czwartek, 6 lutego 2014

Chapter 24

Podróż na Filipiny upłynęła spokojnie. Rano ogarnialiśmy się w takim pospiechu, że zupełnie zapomniałam o wieczornej kłótni. Kiedy w końcu stanęliśmy na lotnisku na wyspie, byłam wniebowzięta. Jasne, że zazwyczaj nie lubiłam słońca, ale tym razem bardzo podobał mi się fakt, że było na niebie. Po wczorajszej beznadziejnej pogodzie i lądowaniu awaryjnym, wcale nie miałam ochoty na deszcz. Nasza rezerwacja na miejsce w hotelu naturalnie przepadła, więc statek przewiózł nas na mniejszą wyspę, gdzie było mniej ludzi, więc miejsca były bardziej gwarantowane. Zamieszkaliśmy w jakimś ekskluzywnym hotelu tuż nad oceanem. Kiedy się rozpakowaliśmy, chcieliśmy po prostu odpocząć. Była szósta nad ranem, ale mimo że byłam zmęczona, nie chciałam iść spać. Razem z Niallem wyszliśmy na balkon, gdzie usadowiliśmy się na materacach i zaczęliśmy powolnie "pływać" po balkonowym basenie. Wcześniej niby nie chciałam spać, ale i tak zasnęłam na materacu. Obudziłam się dopiero, kiedy słońce było już w zenicie. Wyjęłam z kieszeni iphona i okazało się, że jest już 12 czasu, jaki był w Filipinach. Podniosłam lekko głowę i zobaczyłam, że Niall też śpi na swoim materacu. Podpłynęłam do niego i lekko go ochlapałam, na co otworzył oczy jak poparzony, a ja zaśmiałam się na jego reakcję.
~*~
Nowy York, USA
Wtorek, godzina 19:00
Siedziałem w restauracji i przyglądałem się dziewczynie siedzącej na przeciwko mnie. Zdecydowanie była ładna, może nawet najładniejsza z dziewczyn jakie kiedykolwiek spotkałem, ale nie "jarałem" się nią. Żaden z jej atutów nie sprawiał, że robiło mi się gorąco, nawet fakt, że uśmiechała się w podobny sposób do Julii. Po prostu nic w niej nie widziałem. Nie mogłem.
Starałem się przełamać, żeby coś powiedzieć, ale na próżne. Zacząłem się nerwowo bawić mankietem marynarki, kiedy ona gadała. Och, była naprawdę wygadana. Mówiła przez całą randkę, a ja jedynie potakiwałem i mówiłem półsłówkami. Doszedłem do wniosku, że lubi mówić o sobie. Nie chodziło o sam fakt, że buzia jej się nie zamykała - ani razu nie zapytała o nic mnie. Fakt, że mogła to wszystko już wiedzieć, ale i tak miło by było, gdyby zapytała o cokolwiek. Zjedliśmy jakąś wytworną kolację, która nadawała mega sztucznej atmosfery, tak jak całe otoczenie, a potem wyszliśmy na dwór. Zdecydowaliśmy się na spacer po parku, mimo dość chłodnej temperatury powietrza.
-...no i ona mi powiedziała, że nie... O boże, jak ty doskonale umiesz słuchać! - powiedziała, a ja wyłapałem to tylko dlatego, że w końcu zwróciła się do mnie.
-Ta - przytaknąłem od niechcenia.
-Wspaniała randka, prawda? - zapytała i uśmiechnęła się do mnie, a mi się zrobiło trochę mdło.
-Szczerze? Nie bardzo - powiedziałem, a jej mina nagle zrzedła.
-Dlaczego? - zapytała smutno.
-Ugh... - było mi cholernie głupio powiedzieć jej, że za dużo gada, dlatego wybrałem najłatwiejszy sposób by z tego wybrnąć. - Nie jestem wciąż gotów na randki. Po za tym jestem zmęczony.
-Ale Harry... Mówiłeś, że... Że ci się podobam - wypomniała mi, ale to nie były moje słowa. To powiedział Ed.
-Jakoś nie pamiętam, żeby padło to z MOICH ust - dałem nacisk na przedostatnie słowo, żeby mogła się domyśleć, że tak naprawdę to słowa mojego przyjaciela. - Jesteś wspaniałą dziewczyną, ale nie jestem odpowiedni dla ciebie - oznajmiłem jej, po czym odszedłem.
