środa, 12 lutego 2014

Chapter 27

 ~*~
Filadelfia, USA
Wtorek, godzina 19:00
Wszedłem do hotelu  i jedyne, o czym marzyłem to coś dobrego do jedzenia. Kiedy zamówiłem sobie coś do zjedzenia, postanowiłem włączyć swojego laptopa. Usiadłem na łóżku i wziąłem sprzęt na kolana. Laptop włączył się w błyskawicznym tempie. Wpisałem hasło i już po chwili byłem zalogowany. Włączyłem przeglądarkę i wpisałem "twitter". Miałem włączoną opcję "zapamiętaj hasło", dlatego od razu znalazłem się się na swoim profilu. Wszedłem w interakcje i zaraz rzuciło mi się w oczy zdjęcie, które notorycznie powtarzało się przy prawie każdym tweecie. Kliknąłem więc na obrazek, by wyświetlił się w całości i zamarłem.
Styles, wdech i wydech. Ogarnij się. To photoshop.
Długo przyglądałem się zdjęciu, by przeanalizować, czy to może być jakiś wkręt, ale obraz był perfekcyjny. Żadnego zacięcia, które mogłoby świadczyć o tym, że fotka jest nieprawdziwa. Na zdjęciu widać było Julię siedzącą koło Nialla. Obok chłopaka była jakaś starsza pani, a przy jej boku kobieta, którą po rysach twarzy uznałem za matkę Julii. I ona... Ona trzymała dziecko. To dziecko... było małe... Miało rok, o czym świadczyła świeczka na jednej połowie tortu... W każdym razie... Miało kręcone włosy, dołeczki w policzkach przy uśmiechu i rysy twarzy dokładnie takie same jak Julia i jej mama. Chciałem sobie wmawiać, że to nowa córka mamy Julii, ale to by była głupota. Pani Kwiatkowska była świeżo upieczoną rozwódką, a dziecko miało rok.
Cholera.
Byłem ojcem.
Ja pierdole.
Nagle odechciało mi się jeść. Zerwałem się z miejsca i jak popadnie zacząłem wszystko upychać na siłę do walizek. Nie miałem ochoty tego wszystkiego pakować, chciałem po prostu iść już na lotnisko. Musiałem wracać do Londynu, by jak najszybciej się z nią spotkać. Nawet jeśli jej tam jeszcze nie było. Byłem gotów zaczekać, ale musiałem spotkać się z Julią. Dlaczego ona, do cholery, nie powiedziała mi, że mamy dziecko!?
Skończyłem się pakować, kiedy ktoś zapukał do moich drzwi. Ruszyłem razem z walizkami do wyjścia i wpadłem na gościa z moim daniem.
-Wyjeżdża pan? - zdziwił się lokaj.
-Tak - odparłem poddenerwowany. Wyciągnąłem z tylnej kieszeni spodni portfel i wyciągnąłem z niego plik banknotów, którymi zamierzałem zapłacić za danie, którego nie miałem zamiaru jeść. - Reszta dla pana - oznajmiłem, wręczając facetowi z trzysta dolców.
Pobiegłem do windy, która zawiozła mnie na dół. Pospiesznie wymeldowałem się w recepcji i zapłaciłem odpowiednia sumę za mój pobyt. Zaraz po tym pognałem do wyjścia. Złapałem pierwszą lepszą taksówkę, a potem zadzwoniłem na lotnisko by zarezerwować bilet do UK. Na szczęście mieli wolny, więc mogłem odetchnąć. O dwudziestej już byłem w samolocie. Wracałem do Wielkiej Brytanii.
Oczami wyobraźni znów widziałem to zdjęcie. Niall tam był, więc musiał wiedzieć o dziecku. Dlaczego mi nie powiedział? A może nie było moje? To by wyjaśniało, dlaczego Julia uciekła... Automatycznie poczułem, jak kruszy mi się serce. Czy Juls mogłaby mnie zdradzić?
Żeby się nie ranić, zacząłem sobie przypominać, że dziecko było podobne do mnie. Te loki, uśmiech... Na pewno było moje. Na pewno...
To takie dziwne uczucie być ojcem (a przynajmniej podejrzewać). Cóż, nigdy nie spodziewałem się, że będę nim tak wcześnie, ale cieszyłem się. Chciałem mieć z malcem kontakt, nawet jeśli Niall był z Julią. I wtedy znów pomyślałem o tym, dlaczego mi nie powiedział. Odpowiedź sama przypłynęła mi do głowy. Chciał mieć Julię dla siebie. Kiedy przyjechała... Chciała mi powiedzieć, ale on ją powstrzymał. Nie wiem, co jej nagadał, ale z pewnością sprawiło to, że nie przyszła do mnie, a on po prostu zgarnął ją przede mną, wykorzystując podstęp...
Nie, nie mógłby... Wymyślałem. Niall nie zrobiłby czegoś takiego. Na pewno nie... prawda?
