środa, 12 marca 2014

Chapter 35

~*~
Siedząc w samochodzie, czytałem czasopismo na temat dziecka Julii. Nie dowiedziałem się jednak z niego za wiele. Mała miała na pewno pełen rok, więc w dziewięćdziesięciu procentach mogłem mieć pewność, że jest moim dzieckiem, co sprawiało, że radość wpływała do mojego serca. Okej, może nigdy nie marzyłem, żeby być ojcem w tym wieku, ale skoro już mi się trafiło, to byłem szczęśliwy.
Małymi literkami pod obrazkiem doczytałem, że mała najprawdopodobniej ma na imię Anne, ponieważ przewinęło się to gdzieś w internecie na oficjalnym twitterowym koncie przyjaciółki Juli, Kasi. Pewności jednak mieć nie mogłem, choć brzmiało to sensownie. Moja mama miała na imię Anne, a mama Julii Anna, więc... 
Zerknąłem na samochodowy zegarek i spostrzegłem, że jest już po dwudziestej pierwszej, a więc Julia dawno powinna była zakończyć swoją rozmowę z Niallem. Zrobiłem się trochę niespokojny. Może nie wyznała mu prawdy i teraz robią nie wiadomo co?
Wysiadłem z samochodu i dokładnie w tym samym momencie Niall opuścił swój dom i zaczął zmierzać w moim kierunku. Zaczekałem na niego, myśląc, że dostrzegł mnie z okna i chce mi wyjaśnić nieobecność, teraz już, mojej dziewczyny.
-Czego tu szukasz? - burknął w moją stronę, nawet nie wychodząc zza ogrodzenia swojego domu
-Czekam na Julię - powiedziałem, starając się być tak samo zdystansowany jak on. - Gdzie jest?
-A skąd mam wiedzieć? Wyszła godzinę temu - jego ton głosu był suchy i zupełnie wypruty z emocji. Wiedziałem, że długo będziemy odbudowywać naszą przyjaźń, jeśli w ogóle nam się to kiedykolwiek uda. A przynajmniej na taki sam poziom, jaki był jeszcze przed rozpoczęciem się wakacji.
-Jak to "wyszła"? Przecież miałem po nią przyjechać. Napisała by coś - byłem zbity z tropu, przez co zupełnie przestałem się przejmować napięciem między nami.
-Może robi cię w chuja, tak samo jak mnie.
-Gdybyś nas wszystkich nie okłamał, nie byłoby tego! - wkurzyłem się. Miał ją za najgorszą, a to również przez niego powstał ten cały syf.
-Weź się odczep! - burknął. - Zajmij się szukaniem swojej dziwki!
-Nie nazywaj jej tak! 
-Mówię ci, że to jej kolejne zagranie. Pewnie ucieczkę brata z więzienia wymyśliła tylko po to, żebym ją zabrał na wakacje - złość nie opuszczała jego głosu ani na sekundę.
-Co powiedziałeś? - zdziwiłem się. - Jej bart uciekł z więzienia?
Zobaczyłem jak czerwona barwa, świadcząca o złości, opuszcza Nialla twarz, a chłopak robi się cały blady. Chyba zaczynało do niego coś docierać, co do mnie jeszcze nie dochodziło. Nie mogłem nic pojąć. Być może od natłoku informacji.
-Julii brat uciekł z więzienia. Harry, on mógł jej coś zrobić! - krzyknął w moim kierunku.
Poczułem, jak nagle serce mi staje, a następnie jego obroty wzrastają do tysiąca uderzeń na sekundę, kiedy doszło do mnie, co mogło się stać. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
-Dzwoń na policję, ja jadę jej szukać - podyktowałem polecenie Niallowi, a następnie wskoczyłem do swojego samochodu.
Kątem oka dostrzegłem, jak wyjmuje komórkę, biegnąc do samochodu. Ja natomiast już odpalałem silnik. Samochód ruszył z piskiem opon. Wyjąłem z kieszeni komórkę i wybrałem numer Julli, ale nie odebrała. Właściwie, kiedy dzwoniłem, usłyszałem komunikat, że taki numer po prostu nie istnieje. W końcu zadzwoniłem do Zayna. Miałem nadzieję, że nie jest na mnie bardzo wściekły i odbierze. Miałem szczęście.
-Co jest? - zapytał.