Szedłem sam przez ciemny park. Czułem wyrzuty sumienia z powodu zostawienia jej samej, ale bardziej mnie męczył fakt, że ją oszukałem. Pozwoliłem jej uwierzyć, że naprawdę mi się podoba, a potem po prostu odszedłem. Jestem prawdziwym chujem.
Usiadłem na ławce odległej od miejsca, w którym zobaczyłem dziewczynę i wyjąłem telefon. Zacząłem się nim bawić po przez odblokowywanie i zablokowywanie ekranu. Wciąż się zastanawiałem, co skłoniło Julię do tego, żeby nie mówić swojemu chłopakowi o tej zamianie urządzeniami... no i o co jej chodziło z tą dziewczyną? Przecież ja nie mam żadnej dziewczyny... Nie mam pojęcia, co mogła mieć na myśli.
Korciło mnie też, aby poczytać, co ona sobie tam napisała w tym telefonie. Wiem, co jej obiecałem i tylko to mnie powstrzymywało.
Wziąłem głęboki oddech i odblokowałem ponownie klawiaturę. Otwarłem notatki i przyglądałem się każdej, jednak w żadną nie wszedłem. Wahałem się i czy powinienem cokolwiek odczytać. Nie chciała tego, ale mnie tak bardzo kusiło by dowiedzieć się, co działo się u niej podczas tego półtorej roku.
Jedna notatka, pomyślałem i tak też zrobiłem.
Przesunąłem palcem po ekranie i wybrałem notatkę z dwudziestego dziewiątego maja tego roku. Nie była jakaś najdłuższa, ale ucieszyło mnie to nawet trochę. Przynajmniej miałem pewność, że nie przeczytam za dużo... Choć i tak już naruszałem jej prywatność.
"Za co będzie setne cięcie? Za to, że go kocham. Za to, że wciąż kocham Harry'ego Styles'a. Człowieka, przy którym nie wiem, jak mam na imię. Nie powinnam go kochać. Minęło tak dużo czasu."
Co do cholery? Sprawdziłem jeszcze raz datę. Dwudziesty dziewiąty maja 2015 roku. Kiedy Julia zjawiła się w Anglii? usiłowałem sobie przypomnieć. To był 17 lipiec. Od tej notatki upłynęły dwa miesiące... Jak to możliwe, że przestała mnie kochać w tak krótkim czasie, skoro z notki wychodzi, że wciąż byłem dla niej "całym światem". I co znaczyło pierwsze zdanie? Czy Julia się samookaleczała przeze mnie? Ciarki mnie przeszły na wyobrażenie jej pokaleczonej skóry. Bez zastanowienia wybrałem swój numer by się z nią skontaktować, ale okazało się to niemożliwe. Miała wyłączony telefon.
Może to i lepiej. Może faktycznie przestała mnie kochać i zabiłaby mnie za czytanie jej prywatnych myśli. Mimo to, serce waliło mi jak oszalałe. Tak bardzo pragnąłem teraz wrócić do UK i poczekać tam na nią, by zapytać czy to prawda. Ale nie mogłem. Musiałem tu siedzieć aż do ślubu Louisa. Znaczy... Oficjalnie nic nie musiałem, ale nie chciałem, żeby wyglądało na to, że wracam, kiedy Julia wyjeżdża. Media i tak już miały powód do gadania, a ja nie chciałem im dawać nowego. Zdecydowanie nie. A już na pewno nic w tym stylu.
Wróciłem do hotelu i, chcąc jakoś wybić sobie z głowy, notatkę, której tak naprawdę nie powinienem był czytać, wszedłem pod prysznic, ale to nie pomogło. Jeszcze bardziej o tym myślałem. I po jakimś czasie dotarło do mnie pytanie: Jeśli mnie kocha, to co robi z Niallem?
Za duży natłok informacji, jak na jeden dzień. Zdecydowanie.
Po prysznicu ubrałem się i zacząłem intensywnie myśleć. Świerzbiło mnie, żeby wrócić do UK, ale wiedziałem, że nie mogę. W każdym razie nie do Londynu.
Odrzuciłem jednak myśl, że mógłbym pojechać do rodziny. Miałem się tam zjawić dopiero po ślubie kumpla.