~*~
Doncaster, UK
Sobota, godzina 10:00
Przesuwałam palcami po tafli wody w wannie. Wciąż nie miałam pieniędzy, a następnego dnia miałam rozstać się z Niallem. Postanowiłam nic nie wyciągać od chłopaka. Wezmę kredyt. Jakoś sobie z tym poradzę. Nie mam wyjścia. Zresztą... Cokolwiek zrobię to będzie dobra decyzja. Bo to będzie moja decyzja, nie sugerowana niczym, a jedynie moim własnym sumieniem.
-Julia, pospiesz się! - usłyszałam jak Sophie mnie pogania. - Zaraz musimy iść. Nie mogę się spóźnić na własny ślub!
-Już - powiedziałam i wyszłam z wanny.
Wytarłam swoje ciało miękkim, białym, hotelowym ręcznikiem. Ubrałam na siebie bieliznę i zabrałam się za robienie makijażu. Po wykonaniu tej czynności, przejrzałam się dokładnie w lusterku. Wyglądałam nienagannie. Czarne kreski eyelinera okalały moje piwne oczy, a powieki były pomalowany na jasny błyszczący fiolet pasujący do sukienki, która czekała na mnie w salonie. Usta miałam pomalowane jasnoróżową szminką, na którą nałożyłam cieniutką warstwę połyskującego błyszczyka o owocowym smaku. Ponadto na policzki nałożyłam trochę różu, żeby wyglądać na mniej bladą - na moja cerę nawet Filipiny nie wpłynęły. Włosy natomiast miałam spięte z tyłu i już nie były czerwonego koloru. Postanowiłam wrócić do naturalnego brązu.
-Julia! - wrzasnęła Soph.
-No już - powiedziałam i wyszłam z łazienki.
-Ile można! Muszę się jeszcze poprawić! - była poddenerwowana. Wskoczyła do łazienki i zamknęła się na klucz.
Kiedy ona robiła coś w łazience, ja naciągnęłam rajstopy, a potem założyłam swoją jasnofioletową sukienkę. Była zwiewna z cieniutkiego materiału. Nie miała rękawów, a na plecach była przepleciona wstążką. Wyglądała cudownie.
Po założeniu ubrań, wsadziłam w uszy srebrne kółeczka, a na nadgarstku zapięłam nową bransoletkę, która była prezentem urodzinowym od Soph. Co do prezentów... Wszystkie były cudowne (po za tym Kasi), zwłaszcza ten od Nialla, który okazał się ta samą gitarą, którą wziął na koncert Demi (do której wciąż nie zadzwoniłam). Od samego początku to planował.
Jedyny prezent, jaki nie został jeszcze otwarty, to pudełko od Harry'ego. Nie miałam ochoty otwierać tego przy Niallu, więc nie zrobiłam tego w ogóle. Zwłaszcza, że byłam zła na niego, bo chciał mi skonfiskować telefon po tym, jak uznał, że za często gadam z Harrym.
Podeszłam do swojej małej walizeczki i wyjęłam z niej niebieskie pudełeczko, w którym zapakowany był podarunek. Usiadłam na kanapie i pociągnęłam za wstążkę. Zdjęłam wieko i zobaczyłam w środku masą zdjęć, płytę i coś jeszcze... Zawieszkę! Zawieszkę muszelkę, którą dostałam od niego na 19 urodziny. Natychmiast ją wyjęłam i dopięłam do bransoletki.
Zaczęłam przeglądać zdjęcia. Wszystkie można było znaleźć w internecie... Niektóre były zrobione przez nas, niektóre zostały zrobione nam na ulicy. Oczy mnie zapiekły, kiedy dotarłam do ostatniej fotki. Ja i Harry cali upaprani w farbie. Nasze pierwsze wspólne zdjęcie.
Otarłam szybko łezki zbierające się w kącikach oczu, żeby nie rozmazać makijażu i podeszłam do stolika, na którym stał laptop Sophie. Włączyłam go i włożyłam do odtwarzacza płytę. Wspomnienia zalały całą moja pamięć.
Ja i Harry siedzimy na plaży. Jestem cała ukryta pod parasolem i jeszcze chowam się pod chustą. Hazz, który trzyma kamerę, przekręca ją bardziej na swoją twarz i mówi:
-Ciężki objaw wampiryzmu. Opiera się na unikaniu słońca za wszelką cenę - oznajmia i ponownie przenosi kamerę na mnie. - Jak się czujesz z tą chorobą?
-Harry! Jesteś głupi!
-Nie musisz się przed tym bronić, to nie twoja wina - nabija się ze mnie.
-Wyłącz to albo mnie popamiętasz! - grożę.
-Bardzo chętnie - odpowiada, a ja wyłaniam się spod chustki i zabieram mu sprzęt. Obraz znika, a zastępuje go kolejny.