-Julia najprawdopodobniej została porwana! - oznajmiłem chłopakowi. - Wsiadaj do auta i pomóż mi i Niallowi jej szukać! - nie kłopotałem się z zapytaniem go, czy nie robi nic innego. Wiedziałem, że cokolwiek by robił, w tej chwili było to mniej ważne.
-Jak to porwana? Skąd możesz to wiedzieć?
-Zerwała z Niallem i od godziny nie ma z nią kontaktu. Jej brat szaleje na wolności - wyjaśniłem.
-Osz, kurwa. Już jadę - zapewnił mnie o swojej pomocy, a następnie się rozłączył.
Moim kolejnym telefonem, jaki wykonałem, było skontaktowanie się z Liamem.
-Cześć, słuchaj jestem ze swoją dziewczyną. Nie bardzo mogę gadać. Coś ważnego? - przywalił ze wstępem mój przyjaciel.
-Tak, bardzo ważnego. Julia wyszła od Nialla godzinę temu, nie można się do niej dodzwonić, bo jej numer nie istnieje. Mogła zostać porwana. Jej brat uciekł z więzienia - powiedziałem na jednym oddechu. Im częściej powtarzałem to, co prawdopodobnie się wydarzało, tym bardziej robiło mi się niedobrze.
-Dzwoniłeś na policję? - usłyszałem zdenerwowanie w głosie Liama.
-Niall zadzwonił. Rozdzieliliśmy się teraz. Błagam cię, pomóż mi jej szukać - niemal załkałem do telefonu. Słone krople wydobyły się spod moich powiek, mimo że tak długo starałem się je odgonić.
-Już jadę. Trzymaj się - powiedział, a następnie się rozłączył.
Odrzuciłem telefon na siedzenie obok mnie, a potem dodałem gazu, nie zwracając uwagi na ograniczenia. Zwinnie wymijałem auta na ulicy i przyglądałem się wszystkim miejscom, rozmyślając, gdzie ten psychopata mógłby ją zabrać. Czy jest jakaś nadzieja, że zdążę ją odnaleźć, nim coś jej się stanie?
Moja komórka wydała z siebie dźwięk, oznajmiając mnie, że przyszedł sms. Sięgnąłem po telefon i na wyświetlaczu dostrzegłem jej imię. Odetchnąłem, jednak szybko mi przeszło, kiedy odczytałem treść wiadomości.
"I'am okey."
Wiem, że Julia była Polką i błędy gramatyczne lub literówki mogły jej się zdarzyć, ale przecież nigdy ich nie robiła, kiedy coś pisała. A już na pewno nie w tak prostym zdaniu. Teraz byłem pewien, że coś jej zagraża. Ponownie wybrałem jej numer, ale komunikat był taki sam jak poprzedni. Taki numer nie istnieje. Skurwiel, musiał wyjąć jej kartę ze środka.
~*~
Kiedy otworzyłam oczy, napotkałam tylko ciemność. Wciąż byłam uwięziona w worku. Na dodatek niemiłosiernie bolała mnie głowa i plecy, po spotkaniu z twardym, ceglanym chodnikiem. 
Chciałam spróbować rozsunąć worek, ale mięśnie odmawiały mi posłuszeństwa. Po za tym moje ręce były mocno związane sznurem, który na pewno pozostawi trwałe ślady na nadgarstkach. 
Nie miałam zaklejonych ust, więc spróbowałam coś wykrzyczeć, ale jedyne, co udało mi się z siebie wydusić to cichy syk. Brakowało mi wody w organizmie, więc miałam zaschnięte gardło, co spowodowało, że moja zdolność mówienia zmalała do zera.
Nagle poczułam, że auto się zatrzymuje. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jechałam. Jakieś drzwi, prawdopodobnie bagażnikowe, otworzyły się. Zostałam pochwycona i przerzucona przez czyjeś ramię. Szliśmy tylko chwilę, a potem weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia. Czułam, że moja świadomość zaczyna ponownie odpływać z braku powietrza. Wtedy zostałam gwałtownie rzucona na ziemię. Mimo suchego gardła, zawyłam z bólu, na co usłyszałam gardłowy śmiech.
