłam ją na pożegnanie, po czym podałam bilet. Niall patrzył na to wszystko zdezorientowany.
Złapałam go za rękaw koszulki i zaczęłam ciągnąć w kierunku wyjścia z lotniska.
-Hej, co jest... Zostajesz? - był zdziwiony, ale chyba też szczęśliwy.
-Tak. Niall, powiedz mi, jaka jest szansa, że jesteś właśnie spóźniony na spotkanie z chłopakami? - zapytałam zerkając na niego podczas biegu. Otworzył szerzej oczy.
-Olbrzymia! - powiedział i dodał trochę tempa swoim krokom.
-Czy jest możliwość, żeby udało im się zatrzymać samolot? - zapytałam.
-Liam ma znajomości... Ojciec jego kolegi jest właścicielem lotniska, ale czemu o to pytasz?
-Louis wie, że tu jestem. Wie również, że się ze mną spotkałeś - mówiłam podczas, gdy biegliśmy na parking, gdzie prawdopodobnie stał samochód blondyna. - Ukrywałeś to przed nimi, sama nie mam pojęcia czemu, w każdym razie samolot ma opóźnienia, bo Liam zadzwonił. Chcą abyś pozwolił mi lecieć do domu.
-Skąd Louis wie?
-Był u Sophie, kiedy wróciłyśmy z zakupów. Pewnie miał klucz - odparłam, zatrzymując się. - Gdzie jest twój samochód?! - zirytowałam się, gdy nigdzie nie dostrzegłam auta, należącego do mojego przyjaciela.
-Tam - wskazał i pociągnął mnie w kierunku swojego pojazdu.
Chciał mi otworzyć drzwi, ale fuknęłam na niego i kazałam wskakiwać do samochodu. Chłopak zdawał się nie rozumieć mojego zachowania, ja sama go do końca nie rozumiałam. Wściekałam się na niego, bo cholernie się bałam? Tak, to zdecydowanie to.
Niall zajął miejsce za kierownicą, podczas gdy ja z przedniego miejsca przerzucałam swoją dużą walizkę na tyły. Blondyn włożył kluczyk do stacyjki i już po chwili ruszaliśmy z miejsca.
-Co jest? Kim była ta kobieta? Co ci powiedziała, że jesteś taka zdenerwowana? I dlaczego zostałaś i oddałaś jej bilet?
-To była moja matka - powiedziałam. - Nic się nie stało. Po prostu jej powiedziałam, że zostaję, więc oddałam jej bilet. A zdenerwowana jestem przez chłopaków - wyminęłam się z prawdą i spojrzałam w okno, a następnie ze zdenerwowania zaczęłam przygryzać wargę.
-Po co tu przyjechała?
-Zabrać Anne...
-Julia, to się nie trzyma kupy. Powiedz mi prawdę...
-Michał uciekł z więzienia - przyznałam w końcu.
Oparłam łokcie na swoich udach i ukryłam twarz w dłoniach.
-Wow, że jak?
-No tak. Mama przyjechała bez zapowiedzi, pewnie dlatego, że nie naładowałam od wczoraj komórki. Poinformowała mnie i zabrała Anne, bo przy mnie nie jest teraz bezpieczna - wybełkotałam, starając się powstrzymać napływające do moich oczu łzy.
-Ale skąd pomysł, że on chce ci zrobić krzywdę? Może po prostu uciekł, żeby tam nie siedzieć? - starał się mnie wesprzeć, jednak na próżne. Znam swojego brata. Mieszkałam z nim w końcu 19 lat.
-Michał należy do ludzi, którzy lubią się mścić i nigdy, nie dostrzegają swojej winy, dlatego nie mają wyrzutów sumienia - wyjaśniłam. - Wiem, że będzie próbował mnie odnaleźć, a pierwszym miejscem będzie Polska, bo mama mu powiedziała, że tam jestem. Dlatego muszę zostać.
-Czyli... Nie zostajesz dla mnie? - zapytał jakby trochę zasmucony, a mnie szlag trafił. Byłam na skraju wytrzymałości.
Uniosłam na niego głowę.
-Kurwa, Niall! Sytuacja jest mega poważna, a ciebie interesuje tylko z jakiego powodu zostałam?! Michał najprawdopodobniej mi coś zrobi, a ty się przejmujesz tym, że zostałam tu dlatego, że psychopata chce się na mnie rzucić, a nie dla ciebie?! O co ci, kurwa, chodzi?! - emanowałam taką złością, jaka nie wstąpiła we mnie jeszcze nigdy. Po policzkach płynęły mi łzy, ale uparcie wpatrywałam się w twarz Nialla, skupionego na jezdni.
