sobota, 25 stycznia 2014

Chapter 20

Zagryzłam mocno wargę, kiedy kobieta zbliżyła się do mnie z igłą. Chciałam zamknąć oczy, ale to nie takie proste, kiedy wiesz, że ktoś idzie do ciebie z czymś, czego się boisz. W końcu odwróciłam głowę i już po chwili poczułam, jak kobieta wkuwa mi igłę. Nie bolało tak naprawdę, chodziło sam fakt wkuwania igły i to nieprzyjemne odczucie spowodowane nadmierną ilością cieczy w żyłach. Cała ręka mi zdrętwiała.
I po chwili było po wszystkim. Przy najmniej po pierwszej turze. Jako, że nigdy nigdzie nie jeździłam, przynajmniej nie w żadne ciepłe kraje, nigdy nie byłam szczepiona przed niczym z tych wszystkich rzeczy i musiałam mieć 3 szczepienia, w odróżnianiu od Nialla.
Po kilku minutach było po krzyku i mogłam po prostu wyjść. Bałam się poruszyć ręką jakby zaraz miała mi odpaść. Ponieważ robiło mi się trochę słabo, zaraz po wyjściu oklapłam na krzesło obok Kasi, która towarzyszyła mi w szczepieniach, ponieważ wcześniej spędzałyśmy czas razem. Nialla nie było, gdyż przyszedł wcześniej, skoro nie mógł tu być ze mną.
-Pamiętam jak szczepili nas w szkole. Chodziłyśmy wtedy do innych klas, a ty byłaś po prostu taka przestraszona. Zapytałam cię, co ci się stało, a wtedy pielęgniarka zawołała cię do gabinetu. Kiedy wyszłaś niemal zemdlałaś - śmiała się ze mnie.
-To nie jest zabawne - powiedziałam, lekko pocierając ramię.
-Trochę jest - odparła, chichocząc.
-Weź ty mi lepiej coś poradź.
-Gdybym znała problem, to już bym to zrobiła, ale mówiłaś tak, że w ogóle cię nie zrozumiałam.
-Mówiłam, że czuję się dziwnie jadąc na Filipiny z Niallem, zupełnie jakbym robiła coś niewłaściwego - powiedziałam.
-Dlaczego? Jesteście razem, więc...? W czym problem?
-No właśnie nie wiem - odparłam, podnosząc się z miejsca.
W milczeniu opuściłyśmy szpital i ruszyłyśmy w kierunku parkingu, gdzie Kasia zaparkowała swój samochód. Z trudem tam dotarłyśmy, będąc oblężone przez paparazzi, ale w końcu się udało. Kiedy samochód ruszył, powróciłam do tematu.
-Myślę o Harrym, o tym, że mam z nim dziecko i o tym wszystkim... Co będzie, kiedy się dowie? Bo dowie się, jeśli będę z Niallem.
-Nic nie będzie. Sama powiedziałaś, że nie chciałby tego dziecka i wiesz to od Nialla, któremu raczej ufasz. Po prostu nie myśl o tym wszystkim i zabaw się przez ten tydzień. Drugi raz na Filipiny możesz nie polecieć, więc nie marnuj sobie tego wyjazdu zmartwieniami - radziła mi.
-To wszystko jest takie głupie - mruknęłam pod nosem.
~*~
Rozłożył na stoliku mapę z podziemiami Belgi. Zaśmiał się głupio, wiedząc jak blisko jest niej, a jak daleko od znalezienia go jest policja. Widział, że te pajace nigdy nie wpadną na to, że mógłby dostać się do miejsca, gdzie teoretycznie miasta nie ma. Kto szukałby zbrodniarza w kanalizacji? Chociaż on właściwie nie był zbrodniarzem. Nie czuł się winny. Przecież nic nie zrobił, czego sama by nie chciała. Nagle ją jakiś żal ścisnął, przypomniało jej się i aferę chciała wokół siebie zrobić. Tak to odbierał. Zwłaszcza, że spotykała się z "pedalsem" z "Łan Pedałrekszyn." Teraz już drugim z kolei.
Michał wyjął z kieszeni różnego rodzaju plotkarskie pisemka, które zwinął ze stoisk, pozostając niezauważonym. Wszystkie były dzisiejsze, więc chłopak liczył na najświeższe informacje na temat swojej drogiej siostrzyczki, która wpierdoliła go do więzienia za niewinność. Suka, pomyślał.
Wziął do ręki pierwszą z gazet i przy pomocy, również skradzionej, komórki, przetłumaczył część tekstów umieszczonych w pisemku. Zajęło mu to trochę czasu, bo kiedy zerknął na zegarek było już po osiemnastej. Nie żałował jednak straconego czasu, bo przynajmniej dowiedział się, co jego siostrunia planuje na wakacje. Miała wyjechać z niejakim Niallem na Filipiny, przynajmniej tak głosiły media. Michałowi trochę nerwy szarpało po przeczytaniu tej wiadomości. Tyle czasu zajęło mu spróbowanie przedostać się do Londynu tylko po to, aby dowiedzieć się, że ona wyjeżdża. Po dłuższym czasie jednak się opanował, przypominając sobie, że przecież wróci. Daje mu tylko czas, na bezpieczne dotarcie do Londynu, gdzie po jej powrocie będzie na nią czekał. Co zamierzał jej zrobić? Właściwie sam nie wiedział. Chciał w jakiś sposób ukarać ją za to, że musiał siedzieć w więzieniu.