 -Louis, nagraj to! - słychać szept Harry'ego, ale go nie widać. Na video jestem tylko ja, idąca przed siebie w mroku.
Harry za chwilę pojawia się tuż obok i puka mnie w lewe ramię, będąc po mojej prawej stronie. Obracam głowę w złym kierunku, na co obaj chłopacy się śmieją. Dziecinada.
Na płycie było jeszcze wiele innych nagrań. Zdążyłam wszystkie obejrzeć nim Sophie wyszła z łazienki. To było takie piękne... Najlepsze czasy w moim życiu, a najgorsze była świadomość, że już nigdy nie wrócą. Szybko otarłam oczy, gdy usłyszałam, że moja przyjaciółka wychodzi. Spojrzałam w lusterko i dostrzegłam, że mój makijaż nie uległ dużej deformacji.
-Jeszcze tylko siku - powiedziałam i wtargnęłam do łazienki, nim Sophie zdążyła coś powiedzieć.
Szybko poprawiłam makijaż, a potem spuściłam wodę. Musiałam zamaskować fakt, że naprawdę nie sikałam, tylko poprawiałam się po napadzie szlochu. Uznając, że jest dobrze, wyszłam z łazienki. Założyłam na nogi czarne szpilki i chwyciłam swoją torebkę w tym samym kolorze.
-Ja też muszę siku - powiedziała nagle Sophie, kiedy ja byłam już gotowa do wyjścia.
Zajrzałam do swojej małej torebeczki, by zobaczyć, czy wszystko spakowałam i coś mnie tchnęło, by spojrzeć co jest w małej kieszeni na suwak. Rozsunęłam ją i znalazłam w środku łańcuszek od Harry'ego. Musiałam go tam zostawić dawno temu, gdy wróciłam do Polski. Wyjęłam go i popatrzywszy na niego chwilę postanowiłam go zapiać sobie na szyi. Teraz było perfekcyjnie.
Zaczęłam się bawić bransoletką w oczekiwaniu na Soph i do głowy wpłynęło mi pytanie: "Skąd Harry ma muszelkę?". Od razu do mnie dotarło, że musi mieć całą bransoletkę. A ja tyle czasu jej szukałam!
-Idziemy! - oznajmiła Sophie.

