piątek, 10 stycznia 2014

Chapter 18

Niall miał do mnie przyjechać za jakieś dziesięć minut, więc miałam krótką przerwę od ludzi tryskających pozytywną energią. Wszyscy byli szczęśliwi, wszystkim się wszystko układało, tylko ja wiecznie miałam pod górkę. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży z chłopakiem, którego zostawiłam, myślałam, że gorzej już być nie może, ale jak się okazuje, może. Tak bardzo potrzebowałam teraz wsparcia, kogoś kto mi powie, że z Ann będzie okej, i że Michał wcale nie próbuje inem dopaść. Takie oparcie miałam w Kasi, ale nie mogła mi go teraz dać, bo miała więcej pracy niż było w początkowych planach. Teoretycznie Niall powinien mnie wspierać, bo w końcu był moim chłopakiem, ale nie robił tego. Wiedziałam, że trzymał się z dala tematu o Anne, w końcu to nie jego dziecko, a o Michale pewnie nie wspominał, żeby mnie nie stresować, co było totalnym błędem, bo i tak się stresowałam i potrzebowałam, aby on ten stres jakoś unicestwił. Zamiast tego chodził i na prawo i lewo rozpowiadał wszystkim, że jesteśmy parą. Przynajmniej sądzę, że tak robił, bo w sieci pełno było komentarzy na temat tego wszystkiego. Powstało nawet nasze własne połączenie imion "Niallia". Brzmiało to okropnie idiotycznie, ale pozostawiłam to bez komentarza.
Wyciągnęłam z torebki swojego tableta, po podłączeniu mu internetu, postanowiłam się zalogować na twittera. Aż się bałam zajrzeć w interakcje w obawie tego co mogę zobaczyć. Reakcje całe zapchane były jakimś syfem. Po kilku sekundach pojawił mi się napis "567 nowych". Kliknęłam i od razu w oczy rzuciła mi się powstała akcja #StopNiallia. Weszłam w nią i zaraz zobaczyłam więcej obraźliwych tweetów na swój temat niż kiedykolwiek. "Julia to kurwa, najpierw dziwczy się z Harrym, potem wraca i przystawia się do Nialla #StopNiallia" napisał ktoś, kolejna zaś osoba dodała post z treścią "Może chce z każdym po kolei? Dwóch ma z głowy! #StopNiallia". Nie mogłam oderwać od tego wzroku. Po prostu czytałam jak nabuzowana. "Ktoś musi się zabawić sercami chłopców. Cieszmy się, że teraz, bo w przyszłości już nie będą tacy głupi #StopNiallia", "Kocham ich, ale to co się dzieje... Niezłe gówno. #StopNiallia", "Jak ona może im coś takiego robić? Dziwka. #StopNiallia". Łzy pociekły po moich policzkach. W pewnym sensie czułam, że mają rację w związku z tą sytacją z Niallem, ale nie mieli prawa mnie tak nazywać. Nic o mnie nie wiedzieli, a takie słowa... Po prostu raniły, zwłaszcza przez wzgląd na to, co przeszłam, ale oni byli zbyt głupi by się domyśleć... Postanowiłam coś napisać. Nie mogłam tego tak zostawić. "Jesteście dla mnie okropni. Wiem, że nie byłam najlepsza, ale nie macie prawa nazywać mnie dziwką. Nie znacie mnie i nic o mnie nie wiecie.". Od razu po dodaniu tweeta włączyłam interakcje. Pierwsze odpowiedzi pojawiły się po kilku sekundach. "A kim jesteś? Powiedz nam, może zmienimy o Tobie zdanie. Na razie nie rozumiemy". Nie wiedziałam, co odpisać i nie chciałam czytać więcej tych przykrych wiadomości. Wyłączyłam twittera i pozwoliłam moim łzom popłynąć po policzkach. Oni wszyscy mieli rację. Nie powinnam była związywać się z Niallem, zwłaszcza, że mam dziecko z Harrym. Naszła mnie chęć by zadzwonić i powiedzieć Loczkowi prawdę. Wyznać, że go kocham i wyjaśnić dlaczego odjechałam. Powiedzieć, że mamy dziecko i... po prostu poprosić o kolejną szansę, ale dotarło do mnie, że postąpiłabym jeszcze gorzej. Nie tylko w sposób psychiczny zdradziłabym Nialla, ale także pokazała tym dziewczynom, że jestem jeszcze gorszą dziwką, niż za jaką mają mnie teraz. Musiałam się rozstać z blondynem, ale nie mogłam tego zrobić teraz. Złamałabym mu serce, po za tym... Wciąż łudziłam się, że uda mi się go pokochać, a ta bliskość na jaką mu pozwoliłam, zgadzając się na związek, pomoże mi w tym.