Leżałem w łóżku i nie mogłem zasnąć. Tak bardzo chciałem z Nią porozmawiać, ale wiedziałem, że to nie możliwe. Zamiast tego bawiłem się telefonem, chcąc tak bardzo przeczytać więcej z jej sekretnych myśli. Nie mogłem jednak tego zrobić. I tak przeczytałem o wiele za dużo.
Zerknąłem na zegarek. Była druga w nocy, a ja wciąż nie mogłem zasnąć. Chciałem do niej zadzwonić, ale pomyślałem, że u niej jest środek dnia i pewnie robi coś ciekawego ze swoim chłopakiem.
Określanie Nialla mianem jej "chłopaka" raniło mnie, ale i otrzeźwiało. Musiałem przecież pamiętać, z kim teraz była i jaką obietnice złożyłem przyjacielowi. Nie zbliżam się do niej w żaden sposób. Ani psychiczny, ani fizyczny... Nie ważne, że w jakimś sensie już to zrobiłem. Przyjaźnienie się z nią chyba nie było niewłaściwe? Niall powinien się cieszyć, że jestem z nią w dobrych stosunkach, zamiast drzeć się, że nie mnie zostawiła.
Nigdy nie mógłby na nią krzyknąć. Nawet po tym wszystkim. Po prostu za bardzo ją kochałem.

