niedziela, 9 marca 2014

Chapter 34

"Julia, Michał chyba został złapany. Dzwonili do mnie z policji."
Odczytałam wiadomość od mamy, ale przyjęłam ją beznamiętnie. Po prostu byłam zbyt przejęta tym, że mam w końcu pogadać z blondynem.
W samochodzie panowała nieprzyjemna atmosfera, a napięcie, panujące między nami, było czuć, co najmniej na kilometr. Oboje byliśmy zestresowani tym, co ma się wydarzyć. Po za tym mnie, w odróżnieniu do niego, czekały dwie poważne rozmowy. Zaraz po załatwieniu wszystkiego z Niallem, miałam oznajmić Harry'emu, że w sobotę wyjeżdżam i... wyznać mu w końcu, że jest ojcem. Nie byłam pewna, czy zdecyduję się powiedzieć o operacji. Po pierwsze, sama informacja o dziecku to będzie duży szok, a po drugie, nie chciałam, żeby wyglądało to tak, że biorę pieniądze i znikam. Nie wiem, co będzie dalej z nami, skoro muszę wracać. Chciałabym z nim dalej być, ale co, jeśli nie będzie chciał mnie z dzieckiem? Przecież Niall nie mógł tak bardzo kłamać... Może ta część jest prawdziwa?
-Jesteśmy - oznajmił mi Harry, wyrywając mnie z głębokiego zamyślenia.
Wyskoczyłam z auta i poszłam do domu Nialla. Zapasowym kluczem otworzyłam furtkę, a potem drzwi, po czym znalazłam się w środku. Hazz miał poczekać, aż spakuję wszystkie swoje rzeczy i przyniosę je mu. On odwiezie je do swojego domu, dając mi i Niallowi czas na swobodną rozmowę.
Nie kłopotałam się ze składaniem swoich rzeczy. Wszystkie zgrabnie zwijałam i wrzucałam do otwartej walizki. Sprawdziwszy, czy wszystko zabrałam, poszłam znieść swój bagaż do samochodu Harry'ego. Uważnie się przyglądałam, czy nikt nas nie śledzi, ale nie miałam szczęścia i fotografowie i tak zrobili mi kilkanaście zdjęć. Byłam pewna, że wybuchnie z tego wielka medialna afera, ponieważ wiadomo, czyj jest czarny range rover. Nie przejęłam się tym jednak za specjalnie. I tak wszyscy by się dowiedzieli, a to tylko kwestia czasu. Pożegnałam się z Harrym krótkim "cześć", żeby nie wzbudzać jeszcze większych podejrzeń, a następnie wróciłam do domu, gdzie miałam oczekiwać przybycia Nialla. Było dopiero wpół do ósmej, więc zdecydowałam się zrobić nam po kawie. Wiedziałam, że podczas tej rozmowy i tak będziemy nieźle pobudzeni, ale...
Do kubka Nialla wlałam trochę mleka i wsypałam dwie łyżeczki cukru, tak jak lubił. Naczynia postawiłam na stoliku w salonie, a potem usadowiłam się na kanapie. Woda gotowała się kilkanaście minut, co sprawiło, że czas minął mi szybciej, jednak ostatnie 10 minut wlekło mi się w nieskończoność. Punktualnie o dwudziestej usłyszałam szemranie w zamku. Drzwi otwarły się z głośnym łomotem, a potem słyszałam szuranie butów, puki Niall ich nie zdjął. Walizka wydawała nieprzyjemny dźwięk, kiedy jej kółka zgrzytały na drewnianej posadzce. Już po chwili Niall znalazł się w salonie i pstryczkiem włączył światło.
-Siedzisz po ciemku? - zapytał mnie, kiedy dostrzegł moja osobę na kanapie.