Co zrobi po tym, gdy już ją ukarze? A co może? Na pewno nie wróci z powrotem do więzienia, tego był pewien jak tego, że ma dwie ręce i dwie nogi. Chciał ją skrzywdzić jak najbardziej, dlatego wiedział, że musi się odegrać też na jej bliskich. Oczywiście pomijając mamę. Nie był takim sadystą, żeby w jakiś sposób skrzywdzić kobietę, która go spłodziła i dała mu życie na tym świecie. Nieważne jak beznadziejne było, nie mógł tego zrobić.
Osoby, które podlegały skrzywdzeniu to jej przyjaciele z Polski i Sophie. Jednak po dłuższym przemyśleniu odepchnął te osoby. Wiedział, że powrót do ojczyzny nie byłaby właściwym wyjściem. Tam tylko szybciej mógłby zostać złapany. A co do Sophie... Po prostu uznał, że to by było za mało krzywdzące.
Długo myślał, co mógłby zrobić jej małej córeczce, jednak przemyślenia o dziecku, postanowił zostawić na później. Zwłaszcza, że prasa chyba jej jeszcze nie wytropiła i nie miał pojęcia gdzie się znajduje. Jak on się o niej dowiedział? Matka mu powiedziała jakiś czas temu, jeszcze zanim uciekł. Ciekaw był, czy kobieta powiedziała córce, jak wielokrotnie odwiedzała jego i Alka.
Kolejni na liście byli członkowie zespołu, a konkretniej Niall i Harry. Co prawda Julia nie była już z kędzierzawym, a brat znał ją na tyle, że wiedział, iż jest stała w uczuciach, a nawet jeśli coś jej się zmieniło, to woli być zapobiegawczy. Po za tym pozostawała sprawa z tym telefonem. Michał, dzięki zdolnościom informatycznym, potrafił namierzyć telefon siostry w bardzo prosty sposób, a skoro komórka była w LA, tam gdzie kędzierzawy, a ona była w Londynie, to logiczne było, że coś się kroi. Chłopak lekko zaśmiał się z egoizmu siostry. Kręciła z dwoma na raz, a jeden nawet o tym nie wiedział. Nie ma to jak przygarniać sobie dwie dupy do ruchania na raz, pomyślał.
I nagle wpadł na genialny pomysł, jak w należyty sposób skazać na cierpienie siostrę i ukarać jej bliskich za błędy, które popełniła. Michał zaśmiał się złowieszczo jak w filmie grozy i schował wszystkie gazety i mapy z powrotem do plecaka. Nie mogąc pozwolić na to, aby ktoś go namierzył, wyjął z telefonu kartę sim i w częściach schował urządzenie do kieszeni czarnych spodni.
Musiał w końcu wyjść ze ścieków, ponieważ, nie tyle nie pachniało to nie ładnie, co po prostu, dalej nie mógł iść podziemiami. Statek, którym miał się dostać do UK, ruszał o dwudziestej drugiej, a to była jedyna opcja, aby dostał się na wyspę niezauważony. Michał miał więzienne znajomości, tylko dzięki kumplom, równie mściwym co on, miał szansę odegrać się na siostrzyczce.
Powolnym krokiem przemierzył odległość dzielącą go od wyjścia z kanalizacji i przysiadł na ziemi, gdzie postanowił jeszcze chwilę zaczekać, aż słońce zajdzie. Przymknął oczy i na moment zasnął, by obudzić się na czas. Lekko ospały, wyszedł ze swojej kryjówki i chowając się w kapturze, wyszedł z ślepej uliczki i zaczął przemierzać ulicami. Kierował się do portu, gdzie miał odpłynąć statkiem. Kiedy tam dotarł, jego kumpel już tam czekał. Przywitali się krótkim żółwikiem, a następnie przeprowadzili krótką konwersację.
-Jak zamierzasz potem dotrzeć do Londynu? - zapytał kumpel.
Miał metr dziewięćdziesiąt wzrostu, był masywnie zbudowany, a jego wyraziste mięśnie opinał czarny t-shirt. Odkryta skóra prawie w całości pokryta była tuszem, a miejsce stanowiące wyjątek to łysa głowa i twarz. Tam jako zastępstwo można było dostrzec mnóstwo piercingu. Mężczyzna samym wyglądem odstraszał od siebie, ale charakter miał znacznie gorszy. Był wybuchowy, a siedział za zadźganie nożem żony. Wypuścili go pół roku przed ucieczką Michała, ponieważ zabójca, w magiczny sposób uzbierał pieniądze i zapłacił kaucję, za którą wyszedł.
-Nie mam pojęcia. Zwinę jakiś samochód - powiedział.