-Jezu, serio nie skumałaś? - teraz on się wkurzał.
-Nie. Jak mam coś skumać, skoro świat mi się wali na łeb?! - wrzeszczałam jeszcze bardziej.
-Zakochałem się w tobie! - wykrzyczał mi to prosto w twarz.
Od razu stałam się spokojniejsza. Złość mnie opuściła i poczułam się taka... Jakby sflaczaczła. Straciłam nagle zdolność poruszania się i po prostu gapiłam się pusto przed siebie. Nie potrafiłam nic powiedzieć. Za dużo myśli nagle przepłynęło przez moją głowę.
Piątkowe spotkanie, kiedy Niall pożegnał się ze mną, a potem dogonił mnie by umówić się na spotkanie. Dziwnie zareagował, gdy właśnie tak to nazwałam. Wolał określenie "randka", to jasne. W sobotę ciągle na mnie patrzył, ale smucił się, kiedy wspominałam Harry'ego. Pocałował mnie, a ja poczułam magię i myślałam, że się zakochuję. Była to brednia. To nie ja coś poczułam, tylko on. Ja po prostu odczułam uczucie, którym obdarzył ten pocałunek. Dużo wtedy o nim myślałam, bo mało rozumiałam. Pomyliłam zakochanie ze zwykłą chęcią uszczęśliwienia go. To takie idiotyczne. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, wiedziałam, że nie mogłabym go kochać. Chciałabym, bo wtedy byłby szczęśliwy, ale ja nie do końca. Nie wiedziałam co myśleć i co powiedzieć.
-Żyjesz? - zapytał.
-Zaskoczyłeś mnie - wyznałam szczerze.
-To dobrze czy źle?
-Nie mam pojęcia - powiedziałam, kręcąc lekko głową w potwierdzeniu swoich słów.
-Gdzie właściwie mam cię zawieść? - zapytał, zmieniając temat, gdyż chyba poczuł się speszony moją odpowiedzią.
-Właściwie to wysadź mnie tu. Pójdę na przystanek. Ty lepiej jedź do chłopaków i znajdź dobrą wymówkę na swoją nieobecność - powiedziałam.
-Chyba cie pogięło. Odwiozę cię. Ale po co mam wymyślać? Nie mogę im powiedzieć, że pojechałem po ciebie, skoro już i tak to wiedzą?
-Nie, Niall. Nie chcę aby myśleli, że zostałam tu dla ciebie.
-Wolisz, aby poznali prawdę?
-Jezu, Niall. Daj mi spokój. Przemyślę to i ci powiem. Po prostu mnie zostaw i jedź do nich.
-Odwiozę cię - stwierdził stanowczo.
-Niall - syknęłam przez zaciśnięte zęby.
-Julia - przedrzeźniał mnie, nie zdając sobie najwyraźniej sprawy z wstępującej we mnie furii.
Zacisnęłam mocno powieki, by znów nie zacząć na niego krzyczeć. Byłam zirytowana, zła, wystraszona i naprawdę nie miałam ochoty wyładowywać swojej negatywnej energii na nim.
-Wysadź mnie - powtórzyłam - albo sama wysiądę.
Tak naprawdę, sądzę, że chodziło o coś więcej niż zwykłe uniknięcie problemu. Chciałam być wtedy sama. Musiałam wszystko przemyśleć i poukładać sobie w głowie. Przede wszystkim też odpocząć.
-Nie żartuję - dodałam i chwyciłam za klamkę drzwi.
Przestraszony chłopak zjechał na pobocze i pozwolił mi wysiąść. Zabrałam swoją walizkę i bez pożegnania ruszyłam w kierunku jakiegoś parku, który był w pobliżu. Szłam trzymając w ręku rączkę bagażu. Czułam jak mnie roznosi. Musiałam zajarać.
Wyjęłam z podręcznej torby prawie niezużyte opakowanie papierosów i zapalniczkę. Wyjęłam jednego szluga. Podpaliłam jego koniuszek i zaciągnęłam się dymem. Czułam jak moje nerwy łagodnieją.
Nie paliłam jakoś często, ale zdarzało mi się, gdy byłam mega wkurwiona, tak jak wtedy. Właśnie dlatego zawsze miałam przy sobie opakowanie papierosów.
~*~
Zabiję go. Przysięgam, że go zabiję i nie będzie to miła śmierć. Najpierw wykrzyczę mu prosto w twarz jakim jest chujem, a potem powoli go posiatkuję. Na samym końcu jego szczątki spalę, a proch utopię w Tamizie. Tak upokorzony nie czułem się jeszcze nigdy. Może nie tyle upokorzony, co zraniony. Własny przyjaciel... Odebrał mi dziewczynę, za którą skomlę od 2 lat.
