sobota, 18 stycznia 2014

Chapter 19

Zważywszy na okoliczności, zgodziłam się zostać u Nialla na noc. Po prostu byłam tak szczęśliwa, że poznał mnie z Demi - moja odwieczną idolką - że nie mogłam odmówić. Pojechaliśmy tylko na chwilę do mnie, zabrać jakieś rzeczy, a potem wróciliśmy do domu blondasa. Kiedy on postanowił zamówić nam jakąś pizzę, rozdzwonił się mój telefon. Zerknęłam na wyświetlacz i przełknęłam ślinę, kiedy zobaczyłam na nim własne imię. Nie wiedziałam czy powinnam odebrać, jednak zrobiłam to. Chyba... Chyba chciałam go usłyszeć, zwłaszcza po tym, co powiedział po pijaku.
-Halo? Julia?
-Tsaaa - odparłam.
-Dzwoniłem do Ciebie... rano? - zapytał niepewnie.
-Tak - przyznałam, nerwowo skubiąc nitkę wystająca z moich spodni.
-Słuchaj, jeżeli powiedziałem coś niewłaściwego lub głupiego to przepraszam... Ja... Byłem naprawdę nietrzeźwy, plotłem jakieś głupoty - tłumaczył się, a w jego głosie wyczuwałam zdenerwowanie.
-Pizza będzie za 20 minut - powiedział Niall, wchodząc do pokoju. - Z kim rozmawiasz? - spytał niemo.
Kiwnęłam w jego stronę ręką, aby pokazać mu, że nie mogę odpowiedzieć. Tak naprawdę mogłam, ale nie chciałam.
-Jesteś z Niallem? - zapytał Harry.
-Tak - odparłam.
-Um... W każdym razie... To co powiedziałem, to nie prawda...
-A wiesz co powiedziałeś? - zapytałam.
-Mam przebłysk - wyjaśnił głupio.
-W porządku. Domyśliłam się. Musze kończyć - powiedziałam, ponaglana spojrzeniem blondyna.
Serce jakby ponownie mi się złamało, ale bolało mniej, co było zaskakujące. Jedno spojrzenie w kierunku Nialla sprawiało, że czułam się jakby o jedną setną lepiej. Uśmiechnęłam się delikatnie do blondyna, który usiadł obok mnie. Odwzajemnił mój gest ze zdwojoną siłą.
-Z kim gadałaś? - ponowił pytanie.
-Z Adamem - skłamałam błyskawicznie. Nie mogłam mu przecież powiedzieć, że z Harrym. I to na temat czegoś takiego. W ogóle, wciąż nie wspomniałam mu, że mam telefon Loczka. Choć w sumie teraz był mój... Czy to niejako zwalniało mnie z mówienia prawdy? Miałam taką nadzieję, bo nie zamierzałam tego robić. Chyba za bardzo się bałam, zwłaszcza, że Niall zabronił mi się kontaktować z Harrym, bo jest on szczęśliwy beze mnie i mam tego nie psuć, a posiadanie jego telefonu, niejako, wiązało się z ciągłym "przypadkowym" rozmawianiem.
-Dobra... To ten... - zająkał się i spojrzał na swoje dłonie, jakby był lekko zdenerwowany. Musiał być, ponieważ nerwowo bawił się swoimi palcami. - Gdzie byś chciała wyjechać? Odpowiadają ci Filipiny? - odważył się zapytać. - Wiesz... Słonecznie...
-W sumie... Pewnie nie pamiętasz, że nie lubię upałów, ale przyda mi się trochę promieni słonecznych... Ostatnie półtorej roku spędziłam prawie w całości w domu... Miałam dosyć niebezpieczną ciążę i musiałam leżeć... Po za tym nie chciałam się narażać paparazzi - odparłam.
-Czyli Filipiny? - dopytał, skinęłam głową. - Ekstra! I pamiętałem... Tylko jakoś tak teraz wyleciało mi z głowy - tłumaczył się głupio.
