poniedziałek, 24 lutego 2014

Chapter 31

Kiedy obudziłam się, nikogo obok nie było. Leżałam w łóżku zupełnie sama. Rozejrzałam się po nieznanym pokoju i zorientowałam się, że jestem u rodziców Harry'ego. Podniosłam się do siadu i zauważyłam zegarek tuż nad drzwiami. Była jedenasta.
Zerwałam się z łóżka i zobaczyłam przylepioną na drzwiach żółtą karteczkę. Oderwałam ją od drewnianej powłoki i przeczytałam starannie nakreślone pismo.
"Gemma zgodziła się pożyczyć ci kilka swoich ubrań :) Ubierz się i zejdź do nas. Harry x"
Zerknęłam na biurko, gdzie leżała kupka świeżych ubrań. Podeszłam i zobaczyłam, co dostałam do założenia na siebie. Para jeansów, czarna luźna koszulka z nazwą zespołu The Beatles. Oprócz tego była tu świeża bielizna. Po metce poznałam, że musi być dopiero kupiona. Uznałam, że Gemma musiała być na zakupach i postanowiła mi ofiarować ich małą część.
Uczesałam włosy w wysokiego kucyka i przebrałam się. Zrobiłam sobie lekki makijaż, składający się głównie z wyturzowania rzęs i zrobienie kresek eyelinerem, a potem mogłam już zejść na dół. Wzięłam szczoteczkę do zębów i zeszłam na dół. Nie natknęłam się na nikogo w drodze do kuchni, ale od tylnego wejścia dochodziły mnie śmiechy, dlatego pomyślałam, że wszyscy muszą być na dworze. Umyłam zęby i odniosłam szczoteczkę, a potem wyszłam na dwór. Przy małym plastikowym stoliku siedział Harry, jakiś mężczyzna koło pięćdziesiątki, kobieta w wieku mężczyzny i dziewczyna zbliżonym latami do mnie.
-Dzień dobry - przywitałam się cicho i automatycznie wzrok wszystkich został skierowany na moją osobę.
Słońce grzało, więc lekko zmrużyłam oczy, żeby móc dobrze patrzeć na zebranych ludzi.
-Witaj, Julio! - przywitała mnie kobieta, która musiała być matką Harry'ego. - Ja jestem Anne, to mój mąż Robin - powiedziała, wskazując oczyma na mężczyznę. Pamiętałam jak Harry mi opowiadał o ponownym ślubie swojej rodzicielki. Jego prawdziwy tata miał chyba na imię Des. - A to Gemma, moja córka.
-Um, miło mi was wszystkich poznać - powiedziałam lekko onieśmielona. Harry, który nagle zmaterializował się u mojego boku, objął mnie w tali.
-Jesteś głodna? - zapytała mnie pani Anne. - Zrobiłam naleśniki - powiedziała, wskazując na talerz umieszczony na stole.
-Radzę ci nie odmawiać, bo wtedy wepchnie w ciebie dwa razy więcej niż normalnie byś zjadła - szepnął mi do ucha Harry, ale Anne widocznie to usłyszała.
-Nieprawda, nie słuchaj go! Ale i tak musisz zjeść! - powiedziała.
-Zaczyna się - oznajmił mi cicho Harry.
-Um, dobrze, zjem, ale nie dużo - zgodziłam się.
Harry wziął mnie za rękę i pociągnął do stolika. Usiedliśmy na wolnych miejscach, a Anne od razu podsunęła mi pod nos talerzyk. Nałożyła mi na niego dwa naleśniki i polała je miodem, po czym usiadła. Szczerze wątpiłam, żebym mogła zjeść oba, ale nic nie powiedziałam. W razie czego Harry jakoś mnie uratuje... prawda?
-Więc jesteś z Polski, tak? - zapytała Anne.
-Tak - odparłam.
-Słyszałam, że tam nie pada tak często jak w Wielkiej Brytanii - powiedziała.
-Tak, zdecydowanie mniej... W okres letni prawie wcale - odparłam, zaczynając jeść swoje danie.
-Jesteś leworęczna - zauważyła Gemma, a ja skinęłam głową.
-A zimą? - zapytała Anne. - Pada?
-Śnieg - powiedziałam i uśmiechnęłam się. - Dużo śniegu. Czasami aż do kolan. Jeżeli chodzi o pogody, to w Polsce każda pora roku daje o sobie znać bardzo mocno, więc można odczuć ich uroki.