-Opanujesz ruch lewostronny, żeby cię nie zauważono? - nie dowierzał i aż w zadziwieniu podniósł jedną brew wysoko do góry.
-Będę jeździł nocami - odparł wywracając oczami, jakby to było przecież najoczywistszą rzeczą na ziemi.
-Ty chyba w życiu nie byłeś w Wielkiej Brytanii. Tam jest prawie wszędzie o każdej porze duży ruch.
-Dam sobie radę - burzył się Michał. Od pobytu w więzieniu, stał się jakoś podwójnie nerwowy, jakby nabawił się ADHD.
-W sumie, twój problem - zauważył łysy. - Pakuj się do skrzyni - nakazał, a Michał spełnił jego polecenie.
Wszedł do drewnianej skrzyni, która przez cały czas stała obok nich, a na którą wcześniej nie zwracał uwagi, a następnie został zamknięty. Czekał kilka chwil, zanim poczuł, że coś unosi go w powietrzu. Zrobiło mu się trochę niedobrze, więc odetchnął, kiedy znów został postawiony na pewnym gruncie. Miał dobre dwie godziny podróży przed sobą. Niemal cały ten czas przespał, a kiedy został gwałtownie zbudzony, okazało się, że jest już w UK. Jego kolega, właśnie rozwalał skrzynię, w której był. Kiedy tylko poczuł świeże, brytyjskie powietrze, mógł śmiało stwierdzić, że wygrał.
~*~
Po uśpieniu Anne, krzątała się po kuchni, ogarniając bałagan. Była zdenerwowana, bo czuła, że dzieje się coś niedobrego. Wnuczka też była wyjątkowo niespokojna i nie chciała usnąć. Ania tłumaczyła to sobie tak, że po prostu nie ufała samolotom, a przecież Julia następnego dnia miała ten głupi samolot na Filipiny. Nie chciała mieć złych przeczuć, ale nie mogła się ich wyzbyć. Korciło ją, aby zadzwonić do Julii, ale nie robiła tego, bo było późno i bała się ją zbudzić. 
Anna zerknęła na zegarek i sama przelękła się, że to już dwudziesta czwarta. Poszła wziąć prysznic, który miał ją zrelaksować, a następnie miała w planach położyć się spać. Po długim kontakcie z wodą, zdecydowała się w końcu wyjść, gdyż jej skóra stała się pomarszczona nie tylko ze starości. Wykonała jeszcze kilka wieczornych czynności, a potem położyła się spać. Jednak nie mogła zasnąć. Wierciła się na łóżku, ale żadna pozycja nie była odpowiednia. Udało jej się zasnąć dopiero około trzeciej w nocy. Miała okropny sen. Śniła jej się Julia. Widziała ją. Krzyczała do niej, że nie chce jej znać, raniąc tym niezmiernie jej serce. Kiedy matka zbliżyła się do córki, ta zniknęła niczym bańka mydlana przebita palcem.
Kobieta obudziła się z krzykiem i wtedy usłyszała, że z sąsiedniego pokoju dobiega płacz małej Anne. Ocierając spocone czoło, poszła ponownie uśpić małą, gdyż była dopiero piąta nad ranem. Po jakimś czasie jej się to udało, jednak sama nie zasnęła. Po prostu nie mogła, bo miała złe przeczucia. Aż do kolejnej pobudki An około ósmej, siedziała i zastanawiała się nad znaczeniem snu. Kiedy wzięła dziecko, uświadomiła sobie, że powinna była powiedzieć Julii, iż spotkała synów więcej razy, niż powiedziała. Co prawda, rodzicielka nie sądziła, żeby to miało jakiś wpływ na przyszły przebieg wydarzeń, jednak.. Gryzły ją wyrzuty sumienia. Julia zawsze chciała znać prawdę - niezależnie od wszystkiego. W jakiś sposób ją oszukała, a każde kłamstwo w oczach jej córki było jak cios w serce. Odbierało to jej zaufanie nie tylko względem osoby, która ją zraniła - względem wszystkich.
____________________________________________________
Przepraszam za te długie, ostatnimi czasy, odstępy w dodawaniu rozdziałów. Ciągle miałam sprawdziany! Teraz już chyba tak nie będzie, bo to koniec semestru.
Co do ankiety... Usadowialiśmy się na piątym miejscu, więc już raczej nie mamy szans nawet na trzecie, ale trudno! Przeżyjemy, prawda? + Nie zakładam tt bohaterom, ponieważ nie opłaca mi się dla 17 osób, po za tym nikt nie chce być Niallem xd 
PS: Jeśli jesteście ciekawi, kim jestem, z boku, w stronach pojawiła się zakładka "Who is Angie?"
PS2: Obiecałam Sóley, że do 17 lutego będzie miała dziesięć obserwacji, więc pomóżcie mi i przeczytajcie jej bloga, bo jest naprawdę świetny i warto. Możecie na niego przejść po przez kliknięcie na obrazek po prawej :)