-Tak, tak, winni się tłumaczą - droczyłam się z nim, szturchając go delikatnie w ramię.
-Niech ci będzie! Zapomniałem! Na poniedziałek załatwię nam niezbędne szczepienia przed chorobami z tamtego miejsca, wykupie bilety i we wtorek ruszamy! - oznajmił.
-Ile jest tych szczepień, bo jak tak mówisz w liczbie mnogiej to zaczynam się bać - wyznałam.
-Uuuu, ktoś tu się boi igieł! - żartobliwie nabijał się ze mnie.
-Wcale nie! - zaoponowałam, choć to była prawda. - Ja po prostu nie lubię jak mi się coś wstrzykuje do krwi!
-Winni się tłumaczą - powtórzył moje słowa, za co dostał kuksańca w ramię.
-Aw! Co ja zrobiłem? - udawał oburzonego.
-Nic. Powiedz mi, ile ma być tych szczepień - powtórzyłam pytanie.
-Dwa albo trzy. W zależności od tego na co byłaś kiedyś szczepiona - odparł.
-A nie mogą tego zmieszać i wstrzyknąć za jednym razem? - zapytałam przestraszona, a on wywrócił oczami.
-Nie dramatyzuj - powiedział i został ponownie uderzony, ale tym razem dwa razy mocniej. - To wcale nie boli.
-Och, widzę, że pan Horan chce zasmakować co to ból  - orzekłam i rzuciłam się na niego z pięściami. Oczywiście, nie zamierzałam go tak naprawdę pobić. To były wygłupy.
Niall, okładany moimi pięściami, położył się na kanapie udając powalonego. Ja delikatnie uderzałam go dalej, a on złapał mnie za ręce jakby chciał obezwładnić, przez co z siłą upadłam na niego. Moja klatka piersiowa przywierała do jego, a nasze twarze dzieliły milimetry. Zaśmialiśmy się sobie w usta. Kiedy się uspokoiliśmy, a nasze oddechy się z sobą zsynchronizowały, spojrzeliśmy sobie w oczy. Mogłam na chwilę utonąć w głębi jego oczu i choć na moment zapomnieć o otaczającym mnie świecie. I o Harrym.
Niall połączył nasze usta, zaplatając ręce wokół mojej talii. Pozwoliłam mu się całować, ponieważ gdy moje hormony buzowały, a w ciele budziło się pożądanie, naprawdę zapominałam o wszystkim. To było jak wszechogarniająca głupota.
Dłonie Nialla zaczęły nieustannie krążyć przy brzegu mojej koszulki, lekko ja zahaczając i unosząc do góry. Nasze usta na moment rozerwały się, a ja spojrzałam w oczy blondyna. Miał rozszerzone źrenice, co świadczyło o jego pożądaniu. Ja również je odczuwałam, ale zdecydowanie nie takim stopniu jak blondyn.
-Chcesz tego? - zapytał, trochę sapiąc.
-Chce na moment zapomnieć, - wyznałam - więc zróbmy to.
Nagle stał się odważniejszy i bez wahania, pociągnął moją koszulkę do góry i przy mojej współpracy, ściągnął ją. Zaraz wpił się w moje usta, nie zauważając jak bardzo wystające mam żebra. Umiejscowił swoje dłonie na moich pośladkach, przez co nie mógł wyczuć kościstości mojej klatki piersiowej. Nie chciałam, aby w tamtym momencie zwracał na to uwagę. Wiedziałam, że zmartwiłby się, a jeśli górę w końcu weźmie pożądanie, nie zwróci na to uwagi.
Nie zauważyłam, w którym momencie role się odwróciły i to ja znalazłam się pod chłopakiem. Niall przesunął swoimi chłodnymi palcami po moich żebrach, ale był tak zabsorbowany całowaniem mnie, że nie zauważył wypukłości pod swoimi dłońmi. Lub po prostu zdawał sobie sprawę z tego, jaka chuda jestem.