Znalazłem się w Filadelfii. Jak? Sam tego nie wiem. Po prostu poczułem, że muszę zmienić miejsce i tak zrobiłem. Wsiadłem w pociąg i przyjechałem.
To idiotyczne, że ciągle zmieniałem swoje położenie, ale po prostu nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, gdzie dużo o Niej myślałem. W jakiś sposób wywoływało to, że w określonym miejscu budowały się moje wymyślone wspomnienia z Nią w roli głównej. Potem nie mogłem przestać o niej myśleć.
W każdym razie, w Filadelfii zacząłem się głębiej zastanawiać, jak leczyć tę chorą miłość. Naprawdę coraz głębiej się zastanawiałem, czy może nie pomógłby mi jakiś psycholog. Tylko czy na miłość jest jakiś lek?
~*~
Filipiny
Piątek, godzina 19:50
Wróciliśmy właśnie z Niallem z plaży. Tego dnia pierwszy raz się kąpałam. Wcześniej nie chciałam przez blizny, które miałam na całych udach, ale w końcu znalazłam idealne rozwiązanie. Postanowiłam kupić sobie specjalną spódniczkę do kąpieli i w niej wskakiwać do oceanu. Mogłam to sobie odpuścić, bo na tak małej wyspie naprawdę nie było dużo ludzi, ale wolałam nie ryzykować. Prasa kryła się dosłownie wszędzie. Nie mogłam co prawda zobaczyć, czy zdjęcia pojawiają się w sieci, iż wraz z Niallem postanowiliśmy odrzucić w kąt telefony na cały wyjazd. Nie chcieliśmy zakłócać swojego wyjazdu. Choć to bardziej on nie chciał, bo to wyszło z jego inicjatywy. W każdym razie bez pytań zgodziłam się na jego propozycję. Głównie dlatego, że nie chciałam, żeby przypadkiem zadzwonił do mnie któryś z chłopaków i powiedział: "Hej, Harry. Jak tam?".
-Co tak myślisz? - zapytał mnie Niall, kiedy już od dłuższego czasu stałam w progu drzwi balkonowych.
-Jak zawsze - powiedziałam, a on objął mnie w pasie i pocałował w skroń. - Co będziemy ciekawego robić? - zadałam pytanie.
-A wiesz, że nawet mam jeden pomysł? - powiedział i zaczął całować skórę mojej szyi.
-Chym? - mruknęłam, choć już domyślałam się, o co mu chodziło. 
Nie żebym nie miała ochoty, choć może inaczej. Nie miałam, nie teraz w każdym razie. Albo może nie z nim. Nie wiem, dlaczego tak czułam. Kasia nie mogła się mylić. Musiałam go kochać.
I właśnie w momencie, kiedy o niej pomyślałam, w głowie echem odbił mi się jej głos, mówiący: "Zabaw się przez ten tydzień". Tak, miałam się zabawić, a nie zamartwiać różnymi rzeczami.
 Pozwoliłam by Niall odwrócił mnie do siebie przodem, a następnie poczułam jego usta na swoich. Całował mnie bez opamiętania i naprawdę odbierało mi dech w piersiach, ale i czegoś brakowało...
Chłopak chwycił nie za pośladki, a następnie podniósł do góry i skierował nas w kierunku łóżka. Chciałam, żeby wszystko zwolniło, żeby działo się na tyle wolno, że minęły by lata, zanim cokolwiek by się wydarzyło, ale nie... Niall szedł wyjątkowo szybko i już po chwili poczułam pod sobą miękki materac. Blondyn obsypał moją szyję delikatnymi pocałunkami i nie mogę powiedzieć, że nie sprawiało mi to przyjemności, ale czułam się jakoś dziwnie.
Poddałam się jego ruchom i zamknęłam mocno oczy, jakby to miało mi móc. Bezwiednie wsunęłam dłonie w włosy chłopaka, żeby móc się bardziej zrelaksować. Już po chwili poczułam jak Niall pozbywa się ze mnie mojej niebieskiej bluzki zapinanej na guziczki.
Wciąż nie otwierałam oczu, kiedy Niall znaczył mokrą ścieżkę na moim dekolcie i brzuchu. Cząstka mnie pragnęła, by jego przyjemne gesty nigdy się nie kończyły, jednak ta druga, znacznie większa, chciała, aby to nie musiało się dziać. Chłopak po chwili powrócił do góry, widziałam to, gdyż poczułam jego ciepłe i wilgotne wargi na swoich. Nasze języki zaczęły swój powolny taniec. Dopiero, kiedy pocałunek się zakończył, odważyłam się ponownie otworzyć swoje mocno zaciśnięte powieki. Dostrzegłam coś dziwnego. Znów miałam halucynacje, ale inne niż wtedy, gdy pierwszy raz naprawdę się kochałam...

_____________________________________________________________
Wiecie? W sumie może przesadziłam, że to by były 4 rozdziały... Po prostu jestem kiepska w mówieniu czegoś na oko. W każdym razie... Zapraszam was na bloga mojej kol. (nie czytam) http://why-do-i-have-to-live.blogspot.com/ oraz ponownie na bloga Gosi http://i-need-love-just-enough-love.blogspot.com/
+ Możecie zagłosować w tej ankiecie na "Życie jest śmiałą przygodą albo niczym"? To naprawdę świetny blog!

11 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    Jestem ciekawa jakie halucynacje miała na myśli Julia.
    Z jednej strony jestem zła na Hazzę bo przeczytał tak jakby pamiętnik Julii i według mnie jest to nie w porządku, zaś z drugiej strony coś się w nim ruszy i może w jakiś magiczny sposób (znów przeczyta) dowie się o małej Annie. Dowie się, że Niall ich okłamał. Nie wiem mogę tylko.gdybać :)
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością :*
    @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo ciekawy :) Nie mogę się odczekać następnego- see_the_smile