Rozległo się pukanie do drzwi. Zerwałam się z łóżka jak oparzona, jednocześnie ocierając łzy, spływające po moich policzkach. Kiedy stwierdziłam, że moje policzki i oczy są dostatecznie suche, poszłam otworzyć. Przed wejściem stał radosny Niall z gitarą na plecach. Uśmiechnęłam się do niego, maskując swoje łzy, wywołane wszelkiego rodzaju hejtami.
-Gotowa? - zapytał.
-Tak, zawsze - odparłam, starając się być w miarę pogodna.
Był czymś tak bardzo podekscytowany, że chyba nawet nie zauważał mojego przygnębienia. Harry by zauważył, podpowiedziała mi podświadomość, za co w duchu się zbeształam.
-Idziemy, bo nam się śpieszy! - oznajmił mi.
Kiwnęłam głową. Zabrałam swoją torebkę, zamknęłam drzwi i razem z Niallem zeszliśmy na dół. Po tym jak wpuścił mnie do samochodu, poszedł zająć swoje miejsce. Nim ruszyliśmy, włączył radio, a ja od razu rozpoznałam głos Lovato. Trochę się rozpromieniałam. To miłe, że pamiętał, iż ją lubię.
-To taka rozgrzewka - powiedział.
-Co? - zapytałam lekko zbita z tropu.
-Nic, nic - odparł i włożył kluczyk do stacyjki.
Samochód ruszył. Chciałam się dowiedzieć, co Niall miał na myśli, ale byłam jeszcze zbyt przybita hejtami z twittera, aby wypytywać blondyna o to, co zamierza. Postanowiłam po prostu oprzeć się o fotel i popodziwiać Londyn, który mogłam zobaczyć za oknem.
-Co się stało? - zapytał w końcu.
-Nic - burknęłam. - Do tej pory się nie zainteresowałeś...
-Ale teraz się interesuję. Co się stało?
-O, Jezu! Nic! - warknęłam.
-No teraz to już musisz mi powiedzieć - oznajmił głosem, nie znoszącym sprzeciwu.
-Czy ciebie w ogóle obchodzą moje problemy i uczucia?! Od jakiegoś tygodnia mój brat jest na wolności, na sto procent chce mnie w jakiś sposób udupić, ale to dla ciebie za trudne, więc nie dotykasz się tematu. Moja córka może oślepnąć, ale to też córka Harry'ego, więc masz to w dupie. Harry wyjechał, mam wrażenie, że przeze mnie i czuję z tym fatalnie, ale ty przecież nie zapytasz i nic mi nie mówisz. Twoi fani mnie nienawidzą i uważają za dziwkę, ciebie nie hejtują, więc wszystko jest w porządku! - w końcu wylałam z siebie wszystko to, co miałam na sercu. No może nie dokładnie wszystko, przynajmniej w sprawie z Harrym, ale zdecydowaną większość.
-Jesteś w błędzie. Cholernie mnie obchodzisz... Kiedy miałem cię o to wszystko spytać, skoro właściwie wcale się nie widywaliśmy?
-Choćby 10 minut temu, jak wychodziliśmy z pokoju! - krzyknęłam.
-Okej... Przepraszam, że nie zapytałem, ale co mam ci powiedzieć? Anne ma już załatwioną operację, jutro przeleję pieniądze na twoje konto, więc wszystko okej. Harry'ego miej w dupie, wyjechał bo wyjechał. Planował to wcześniej. Hejty też musisz po prostu olać, a co do Michała... Co ja mogę? - wpatrywał się we mnie, lekko zirytowany tym, że mam do niego pretensje.
-Pieniądze? Błagam cię... ta operacja jest cholernie niebezpieczna dla tak małego dziecka, wręcz śmiertelna! Najłatwiej ci powiedzieć, że pieniądze wszystko załatwią! Tak... Najlepiej, żebym olała wszystko i wszystkich! Może fakt, że Michał chce mi zrobić nie wiadomo co i niebezpiecznie się do mnie zbliża, też mam mieć w dupie?!
-Kurwa, Julia, nie pierdol. Nic ci nie zrobi. Weź. Kurwa. Nie psuj. Tego. Dnia - powiedział przez zaciśnięte zęby.
-Patrz na drogę - warknęłam, a on natychmiast wykonał moje polecenie. - Niby psuje ci dzień? To co? Mam być wiecznie radosna? Albo najlepiej nie istnieć! Tak by było ci łatwiej, prawda? - syczałam.
Niall wziął głęboki wdech. Mogłam się domyśleć, że odlicza do dziesięciu, gdyż dokładnie po takiej ilości sekund, nadmiar powietrza opuścił jego płuca.