-A rodzina? Harry mówił, że jesteś z rozbitej rodziny - wypytywała Anne, ale jej pytanie przeszły na bardziej niezręczny temat.
-Mamo... - jękną zażenowany Harry. - Daj jej zjeść i nie zadawaj tyle głupich pytań.
-W porządku - powiedziałam do chłopaka. Nie chciałam, żeby wprowadzał całkowitą ciszę. Postanowiłam odpowiedzieć jak najbardziej wymijająco na pytanie kobiety. - Wychowałam się z obojgiem rodziców. Rozwiedli się dwa lata temu.
-A rodzeństwo?
-Mam dwóch starszych braci - powiedziałam.
-Czym się zajmują?
-Nie wiem, nie żyjemy w zgodzie - częściowo skłamałam. Teoretycznie obaj byli w więzieniu, gdyby nie fakt, że Michał uciekł.
-To musi być straszne nie dogadywać się z rodzeństwem - stwierdziła Gemma, kątem oka zerkając na Harry'ego. Wiedziałam, że sobie tego nie wyobraża.
-Nie aż tak straszne. Ich lepiej mieć od siebie z daleka - powiedziałam.
-Mogłybyście skończyć ten temat? - zapytał Harry, wiedząc, że drażnią mnie wszystkie te pytania.
-Daj spokój, Harry - rzuciła w jego kierunku Anne. - Dlaczego? - zapytała, zerkając na mnie. Widziałam zmartwienie wymalowane w jej oczach. Nie mogłam tego dłużej ciągnąć. Nie chciałam zachować się niekulturalnie, ale dalsza ta rozmowa wprowadziła by mnie w stan histerycznego płaczu.
-Przepraszam, nie jestem już głodna - powiedziałam wstając od stołu. Skierowałam się prosto do wejścia do domu.
~*~
-No i widzisz, co narobiłaś?! - warknąłem na mamę.
-Ale ja tylko zapytałam - próbowała się bronić.
-Właśnie o to chodzi. Każdej mojej dziewczynie musisz robić sesję tych głupich pytań? Po za tym mówiłem ci godzinę temu, żebyś nie wypytywała ją o rodzinę - powiedziałem.
-Ale co w tym takiego złego?
-Ona nie ma normalnej rodziny. 
-Anne, daj spokój - pierwszy raz w tej sprawie zabrał głos Robin, za co byłem mu wdzięczny.
-Nie, chcę wiedzieć dlaczego mam jej nie pytać o takie błahe sprawy - domagała się prawdy moja mama.
-Okej, jej ojciec to kretyn. Zniszczył jej psychikę ciągłym darciem mordy - nie pilnowałem wcale, by moje słowa były piękne. Pierwszy raz wyrażałem się w taki sposób przy mamie, ale po prostu nie mogłem tego ująć inaczej. - Jej bracia to takie same debile i siedzą w pierdlu, więc odpuść sobie temat.
-W więzieniu? - zdziwiła się. - Boże, Harry... Ona...
-Ona nie jest taka jak oni - wiedziałem, co mama chciała powiedzieć. - Wdała się w matkę, która jest chyba w porządku.
-Dlaczego nic nie zrobiła z jej tatą? I za co siedzą ci bracia?
-Bo się bała - wybrałem wygodniejsze pytanie, jednak wiedziałem, że mama nie odpuści mi tego drugiego. Nigdy nie odpuszczała.
-A bracia? - tym razem wtrąciła się Gemma.
-Przykro mi, nie mogę wam tego powiedzieć. Zabiłaby mnie.
-Jak długo siedzą? - zapytała jeszcze raz moja siostra.
-Czy to ważne? - zlekceważyłem pytanie. - Temat jej rodziny to od teraz temat tabu - dodałem. Idę zobaczyć, co z nią.
Podniosłem się z krzesła i wszedłem do domu. Zahaczyłem o łazienkę, żeby sprawdzić, czy może właśnie tu się ukryła, ale nie było jej. Rozejrzałem się po kuchni i salonie, po czym poszedłem na górę. Wszedłem do środka mojego pokoju, ale na pierwszy rzut oka jej nie dostrzegłem. Kiedy już miałem zamykać drzwi i iść jej szukać gdzie indziej, usłyszałem cichy szloch. Podszedłem do biurka i zajrzałem za nie. Dziewczyna siedziała wciśnięta między drewniany mebel a ścianę i płakała.