Słyszałam kroki oprawcy, który zbliżał się do mnie. Następnie worek został rozsunięty, więc gwałtownie zaczerpnęłam powietrza, ale nie zobaczyłam twarzy człowieka, który mnie złapał. Widziałam tylko słabo oświetlone pomieszczenie. Nie mogłam mu się dobrze przyjrzeć, bo mój wzrok nawalał. Wszystko na odległość jednego metra było rozmazane. Widziałam świat tak, jak przed operacją laserową jakieś 4 lata temu.
-Poznajesz to miejsce? - zapytał mnie głos, który od razu poznałam, bo prześladował mnie we wszystkich koszmarach. Po za tym ta kpina, była typowa tylko dla niego. Tylko on tak mówił. Michał. - Czy to nie tu poznałaś pedała Harry'ego?
Chciałam powiedzieć, aby go tak nie nazywał, ale żadne słowa nie wydobyły się z mojego gardła. Nie miałam siły mówić, po za tym cholernie się bałam.
Nagle światła w pomieszczeniu zgasły, a kiedy ponownie się zapaliły, Michał stał nade mną. Z przerażenia wydałam siebie cichy syk. Próbowałam się odsunąć, ale nie miałam na to siły. Po za tym wciąż tkwiłam w worku.
Zaśmiał się na moją reakcję.
-Głupiutka Julia - skomentował. - Coś nie tak z twoim głosem? Jesteś dziwnie milcząca. Ach! Zapomniałem! To, co wstrzyknąłem ci do krwi, mogło cię trochę odwodnić. Tak po prostu będzie ciszej, rozumiesz.
-Zabijesz mnie? - udało mi się wycharczeć.
Jego śmiech sprawiał, że robiło mi się niedobrze, a jelita wiązały się w ciasny supeł. Hafefobia powróciła do mnie w zdwojonej, jak nie strojonej ilości.
-Nie, to by było za proste. Po za tym założę się, że tego pragniesz. Piszesz bardzo ciekawe notatki w telefonie - kpił sobie ze mnie. - Swoją drogą, zaintrygowała mnie ta mała Anne.
-Nie waż się nawet do niej zbliżać! - wrzasnęłam i chyba rozdarłam sobie struny. Mimo odwodnienia, nie mogłam sobie odpuścić walki (przynajmniej słownej) o córeczkę.
-Bo co?
-Zabiję cię!
Kolejny raz się zaśmiał, a jego głośny rechot rozniósł się po pomieszczeniu. Przerażał mnie. Co chwilę przechodziły mnie ciarki.
-Na razie to ja mam taką możliwość - zauważył. Czułam się przegrana, ale duma nie pozwalała mi tego pokazać. Już nie.
-Czego ode mnie chcesz? - chciałam wiedzieć. Moje gardło lekko się oczyściło, ale i tak brakowało mi wody, co sprawiało, że czułam ból podczas mówienia.
-Czego? Wpakowałaś mnie do pierdla, chociaż nie zrobiłem nic, czego sama nie chciałaś. A skoro musiałem tam siedzieć półtorej roku, to chcę wiedzieć, że zawiniłem - wyjawił mi.
Moje serce zamarło. Jeśli wcześniej powróciła do mnie haptofobia w strojonej wersji, to teraz była jeszcze dwa razy większa. Przez głowę przebiegły mi obrazy, jak wiele razy mnie molestował i wykorzystywał. Teraz miało to się stać ponownie. Wiedziałam, że to ma na myśli. Znałam jego czarny humor.
Chciałam się wierzgać, spróbować wyrwać, nie mogłam leżeć i kwiczeć, ale mięśnie odmawiały mi posłuszeństwa. Po za tym miałam odrętwiałe dłonie i nogi od ciasnych supłów zawiązanych na kostkach i nadgarstkach.
-Ale to wszystko byłoby za mało - uznał, po czym wyjął z za pleców jakiś obiekt. Był trochę rozmazany, ale rozpoznałam, że to kamera. Jeszcze wtedy nie rozumiałam, co do końca ma na myśli. Zorientowałam się dopiero, kiedy dodał kolejne zdanie, które w prawdzie było pytaniem. - Jak myślisz, twój chłopak się ucieszy, kiedy wyślę mu ten jakże ciekawy filmik?
-Proszę cię... Nie mieszaj go - wychrypiałam i poczułam, jak łzy zbierają się pod moimi powiekami. - Po prostu mnie zabij, proszę. Mogę zginąć w męczarniach, ale nie każ cierpieć innym. Proszę.