-Chcesz odpocząć, tak? Od tej całej szopki... Mówisz, że Michał się do ciebie zbliża, ale gdybyś wyjechała, nie miałby pojęcia gdzie jesteś, prawda? Więc zmienimy miejsce pobytu, okej? Co powiesz na tydzień w górach czy gdziekolwiek...
-O czym ty bredzisz? - całkowicie zbił mnie z pantałyku.
-Po prostu wyjedźmy gdzieś na tydzień, dobra? Ochłoniesz trochę, ja ochłonę... Ustatkujemy się, przemyślimy wszystko... - mówił napalony swoim nowym pomysłem.
-I gdzie niby chciałbyś jechać? - byłam sceptycznie nastawiona do całego pomysłu.
-Hiszpania? Albo dalej od tego syfu... Może na Filipiny... Ocean, piach, słońce...
-Nie jestem zwolenniczką upałów, ale dobra... zgadzam się, możemy wyjechać i co dalej? Po za tym niedługo są urodziny Anne... i moje. Musze wrócić do Polski na ten czas - powiedziałam.
-Więc idealnie. Polecimy na Filipiny we wtorek, do tego czasu załatwię nam bilety i wszystkie szczepienia - wzdrygnęłam się na myśl, że mam być kuta. Nienawidzę igieł. - Posiedzimy tydzień, potem polecimy do Polski, możemy tam spędzić kilka dni i wrócimy do Londynu na ślub Louisa i Sophie, co ty na to? Pomyśli, ile czasu będziemy mieli na doprowadzenie swoich spraw do porządku i porozmawianie ze sobą! Zgadzasz się?
-Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł...
-Mówisz, że Michał się do ciebie zbliża... Filipiny są daleko stąd, nie będziesz musiała się bać... Proszę, po prostu się zgódź - namawiał mnie.
Westchnęłam w geście poddania.
-Dobra - zgodziłam się. - Teraz mi powiedz, gdzie mnie, do jasnej cholery, wieziesz?
-Jak to gdzie? Na koncert Demi Lovato! - powiedział, a ja dopiero teraz zorientowałam się, że zatrzymujemy się przed olbrzymią Londyńską areną, przed którą stał wielki bilbord z moją idolką.
Mój smutek prysnął niczym bańka mydlana. Pisnęłam z podniecenia i rzuciłam się na Nialla, który właśnie zatrzymywał samochód na parkingu, by pocałować go w policzek.
-Jeśli mam być szczery, to liczyłem na trochę pokaźniejszą nagrodę - droczył się, a ja, kiedy tylko auto stanęło, ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam go w usta z takim zapałem, jak chyba jeszcze nigdy. Kiedy się od niego oderwałam, usłyszałam jego słowa: - To mi się podoba.
Szturchnęłam go żartobliwie w ramię, a potem jak najszybciej wypakowałam się z samochodu. Z podziwem przyglądałam się arenie. Właściwie, pierwszy raz widziałam ją na własne oczy.
-Mamy miejsca w pierwszym rzędzie -  mruknął, kiedy stanął tuż obok mnie.
Jeszcze raz pisnęłam, a potem rzuciłam się by go przytulić. Całkowicie zapomniałam o smutku, złości, żalu strachu, czy innych duperelach. Liczyło się tylko to, że szłam na koncert Demi Lovato!
Niall chwycił moją dłoń, a następnie pociągnął mnie do wejścia. Oczywiście kolejka była olbrzymia, ale wszystkie fanki ochoczo przepuściły blondyna, a mnie razem z nim. Weszliśmy do środka areny, gdzie aż huczało od donośnych krzyków fanek, nawołujących swoją idolkę. Przecisnęliśmy się by zająć swoje miejsca i o dziwo nie było z tym większych problemów. Pewnie dlatego, że to Demi była dziś gwiazdą dnia.
-O której się to zaczyna? - zapytałam, a raczej wykrzyczałam.
-Za jakieś piętnaście minut - odpowiedział.
W napięciu wyczekiwałam, kiedy Demi wyjdzie na scenę, a kiedy w końcu się na niej pojawiła, na arenie zrobiło się tak głośno, iż myślałam, że zaraz ogłuchnę. Mimo to, darłam się z wszystkimi fankami w niebo głosy. Lovato nim zaczęła śpiewać, zerknęła w naszym kierunku i pomachała do Nialla, a ten odwzajemnił jej gest. Potem spojrzała na mnie i posłała mi ciepły uśmiech. No, myślałam, że umrę. To dosłownie tak jakbym śniła o spełnieniu swoich marzeń, ale to się działo naprawdę! Demi Lovato naprawdę się do mnie uśmiechnęła! Boże, ja naprawdę byłam na jej koncercie!