-W porządku? - zapytałem, klękając przed nią. Znałem odpowiedź, dlatego nie wiem, czemu w ogóle o to pytałem.
-Zawsze będę tak reagowała na wspomnienie o nich? - zadawała pytania retoryczne. - Dlaczego nie mogłabym mieć normalnych, kochających braci?
Nie wiedziałem, co powiedzieć, dlatego po prostu siedziałem przy niej i wpatrywałem się w jej zapłakaną twarz. Policzki miała pokryte czarnym tuszem, co świadczyło o tym, że nakładała makijaż.
-Wiesz co? Ja ich mimo wszystko w jakiś tam sposób kocham, szkoda, że oni tego nie odwzajemniają, bo mogłabym mieć rodzeństwo - łkała.
-Nie płacz, skarbie - powiedziałem, ocierając jej łzy z policzków. - Nie warto. Nie zajmuj sobie głowy tym, co by było.
Chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie. Początkowo trochę się opierała, ale po chwili wtuliła się we mnie, a jej łzy zaczęły moczyć moją granatową koszulkę. Przytulałem ją do siebie mocno, głaszcząc po brązowych włosach.
Naszą chwilę przerwała moja komórka, której sygnał zaalarmował nas o połączeniu. Julia odsunęła się ode mnie i śledziła mnie wzrokiem, kiedy wyjmowałem urządzenie z kieszeni czarnych, obcisłych spodni. Spojrzałem na wyświetlacz i dostrzegłem, że dzwoni Niall. Juls zajrzała mi w ekran i mocniej rozdziawiła oczy. Oboje zapomnieliśmy o tym małym istotnym szczególe, że nie żyjemy w średniowieczu.
-Daj - nakazała. - On dzwoni do mnie. Zamieniłam mu nasze imiona w kontaktach - powiedziała, wyciągając w moim kierunku jedną dłoń, a drugą otarła ostatnie łzy.
-Co zrobiłaś?! - byłem zaskoczony, ale podałem jej urządzenie.
-To nic wielkiego - odparła. Włączyła głośnik w telefonie i odebrała. - Cześć - przywitała chłopaka. Chyba nigdy nie słyszałem tyle oziębłości w jej głosie. A na pewno nie względem Nialla.
-Cześć, gdzie jesteś? - zapytał. - Dotarłaś do Londynu?
-Jestem bezpieczna - odpowiedziała tylko. - Co z twoim bratem?
-W porządku. Za bardzo spanikowałem jak to ja - odparł. - Greg po prostu spadł z krzesła, kiedy wkręcał żarówkę i złamał nogi... Wszystko z nim tak poza tym okej. Gdyby posłuchał na weselu, co się dokładnie stało, zostałbym z tobą.
-Dobrze, że pojechałeś - powiedziała.
Niall pewnie pomyślał, że Julia cieszy się, iż jest taki troskliwy, ale ja wiedziałem, o co naprawdę chodzi. Gdyby on wtedy nie odjechał, do dziś nie poznalibyśmy prawdy. Musiałem jeszcze tylko z Julią porozmawiać na temat dziecka, ale tak bardzo się bałem. Co jeśli powie mi, że nie jest moje? Nie przeżyję tego... Kocham Julię, ale jeśli ktokolwiek by się dowiedział, że wychowuję nieswoje dziecko, co gorsza - ze zdrady Julii, - rozpętałby się prawdziwe piekło. Nie tylko dla mnie, dla niej też. Musiałbym ja zostawić, choćby przez wzgląd na to małe niewinne stworzenie.
-Kiedy zamierzasz wrócić? - zapytała go.
-Jakoś w środę na wieczór... Może miałabyś ochotę do mnie przylecieć? Głupio mi, że cię tak zostawiłem - proponował, przez co moje pięści mocno się zacisnęły. Nie mógłbym znieść myśli, jeśli ona zgodziłaby się polecieć do niego.
-Nie, dobrze mi tu, gdzie jestem - powiedziała. - Będziemy musieli porozmawiać, kiedy wrócisz.
-Tak? A o czym?
-O nas, Niall, o nas... - odparła. - To nie jest na telefon. Trzymaj się i pozdrów brata, cześć.
-Julia... - chciał coś powiedzieć, ale dziewczyna się rozłączyła, po czym wyłączyła mój telefon.
~*~