Jego poczucie humoru wyprowadzało mnie z równowagi. Nie mogłam znieść myśli, że tak bardzo nade mną góruje. Że tak bardzo udupiona jestem. Michał położył kamerę na ziemi, a potem podszedł do mnie. Wyciągnął mnie z worka i chwycił za włosy, by przeciągnąć do ściany. Wyłam z bólu, dopóki nie oparł mnie o gładką i zimną powierzchnię. Mój szloch narastał z każdą sekundą. Byłam skończona.
Michał podszedł do kamery i uruchomił ją, po czym postawił na małym stołku. Proces się zaczynał. Wyrok śmierci psychicznej został mi przypisany.
-Najpierw się trochę zabawimy - oznajmił mi, po czym wyjął srebrne opakowanie z kieszeni. Kiedy je otworzył, odetchnęłam. To tylko żyletka. Nie zrobi mi na razie nic, czego sama nie robiłam. Po za tym było to tysiąc razy lepsze, niż to, co miało mnie spotkać na końcu.
Michał zbliżył się do mojego obolałego ciała, a potem szarpnął mnie za związane ręce.
-Nie masz blizn, a myślałem, że lubisz się ciąć - śmiał się. Dobrze wiedział, gdzie znajdują się moje blizny, skoro czytał moje notatki.
Oprawca przycisnął mi żyletkę do skóry, a następnie głęboko ją wsunął. Wrzasnęłam tak, jak jeszcze nigdy., zwłaszcza kiedy powoli przesuwał ją w mojej skórze. Wysunął metal z mojego ciała, a następnie z kieszeni wyjął jakiś środek. Z trudem udało mi się przeczytać napis. To był jakiś kwas. Michał zamoczył żyletkę w nim, a potem ponownie przesunął metalem po mojej skórze. Zawyłam tysiąc razy mocniej niż wcześniej, bo ból wzmógł się to niewyobrażalnych rozmiarów.
-Po prostu mnie zabij, proszę - łkałam, kiedy widziałam, jak Michał ponownie moczy żyletkę w kwasie.
-To by było za proste, już ci mówiłem.
-Proszę - płakałam. - Zabij mnie.
Nie zareagował. Rozciął moją skórę kolejny raz, a na jego twarzy pojawiło się sadystyczne zadowolenie, gdy kolejny raz wydałam z siebie krzyk. Szloch wyrywał się co chwilę z mojego gardła. Chciałam, żeby to się już skończyło. Chciałam, żeby już zrobił, co ma zrobić, a potem, żeby zostawił mnie na pastwę losu, bym mogła w spokoju umrzeć.
Michał przesunął jeszcze trzy razy żyletką po mojej skórze, a następnie wyciągnął z  kieszeni papierosy i zapalniczkę. Myślałam, że robi sobie krótką przerwę, ale byłam w wielki błędzie.
-To za to, że nawet nie mogłem zapalić, kiedy chciałem, a ty owszem - syknął w moja stronę.
Chłopak podpalił koniuszek papierosa, a gdy on zaczął się lekko żarzyć, przycisnął go do mojej skóry na nadgarstku. Krzyczałam, ale on nie przestawał. Zrobił na moim nadgarstku dokładnie dziewiętnaście odcisków - tyle miesięcy musiał siedzieć w więzieniu.
Najbardziej przerażało mnie to jego skupienie. Zachowywał się tak, jakby to było coś, co musiał zrobić. Jakby nie robił tego dlatego, że po prostu był pieprzonym sadystą.
Michał odsunął się ode mnie i wypalił resztę papierosa, która mu pozostała. Resztę rzucił na ziemię i przygniótł butem. Z plecaka, który leżał jakieś pięć metrów dalej wyjął wodę i napił się jej, dając mi czas, na rozejrzenie się. To była sala, gdzie poznałam Harry'ego. Dwa lata temu Ed zrobił tu imprezę urodzinową dla swojej dziewczyny. Wtedy poznałam Loczka i moje życie zaczęło się zmieniać na lepsze. Potem jednak wszystko spieprzyłam i uciekłam. To, co dzieje się teraz, mogłoby nie mieć miejsca, gdybym czasami postępowała rozważniej niż to robię.
Przed oczami miałam place, ponieważ wykrwawiałam się. Po za tym na pewno trafiło do mnie jakieś zakażenie. Chuj wie, co to był za kwas. Może nawet mógł mnie otruć.