Chłopak zdecydował się pozbyć kolejnej części mojej garderoby i zaraz poczułam jak chwyta za rozporek jeansowych spodni. Kiedy guzik został odpięty, a rozporek rozsunięty, Niall zniżył się nieco, by łatwiej było mu pozbyć się mojego ubrania. Spodnie zostały zsunięte jedynie do połowy ud, ponieważ w pewnym momencie chłopak się zatrzymał. Zerknęłam w dół, by zobaczyć, co przykuło uwagę blondyna i zamarłam. Niall delikatnie przesuwał palcami po bliznach, które porobiłam sobie w ciągu półtorej roku. Był tak bardzo na nich skupiony, że nie mógł oderwać od nich wzroku.
Natychmiast wyrwałam się spod Nialla i podciągając spodnie, uciekałam do łazienki. Głośno zatrzasnęłam za sobą drzwi, a następnie przekręciłam zamek. Łzy popłynęły po moich policzkach na wspomnienie tych wszystkich nocy, w które to zrobiłam. Osłabiona, oparłam się o drewnianą powłokę i osunęłam na ziemię. Oparłam łokcie na zgiętych kolanach, a potem ukryłam twarz w dłoniach, jakby ktoś mógł mnie zobaczyć. Szloch, gorączkowo, wyrywał się z mojego gardła.
Nie wiem, jak długo tam siedziałam i po prostu płakałam jak małe dziecko, aż w końcu usłyszałam cichutkie pukanie do drzwi łazienkowych. Uciszyłam na chwilę swój szloch. Nie chciałam by to słyszał.
-Przepraszam... - powiedział. - Wszystko w porządku?
-Idź sobie - poprosiłam, przerywanym łzami, głosem.
-Zrobiłem coś nie tak? - zapytał, nie ustępując.
-Nie - odparłam. - Po prostu sobie idź.
-Juls... Otwórz drzwi - usłyszałam błaganie w jego głosie. - Wszystko jest w porządku - zapewniał mnie.
Nie odezwałam się. Nie miałam ochoty na rozmowę, więc dalsze mówienie, nie miało sensu, bo to tylko prowadziło by do konwersacji, której starałam się za wszelką cenę uniknąć. Podniosłam się spod drzwi i zdecydowałam obmyć twarz, całą zalaną łzami. Odkręciłam kran i chlapnęłam sobie w twarz zimną wodą. Widziałam jak, ciemne od tuszu do rzęs, krople, skapują do umywalki, ociekając z mojej twarzy. Kiedy umyłam twarz, zakręciłam wodę i wytarłam mokrą skórę białym, puchowym ręcznikiem. Zerknęłam w lusterko. Wyglądałam koszmarnie. Miałam czerwone i podpuchnięte oczy po płaczu, a najgorsze było to, że wiedziałam, że koniec potoku łez, nie jest jeszcze bliski.
Zadzwonił domofon, więc domyśliłam się, że pizza przyjechała.
-Idę otworzyć - odezwał się Niall. - Wyjdź za chwilę, proszę.
Zignorowałam jego słowa. Podeszłam do dużej białej szafy i otworzyłam pierwszą szufladę. W środku było pełno koszulek blondyna. Wyjęłam jedną z nich i naciągnęłam na siebie, by zakryć wystające żebra. Postanowiłam jeszcze rozpuścić włosy, by częściowo zakryć czerwoną od łez twarz. Palcami przeczesałam włosy, a potem wzięłam głęboki oddech. Musiałam posłuchać Nialla i w końcu wyjść. Nie mogłam zostać na zawsze w kiblu. Powolnie przekręciłam zamek i uchyliłam drzwi. W salonie wciąż paliło się światło, ale nie dochodziły z niego żadne odgłosy, więc domyśliłam się, że Niall wciąż obiera zmówienie.