Wzruszyłam ramionami.
Niall postawił walizkę w progu i podszedł do mnie. Jego pierwszym odruchem było złożenie na moich ustach delikatnego pocałunku, ale uniemożliwiłam mu to, kładąc dłonie na jego torsie i odpychając go. Wyczułam od razu, że zrobił się bardziej spięty.
-Co... Coś nie tak? - chciał wiedzieć.
-Tak, ale usiądź - poprosiłam, a chłopak posłusznie zajął miejsce w fotelu po mojej prawej, gdzie postawiłam kubek z jego kawą.
-Chcesz mi powiedzieć o tych telefonach? - zapytał, a w jego głosie wyczułam jakby nadzieję.
Na początku nie załapałam, a dopiero po chwili zorientowałam się, że on mówi o mojej małej zamianie z Harrym. Wiedział. I myślał, że zachowuję się tak dlatego, że wiem, że będzie na mnie zły. Że nie chcę, aby był dla mnie czuły tylko dlatego, że na to nie zasługuję.
-Między innymi.
-Więc? - zachęcił mnie do kontynuacji.
-Wiesz... Tak śmiesznie się składa, że kiedy wyjechałeś miałam okazję porozmawiać z Harrym - powiedziałam i momentalnie zobaczyłam jak jego twarz blednie. - Powiedział mi bardzo fascynujące rzeczy. Na przykład, że mnie kocha. Może nie uwierzyłabym w to, gdyby nie podał mi bardzo przekonującego argumentu. Pocałował mnie.
-Julia, to nie jest tak... On... Nie powiedział mi, że wciąż coś do ciebie... - starał się usprawiedliwić, ale jego zdania urywały się w połowie. Nie był w stanie ze mną rozmawiać o tym. Nie przygotował kolejnej porcji kłamstw, spójnej z jego historyjką
-Nie. Okłamałeś mi. Powiedziałeś, że ma dziewczynę, a to nie prawda. Powiedziałeś, że mnie nie kocha i, że nie chce mnie znać. Że pisze do mnie z przyzwyczajenia. Co jeszcze było kłamstwem, Niall? - mój głos był totalnie wypruty z emocji. Musiałam się tak zachowywać, ponieważ gdyby nie to, na pewno bym się popłakała.
-Jakie to ma znaczenie? Ty go chyba nie kochasz, skoro związałaś się ze mną - w jego głosie słychać było niejaką pewność, ale kiedy dodawał kolejne słowa, głos zaczął mu się załamywać. - Chyba, że...
I tyle było z mojej kamiennej miny. Pierwsze łzy wypłynęły spod moich powiek i spłynęły po policzkach. Niall spojrzał na mnie i wiedział, że to potwierdzenie tego, o czym myśli. Wiedział, że ma rację.
-Zagrałaś to wszystko. Byłaś ze mną, żeby o nim zapomnieć - odgadł.
-To nie tak. Na początku chciałam dać szczęście tobie i myślałam, że skoro tak jest, to znaczy, że cię kocham. Zbyt późno zdałam sobie sprawę, że oszukuję samą siebie - starałam się usprawiedliwić, a mój szloch powoli zaczynał się wzmagać.
-Nie ośmieszaj się - syknął w moją stronę. - Zabawiłaś się. Pomyślałaś, że skoro nie możesz mieć Harry'ego, to pobzykasz innego! - krzyknął na mnie, wybijając mi sztylet prosto w serce. Jak mógł coś takiego powiedzieć?
Pięść Niall z hukiem uderzyła w szklany stolik, a ja przelękłam się, kiedy szkło pękło. Niall walnął jeszcze raz i odłamki mebla rozsypały się po pokoju, uderzając też w moją skórę i kalecząc jej fakturę. Kubki również spadły, a wrzątek poparzył moje nogi. Pisnęłam przerażona.