Ręce całe mi pulsowały, a ból był nie do pokonania. Czułam jak płyn z żyletki żre mi skórę i wypala jej wnętrze. Płakałam. Szlochałam, ale Michał nie zamierzał ulżyć moim cierpieniom. Wiedziałam to.
Kiedy napił się wody, zsunął swoje spodnie razem z bokserkami. Chciałam odwrócić wzrok, ale nie mogłam. Za bardzo bolała mnie głowa. Chłopak zaczął sobie "walić" na moich oczach, ale nie pozwolił sobie na osłabienie i dojście. Odnalazł w kieszeni zdjętych spodni prezerwatywę, a potem nałożył ją na penisa.
-To po to, żebym nie miał dzieci z własną siostrą - powiedział, a ja przełknęłam ślinę.
Michał zbliżył się do mnie, a następnie rozwiązał moje ręce i nogi. Mimo to, nie miałam możliwości bronienia się. Moje dłonie i stopy były zbyt zdrętwiałe, aby dało się nimi poruszać. Załkałam bezwiednie, kiedy Michał gwałtownie zdarł ze mnie niebieską koszulkę.
-Obiecałeś, że nie pozwolisz mnie nikomu skrzywdzić. Dlaczego sam to robisz? - łkałam.
-Bo mogę - powiedział sadystycznie, a potem zabrał się za rozpinanie moich spodni. Ściągnął je z moich nóg, pozostawiając mnie w samej bieliźnie.
Gdy tylko się do mnie zbliżył, zebrałam w sobie wszystkie siły, jakie miałam i uderzyłam go w twarz. Zaśmiał się, ale wiedziałam, że to go wkurwiło. Oddał mi. Tyle że tysiąc razy mocniej i z pięści. Wyplułam krew na ziemię, kiedy jego dłoń odsunęła się od mojej twarzy. Łkałam, ale nie było dla mnie ratunku. Michał  rozerwał moją bieliznę, a potem... Potem to się stało. Zgwałcił mnie. Znowu. Nie oszczędzał sobie nawet wtedy, kiedy darłam się wniebogłosy, że wszystko mnie boli. Czułam do siebie coraz większy wstręt z każdym jego pchnięciem. Myślałam, że chociaż nie będę tego czuć, ale było inaczej. Czułam każde jego wejście we mnie, ale to nie była rozkosz. Jego gwałtowność sprawiała, że mnie bolało. Kiedy ze mną skończył, płakałam niczym małe dziecko, które się przewróciło i straciło lizaka. Zsunęłam rękę w dół i wsadziłam ją w swoje krocze, kiedy ją wyciągnęłam i podniosłam ku swoich oczu, zobaczyłam, że jest cała we krwi. Lało się ze mnie, ale to zdecydowanie nie była miesiączka. Zwymiotowałam na miejsce obok siebie.
-Jesteś tylko zwykłą suką - powiedział, po czym kopnął mnie w ramię. Nie miałam nawet siły, aby krzyknąć.
Potok łez przez cały czas lał się z moich oczu, kiedy Michał zabierał wszystkie swoje rzeczy i szykował się do wyjścia. Krwawienie też nie ustawało. Każda część mojego ciała krzyczała z bólu, a psychika wręcz się darła.
Michał zostawił mnie samą. Czułam jak powoli się wykrwawiam. Moje powieki stawały się ciężkie i wiedziałam, że lada moment zasnę snem wiecznym. Była to jedyna pozytywna alternatywa tego dnia. Może myślałam jak egoista, ale jedyne, czego w tamtym momencie chciałam, była właśnie śmierć. Chciałam umrzeć. Miałam gdzieś, że osierocą w połowie Anne, że Harry się załamie. Wiedziałam, że nie przetrwam dalszego życia. Że nie dam sobie rady. Już nie.
Modliłam się do Boga, żeby pozwolił mi odejść i zabrał mnie do nieba, mimo zła, jakie uczyniłam.
Po jakimś czasie przestałam płakać. Nie miałam na to siły. Moje powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. Potem je zamknęłam i już nie otworzyłam.
~*~
____________________________________________________________
Ta, ta, wiem. Wstrząsające, a przynajmniej trochę. Nie bijcie! Przypominam, że to jeszcze nie koniec bloga, jakby co! Czy ktoś uratuje Julię przed pewną śmiercią? Czy może ratunek pojawi się zbyt późno? Dowiedzie się w następnym rozdziale :)

