czwartek, 20 lutego 2014

Chapter 30

-Już w porządku? - zapytał, odrywając się od moich ust.
-Nie wiem. Jak my damy sobie z tym wszystkim radę? Przecież wiesz, że wszyscy będą przeciwko nam...
-Wszystko jakoś się ułoży, będzie dobrze - zapewniał mnie. Obrócił mnie przodem do siebie i przycisnął do swojego torsu.
Chwilę staliśmy w kompletnej ciszy, którą przerywały jedynie ćwierkające jeszcze ptaki. Musieliśmy się jednak ogarnąć. Harry odsunął mnie od siebie i zapytał:
-Wracamy?
Skinęłam głową i ruszyliśmy do sali z powrotem. Szliśmy wolno, powstrzymując się od splecenia dłoni. Nie mogliśmy ryzykować, że jeszcze ktoś nas zobaczy. Po za tym nie chciałam w ten sposób upokorzyć Nialla. Myślę, że nie czułby się dobrze, gdyby ktoś do niego kiedyś powiedział "to ta, co cię zdradziła?". Naturalnie wolałabym najpierw zerwać z Niallem i dopiero wejść w związek z Harrym, ale nie mogłam tak wytrzymywać. Blondyn wyjechał i nie wiem za ile dni wróci. Miałam tylko nadzieję, że jego bratu nie stało się nic poważnego. Nie mogłabym przecież zerwać z Niallem, jeśli miał by na przykład żałobę - ale odpukać to.
-Idę do łazienki - powiedziałam i ruszyłam w kierunku ubikacji.
Zamknęłam za sobą drzwi i kolejny raz tego dnia zmyłam z siebie tapetę. Naturalnie dla ukrycia musiałam nałożyć nową. Było to nieco męczące już, po za tym szkoda mi było kosmetyków, ale co mogłam zrobić?

Wesele przeciągnęło się prawie do pierwszej w nocy, ale to i tak było krótko. Ja miałam siły bawić się do samego rana, gdyż miałam polskie nastawienie. Większość wieczoru spędziłam przy stole na rozmowach z Harrym, ale zdarzało się, że szliśmy potańczyć. Naturalnie nie mogliśmy za często, gdyż na pewno chłopacy mieli nas na uwadze. Zwłaszcza Zayn, który mocno się wkurwił.
Goście zostali pożegnani kieliszkiem szampana. Odprawieni w ten sposób, mogli spokojnie opuścić salę i wracać do domu. Pożegnałam się ciepło z Sophie, której miałam nie zobaczyć przez najbliższy miesiąc z powodu jej wyprawy ślubnej. Chciałam się dowiedzieć, gdzie się wybierają, ale niestety... Louis nie zdradził żadnego rąbka tajemnicy ani jej, ani mi.
Dopiero, kiedy opuściłam salę, zdałam sobie sprawę, że nie mam jak wrócić do domu. Harry wyszedł kilka minut przede mną, więc zostałam sama w obcym mieście (czyli dla mnie jak w pustkowi). Poszłam na parking z nadzieją, że może jest tam jeszcze Liam... albo Zayn w ostateczności, ale stał tylko jeden samochód. Range rover Harry'ego. Podbiegłam do auta i otworzyłam drzwi. Zajrzałam do środka, a Harry posłał mi uśmiech.
-Tak myślałem, że nie masz jak wrócić - powiedział.
-Zabierzesz mnie do Londynu? - zapytałam, robiąc słodkie oczka mimo tego, że czułam, że się zgodzi.
-Chętnie, gdybym się tam wybierał - odparł. - Jadę do Holmes Chapel na kilka dni.
-To podrzuć mnie na lotnisko czy coś - prosiłam.
Harry zaśmiał się, widząc moją nieporadną minę.
-A co powiesz na kilka dni ze mną i moją rodziną? Nialla i tak teraz nie będzie w Londynie, więc...? - proponował.
-Nie mam nic ze sobą. W samochodzie Nialla było kilka moich rzeczy, ale zabrał je - powiedziałam.
-Wiesz, w Holmes Chapel mamy coś takiego jak sklepy - odparł wywracając oczami.
-Och, okej - zgodziłam się i wsiadłam do samochodu. - Jak długo będziemy jechać? - zapytałam.
-Z dwie godziny. Jak jesteś śpiąca, to weź sobie koc. Jest na tyłach - powiedział.
Kiedy to powiedział, rzeczywiście poczułam się zmęczona, mimo że pięć minut wcześniej tryskałam energią. Sięgnęłam po ciepły materiał i opatuliłam się nim. Moje powieki jakby automatycznie stały się cięższe niż przed pięcioma sekundami, kiedy chłodne powietrze smagało moja skórę. Wiedziałam, że to kwestia czasu zanim odpłynę.
-Harry? - zapytałam nim zasnęłam. Samochód już sunął po ciemnym asfalcie.
-Tak?
-Wiesz, gdzie Louis zabiera Sophie? - zadałam pytanie zaciekawiona.
-Wiem, ale musiałabyś mi obiecać, że nie napiszesz jej sms, kiedy ci powiem - odparł.
-Obiecuję - wymruczałam.
-Lecą na wyspy karaibskie - wyznał, a ja od razu zasnęłam i potem nie mogłam mieć pewności, czy nie powiedział kanaryjskie. Ale co to w sumie za różnica?