-Jak śmiesz?! - warknęłam. - Najpierw mnie oszukujesz, a potem oskarżasz o to, że po prostu chciałam cię wykorzystać?!
-Chciałaś ode mnie pieniędzy, więc zeszłaś się ze mną, żeby mieć pewność, że ci je dam! - krzyknął i podniósł się z miejsca.
-Nie prawda! - zaoponowałam, podnosząc się. - Nie chcę twoich pieniędzy! Nie zrywałabym z tobą, gdybym to chciała osiągnąć!
-Jasne, teraz masz Harry'ego. Zostawisz go, jak da ci to, co chcesz? - kpił ze mnie. Nigdy go takiego nie widziałam.
-On nie wie o Anne. Nic mu nie powiedziałam - chciałam mu udowodnić, że jest w błędzie.
Niall chwilę milczał, a potem podszedł do komody, na której stała cała kolekcja porcelanowych rzeczy, o których inni mogli tylko pomarzyć.  Chłopak jednym zgrabnym ruchem zrzucił wszystko na ziemię, powodując, że porcelana rozbiła się na miliony kawałków.
-Ludzie i tak już wiedzą! - warknął. - Zdjęcia z urodzin walają się w internecie i gazetach! - powiedział, po czym wyjął z kieszeni zmiętą kartkę i rzucił nią we mnie.
Papier upadł na ziemię, a ja podniosłam go z ziemi, a potem rozłożyłam. Artykuł z gazety, gdzie znajdują się różne zdjęcia z moich urodzin. Na wszystkich widoczne jest małe dziecko. Anne.
-To chciałaś osiągnąć, więc masz! Masz sławę i pieniądze! Gratulacje! Wszystko zaplanowałaś? - zapytał, a następnie obrócił się, a nasze oczy się spotkały. - Zaplanowałaś to od samego początku? Kawałek po kawałku? Przyjechałaś tu, rozkochałaś w sobie członka naszego zespołu, wcisnęłaś mu tandetną historię o braciszkach, a potem wrobiłaś go w dziecko?! Myślałem, że dotykanie cię przeraża, ale jakoś kiedy ja to robię to nie specjalnie! - im głośniej on na mnie krzyczał, tym bardziej ja płakałam.
-Nieprawda! To nie jest żadna ściema! Nie chciałam cię zranić, ale nie byłoby tego, gdybyś mnie nie oszukał! - nie chciałam, aby cała wina spadła na mnie.
-Nikt ci, kurwa, nie kazał ze mną chodzić! - przerażał mnie coraz bardziej.
Krzyk od zawsze był dla mnie straszny, ponieważ w domu rodzinnym zawsze było go pełno. Nienawidziłam, kiedy się na mnie krzyczało. To sprawiało, że czułam się taka mała, zagubiona. Zwłaszcza, kiedy wydzierał się na mnie ktoś bliski, a Niall w końcu był moim przyjacielem. Właśnie, był. Teraz już koniec. Zrujnowałam wszystko i on miał rację. Nikt mi nie kazał z nim chodzić, więc sama się w to wpakowałam.
-Lepiej już pójdę - powiedziałam, podnosząc się z kanapy.
Potarłam delikatnie prawe ramię, które było pokaleczone od odłamków szkła z potłuczonego stolika. Szczypały mnie też nogi od oparzeń, które narobiła gorąca kawa.
Niall ruszył zaraz za mną i chwycił mnie za nadgarstek. Gwałtownie się odwróciłam i znalazłam blisko jego torsu. Jego wściekłe oczy wpatrywały się we mnie z nienawiścią i... bólem, zranieniem. Skrzywdziłam go.
-Nie waż się nigdy więcej pokazywać mi na oczy - wysyczał przez zaciśnięte zęby.