21 komentarzy:

  1. Zajebisty boże mam nadzieje ze jednak kros ja uratuje, Hazza musi sie dowiedzieć od niej o Anne i myszą żyć razem i szczęśliwie i będą sie kochać... choć ponowne zdarzenia nie pomoga i Julia pewnie znowu bedzie mieć fobie ale nadal mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i jakos sobie piradza i beda sie wspierać ps sorki za błędy ale jestem na trledonie i wiadomo jak to sie pisze... o wiele gorzej niz na klawiaturze w kompie ; ) a jeszcze do rozdziału genialny i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. co..to było? Normalnie..to jest okrutne co jej własny brat robi. Nie ma dla niego wytłumaczenia. Mam ogromna nadzieję, że Harry się dowie o wszystkim i ją uratuje. To nie może się tak skończyć. To nie tak miało być. Michał jest popierdolony!
    Julia..nie zasłużyła na to wszystko!
    Niech to się wszystko dobrze skończy.
    Czekam na następny !!
    :*:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nawet nie wiem co napisać. Zgadzam się z komentarzami na górze :'(

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszesz znakomicie! Ta akcja.. wow świetne! aż nie mogę doczekać się następnego! Proszę dodaj jak najszybciej.. bo założe się że po tym nie tylko ja chce następny rozdział nawet teraz! x
    Jeden z najlepszych ff jakie czytałam! naprawdę xx

    OdpowiedzUsuń
  5. jezuuu ;_; Juls ;cccccc Harry bądź... brak mi słów... z tym kwasem to przesadziłaś jak dla mnie xd nawet mnie zaczęło wtedy boleć przez tą wyobraźnie xd ajjć.. ALE JEST TO CHYBA JEDEN Z NAJCUDOWNIEJSZYCH ROZDZIAŁÓW JAKIE NAPISAŁAŚ ! SUPER SUPER SUPER ! xx czekam na następny rozdział z niecierpliwością ♥
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  6. omg dziewczyni co ty ze mną robisz hfhdgf
    nie moę się już doczekac nasępnego
    jutro mam serio ważny sprawdzian i się nie będę mogła skupić przez ciebie ugh xd

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to brutalne...........

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahahhah wiedziałam że to jej brat więc się nie zdziwiłam zbytnio.... Tylko to było takie fuuu jaak on wziął tą żyletkę i to wszytstko potem. Blle blee fu!
    Uratuje ją ktoś a ja nawet wiem kto ^^.

    Znaczy przzypuszczam, ale do tej pory dobrze zgadywałam hhahaha.

    Wspaniale piszesz. Tyle wkładasz w to emocjii że sama mogę je poczuć. Chociaż ostatnio coś krótsze wydają mi się te rozdziały ale cóż. Masz swoje życie inne blogi twittera i musisz mieć na to czas, a szczególnie na pisanie ze mną o głupich rzeczach haha.
    Twój blog jest jednym z moich ulubionych.... Czytam zaledwie 5 blogów hetero a ty masz zaszczyt w nich być.