Kiedy się obudziłam, samochód stał. Gwałtownie otworzyłam oczy i pierwsze, co dostrzegłam, to brak Harry'ego w aucie na siedzeniu obok mnie. Zaczęłam się od razu rozglądać i poznałam, że jesteśmy na stacji benzynowej. Harry akurat wychodził ze środka sklepu z kawą w ręku. Szedł w kierunku samochodu nie zdając sobie sprawy, że już nie śpię. Wsiadł do środka i dopiero wtedy spostrzegł, że mam otwarte oczy.
-Kurczę, chcesz też kawę? - zapytał.
-Nie, ale możesz mi dać napić się swojej - powiedziałam trochę zaspanym głosem.
Chłopak podał mi styropianowy kubek, a ja dmuchnęłam w niego, żeby nie sparzyć języka, kiedy zrobię kilka łyków. Napiłam się i oddałam kawę Harry'emu. Chłopak bez dmuchanie zrobił dużego łyka, ale zaraz tego pożałował, kiedy oparzył język.
-Która jest godzina? - zapytałam.
-Trzecia w nocy. Za godzinę będziemy. Mieliśmy małe usterki po drodze, dlatego trwa to dłużej - powiedział.
-Jakie usterki? - zdziwiłam się.
-Potrąciłem jelenia - odparł i lekko się skrzywił, jakby miał wyrzuty sumienia. - Samochód mi nie chciał potem zapalić. Udało mi się w końcu, ale w masce jest duże wgniecenie.
-Ale dojedziemy?
-Tak, jasne, że tak! - odparł od razu. - Wezwałem pomoc drogową i sprawdzili, czy wszystko jest okej. Wgnieceniem zajmie się mechanik.
-I to wszystko stało się, kiedy ja spałam? - byłam zaskoczona.
-Na to wygląda - powiedział.
-Daj mi jeszcze łyka tej kawy - poprosiłam i wystawiłam ręce po kubek.
-Mogę ci przynieść nową - odparł podając mi napój.
-Nie, nie trzeba. Chyba, że przeszkadza ci, że... - nie pozwolił mi dokończyć.
-Wszystko okej - powiedział z uśmiechem.
Zrobiłam dwa duże łyki kawy, uprzednio w nią troszkę dmuchając, a potem oddałam z powrotem kubek Harry'emu. Kiedy dopił swój napój czas było ruszać. Widziałam, jak bardzo jest zmęczony, dlatego nie mogłam powstrzymać się, aby mu zaproponować:
-Może ja teraz poprowadzę, co?
-Jest ciemno... Po za tym nie znasz drogi - chciał być dżentelmenem.
-Od czego jest GPS? A wzrok mam akurat dobry.
-Wypiłem kawę, dam radę -  powiedział.
-Daj spokój, schowaj dumę do kieszeni i po prostu daj mi poprowadzić.
-Jak chcesz - zgodził się wysiadając z auta. Ja po prostu przeskoczyłam nad biegiem i zajęłam odpowiednie miejsce. Było mi trochę dziwnie prowadzić po tej stronie, ale wiedziałam, że szybko się przyzwyczaję. Harry wszedł do samochodu i zatrzasnął za sobą drzwi.
Wyjęłam z torebki telefon i włączyłam GPS, a potem podałam komórkę chłopakowi. Harry ustawił odpowiednio sprzęt, a potem oddał mi. Wsadziłam komórkę w mały stojak przyczepiony do szyby i już mogliśmy ruszać. Harry złożył koc i odłożył go na tylne siedzenia, po czym oparł głowę o zagłówek. Był zmęczony. Widziałam to, bo jego powieki poruszały się bardzo ciężko.
-Nie będziesz miała nic przeciwko, jak sobie utnę drzemkę? - zapytał zaspanym głosem.
-Nie, skąd. Śpij - powiedziałam.
Kiedy tylko Harry zasnął, poczułam, że droga zaczyna mi się dłużyć. Gdzieś tak w połowie jazdy, usłyszałam, jak chłopak zaczyna coś mówić. Zerknęłam na niego, ale przez cały czas spał. Po prostu gadał przez sen. Starałam się nie zwracać uwagi na to, co mówił i chciałam się w pełni skupić na jezdni, zwłaszcza, że było ciemno, ale nie mogłam. Półświadomie przysłuchiwałam się temu, co wydobywało się ust Harry'ego.
-Nie, mamo... - mruczał. - Jestem już dużym chłopcem - powiedział miękkim głosem, na co ja się zaśmiałam cicho. -...ciastka...wolę robaki - mówił zupełnie bez sensu. Szczerze powiedziawszy, spędziłam z nim wiele czasu, ale jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby gadał przez sen. To było zabawne i takie nowe.