Wieczorem pomagałam Anne przy robieniu kolacji, podczas gdy Harry spędzał czas z Gemmą. Mama chłopaka przeprosiła mnie za drażliwe pytania z ranka, tłumacząc, że Loczek nie opowiadał jej wcześniej o niczym, co działo się w moim życiu. Nie byłam zła, więc łatwo odpuściłam kobiecie i żeby jej to udowodnić postanowiłam pomóc w przygotowywaniu posiłku.
Z opóźnieniem dotarło do mnie, że już kiedyś poznałam Anne, tylko jako Julia White, więc nie byłam pewna, czy mogę z tym wyskakiwać. Postanowiłam zachować to dla siebie.
Z salonu dochodziły mnie śmiechy Gemmy i Harry'ego Zazdrościłam im tego, że są tak wspaniałym rodzeństwem. Jednym z moich marzeń zawsze było posiadanie kochających braci, ale już przyzwyczaiłam się, że życie nie daje tego, co chcemy, a to, co nam się kiedyś przyda.
-Skończyłam - powiedziałam, kiedy sos do lasagne [czyt. lazanii] był już gotowy.
-Dobrze, skarbie. Możesz iść do Harry'ego, ja dokończę resztę - oznajmiła mi.
-Ale ja mogę jeszcze pomóc - twierdziłam.
-Jak się upierasz, to ewentualnie postaw jeszcze talerze na stole - powiedziała. - A potem uciekaj mi stąd. Przyjechałaś w goście, a domowymi obowiązkami się zajmujesz.
-To żaden problem - odparłam.
-Bez dyskusji.
Zasalutowałam, a potem obie z Anne się zaśmiałyśmy. Była naprawdę miłą kobietą.
Rozstawiłam talerze i widelce, a już po chwili miałam wolne. Umyłam w łazience ręce i poprawiłam swoje włosy. Wzięłam głęboki oddech zanim wyszłam z pomieszczenia. Nie chciałam im przeszkadzać, a czułam, że będę to robić. Właściwie to nie wiem jak to jest spędzać czas z rodzeństwem, ze swoim nigdy tego nie robiłam, dlatego tym bardziej było to dla mnie dziwne.
Ostrożnym krokiem weszłam do salonu, gdzie Gemma i Harry rzucali w siebie cukierkami. Śmiali się w najlepsze, nawet gdy dostawali ze słodyczy po głowie.
-Jesteś nieznośny - stwierdziła dziewczyna, targając ręką włosy chłopaka. - O! Cześć Julia! - zauważyła mnie.
-Cześć - odparłam, siadając na fotelu obok kanapy, którą zajmowali.
-Cześć, skarbie - przywitał mnie Harry, który wcześniej zwrócony był do mnie plecami.
Chłopak oparł się o łokietnik, a potem nachylił, żeby pocałować mnie krótko w usta. Kiedy już odsuwał się ode mnie, zawył cicho z bólu i złapał się za tył głowy, na co Gemma wybuchła głośnym śmiechem.
-Wygrałam - stwierdziła.
-Jeszcze czego! - zakpił, po czym wziął w ręce garść cukierków i rzucił w nią.
Miło się na nich patrzyło, naprawdę uśmiechałam się na ten widok, mimo że lekkie ukucie w sercu dawało o sobie znać.
Past
Miejscowość pod Warszawą
Rok 1999
Biegłam łąką za swoim starszym braciszkiem, który został wyznaczony do opieki nade mną. Początkowo się na to nie godził, bo wolał wyjść z kolegami, ale uległ. Byłam beztrosko szczęśliwa mogąc bawić się w berka, nawet jeśli za nic na świecie nie mogłam dogonić starszego brata.
-Michał! - krzyknęłam za nim. - Źwolnij! - prosiłam.
Usłyszałam tylko jego śmiech, po czym chłopak przewrócił się na ziemię i zaczął wpatrywać w niebo. Podbiegłam do niego i szturchnęłam go w ramię, oznajmiając, że jest berkiem. Usiadłam po turecku obok Michała i spojrzałam do góry na błękitne niebo. Białe, puchate chmury pokrywały jego zdecydowaną część.
-Ta przypomina motilka - stwierdziłam, wskazując swoim niewielkim paluszkiem na obłok nad nami.
-Jak dla mnie to mysz - powiedział.
-A ta? - zapytałam, pokazując na inną chmurę.
-Krowi placek - zaśmiał się, a ja go szturchnęłam, ponieważ to sformułowanie było dla mnie jak bluźnierstwo.
Michał złapał mnie za rękę i przewrócił na siebie. Chwilę tarzaliśmy się, lekko okładając pięściami, aż w końcu zaczęliśmy się po prostu śmiać. Byliśmy w miarę zgodnym rodzeństwem.
-Misiek? - zwróciłam się do niego w typowy dla rodziny sposób. Wszyscy tak na niego mówili.
-Czego? - zapytał, bawiąc się zerwanym mleczem.
-A gdyby ktoś inny mnie bił?
-Obroniłbym cię - powiedział.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.
Present
Na to wspomnienie zapragnęłam uronić łezkę, ale powstrzymałam się. Otarłam oczy i szeroko się uśmiechnęłam.
-Oglądamy jakiś film, zanim będzie kolacja? - zaproponował Hazz.
-Na programie pierwszym miał dziś lecieć jakiś nowy serial - powiedziała Gemma. - Co wy na to?
-Może być - przytaknęłam.
-Ta - zgodził się Harry.
___________________________________________________________________
Ktoś się spodziewał, że Julia ma takie dobre wspomnienia z bratem, który obecnie chce ją skrzywdzić? Jaka zmiana zaszła w chłopcach, że zrobili coś takiego?
Nd. 20:40 - Przepraszam, że nikt nie został poinformowany na twitterze. Nie chciałam przeciągać dodawania rozdziału do nocy, więc przestawiłam ustawienia i rozdział dodał się sam! 