Stałam już przy kaplicy, na przeciwko mnie był Harry, a tuż obok niego Louis. To była tak radosna chwila, że nie mogłam na niczym skupić swojej uwagi. Nerwowo się kręciłam, szukając czegoś. na czym mogłabym się skoncentrować. Przesunęłam wzrokiem po twarzy Louisa, by sprawdzić, czy choć trochę podziela moje zdenerwowanie, ale on był wyluzowany - szczęśliwy. Przeniosłam wzrok na Harry'ego. Nasze oczy się spotkały, a chłopak uśmiechnął się do mnie delikatnie. Automatycznie się wyluzowałam, zwłaszcza, że w głowie wciąż miałam wspomnienia z płyty, które przynosiły mi radość.
Nagle typowa ślubna muzyka zaczęła grać. Wzrok wszystkich został skupiony na wejściu, gdzie znajdowała się panna młoda wraz ze swoim ojcem. Sophie była ubrana w piękną biała suknię. Gorset sięgał jej do połowy bioder i ciasno opinał jej talię, natomiast od drugiej połowy zaczynała się rozłożysta suknia, która przypominała trochę pióra, bo była jakby postrzępiona. Soph włosy miała spięte, ale nie było ich dobrze widać, bo miała na głowie welon, którego jedna część przykrywała jej twarz. Moja przyjaciółka w każdym calu wyglądała perfekcyjnie.
Ona i jej tata zaczęli kroczyć w kierunku kaplicy, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który cały czas rósł na moich ustach - aż zaczynały mnie boleć policzki. Pan Young doprowadził swoją córkę do Louisa, który zaraz przejął ją i razem doszli do miejsca, gdzie stałam ja i Harry. Ślub czas było na dobre zacząć.
Cała ceremonia była piękna, a mnie pociekły łzy, kiedy padły słowa "forever love", a potem Louis podniósł welon do góry i pocałował Sophie. Sama tak bardzo bym tak chciała, tylko nie koniecznie z Louisem.
Nie mogłam uwierzyć, kiedy wyszliśmy z kościoła, że to już koniec uroczystości. Wszyscy rozjechali się na godzinę do domu, by potem wrócić - a przynajmniej część - na przyjęcie, które rozpoczynało się o 14.
Na weselu wszyscy od razu zasiedli do stołu, a ja musiałam czekać, by zobaczyć co będzie się działo. Usadzona między Soph, a Niallem czułam się bardzo komfortowo, gdyż nie zniosłabym, gdybym musiała siedzieć koło kogoś nieznajomego. Ale byłam świadkową, więc nie mogłam zająć innego miejsca. Oprócz nas przy stoliku siedział jeszcze - naturalnie - Louis, a obok niego Harry, który był sam, co mnie lekko zaskoczyło. Pomyślałam, że może po prostu rozstał się z Lottie. Starałam się nie zawracać sobie tym za bardzo głowy.
Sala była duża i górowały w niej białe odcienie. Wszystko było pięknie przystrojone i nadawało ciepłej atmosfery.
Nagle, na małej scenie przed nami, pojawił się ojciec Sophie. Wygadało na to, że zaczynało się jakieś wygłaszanie mowy. Trochę skojarzyło mi się to z weselem w zmierzchu.
-Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że jestem bardzo dumny z Sue - powiedział. - Znaczy z Sophie - poprawił się. - To naprawdę fantastyczne, że poznała kogoś tak wspaniałego, z kim zdecydowała się spędzić resztę życia. Sophie, och moja mała Sophie, twoja mama byłaby bardzo szczęśliwa i chcę żebyś wiedziała, że w jakiś sposób tu z nami jest.
Spojrzałam na moją przyjaciółkę, ale nie wydawała się posmutnieć na wspomnienie mamy. Wiem, że nie przestała ją boleć jej śmierć, ale nie smuciła się. Na pewno nie tego dnia. Dalej na scenkę wchodzili kolejno różni członkowie rodziny, więc mogłam się trochę rozeznać w ludziach. Potem wszyscy uroczyście wznieśli toast po przez wypicie kieliszka białego wina.
Zjedliśmy wedding breakfast*, które swoją drogą było wyborne, a składało się z dobrze wypieczonego indyka z różnymi surówkami i ziemniakami w sosie. Nigdy nie jadałam nic lepszego. Do tego dali niesamowicie smakujące czerwone wino.
Potem przyszedł czas na taniec. Naturalnie swój pierwszy odtańczyłam z Niallem. Nawet za bardzo nie miałam z kim, więc nie mogłam przebierać. W sumie najchętniej to w ogóle bym nie tańczyła. Nie lubiłam tańczyć.
W połowie jakiejś piosenki (którejś z kolei) zadzwoniła komórka chłopaka, więc zostawił mnie na parkiecie. Nie chcąc stać jak kołek, wróciłam do stołu. Siedziałabym tu sama, gdyby nie obecność Harry'ego.
-Oddasz mi mój telefon? - zapytał, przerywając niezręczną ciszę.
-Um... Ale...
-Co z nim zrobiłaś? - zadał kolejne pytanie, ale nie wydawał się być wkurzony.
-Powiedzmy, że mam na nim podpis Demi Lovato - wyznałam i wyjęłam komórkę z torebki, a potem podałam ją chłopakowi.
On tylko westchnął, a po chwili zrobił coś, czego się nie spodziewałam. Po prostu wyjął telefon z obudowy, w której cały czas był, a ja się nawet nie zorientowałam. Pod spodem iphon był czarny. Hazz podał mi obudowę, a następnie wyciągnął z kieszeni moją komórkę. Wyjął ją z białej obudowy i oddał mi, po czym założył plastik na swój telefon.
-Myślałem, że zrobiłaś coś gorszego - powiedział, śmiejąc się.
-Nie wierzę, że tyle się martwiłam, a to po prostu obudowa!
Harry zaśmiał się i wtedy zobaczyłam Nialla, idącego w naszym kierunku. Był cały podenerwowany, więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Kiedy do nas doszedł był zdyszany. Spojrzałam na niego zmartwiona i gdy miałam zapytać, co się stało, sam mi powiedział.
-Muszę lecieć - oznajmił.
-Co? Gdzie? - nie rozumiałam.
-Do Irlandii. Mój brat miał wypadek - powiedział. - Do zobaczenia. Przyjadę najszybciej, jak będę mógł.
Pocałował mnie w policzek, a potem go nie było.