11 komentarzy:

  1. Cudowny i bardzo ciekawy rozdział. Nie mogę sie doczekać następnego <3 see_the_smile

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze, przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego. Dopiero teraz zauważyłam to, że po prosu przeoczyłam... Nie ważne. Poprawiam się ;)
    Po drugie, rozdział jest naprawdę świetny!
    Perspektywa Juls była takim maluteńkim wprowadzeniem do następnego rozdziału, a przynajmniej takie mam wrażenie. Skoro mają wyjechać 'jutro' no to pewnie będzie jakiś ciąg dalszy :P
    Bardzo podoba mi się narracja trzecioosobowa. Naprawdę! Czekałam na rozdział, w którym dowiemy się czegoś więcej o Michale i jego planach. A tu proszę! Czytasz mi w myślach? Nieźle przeraziłam się czytając ten rozdział. Przyjaciele z polski i Sophie... Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam, że jednak z tego zrezygnował. Ale Niall, Harry, Anne? Bosz... I pewnie najgorsza zemsta będzie na Julii. Nie mogę o tym myśleć, bo różne wersje przychodzą mi go głowy. Naprawdę różne.
    Najbardziej wkurzyło mnie to, że on myśli, że jest niewinny. No cholera! Aż mnie krew zalewała, gdy zobaczyłam cały ten opis... Ech, nie będę marnować tego komentarza na wywody co myślę o takim właśnie sposobie myślenia Michała...
    I ostatnia część. Ja nie wiem... Matki mają jakiś wbudowany radar, który budzi się, gdy jej dzieci mają mieć kłopoty? A zwłaszcza córki? Kurcze... Czyli wychodzi na to, że stanie się coś mega strasznego.
    Naprawdę świetny rozdział, Angie! Gratuluję! Wcale nie jest jakiś dziwny i ciężki :)
    Po trzecie, dziękuję za któreś z kolei rozpowszechnienie bloga. Uwielbiam to zdjęcie!!! <3
    Pozdrawiam ciepło, bo zimno na dworze (ja mam -20 stopni, więc sama rozumiesz...)
    Do następnego razu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, opłacało się tyle czekać ;)
    kocham sposób w jaki piszesz to opowiadanie.
    chciałabym kiedyś chociaż w połowie pisać tak dobrze jak ty.

    do następnego x

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na nexta :) rozdział ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. jest super.nie lubie gdy piszesz w 3 osobie ale w końcu to twój blog i ty decydujesz ;) czekam na nexta bo jestem bardzo ciekawa co bd z Jullią

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle czekałam, ale było warto:)
    Doobry rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  7. AAA . Michał jest w UK . Niee . Boje sie o nich . Mam nadzieje ze nic powaznego im sie nie stanie a zwlaszcza Julii .

    OdpowiedzUsuń
  8. ah te plany michala .... czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest fantastyczny :)
    Juls gryzie sumienie, mnie też by gryzło ;)
    Boję się o Hazze, no bo co jak się okaże, że Michał będzie chciał mu coś zrobić? Mam złe przeczucia.
    @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetng rozdział :*
    Miejmy nadzieję, że przeczucia mamy Juls się nie sprawdzą i będzie wszytko dobrze :/
    co do Harrego ... bardzo się o niego boję :(
    chciałabym, aby Hazz się już wszystkiego dowiedział, ale przecież wszystko w swoim czasie :)
    czekam z niecierpliwością na next <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię 1D, ale przyznam ,ze ten rozdział jest interesujący :D
    Przy okazji zapraszam do mnie na opowiadanie o Gregorze Schlierenzauerze :3
    http://scratchthecloud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K