Powolnym krokiem pokierowałam się do salonu i oklapłam na kanapę. Dostrzegłam na ziemi swoją koszulkę, więc schyliłam się po nią i złożywszy, położyłam na oparciu pod rękę kanapy. Niall po chwili dotarł do mnie, trzymając w dłoniach dwa pudełka pizzy. Położył je na stoliku przed siedzeniem i zajął miejsce obok mnie. Czułam jego wzrok na swojej twarzy, podczas gdy sama, uparcie wgapiałam się w punkt przede mną.
-Wszystko w porządku? - zapytał w końcu.
-Tak - odparłam bawiąc się krawędzią koszulki i skupiając na niej swój wzrok.
-Dla... Dlaczego to zrobiłaś? - wydusił w końcu z siebie, męczące go pytanie. Czułam, że był niepewny, czy wypada mu spytać.
Wzruszyłam ramionami, coraz bardziej nerwowo bawiąc się zakończeniem koszuli. W końcu Niall chyba lekko się zirytował, bo położył swoją dłoń na moich, blokując mi możliwość dalszej zabawy. Spojrzałam w jego głębokie, niebieskie oczy, w których malowało się zmartwienie. Ostrożnie przełknęłam ślinę.
-To było ciężkie półtorej roku - powiedziałam.
-To przez niego? - dopytał, a ja doskonale wiedziałam kogo ma na myśli. Jak mógł obwiniać o to przyjaciela? Sama to robiłam i nikt nie był tego przyczyną.
-Nie - odparłam stanowczo.
Nagle po prostu mnie przytulił, tym samym przerywając temat. Jego nos utknął w zagłębieniu mojej szyi, a ręce objęły mnie w tali i mocno do siebie przycisnęły. Odwzajemniłam jego uścisk, delikatnie przeczesując jego włosy. Zaciągałam się jego zapachem, który, nijak, nie potrafił mnie uspokoić. Westchnęłam głośno, a potem blondyn się ode mnie oderwał.
-Nie wiem jak ty, ale ja jestem strasznie głody - starał się jakoś zmienić temat.
-A ja chyba sobie odpuszczę - znów westchnęłam.
-No weź... Nie przejmuj się... - prosił mnie, delikatnie przesuwając swoim nosem po moim policzku, żeby dodać nieco otuchy, ale raczej wywołało to odwrotny efekt. Znów poczułam coś, na kształt wyrzutów sumienia.
-Dobrze - zgodziłam się, nie chcąc go dłużej martwić.
Zjadłam zaledwie dwa kawałki i było to, jak na mnie, dużo, zwłaszcza, że miałam całkowicie zatorowany przełyk i nie mogłam nic jeść.
Niall tego nie skomentował.
Po zjedzeniu posiłku, zdecydowaliśmy się iść spać. Naturalnie, jako że byliśmy parą, wypadało, żebyśmy spali razem. Nie miałam z tym większych problemów, zwłaszcza, że jedyne o czym myślałam to to, żeby zatopić się w ciepłej pościeli i odpłynąć w krainę Morfeusza.
Po tym, jak wzięłam prysznic, poszłam do sypialni chłopaka, gdzie Blondas już leżał, bawiąc się swoją komórką. Nieśmiało wsunęłam się pod pościel, a następnie, przekręcając na bok, zamknęłam powieki. Poczułam jak Niall przysuwa się do mnie i obejmuje od tyłu, a następnie usłyszałam szept:
-Kocham cię - powiedział cicho i pocałował mnie w skroń.
-Ja ciebie też - odparłam, ale poczułam jakbym tylko przytakiwała.
Zacisnęłam mocniej powieki, żeby nie pozwolić łzom wypłynąć na powierzchnię.
Blondyn musiał usnąć szybciej niż ja, gdyż po kilkunastu minutach mogłam usłyszenia jego głośne chrapanie. Utrudniało mi to trochę zaśnięcie, ale wyobrażając sobie, że jestem na łące kwiatów, gdzie właśnie pada lekki deszczyk, w końcu i mnie udało się zasnąć, otulona ramionami Nialla.