Spojrzałam na swój telefon, by mniej więcej zorientować się jak daleko jestem od celu i okazało się, że pozostał mi ostatni skręt. Byliśmy już prawie pod domem mamy chłopaka. Zwolniłam trochę i postanowiłam najpierw obudzić chłopaka.
-Harry... Harry.. - szeptałam do niego, jednocześnie lekko szturchając go w ramię.
Mruczał coś, ale wciąż nie otwierał oczu.
-Musisz się obudzić, jesteśmy na miejscu - powiedziałam, skręcając. GPS już mówił, że za 20 metrów dotrę ku celu.
-Jesteśmy w Holmes Chapel? - zapytał, a jego głos był mocno zachrypnięty od snu, z którego go wybudziłam.
-Tak - odparłam wjeżdżając w zajazd przy jednym fragmencie szeregowego domku.
Harry niechętnie otworzył szerzej oczy. Już po chwili chwycił za klamkę i wyszedł z samochodu. Zanim zdążyłam wyłączyć GPS i schować komórkę do kieszeni, Harry był już przy drzwiach z mojej strony i otwierał je szeroko.
Wysiadłam z samochodu i poczekałam, aż Harry wyjmie swoją walizkę z samochodu. Po wykonaniu tej czynności zatrzymał się na chwilę.
-Powinienem przeparkować samochód - stwierdził.
-Co? Dlaczego?
-Nie chcesz wiedzieć, co tu będzie rano - powiedział.
-Daj sobie spokój - poprosiłam, gdyż byłam już zmęczona. Chciałam iść spać, bo padałam na twarz.
-Dobra - zgodził się i zaczął grzebać w kieszeni. Wyjął z nich dwie pary kluczy. Jednymi zamknął samochód, a drugie, jak się domyślałam, były do drzwi.
Skierowaliśmy się do wejścia i moje przypuszczenia okazały się słuszne, kiedy Hazz wycisnął klucz do zamka, po czym go przekręcił. Nagle poczułam się dziwnie zdenerwowana. Wiem, że wszyscy prawdopodobnie spali, ale kwestią czasu było, aż będę musiała się przedstawić przed rodziną Harry'ego. I co ja im właściwie powiem? Jestem dziewczyną Harry'ego, ale chodzę też z jego najlepszym przyjacielem? Przecież tego nie ukryję, ludzie telewizję mają, to nie średniowiecze.
-Harry, co powiemy twoim rodzicom? - zapytałam.
-Prawdę, i tak są ze wszystkim na bieżąco - powiedział, wzruszając ramionami. - Rozmawiam często z mamą przez telefon - wyznał. - O tym, że tu będziesz też wie, bo zadzwoniłem do niej, kiedy zasnęłaś. Mieli na nas poczekać, ale ponieważ wesele się wydłużyło, kazałem iść im spać.
Weszliśmy do środka, a Harry zapalił światło na korytarzu. Od razu mogłam dostrzec, że przed nami są schody na piętro. Po mojej lewej było wejście do kuchni, a dalej dostrzegałam jeszcze jedne drzwi. Po prawej natomiast mieściło się wejście do niewielkich rozmiarów salonu. Nie wiem jak to wszystko wyglądało, bo nie miałam siły się przyglądać.
-Mój pokój jest na górze - powiedział, obuwając się. Ja również zdjęłam swoje buty. Miałam dosyć szpilek.
Nie zakłócając ciszy, weszliśmy na piętro. Harry zgasił światło i po omacku doszliśmy do jednych drzwi. Chłopak wszedł pierwszy, a kiedy zapalił światło, zaprosił mnie do środka. To był mały pokój, który mógł mieć z 12 metrów kwadratowych. Ściany pokrywała jasno zielona farba, która teraz przypominała pomieszaną z szarością. Domyśliłam się, że pokój był malowany dawno, dlatego są trochę brudne. Po mojej prawej stronie znajdowała się szafa i komoda w jasnym kolorze, a do ściany, przy której stałam, dosunięte było biurko. Na przeciwko nas stał słupek, na którym umieszczone było tysiące płyt CD, a obok małe rozkładane łóżko dwuosobowe.
Byłam pozytywnie zaskoczona tym, jak żył przed x-Factorem. Zawsze wyobrażałam sobie, że mieszkał w domu, który rozmiarami przypominał rezydencję Baracka Obamy.
-Witamy w moim królestwie - powiedział szeptem.
-Wow - wydusiłam z siebie.
-Co? - zapytał, uśmiechając się i odkładając walizkę przy biurku.
-Nie myślałam, że żyłeś... Tak jak ja - wyznałam.
Zaśmiał się, po czym zabrał się za rozkładanie małego łóżka, znajdującego się prawie naprzeciwko mnie. Harry wyciągnął z jego wnętrza pościel, która musiała być świeżo przygotowana przez mamę chłopaka, bo pachniała kwiatowym płynem na kilometr. Kiedy chłopak skończył, odwrócił się do mnie i zapytał:
-Um... Mam iść na kanapę na dół? - pytanie z trudem wypłynęło z jego ust. Wiedziałam, że nie chodzi mu o Nialla, a o to, co wydarzyło się przed moją ucieczką. Myślał, że boję się teraz położyć koło niego.
-Nie, nie. Wszystko jest w porządku. Możemy spać razem - powiedziałam, a on pokiwał głową.
-Cóż... Jak chcesz iść do łazienki to jest na dole przy kuchni. Dam ci coś, żebyś mogła się ubrać - powiedział wygrzebując z walizki jedną z koszulek, którą następnie mi podał.
Zeszłam na dół. Dziwnie się czułam chodząc zupełnie sama po obcym domu. Weszłam do małej łazienki i zapaliłam światło. Zamknęłam się w środku i zabrałam się za rozpinanie koka. Od tych wszystkich wsuwek głowa bolała mnie jak diabli, dlatego odetchnęłam, kiedy się tego wszystkiego pozbyłam. Przeczesałam poplątane włosy palcami, a potem rozebrałam się z sukienki. Żałowałam, że nie miałam żadnej świeżej bielizny, ale cóż mogłam zrobić? Założyłam t-shirt Harry'ego w siwym kolorze, a potem pozbyłam się z pod spodu białego stanika. Kiedy już chciałam wychodzić, przypomniałam sobie o makijażu. Zmyłam go z twarzy i zajrzałam do kosmetyczki umieszczonej w torebce w nadziei, że jednak to tu schowałam szczoteczkę do zębów. Miałam szczęście. Do tego znalazłam małą rozkładaną szczotkę. Umyłam zęby i przeczesałam włosy, a potem zebrałam rzeczy i poszłam z powrotem na górę.
Harry już leżał w łóżku i bawił się komórką. Spod kołdry wystawała mu tylko niewielka część bark, ale mogłam zauważyć, że ma na sobie czarną koszulkę. Zgasiłam światło i dzięki blaskowi telefonu chłopaka dotarłam do łóżka. Trochę nieśmiało wsunęłam się pod kołdrę. Czułam się mega dziwnie. Dawno nie spaliśmy ze sobą. Za późno zarejestrowałam, że nawet się trochę boję. Ułożyłam się na plecach i z szeroko otwartymi oczami zaczęłam wpatrywać się w sufit, który był ledwo widoczny w blasku wschodzącego słońca.
Harry odłożył komórkę i wsunął się bardziej pod kołdrę. Wiedziałam, że leży na boku i wpatruje się we mnie.
-Wszystko w porządku? - zapytał szeptem.
-Tak - skłamałam.
Harry przysunął się do mnie i przytulił mnie do siebie. Wszystko we mnie się spięło. Co jest, do cholery? Próbowałam sobie wcisnąć, że może mam wyrzuty sumienia względem Nialla lub jestem zdenerwowana, że jutro poznam rodziców Harry'ego, ale wiedziałam, że to nie to. Ja się po prostu bałam.
No, ale przecież się całowaliśmy... Wszystko było w porządku, więc dlaczego teraz nie jest?
-Jesteś spięta - zauważył.
-Może trochę - przyznałam, a po chwili zaczęłam sobie przypominać terapię z Angie. W głowie odtworzyłam sobie jedną z najważniejszych zasad likwidacji strachu, a potem zaczęłam głęboko oddychać. Odwróciłam się na bok i spojrzałam w zmartwione oczy Harry'ego. Widziałam to, nawet mimo ciemności.
-Wszystko okej? - zapytał, a ja go pocałowałam.
Nie wiem czemu to zrobiłam, może pomyślałam, że skoro pocałunków się nie boję, to że uda mi się zasnąć, kiedy pomyślę, że tylko się całujemy, a nie śpimy obok siebie.
Po chwili odsunęłam się od Harry'ego i zaczęłam głęboko oddychać. Harry zaśmiał się lekko.
-Podoba mi się to - powiedział, przyciskając mnie bliżej do siebie.
Jeszcze kilka głębokich wdechów i stosowania się do rad Angie, i lęk prysnął. Wiedziałam, że prawdopodobnie wróci następnego dnia, ale wtedy będzie mi łatwiej go zwalczyć.
Harry zasnął wcześniej niż ja, ale mnie również zmorzył sen po kilku minutach, więc usnęłam w jego objęciach.
 ___________________________________________________________
Siem, misiaki! Mam nadzieję, że Was za mocno nie zanudziłam tym rozdziałem. Na razie będziecie mogli "oddychać" w postach, ale najważniejsze akcje przed nami! Zbierajcie nerwy i energię, byście mogli je przetrwać!
+Niespodzianka! W zakładkach pojawiła się etykieta "imaginy", znajdziecie tam 5 jednopartowców napisanych dla mojej czytelniczki Gosi! Ona już je przeczytała, bo doszły pocztą, więc teraz Wy też możecie to zrobić! :D
PS.: Nie jestem dobra w pisaniu imaginów, więc proszę o wyrozumiałość - to moje pierwsze one shoty! :D