Szloch ponownie wyrwał mi się z gardła, a potem odwróciłam się i wyszłam z jego domu, cicho zamykając za sobą drzwi. Harry'ego nie było, ale ucieszył mnie ten fakt. Potrzebowałam chwili sam na sam ze sobą.
Szlochając, wyjęłam chusteczki z kieszeni, a by wytrzeć rękę, która cała ubabrana była w mojej krwi. Wiedziałam, że powinnam była jechać na pogotowie, na usunięcie z ręki odłamków, ale wtedy nie chciałam tego robić. Męczyło mnie takie straszne uczucie, że śmierć spowodowana zakażeniem wydawała mi się ciekawą opcją.
Poszłam do pobliskiego parku. Było dosyć późno, więc ludzie się nie kręcili. Czułam się tak fatalnie, że bez zastanowienie skręciłam w alejkę, gdzie nie było już nikogo w ogóle, a jedyne osoby jakie można tam było spotkać to jakieś oprychy, chcące cię zgwałcić lub wyciągnąć twoje pieniądze. Ewentualnie zwykli sadyści, którzy pragną jedynie ludzkiej krzywdy.
Dopiero, kiedy trochę się uspokoiłam, usłyszałam, że ktoś za mną idzie i poczułam na sobie czyjś wzrok. W duchu liczyłam, że to może Harry czy Niall, ale obróciwszy się, nie dostrzegłam nikogo. Przełknęłam ślinę i wmówiłam sobie, że tylko mi się wydaje. Że to przez nerwy.
Mimo wszystko przyspieszyłam lekko kroku, ale wtedy zaczęło mi się wydawać, że słyszę czyjś chód przed sobą. Łzy przestały mi spływać po policzkach, a szloch ucichł, jednak mój oddech był niespokojny i postrzępiony. Bałam się. Michała złapali. Michała złapali. Michała złapali. powtarzałam sobie w głowie niczym mantrę.
Wycofałam się trochę do tyłu i nagle poczułam, że ktoś oplata mnie rękoma w tali, chciałam się odwrócić by zobaczyć, kim jest owa osoba, jednak napastnik, zdążył przesunąć rękę na moje usta, przez co uniemożliwił mi poruszanie nią, jak i krzyczenie. Byłam autentycznie przerażona, a zduszony pomruk wydobył się z moich ust, kiedy zaczęłam się wyrywać.
Napastnik puścił moją talię, ale nim zdążyłam uciec, zwinnym ruchem wsadził mi igłę w szyję, a zawartość strzykawki wstrzyknął do krwi. Wszelkie moje siły zniknęły. Przestałam mruczeć, czy szarpać się. Nie mogłam sobie pozwolić na zaśnięcie, ale moje powieki zrobiły się tak ciężkie, że wiedziałam, że mój sen jest nieunikniony.
Poczułam jak osoba mnie puszcza. Osunęłam się na ziemię, ale byłam tylko w połowie świadoma, więc prawie nie odczułam bólu. Obraz przed oczami mi się zamazywał, więc nie widziałam dokładnie twarzy napastnika, ale byłam w stanie zarejestrować, że jest to postać męska.
Facet wyjął z kieszeni duży worek, dokładnie taki w jakich chowa się zmarłych ludzi, a potem zwinął mnie i wrzucił do niego. Tam właśnie zasnęłam, jak wtedy myślałam, - bezpowrotnie.
__________________________________________________________
Mam nadzieję, że wyposażyliście się w te nerwy tak, jak prosiłam :) Kto zaatakował Julię? To ktoś jej znany, czy dziewczyna stałą się ofiarą przypadkowej zbrodni? W ogóle... Czy to na pewno mężczyzna, czy Julii siadło na wzrok?