___________________________________________________________
Hejo! Przepraszam za opóźnienia, ale semestr się kończy, więc Angie się do roboty bierze! Dla tych, których to interesowało, to mogę powiedzieć, że nie dostanę stypendium miejskiego (niestety), a jedynie szkolne. Trudno.
Tak swoją drogą - trzymajcie jutro za mnie kciuki, bo pokonuję swój lęk! Nie pierwszy raz już zresztą, ale mam nadzieję, że tym razem na dobre!

17 komentarzy:

  1. Super!!!
    Nie szkodzi :)
    Trzymam kciuki i czekam na nexta!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny. Czekam na nastepny ;-) @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  3. mega, czekam na next ;D M.xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Meeega meeega meeega <3 Czekam na kolejny <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  5. piękny ale brakuje mi hazzy :( i tak cię koffam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Suuuper . Trzymam kciuki . :) Zazdroszcze Julii figury . ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny jest ten rozdział! Eh a było tak blisko! xD
    Brakuje mi trochę Harrego, ale w końcu Julia jest teraz z Niallem :)
    czekam na kolejny rozdział! :D
    Z jakim lękiem walczysz? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Harry czemu ty to zrobiłeś? Czemu powiedziałeś Juls, że to co mówiłeś wtedy przez telefon to nieprawda? Dlaczego? Złamałeś jej serce, a przy okazji mi ;c No cóż widocznie tak musiało być. Nie mogę doczekać się wesela Sophie i Louisa, bo mam przeczucie że coś tam się wydarzy pomiędzy Juls, a Harrym, ale to tylko moje głupie przeczucia, a ja często się mylę xd No dobra nie będę się rozpisywać, więc tak jednym słowem powiem ci, że rozdział jest genialny. Czekam na następny i mam nadzieję, że dodasz go jakoś niedługo, żeby zaspokoić moją ciekawość. Pozdrawiam cię cieplutko i życzę weny. Trzymam kciuki! <3 /Natalia

    OdpowiedzUsuń
  9. DLACZEGO DO CHOLERY ONA MU TAK POWIEDZIALA?! NIE WIERZĘ W TO!! ;CC

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział jak zwykle niesamowity i wciągający :) czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  11. nic nie szkodzi, nie martw się że ci sie nie udało z tym stypendium ;)
    jaki lęk? i tak trzymam kciuki x
    Juliaa... o rany... ;cc a Niall zachował się dziwnie.. nie pobiegł za nią od razu.. nie wiem co myśleć.. ten związek jest troche jakby na sile i nie jest przez to idealny.. ;c czekam na następny rozdział!
    weny i czasu! xxx
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  12. Świeetny <3
    O jaa czekam na moment kiedy Juls i Hazza się spotkają i wgl ;o
    Czeam na nexta ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaaaaa...twoje rozdziały tak wciągają , że jak się kończą to wariuje bo zastanawiam się co będzie dalej...rozdział jest niesamowiaty czekam na następny
    tak bardzo brak mi Harr'ego!!
    Kocham to ff !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. oboziuuu to jest super,Niall jest taki delikatny.Harry od razu byłby zazdrosny i byłyby kłótnie.Ja nie mówię żę nie chcę Harry'ego i Jul ale Niall się tak o nia troszczy ze się sama w tym wszystkim pogubiłam :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale Harry spieprzył,czemu powiedział dla Juls że to nie była prawda co jej mówił po pijaku! Harry powinien dostać mocnego kopa w dupe,niech walczy o Juls..wiem,że Niall to najlepszy przyjaciel Harrego,wiem :(
    Lubię Nialla,ale to jednak nie to. To nie jest jednak Harry i Juls..
    czekam na nast następny rozdział :*
    dużo weny kochanie xx
    Zapraszam do siebie,mogę liczyć na twój szczery komentarz proszę to dla mnie ważne :* xx
    http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K