15 komentarzy:

  1. Jakie nerwy? ;o Tylko mi nie mów że się rozstaną bo tego nie przeżyję! + rozdział jest super <3 to trochę uzależnia hahah xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze rozdział mega *-*
    Tak strasznie boję się reakcji Nialla na wieść, że Harry i Julia są razem. Mam nadzieje, że nie będzie wielkiej dramy i to wszystko się jakoś złagodzi, bo jak na razie szykuje się spora kłótnia. Wszystko w Twoich wspaniałych rękach i głowie, która wymyśliła to opowiadanie.
    Jak zawsze czekam na następny rozdział.
    Lots of Love :D
    @see_the_smile ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! ^^ Jak się ciesze że są (na razie) ze sobą wreszcie *o*
    Masz cudowny talent ;) czekam na next ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały!
    hahah jak wcześniej pisałam, że Niall mnie wkurza to teraz jest mi go szkoda.. ;d
    ale serio mam nadzieję że niedługo wszystko się wyjaśni i będzie w porządku x

    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest super ^^ Ona i Harry...awww jednak trochę szkoda mi Niall'a.Biedny :( Mam nadzieję że niedługo wszystko się ułoży.Wkurzyłam się trochę a Julie :/ Jak tak można??
    Czekam a nexta
    Pozdrawiam ^^
    AgAtA

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe jak Harry zareaguje jak się dowie o małej.