    Kiedyś napisałam gdzieś że jeśli ktoś mi już podsyła bloga hetero to niech ten blog będzie naprawdę dobry, boo potem nie ędę czytać w ogóle. Ale jakie było moje zdziwienie kiedy otworzyłam kartę i przeczytałam najpierw prolog a potem kolejne części. BLOG JEST/BYł/BĘDZIE
    Z-A-J-E-B-I-S-T-Y !!!

    Nie przestawaj pisać i czekam na nexta hahaha. Cóż gdybyś napisała na dole że to koniec historii too wtedy poszłabym cię zabić (mam już namiary hahha) ale jednak chcę poczekać na kolejne rozdziały.

    Do zobaczenia <3 @ofl_angel

    P.S. dodałam HALF A HEART tego shota który nie jest o miłości między dwoma chłopcami xdd. To jest tylko przyjaźń (przynajmniej ja tak myślę hahaha) Więc zapraszam i byłoby mi naprawdę miło gdybyś skomentowała, i powiedziała co jest nie tak, bo jesteś wspaniałą autorką i chciałabym pisać jak ty :)) <3 <3 <3
    ily. http://half-a-heart-lilo.blogspot.com/


    TAK TAK WIEM KOMENTARZ BEZ SENSU. SOOOŁ SORRY ALE CHORA JESTEM I TAK JAKOŚ MAM ODŁOŻENIE I JESZCZE TEN ROZDZIAŁ TO JUŻ W OGÓLE HAHA <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejkuuuu... umarłam *.* tak bardzo zajebisty, że nie wiem od czego zacząć ...
    Może tak :
    Ale z Michała pierdolona świnia ... własny brat a takie cholerstwo jej zrobił.. no oczywiście, że ją uratują... MUSZĄ <3
    Weny kochana i dziękuję, że mnie powiadomiłaś *..*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nwm co normalnie napisać zajebisty *-*

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG! zajebisty rozdział.. nie mam nawet słów jak to opisać !
    Zabiłabym tego Michała, co za śmieć..
    wiadomo ze ja uratuja ale jak? :D
    niemoge sie doczekać kolejnego x

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mogę... Ja po prostu płaczę jak jakaś nienormalna i nie mogę przestać.
    Już pieprzyć tę część z Harrym, Zaynem, Niallem i Liamem. Super, że się zgadali. Tak naprawdę nic mnie to nie interesuje po przeczytaniu kolejnej części.
    Czytałam gdzieś, że cięcie się jest jako wołaniem o ratunek do ludzi. Ból psychiczny z każdym kolejnym cięciem zmienia się w ból fizyczny, a przecież ten boli o wiele mniej niż psychiczny... Wiem coś o tym, nieważne.
    Ale to co zrobił jej Michał... Ja nie mam na to słów. Nie potrafię mieć na to słów, naprawdę. Takiego to tylko kurde dorwać i kazać umierać w największych męczarniach jakie świat wymyślił, bo inaczej nie idzie.
    Każde cięcie z tym pieprzonym kwasem, którego właściwości nie znam, musiało być okropne. Każde przypalenie papierosem będzie jej o tym przypominać. Te blizny jej będą o tym przypominać do końca pieprzonego życia. A później... Ja już tylko zaczęłam płakać. Tylko ryczeć i nadal ryczę. To co on zrobił... Ja już nawet nie potrafię napisać na niego najgorszych epitetów jakie przychodzą mi do głowy, bo to jest za mało. Stanowczo za mało... Dobrze rozumiem, że zniszczył jej organy? Bo inaczej to chyba nie byłoby tego ciągłego krwawienia...
    Jedyne na co mam nadzieję to to, że może chłopacy zdążą ją jakoś znaleźć. Ale jak, do cholery? Przecież kartę wyciągnął, telefon wyłączony, nie mają jak ją namierzyć. Mam nadzieję, że zaczną myśleć pod względem "Co mógł zrobić, aby skrzywdzić ją najbardziej jak tylko mógł?" lub "Co zrobiłby taki pieprzony psychopata?".
    Już wiem dlaczego zadałaś mi to pytanie, gdy rozmawiałyśmy. Może i lepiej, że tak się stanie... Może lepiej, że zrobisz to co planujesz...
    Nie mogę tego znieść. Julia tyle przeżyła w swoim życiu, tak wiele ciężkich chwil musiała znosić samotnie bez niczyjej pomocy. Później poznała Harry'ego. Mimo wszystko to było dobre w tej całej historii. Może mieli wzloty i upadki, ale on był w jakiś sposób dla niej ostoją. Był wsparciem, którego nie miała wcześniej pomimo tego pieprzonego lęku. Pomimo wszystko zakochała się w nim najprawdziwszą miłością jaką mogła go obdarować.
    Nie mogę znieść tego, że ma tak niską samoocenę. Nie mogę znieść tego, że ona obwinia się o całe zło. Nie mogę znieść tego, że ta dziewczyna musi tak cierpieć. Nie mogę znieść tego, że ma te dwie fobie. Nie mogę znieść tego, że przeszłość ciągle do niej wraca i pozostawia po sobie coraz to nowe blizny. Nie mogę znieść tego, że się cięła. Nie mogę znieść tego, że miała te nogi w bliznach. Nie mogę znieść tego, że uważa siebie za szmatę. Nie mogę znieść tego, że... Że po prostu tyle złych rzeczy spotkało ją w życiu. Kit, że w 96% opisałam siebie...
    Po tym co zrobił Michał... Ja nie chciałabym żyć. Zabiłabym się, naprawdę. Nie widziałabym sensu dla życia. Bez przyjaciół, bez kogoś kogo bym się nie bała... Tzn, zdaję sobie sprawę, że po tej akcji ona będzie się bała każdego mężczyzny, każdej myśli o związku... Przecież tak naprawdę obdarł ją ze wszystkiego. Ona już nawet nie będzie myślała o sobie w kategoriach człowieka czy istnienia...
    Powiem tak... Nie wiem czy zniosę psychicznie opisy tego jak Julia się czuje, jeśli przeżyje. Nie wiem i nie chcę przeczytać czegoś co mogłoby nawiązać do mnie, a doskonale wiem, że w kilkudziesięciu procentach będę myślała wtedy o sobie.
    Nie wiem co mam powiedzieć, Angie... Ja po prostu płaczę. Po prostu ryczę, bo to się w głowie nie mieści co tutaj się wyprawia.