Moja idolka odśpiewała cały swój, przecudowny pod każdym względem, album. Tak zleciała cała godzina i naprawdę nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Nie chciałam wychodzić. Chciałam więcej Demi.
-Mamy vipowskie wejściówki - wykrzyknął do mnie Niall. - Idziemy się spotkać z Demi, tylko pamiętaj: Zero krzyków, bo cię wywalą!
Pisnęłam, ale zaraz zakryłam usta i pokazałam blondynowi oczami, że będę cicho jak myszka... Do czasu przynajmniej.
Dostaliśmy się za scenę, gdzie ochroniarz wskazał nam drogę. Doszliśmy do drewnianych drzwi i weszliśmy do środka. W środku było kilkanaście fanek, oblegających dziewczynę siedząca na kanapie i tą dziewczyną była Demi! Kiedy tylko nas zobaczyła, poderwała się z miejsca i ruszyła w naszym kierunku.
-Witaj, Niall, dawno cię nie widziałam - powiedziała, gdy się do nas zbliżyła i przytuliła w geście powitalnym mojego chłopaka.
Moje serce biło jak oszalałe. Nie mogłam uwierzyć, że była tak blisko. To wszystko było takie nierealne. Chciałam piszczeć, ale musiałam być cicho. Mimo to, z moich ust i tak wydobywał się cichutki pisk, którego nie byłam w stanie pohamować. To była Demi Lovato, właśnie poznawałam Demi Lovato. Boże, Demi Lovato!
-A ty pewnie jesteś słynna Julia? - chciała się upewnić, kiedy oderwała się od Nialla.
-Tak - wypiszałam.
-Miło mi cię poznać, wiele o tobie słyszałam - powiedziała i wyciągnęła ku mnie ręce, żeby mnie przytulić. Natychmiast rzuciłam się w jej objęcia, aby obdarzyć ją tym ciepłym gestem. Idiotka, idiotka, idiotka.
-Boże... Wielbię cię od tylu lat, jesteś moją idolką, znam każda twoją piosenkę! - dostałam jakiegoś chorego słowotoku.
Demi zaśmiała się na moje zachowanie.
-Zdecydowanie fanka - stwierdziła. - Wszystko w porządku, jestem tylko zwykłą dziewczyną.
Demi przeprosiła nas i zajęła się też innymi fankami. Po godzinnej wspólnej rozmowie i podpisywaniu płyt (a Niallowi gitary), oznajmiła, że to niestety koniec, ale mnie i Nialla zatrzymała nim wyszliśmy. Poprosiła jakąś kobietę, by przyniosła nam po szklance gorącej czekolady, a następnie usadowiliśmy się na kanapie.
-Teraz mam dla was trochę czasu - oznajmiła. - To powiedz mi, Julia, jak długo jesteś moją fanką?
-Od camp rocka - odparłam bez zastanowienia.
-To dosyć długo.
-Siedem lat.
-Powiedz mi... Gdybym dała ci swój numer, żebyś do mnie napisała to pogadamy kiedyś na skypie, nie dałabyś go nikomu?
-Nigdy! - prawie krzyknęłam, żeby ją bardziej zapewnić, jak sądzę, a ona zaśmiała się na to. Niall jej zawtórował. - Niall uszczypnij mnie, to jest jakiś chory sen, w którym marzenia się spełniają!
Oboje zaśmiali się jeszcze bardziej. Nagle do pokoju weszła kobieta około pięćdziesiątki, która na tacy przyniosła trzy gorące czekolady. Postawiła je na stoliku, posłała nam miły uśmiech, a kiedy podziękowaliśmy, odeszła.
-To zapisuj - powiedziała, a ja natychmiast wyciągnęłam komórkę Harry'ego.
Podała mi numer, a ja słuchałam uważnie, by nie pomylić żadnej cyferki. Zapisałam go, a następnie Demi odezwała się:
-Nie masz autografu? - zapytała.
-Nie miałam gdzie zapisać - przyznałam.
-Mam marker, chcesz na komórce? - zapytała wyciągając z kieszeni nieścieralny mazak. Uśmiechnęła się do mnie w specyficzny sposób.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Z jednej strony bardzo chciałam, a z drugiej... To przecież iphone Harry'ego. Cóż... Hazz będzie musiał się pożegnać z komórką, bo już na pewno jej nie odzyska. Trochę niepewnie podałam telefon Demi, a potem, aby uspokoić sumienie, zaczęłam wbijać sobie do głowy, że to wszystko wina Loczka, gdyby nie pomylił telefonów wszystko było by okej. Po za tym jest bogaty, przeżyje zmianę telefonu!