-Harry, uspokój się - starał się mnie okiełznać Louis.
-Nie! - wrzasnąłem przerywając kolejne nuty i rozrzucając skrawki papieru po ziemi. - Wypuść mnie, chce tam jechać! - krzyknąłem.
-Harry, wszystko jest w porządku. Być może Niall chciał ją zatrzymać dla ciebie - starał się mnie pocieszyć, ale bez skutku.
-Tak i właśnie z tego, kurwa, powodu, chodzi z nią na potajemne randki! - krzyknąłem łapiąc w ręce drewniany taboret i rzucając go w ścianę. Rozwalił się, a jego części spadły na ziemię, razem z odłamkami ściany. Zaśmiałem się histerycznie pod nosem, wyobrażając sobie jak to samo robię z Niallem.
-Po prostu się z nią spotkał - powiedział.
-Kurwa, Louis! Nie mydl mi oczu! I wypuść mnie, albo rozpierdolę cię jak to krzesło! - wrzasnąłem na niego.
Wywrócił oczami, w ogóle nie przestraszony.
-Nie zrobisz tego - orzekł pewnie. - Po za tym, jestem tu tak samo zamknięty jak ty. Zayn jest na zewnątrz i ma klucz.
-To kurwa, powiedz mu, żeby otworzył! - krzyczałem coraz bardziej. 
Właściwie mój wrzask nie był wywołany złością, a bólem. Było mi tak źle, czułem się zdruzgotany, a moje serce pękało na milion kawałeczków. Byłem facetem, ale mimo to, nie wiedziałem jak długo uda mi się jeszcze powstrzymywać łzy. To było tylko kwestią czasu, dlatego tym bardziej chciałem wyjść, a skoro nie mogłem rozwalałem wszystko co popadnie, bo tylko tak mogłem się uspokoić.
Nie mogłem dłużej wytrzymać. Usiadłem pod ścianą, zgiąłem kolana, na których zaraz oparłem łokcie, a twarz schowałem w dłoniach. Nigdy nie myślałem, że zdarzy mi się płakać przy nim z takiego powodu. Wtedy właściwie jeszcze nie płakałem, ale dzieliły mnie od tego tylko sekundy.
-Powiedz mi Louis, dlaczego? Czemu to muszę być ja? Nie mógłbym po prostu o niej zapomnieć?
-Stary, tak czasem jest. Pamiętasz jak się zachowywałem po Eleanor?
-Ale nie trwało to tak cholernie długo - przypomniałem mu, czując, że moje oczy stają się coraz bardziej wilgotne.
-Może dlatego, że ja miałem jasno sprawę określoną. Miałem dowód na jej brak miłości, zwłaszcza, że sama mi się do tego przyznała, a Julia... Odeszła bez słowa. To przez to łudzisz się, że do ciebie wróci... Przykro mi, ale już raczej tego nie zrobi. Nie chcę cię ranić, ale skoro spotkała się z Niallem, a nie z tobą to raczej... z prostych przyczyn - powiedział, a jego słowa sprawiły, że poczułem się jeszcze gorzej, choć z drugiej strony lepiej.
Było  mi okropnie, bo wiedziałem, że ona już mnie nie kocha, ale i lepiej. Louis pomógł mi uświadomić sobie, że już nigdy jej nie odzyskam. Że czas skończyć walczyć, bo wojna się skończyła. Nie potrafiłem jednak po prostu zapomnieć, zwłaszcza, że zostałem pokonany przez najlepszego kumpla.
-Chcę być sam, błagam cię, zostaw mnie... Pozwólcie mi po prostu wrócić do domu...
-Odwiozę cię, nie powinieneś teraz prowadzić - zaproponował od razu.
Wtedy usłyszeliśmy jak klucz w zamku się przekręca. Szybko podniosłem się z ziemi i otarłem oczy. Do pomieszczenia wszedł Niall, a tuż za nim Zayn z Lottie. Oni jednak mnie nie zainteresowały. Liczyła się tylko ta pierwsza osoba. Gdy go zobaczyłem, złość ponownie wtargnęła we mnie. Rzuciłem się na niego. Złapałem go za materiał koszulki i ze wszystkich sił przycisnąłem do ściany. Moja pięść znalazła się przy jego twarzy, jednak nie uderzyłem go.
-Dlaczego mi to, kurwa, zrobiłeś? - wysyczałem mu w twarz, czując jak łzy wydobywają się z kącików moich oczu.
-Harry, zostaw go! - wrzasnął Zayn i spróbował mnie odciągnąć, ale twardo stałem w miejscu.