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział fajny, ale powinnas cos zrobic zeby chłopaki przestali Julie nienawidzic. :P moze taka sytuacja gdy wszyscy sa razem czyli 1D i Julia i wtedy powinno wyjsc na jaw jakie Niall miał zachowanie, zamiary, ze to przez niego Julia i Harry nie są razem. Wtedy gdy to odbedzie sie przy chłopakach zrozumieją Julię i jej zaufają. :P :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest świetny, cudowny ! :'3
    Już się boję co będzie w następnych rozdziałach...pewnie wróci Horan.. i już nie będzie tak kolorowo. Ups...XD ;*
    Super ; * czekam na następny z ogromną niecierpliwością ; ***

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jak zwykle niesamowity!! Nie rób 'nam' tego. Nie rozdzielaj ich!! Czekam na nexta !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże genialnie. W końcu razem. Mam nadzieję że Niall nie zrobi nic głupiego.
    @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaaaa ja umieram rozdział jest mega chcę więcej , harry i julia razem taaak <3 kiedy next? ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. No to tak... Przepraszam, że nie dodałam komentarzu od razu, ale Sóley chyba zaczęła twierdzić, że ma czas totalnie na wszystko i sobie po prostu odpuściła :D :P
    Kit, że miałam skomentować to w piątek, a jest niedziela... Ach, no tak! Będę to czytać trzeci raz!
    No to jedziemy...
    Tak, Juls ma bardzo dobre serduszko. Mamy jedno wielkie pomieszczanie z poplątaniem. Jeśli nie zerwie z Niallem to co? Będzie się potajemnie spotykać z Harrym czy jak? Musi z nim zerwać. Cholera niech coś trafi, ale musi z nim zerwać. I ja wiem, że Ty oczywiście zrobisz tak, aby emocje nas wszystkich po prostu wybuchły, kochanie :3 Nie próbuj. Za dużo pozytywnej energii we mnie i ostrzegam, że komentarz będzie naprawdę cienki :P
    Harry Edward Perfekcyjny Chłopak Pieprzona Perfekcja I Największy Gentleman Styles, Drodzy Państwo!!! Och, jaki kochany, że na nią poczekał :) A ja już czarne scenariusze rozsiewałam na TT :D No pięknie, Holmes Chapel :)
    To było takie słodkie, że ona zasnęła w tym samochodzie <3 Ponoć, gdy dziewczyna zasypia przy chłopaku w aucie ma do niego naprawdę wielkie zaufanie <3
    Boże, nareszcie normalny chłopak na tej planecie! (Kit, że to opowiadanie :P) Znając 90% mężczyzn na tym świecie nie oddali by jakiejś tam "babie" swojego najukochańszego autka :D Swoją drogą moja pierwsza myśl "Julia ma prawko?". Druga "Idiotko, a co jej kupili na urodziny w pierwszej części?" No i tym oto sposobem rozwiałam swoje wątpliwości :D :P
    Fajnie, że pokazałaś jak Harry faktycznie mógłby mieszkać w swoim rodzinnym domu. Przecież tak naprawdę pochodzi ze zwykłej rodziny, która utrzymywała się ze zwykłej pracy i która po prostu żyje jak większość rodzin w Anglii... O boże, mam teraz wspomnienia z Norwich! :D :P
    Co dalej? To takie słodkie, gdy razem zasypiali, naprawdę. Bardzo podoba mi się to, że Julia przynajmniej nie boi się pocałunków z Hazzą. A przecież... Kuracja Angie pomoże. Ciocia Angie zawsze pomoże :P Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie jej coraz łatwiej. Że z każdym dniem będzie budowała w sobie większą wiarę, aż w końcu pokona ten lęk i będą razem szczęśliwi!
    Za dużo myślę dzisiaj, Angie :3 Ty już doskonale wiesz dlaczego ^^ Boże, przepraszam, że dzisiaj nie było moich filozoficznych wywodów z ogromną wyobraźnią, z której potem się lejesz godzinami, na czele :D :P
    Odmeldowuję się :3
    Pozdrowienia dla tej, która nie chodzi do szkoły, a ja zapieprzam od tygodnia... :D :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Omg... rozdzosl.mega! W zyciu bym sie nie spodziewala, ze ona wyladuje w Holmes Chapel! Hahhaha xx @_MyLovelyNiall

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K