_____________________________________________________
Sprostowanko!
Blog wcale nie kończy się za pięć rozdziałów! Tak by było, gdybym zmieniła jego fabułę ze swoich planów, ale nic nie zmieniam! Do końca jeszcze daleko!
Tak swoją drogą: Jest sens zakładać konta na tt Nialla, Harry'ego i Julii? Macie tt? Obok ankieta! 
PS: W razie czego, chciałby być ktoś Niallem? Zgłaszać się na mailu: ach-te-moje-blogi@wp.pl

16 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!! :D O boszzz!!!!!!!! :D
    Rozdział jest po prostu genialny!!! Angie, przechodzisz sama siebie! :D :P
    Co prawda... Te całe przemyślenia na początku zapowiadały, że będzie naprawdę taki... Hmm... Rozdział utrzymany w smutnym nastroju Julii. Przykro mi, że tak ją hejtują. Ale taka prawda - całkowicie jej nie znają. Szkoda tylko, że Juls musi cierpieć za te wszystkie słowa.
    Aż w końcu pojawia się Niall... Na razie Niall, który niczego jeszcze nie zauważył lub po prostu nie miał odwagi zapytać o co chodzi. Cholernie rozumiem wybuch Julii. No kurde, trzeba się od czasu do czasu wyładować, tak? No prawda! Szkoda, że na Niallu, ale on chyba czasem potrzebuje takiej terapii wstrząsowej :P
    Aaaaaaa!!! Demi!!!! :D :P
    No i teraz mogę powiedzieć, że wkroczył rycerz na białym koniu, czyli Niall Horan :D :P
    Oj, pięknie się wpasował z tym koncertem :D :)
    Bosz, czułam się jakbym ja sama miała poznać Demi :P Matko... Do teraz nie mogę się uspokoić :D :P
    Za bardzo się wczuwasz, Sóley. Ogarnij!
    Hahahaha! No trudno, Hazz kupi sobie nowy albo... Zatrzyma Juls i zmieni kolor obudowy :P
    Też bym mu tego telefonu nie oddawała!
    Z kolei ten wyjazd... Myślę, że to dobra decyzja. To znaczy, nie wiem co się tam wydarzy, ale może naprawdę potrzebne im są wakacje?
    Och, chcę więcej!!! :D :P
    Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaaaram sie tym rozdziałem! Musze przyznać że powoli zaczynam lubić Niallię! Zdecydowanie mój ulubiony moment kiedy się kłócą a on proponuje wyjazd a potem zabiera na koncert Demi! Chce mieć takiego chłopaka. + Weez tak mi szkoda Juli,tylko ją hejtują ja pierolee jakie mendy. Okej,chyba za bardzo się wciągnęłam w to opowiadanie. xD
    Biedny Harry nie odzyska swojego telefonu haha ;d