Louis pomógł Zayn'owi i tylko dzięki temu udało im się odsunąć mnie od blondyna. Był przerażony. Widziałem lęk w jego oczach jak i ból. Gdzieś w głębi duszy czułem, że ma wyrzuty sumienia, ale złość była silniejsza, więc nie przywiązywałem do tego większej uwagi.
-O czym ty mówisz? - zapytał mnie.
-Ukradłeś mi ją! - wrzasnąłem.
-Przepraszam, Harry. Naprawdę nie chciałem. Samo tak wyszło - powiedział, ale przez roznoszące mnie nerwy nie mogłem mu uwierzyć. Pragnąłem tylko, aby moja pięść spotkała się z jego twarzą.
-Gdzie ona teraz jest? - zapytałem. - Dlaczego nie chce się ze mną spotkać?
-Nie mam pojęcia gdzie jest - powiedział, a ja zaufałem jego słowom. Po prostu wiedziałem, że nie kłamie. - Nie wiem czy nie chce - dał odpowiedź na drugie pytanie.
-Nie spotkałeś się z Liamem na lotnisku? - zapytał Louis, który przez cały czas trzymał mnie za ramię, uniemożliwiając ruchy.
-Nie.
-A byłeś tam? - kolejne pytanie wypadło z moich ust.
-Harry, odpuść - poprosił mnie szeptem Zayn. - Dla twojego dobra.
-Chcę ją zobaczyć! - krzyknąłem.
-To nie jest dobry pomysł - stwierdził Louis. - Odwiozę cię do domu, a ty, Zayn, zadzwoń do Li i powiedz, że próby nie ma. Zresztą i tak straciliśmy wszystkie kopie tekstu.
~*~

13 komentarzy:

  1. OMG *.* OMG*.*
    Dzieje się, dzieje! BARDZO DUŻO!
    Oł noł ;c tak strasznie mi szkoda Hazz. :C Cierpi.. a ja nie lubię jak cierpi ;c
    Niech się oni spotkają!
    Co nie zmienia faktu, że i tak nadal jestem za Niallem. :3 Zajebiście, że w końcu powiedział jej, że się w niej zakochał ! Uhu! Ale...ona go nie kocha? :C Niech go pokocha! ;C
    Naprawdę super rozdział <3
    Czekam na następny ; *!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG!
    KOCHAM TO OPOWIADANIE :)
    DGVCCGHJJHG

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże co sie tam dzieje!!!! Ciekawe co dalej!!!! Czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech ona będzie z Harry'm. :( Bo jak bedzie z Niallem to bez sensu opowiadanie dalejX.D. I wgl. Hazz mogbly zobaczuc Julie idaca z walizka. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. AAAAA kdfnsgasjduyege <3
    Kochamm to , boże jakkk Harry <3
    Ja chcę żeby oni się w tym parku spotkali żeby sobie wszystko wytłumaczyli !
    Czekam na nn xxxx
    Loooovvv juu :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny rozdział, dzieję się oj dzieję :D
    Ale dlaczego ona Niallowi nic nie odpowiedziała :(
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie! Nie! Nie! Tak mi szkoda chłopaków... Serce nie sługa jak to mówią, no ale... To takie smutne... A teraz Julia sama w tym parku, nic tylko Harry powinien wybrać ten sam park! Albo Liam powinien zobaczyć mamę Juli z dzieckiem! Wtedy skumałby fakty i wszystko by sie ułożyło! no może nie dla Nialla ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Błagam niech ona się z nim spotka i wszystko sobie wyjaśnią ;( oni muszą być razem... nie lubię jak najważniejsza akcja jest zawsze na końcu bloga. Wtedy trzeba tak długo czekać na szczęście bohaterów! :( Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  9. Omg, biedny Harry. Widać jak nadal ją kocha i jak bardzo za nią tęskni, o mój boże jak ja mu współczuje :(
    Po części tez współczuje dla Nialla, przejebał sobie u Harrego. No ale nie ładnie sie zachował.
    Kurde Harry musi sie dowiedzieć o dziecku i wreszcie zobaczyć się z Julią,ugh.
    Ale wciągnęło mnie to opowiadanie, czekam na nowy rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jest narescie Harry sie dowiedzial <3

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG! Ale się pod jarałam tym rozdziałem ^^
    Wściekły Harry ^^ :D
    Genialny rozdział *-*
    Pozdrawiam :) : *

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG... nareszcie się dowiedział!!!
    Mega rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  13. ŚWIETNY!! <3 O BOŻEEE C]
    czekam tylko jak Harry i Julia się spotkają<3 aww :3 umieram jak to szytam <3
    Pisz szybko następny <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K