*Uroczyste śniadanie pary młodej. Niezależnie od pory, o której się je je, zawsze nazywa się ono śniadaniem, ponieważ jest pierwszym wspólnym posiłkiem nowego małżeństwa, a zawsze na początku dnia je się przecież śniadanie. :)

15 komentarzy:

  1. omg Harry nareszcie się dowiedział!
    cudowny rozdział :)

    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny jak zawsze. Nie mogę się doczekać kiedy Harry wreszcie porozmawia z Julią o ich dziecku ! <33 / @jaggczaro

    OdpowiedzUsuń
  3. No wiesz co?! W takim momencie jak już ze sobą rozmawiali...jej nareszcie się dowiedział o Annie...szkoda że przez Twittera:/
    Cudowny rozdział...buziaki i do nn;)

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja myślałam że będzie jakaś rozmowa Julii i Harrego

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam twoje opowiadanie od początku pierwszej części ale dopiero teraz postanowiłam to skomentować. Jestem pod wrażeniem jak opisywałaś uczucia Julii związane z braćmi i gwałtem, w ogóle jak to wszystko potrafiłaś opisać. Jest to chyba jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam o 1D, a czytałam ich naprawdę dużo. Towarzyszyło mi przy tym kilkanaście nieprzespanych nocy, litry wylanych łez i ogromny podziw za wszystko. To opowiadanie mnie zmieniło i zaczęłam postrzegać różne rzeczy całkiem inaczej. Jestem Ci za to ogromnie wdzięczna. Co do wydarzeń to jestem w szoku i nie wiedziałam, że tak to się potoczy. Niall jest moim ulubieńcem z całej piątki i drugą część zaczęłam czytać z nadzieją, że to on okaże się lepszy dla Julii. A jednak myliłam się. Mimo, że kocham go całym serduchem to w tym opowiadaniu czekam tylko aż miedzy Julką a Harrym będzie wszystko w porządku. Dobra dzisiaj koniec, ale postanowiłam, że teraz będę komentować :) Życzę weny i jak najszybciej nowego rozdziału. Pozdrawiam. / W ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak myślałam Hazz coś zaczął podejrzewać, iż Anne to jego dziecko. Nie wie tego na 100% bo sie nie pytał. Ale myślę, że powoli dojdzie do ich rozmowy. Mogę się założyć, że pod nieobecność Nialla, który będzie w Irlandii :) Czemu Greg miał wypadek? :( Ślub Soph i Lou *_* ale słodko. JuŻ.się nie mogłam go doczekać. Awwww uwielbiam śluby :) Hahaha.czyli wystarczyło wymienić sie "tyłami" telefonów, a ja myślałam, że są one przytwierdzone na stałe do telefonu -,- głupia ja ;D Awwww słodki prezent dostała Jus od Hazzy *.* takie wspomnienia :)
    Życzę weny na kolejny rozdział Kochana :*
    Ily <3
    @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu świetny ;**** nie moge doczekać sie kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  8. No i masz kurna babo placek.
    Harry się dowiedział..no.. może nie dokładnie..ale się do wiedział, że jest ojcem. Mam nadzieję tylko, że Julia nie będzie zaprzeczać bo było by to głupie. Chyba jednak muszę zainwestować w tą trumnę. xd przyjedziesz na pogrzeb? Adres znasz. XD
    Oh.. no! Rozdział jest świetny. Ślub Soph i Lou cudowny. <3 I ten prezent od Harrego.. aww ♥
    Ja pierdziele. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży :'3
    Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
  9. super . werszcie qwyjaśnią pere spraw .. czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww Hazza się dowiedział *o* to teraz bd fdsaafadf <3
    Świetny rozdział
    czekam na nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak Styles! Wreszcie włączyłeś swoją mózgownicę i myślisz. Nie mogę się doczekać kiedy Julia i Harry porozmawiają o Annie. Może wreszcie wszystko zacznie się układać, chociaż wątpię, zawsze się coś popsuje xd Tak! Tak! Jak dobrze, że Niall poleciał do Irlandii. Coś czuję, że między Harrym, a Juls coś się wydarzy. Rozdział genialny jak zwykle. Dodawaj szybko następny bo jestem strasznie ciekawska. Podrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Harry się dowiedział,jednak dlaczego nie powiedział tego Juli?Czy on bd przed nią to ukrywał??To było takie piękne gdy on się nie rozzłościł gdy ona mu o tym powiedziała.Z jej perspektywy to było straszne a z Harry'ego to było nic wielkiego.Boże kocham *o* Czekam na nexta :D
    AgAtA