    Taaak! zakładaj konto Nialla i Harrego i Juli na tt xD
    Jezu,dodawaj szybko następny prooosze! *.*
    Zapraszam do mnei na nowy 2rozdział! liczę także na twój szczery komentarz xx :*
    http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział genialny! *.* mój ulubiony chyba. Zastanowienia nad Harry'm, porównanie Niall'a do Harry'ego, ta kłótnia (swoja droga rozumiem Julie ale Niall zachowal sie jak typowy facet...), te hejty, ten intrygujacy wyjazd (wgl ja widze u siebie w glowie, nie wiem czy sie sprawdzi, ze poki jest z Niall'em powinna wgl sprawdzic czucie no bo niewiadomo, kiedys on podolal zadaniu a Harry niestety nie, ciekawe jak jest teraz po latach i po urodzeniu Anne) iiii ten koncert i niespodzianka i gadanie z Demi... czulam sie jakbym to ja byla na miejscu Julii... PO PROSTU SUPER! Warto bylo czekac! Mam nadzieje ze to stypendium zdobylas? :D trzymalam mocnoo kciuki!
    Weny i czasu! xx Czekam na nexta <3
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  4. mega rozdział kocham Cię, czekam na next, i wgl chcę żeby Julia była z Harry'm nie wiem czemu tak jakoś <3 M.xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział!!! I przepraszam że to pisze i wiem że bedzie On w innych ale dla mnie było za mało w nim Harrego :) za bardzo go lubie w tym opowiadaniu by tego nie napisac. Sory.. poprostu 'tesknie' za nim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Heeej.
    Zostałaś nominowana do Liebser Award. Więcej informacji tutaj: http://niam-innocent.blogspot.com/p/naminacje.html

    OdpowiedzUsuń
  7. OBOZIUU!! to jest takie knckdasnmavh i się cieszę że nie kończysz !!! <33 a co do tych tt to nom załóż <33
    Cieszę się że Julia jest z Niallem ale tęsknię za Hazzą,a jak byłaby z Hazzą to tęsniłabym za Niallem -.- mój rozum,wgl po co ja to pisze??

    OdpowiedzUsuń
  8. jejuuuu genialne!
    ehhh czy tylko mnie denerwuje połączenie Niall+Julia? jakoś mi nie oasuje, nie trawię ich razem xd

    i omg DEMI <3 też bym tak chciała ;p
    czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! <3
    No tak wszystko wina Hazzy. ! XD
    Wyjazd Nialla i Julii wydaje mi się dobrym pomysłem. :'3
    Jestem Ciekawa co będzie dalej. :'3
    Rozdział cudowny i czekam na następny ; *!

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny rozdział. Uwielbiam sposób w jaki opisujesz wszystkie emocje i każdy najdrobniejszy szczegół! Myślę, że wspólne wakacje dobrze im zrobią :)
    Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja chcę więcej harolda... x

    OdpowiedzUsuń
  12. TAAAK! Jeszcze się nie skończy! ^^
    A co do rozdziału to już chcę aby pogadała z Harrym... W końcu dobrze by było aby wiedział że nie odzyska telefonu. Niall powinien jej w końcu powiedzieć prawdę... Coraz bardziej mnie denerwuje i mniej go lubię. Ale PLUS za koncert Demi ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojjj. Jak słodko ze strony Niall, choć wolałabym aby to był Harry

    OdpowiedzUsuń
  14. Harry come back.Jak fajnie że się jeszcze nie kończy ufff.Rozdział cudowny jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Boze kocham to <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja moge byc Niallem :)
    Boze , swietny rozdzial. :O

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K