12 komentarzy:

  1. Oooo jak cudownie. ♥♥♥♥♥Nie mogę doczekać się kolejnego.Cieszę się że nareszcie jest z Harrym ♡♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. tak ja też <3 ale ciekawe co zrobi z niallerem

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że ma takie wspomnienie z bratem,obiecywal że ją obroni a sam ją skrzywdził :/ Szkoda że Julia idzie na 2 fronty :/
    Pozdrawiam i czekam na nexta :)
    AgAtA

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak zwykle bardzo ciekawy.
    Ja jak zawsze napiszę, że mam nadzieję, że nie będzie jakiejś wielkiej afery związanej z Julią, bo na to na razie wygląda :D - see_the_smile

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Czekam na kolejny *o* Naprawdę świetnie piszesz (;

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniały!
    uwielbiam to uczucie, kiedy wchodzę na twojego bloga i jest rozdział <3
    nie spodziewałam się że Julia ma takie wspomninia z bratem.....
    zskakujesz mnie
    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  7. ojej to jest świetne ! czekam na kolejny :D <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział... No cóż, jest wspaniały i co do tego nie mam żadnych wątpliwości.
    Fajnie, że Gemma tak od razu postanowiła być dla Julii miła. Pokazała, że jest naprawdę dobrą dziewczyną, która kocha swojego brata. Ale do tego wrócę później... Big hug za czarną koszulkę zespołu The Beatles. O boże, uwielbiam "I saw her standing there". To chyba jedyna piosenka, przy której mogę cokolwiek zatańczyć.
    Wkurzyło mnie to, że Anne musiała tak o wszystko wypytywać Julię. Ani to nie było miłe, ani kulturalne. Ja rozumiem, że chciała się czegoś dowiedzieć itd, ale skoro Harry prosił ją, aby nie pytała ją o rodzinę, bo to drażliwy temat to myślę, że powinna to uszanować, a nie ciągnąć jeszcze ten temat.
    Wgl co do Juls to się o nią martwię... Coś "mało" (jeśli wgl) je. Niezbyt to zdrowe, ani dobre... No nie ważne, lecimy razem.
    Podoba mi się to, że Harry okazuje jej tyle czułości przy ludziach, broni ją, pociesza, wspiera... Jest taki słodki, gdy to robi. Naprawdę. Mam nadzieję, że Julii daje to ogromne wsparcie i świadomość, że jest osoba na tym świecie, która potrafi się o nią troszczyć. Ba, żyć dla niej!
    Hmm... Nawet się cieszę, że nasza główna bohaterka będzie próbowała postawić sprawę jasno z Niallem i mam nadzieję, że ten pieprzony kłamca (boże, jak dziwnie mi się to pisze) przyzna się do wszystkich swoich kłamstw i kłamstewek.
    Cieszę się, że Julia tak szybko się pozbierała. Również cieszę się, że wykreowałaś Anne jako bardzo złego bohatera, który tylko opieprza główną bohaterkę, w tym opowiadaniu. Naprawdę, dziękuję Ci za to.