19 komentarzy:

  1. nie no dziewczyno chcesz mnie o zawał przyprawić, jak ja teraz zasnę ..; moje serce czeka na kolejny rozdział, bez niego umrze <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest zajebisty !!! LOVE <3

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa boshe jam chce kolejny!:**

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham to ♥ czekam ka następny

    OdpowiedzUsuń
  5. wow wow wow i jeszcze raz WOW
    dziewczyno kocham cię po prostu no!
    aaa ja chce już kolejny
    teraz na pewno nie zasnę xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Maaaatkoooooo
    ale emocje

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy rozdział... aż mi się chciało płakać przez blondyna ;c ale cóż tak to już jest w miłości... trochę przykro że Niall powiedział że ma się już jemu nie pokazywać na oczy a nagle ktoś ją napadł. Mam nadzieje że jednak nic się z nią nie stanie a Hazz ją uratuje. Mam pewne podejrzenia kto to może być ;)
    A tak wog to gdzie Liam w tym opowiadaniu???!!!
    Ja się pytam gdzie mój Payno?!
    Szkoda ze go nie ma zbyt często ale cóż.... czasem mam wrażenie że o nim zapomnisz. (Nie chciałam cie tym urazić, naprawdę )

    Z walącym 837393792729272836 razy na minute sercem csekam na kolejny rozdział.... Twoja wierna czytelniczka, która od dzisiaj będzie komentować regularnie - @ofl_angel :)

    OdpowiedzUsuń
  8. *_* cudowny czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. *_* cudowny czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Być moze wlasnie wystawiam sie na krytykę i ujęty, ale co tam ;) Całkowicie i w stu procentach zgadzam sie z Niallem- Julia zachowała sie jak egoista, zabawila sie i wykorzystała go, potraktowała jak terapie. Nie dziwie sie jego reakcji, to samo pisałam po jej rozmowie z Zaynem.Mimo to, kocham to opowiadanie i nie moge doczekać sie następnego rozdziału! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej bałam się tego spotkania. Jak cholera. No i masz. Serce mi prawie pękło. Nie mogę normalnie nie mogę. Tak jak myślałam..poryczałam się. Chyba zbyt bardzo kocham Nialla jako Nialla z opowiadania i Nialla - Nialla. To dlatego. Wszystko co się dzieje złego dla któregoś z chłopaków moje serce nie wytrzymuje. Oczy same łzawią. Nic na to nie poradzę. Są częścią mnie. Tak samo jak Julia. Uwielbiam ją. Ale narozrabiała totalnie. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłaby teraz zniknąć i zostawić Harrego samego. To nie tak ma być. Na końcu rozdziału serce mi stanęło, a tętno skoczyło do 500. Co tu się dzieje! Takie emocje!! Ja PIERDOLE! Chciałabym przeczytać kawałek rozdziału jako rozmowy Hazzy i Horana. Chciałabym wiedzieć czy sie pogodzili czy ...czy ich przyjaźń przetrwa.
    Teraz to ja mam ochotę rozwalić coś szklanego o podłogę. XD
    I tak Cię kocham. <3 Chociaż naprawdę kiedyś przez Ciebie zdechnę. XD
    Pozdrawiam. :*. Tylko nie trzymaj za długo Juli w tym worku bo mało tam tlenu XDXD

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślałam,że na zawał padnę!!Od samego początku wiedziałam,że coś się święci gdy przeczytałam tę wiadomość.Chyba został złapany.Jest pewna na 99% że to on.Mnie obrzydziło to że on cos do gardła jej "dodał".To było okropne!!Jeszcze została wsadzona do worka gdzie się trzyma zmarłych ludzi.Mi aż ciarki przeszły!!On chyba jej nic do tego nie dosypał aby zmarła tak??OMG!!
    Pozdrawiam i czekam na next :)
    AgAtA

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się że jest to Michał, co się stanie potem? Nie wiem. Niall ma rację Julia też, wina leży po obu stronach. Mam nadzieję że mimo wszystko przeżyje i będzie z Harry'm.
    Marta ;) x

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ty to robisz dziewczyno?! Piszesz genialnie!! Nigdy nie przestawaj!! Z WIELKĄ niecierpliwoscia czekam na nexta!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak więc.. BOSKI <3 dajesz następny kochana ! :3
    jestem mega ciekawa kto to był.. :D
    weny kochana i dziękuję, że mnie powiadomiłaś <3

    OdpowiedzUsuń
  16. O maj gosz... ty chyba nie wiesz jak ja kocham to ff :) obevxhwiijdb nmg doczekac sie nexta <3

    @_MyLovelyNiall

    OdpowiedzUsuń
  17. Jaki cudowny! Dziękuje ci że to piszesz ;3
    Nie mogę doczekać się następnego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K