    OdpowiedzUsuń
  13. O Boże. Nigdy bym czegoś takiego nie wymyśliła. Jesteś geniuszem, choć trochę mnie tym wystraszyłaś. Prawie się nie popłakałam. To wszystko co przeżyła w życiu Julia, jest okropne. A to co się teraz dla niej stało - jeszcze gorsze.
    Wierzę, że któryś z chłopaków ją odnajdzie i uratuje w ostatnim momencie.
    Czekam na kolejny rozdział, nie pozostawiaj mnie długo w strachu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Konczyc w takim momencie .? Jak mozesz ;o Nie mam slow na Michala . Szok po prostu .

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieję że to był jej zły sen...

    OdpowiedzUsuń
  16. "Potem je zamknęłam i już nie otworzyłam"
    Ona nie żyje??Proszę powiedz że to jakiś banalny sen lub kawał...
    To co ty napisałaś teraz nie można nazwać kolejnym rozdziałem...to było za piękne aby można by go nazwać rozdziałem.Ten rozdział...on może i jest drastyczny ale piękny.Nigdy nie pomyślałam ze ktoś ma taki dar!Aż mi łza poleciała...nawet dwie.
    Mam nadzieje że pewnego dnia ona się obudzi,będzie wszystko dobrze,bracia nie zgwałcą jej i będzie wtedy w jakiś tropikalnych lasach z Harry'm podczas podróży poślubnej...
    AgAtA

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy następny?!!? Błagam dodaj jak najszybciej bo się już doczekać nie moge ;c <3

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedy next? ;O Proooszee dodaj jeszcze dzisiaj x

    OdpowiedzUsuń
  19. I just couldn't depart your web site prior to suggesting that I extremely
    loved the usual information a person supply in your
    guests? Is gonna be back steadily in order to inspect new posts

    OdpowiedzUsuń
  20. Hi! I just wanted to ask if you ever have any issues with hackers?
    My last blog (wordpress) was hacked and I ended up losing several weeks of hard
    work due to no data backup. Do you have any
    methods to protect against hackers?

    Here is my web page - psn code Generator

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K