    OdpowiedzUsuń
  13. Oo zaczyna się robić ciekawie. Czekam z niecierpliwością; ))

    OdpowiedzUsuń
  14. Wróciłam!!! :D
    Gotowa na mój wywód?
    Wiesz... Nie będzie dzisiaj zbyt długi, bo... Źle się czuję. Psychicznie...
    Po pierwsze, Hazz *.* Moja krew!!! :D Dlaczego nie dłużej? Wiem, że nie jest postacią pierwszoplanową, którą jest zdecydowanie Juls, ale... Liczyłam na troszeczkę więcej jego myśli.
    Ha! Wiedziałam, że tak wyjdzie! Wiedziałam! To było więcej niż pewne, że zrobiono zdjęcie Anne i Juls! Taaaak! Zgadłam! A kto nie? W sumie to nie wiem, nie czytam reszty komentarzy :P
    Podoba mi się postawa Stylesa :) Bardzo mi się podoba!
    Hazzuś, walcz! Masz walczyć o kontakt z Anne, wszystkiego się dowiedzieć i walczyć!!! :D
    Brawo, Mr Styles zaczyna myśleć. Główkuj, główkuj - z Niallem okaże się, że to wszystko prawda... Bosz... Przecież Hazz i Nialler... Przyjaciele... Nie no! Ta akcja może zaważyć nad wszystkim. Nawet nad istnieniem zespołu. No bo... Odbił mu dziewczynę dla siebie, okłamał, ukrywał prawdę i jeszcze zabraniał mu innych, różnych rzeczy. Działaj, Harry! Liczę na Ciebie, bracie!
    Po drugie, Juls :D :P Dziękuję Ci bardzo za opis prezentu od Harry'ego. Myślę, że był o wiele lepszy od Nialla. Dobra, rozumiem - gitara, autograf Demi i wgl, ale Hazz... Ten prezent miał jakąś wartość sentymentalną. Podejrzewam, że nawet ogromną. Osobiście, uwielbiam takie prezenty. Aaaa! Jeszcze jedno!!! Niall jest mega zaborczy, zazdrosny i niedługo zacznę tego chama nazywać tyranem! Jak można skonfiskować dorosłej kobiecie telefon? No cholera jasna, bez przesady!!!
    Po trzecie, ślub naszej kochanej pary młodej!!! <3 Lou i Soph <3 Kocham ich! <3 Chociaż nie powiem... Tęsknię za Eleanor w tym opowiadaniu :P Wyobraziłam sobie Sophie w tej ślicznej sukience. Co prawda, sama bym się tak na swój własny ślub nie ubrała, ale... Och, takie suknie ślicznie wyglądają na dziewczynach z odpowiednimi proporcjami ;)
    Myślałam, że właśnie Lou będzie mega zdenerwowany najważniejszym dniu w swoim życiu :) Chociaż... Lou to Lou :D :P
    What next?
    Fajnie, że potańczyli z Niallem i wgl, ale czekałam na ten moment z Harrym. Hah, fajna ta sytuacja z wymianą telefonów ;) Hmm... Rozumiem, że Harry nie rozmawiał z nią o tym zdjęciu itd ze względu na to, że był ślub Państwa Tomlinson... W końcu, kurde, raczej nie robiłby tego przyjacielowi.
    Super... Niall zniknął. Wait!!! Co z Gregiem?! Co zrobi Juls? Pobiegnie za nim? Poleci z nim? A może zostanie? Porozmawia z Harrym? Bosz!
    Albo lepiej! *klask w dłonie*
    Nie zostawi go, bo będzie widziała jaki jest przygnębiony i smutny, więc nie będzie w stanie skrzywdzić go swoim odejściem... Komplikacje. Chociaż może nie komplikacje. To po prostu życie, ale z gwiazdorską obsadą, która raczej nie ma tych problemów.
    Okej.. Kończę, nie zawracam głowy.
    Życzę powrotu do zdrowia, kochana! :*
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K