    OdpowiedzUsuń
  3. Pieprzone życie, które płata figle - moje podsumowanie dotychczasowej historii na tym blogu.
    No bo kurde... Ja wiem, że doskonale o to tutaj chodzi. Podjudzasz mnie tutaj, abym denerwowała się coraz bardziej i wybuchała, że Julia nie wytłumaczy sobie tego wszystkiego z Harrym!
    I taka myśl... Na początku kibicowałam Julii i Niallowi. Dzisiaj... Ja nie mam zielonego pojęcia komu ja mam kibicować. Kurde... Team Julia i tyle :P Naprawdę...
    Z jednej story, super. Niall jest słodki, opiekuńczy, martwi się o nią, próbuje naprawić jej złamane serce i zapomnieć. Równocześnie jest zaborczy, zazdrosny i ją okłamuje. Niby rozumiem to dlaczego kłamał, ale kłamstwo to kłamstwo.
    Z drugiej mamy Harry'ego. Chłopak zakochany w niej do szaleństwa i pomimo upływu lat darzy ją tak samo silnym uczuciem jak wtedy. Zrobiłby dla niej wszystko, poświęcił siebie, kocha ją i od początku był dla niej ogromnym wsparciem. Może nie zawsze wiedział co robić, jak pomóc i średnio mu to wychodziło, ale liczą się intencje. Poza tym, jest jeszcze Anne, która łączy ich drogi ze sobą na całe życie, czy tego chcą czy nie.
    Co do samego rozdziału...
    Skąd ja wiedziałam, że ta randka nie będzie go w żaden sposób zadowalać? No cóż... Zakochany w Julii wpadł po same uszy. Poza tym... Ta dziewczyna też nie była zbyt.. hmm... ujmująca? dobra? dobrze wychowana? miła? cokolwiek? Nie dziwię się. Sama bym z tej randki uciekła ile sił w nogach, gdybym była na miejscu Hazzy.
    Ach... I znów, gdybym była na miejscu Pana Stylesa to nie oparłabym się chęci przejrzenia notatek Julii. Och... Smutno mi się zrobiło, że Juls robiła jak robiła. Z kolei fajne jest to, że ona go nadal kocha :D :P
    Widzę, że nasz kochany Harry zaczął myśleć :D Dobrze, Styles! Może w końcu dojdziesz do jakiegoś mądrego wniosku! Myśl, Hazzuś, myśl! Dlaczego jest z Niallem! Myśl!!! :D
    Filadelfia... No zawsze jakaś alternatywa, co nie? :D Oj tam..
    No i proszę bardzo! Juls! Myśl, kochanie! Czy to, że czułaś się dziwnie nie powinno dać Ci do myślenia?! (Tak, na pewno mnie usłyszy...) Och... Te emocje!
    Kogo widziała teraz? Harry'ego?
    Bosz! Pisz dalej! Żądam dalszego ciągu najszybciej jak to możliwe!
    Pozdrawiam, Pani Styles! :D :P

    OdpowiedzUsuń
  4. super rozdział ;)
    współczuję, że Harry aż tak cierpi, ale czytanie jej pamietnika? znowu? oj niegrzeczny!
    ciekawe czy tym razem to Harry bd jej halucynacją ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Na miejscu Harrego nie oparłabym się pokusie i przeczytała te notatki. Kogo zobaczyła? Myślę, że Harrego. Świetny rozdział! Czekam z niecirpliwością na następny, więc dodawaj jak najszybciej. Pozdrawiam! xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiesz jak sie cieszę,że Harry przeczytałam tą notatkę! W sumie naruszył jej prywatność ale to sie nie liczy,liczy sie to co przeczytał. Boże Harry ona cie kocha,musisz to sobie wbićć do główki! :)
    + Myśle,ze zobaczyła jakieś wspomnienie z Harrym <3
    Czekam na nn :)
    @Motherfuuckerr

    http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział!! :D Tylko nie podoba mi się, że ona wykorzystuje tak Niall'a...

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowny rozdział!
    jednak przez tą część jak ciągle wkurzałam się na Nialla to teraz też jest mi go troche szkoda bo myśli że Julia naprawdę go kocha...eh...

    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisze to co zawsze! Prawde :) Rozdział wciągający!!
    P.S. Lecz szkoda że taki krótki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny! ;)
    Czekam dalej na spotkanie Hazzy i Julii ale to w swoim czsie ;3
    czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K