    Wielkie ukłucie w sercu. Chyba największe jakie do tej pory odczułam czytając to opowiadanie. Naprawdę. Harry i Gemma... Boże, to jest takie idealne rodzeństwo. Ktoś by stwierdził, rodzeństwo jak rodzeństwo! Co w tym idealnego? Już wyjaśniam. To, że potrafią spędzać ze sobą czas, wygłupiać się, rozmawiać, darzą się miłością i czułością. Naprawdę mi się to podoba.
    Później ta perspektywa Julii. To to już w ogóle mnie rozłożyło na łopatki.
    Aż mi się łezka w oku zakręciła mając w myślach, że przecież... Nie miałam do 10 roku życia żadnego rodzeństwa, z którym mogłabym budować dokładnie takie wspomnienia jak te, które ma Julia z Michałem. A co dopiero mieć takie relacje jak Harry z Gemmą? Marzenie. Mój brat nie potrafi ze mną rozmawiać i chyba przez kolejnych 6 lat się nie nauczy. Boże... Doskonale znasz sytuację i jest mi w sumie bardzo przykro, bo fajnie byłoby mieć tak jak oni (Hazz i Gemms).
    Nie zdziwiło mnie to, że Julia może mieć miłe wspomnienia z braćmi. A przepraszam bardzo, czy człowiek od urodzenia rodzi się zły? Czy człowiek od urodzenia rodzi się z takimi, a nie innymi pobudkami. No cóż, nie sądzę. Wszystko zależy od tego jaka będzie dalsza droga kształcenia tych młodych ludzi. Środowisko, rodzina, przyjaciele, miejsce zamieszkania... To wszystko wpływa na to jak dorastamy. Co mogło być przyczyną takiej zmiany? Ja nie mam pojęcia, nie będę zgadywać i nawet nie chcę. Po prostu poczekam na odpowiedź, którą (mam nadzieję) wpleciesz gdzieś w akcję w dalszych rozdziałach.
    Przepraszam, że tak bez entuzjazmu, ale jakoś samo tak wyszło.
    Pozdrawiam serdecznie xx
    PS Paczkę wyślę jutro lub w czwartek, ok?

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział, taki uroczy.
    Cieszę się, że Julia jest z Harrym i nie ma zamiaru długo oszukiwać Nialla. Mam nadzieję, że jak już się spotkają to Niall przyzna się do błędu i bez kłótni się rozejdą. Chciałabym, aby Harry odważył się i porozmawiał z Julią o dziecku, niech będą kochającą się rodzinką! :3
    Nie narzekam na moje stosunki z moim bratem i pomimo tego, że często się bijemy, wyzywamy, zwalamy na siebie winę i wyzywamy się to potrafimy normalnie pogadać czy też pooglądać wspólnie telewizję. Dlatego też stosunki Harrego z Gemmą i wspomnienia Julii z czasów dzieciństwa to dla mnie nic dziwnego.
    Nie mogę się już doczekać, aż będzie jakaś notka o Michale i w końcu zacznie działać. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  10. tak doczekałam się xD dobra szybko dodajesz rozdziały ale jestem niecierpliwa ;p rozdział super, ciekawe co z Niall'em

    OdpowiedzUsuń
  11. Omgaash.. genialny <3
    Dawaj nexta kochana, weny <3
    Jak mozesz to mnie powiadamiaj @swaggg_bitches
    zapraszam do mnie :3 jussismyeverything.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K