niedziela, 30 marca 2014

Chapter 37

Wszyscy przeczytajcie notatkę pod rozdziałem!
(Music)
Wiał mocny wiatr i mierzwił mi włosy. Minęła dobra godzina odkąd opuściłem szpital. Wyłączyłem komórkę, żeby chłopacy nie próbowali się ze mną kontaktować i przeszedłem tutaj. Na most. Wszedłem na pierwszą rurkę i spojrzałem w dół. Zawsze miałem lęk wysokości, więc trochę zakołysało mi się w głowie. Zaśmiałem się gardłowo, jakby to było coś zabawnego.
Samochody jeździły za moimi plecami, ale żaden się nie zatrzymał, aby sprawdzić, czy naprawdę zamierzam skoczyć. Każdy umywał od tego ręce. Tak było im prościej. Po co by mieli włóczyć się potem po komisariatach, aby zeznawać?
Wszedłem o jeden szczebel wyżej, a potem przełożyłem nogę i usiadłem okrakiem na barierce. Przeniosłem drugą nogę i wpatrywałem się w dół. Tamiza wyglądała pięknie z tej perspektywy.
-I co chcesz przez to osiągnąć? - usłyszałem czyjś głos, ale był zbyt niewyraźny bym mógł rozpoznać czyj.
Obróciłem głowę, ale nikogo nie dostrzegłem. Stwierdziłem, że musiałem to sobie uroić. Wariowałem całkowicie.
-Zostawisz mnie z tym samą? - zapytała. Wtedy poznałem, że to Julia. Jej głos dźwięczał mi w głowie. - Zawiozłeś mnie do tego szpitala, więc teraz musisz przy mnie być! - pouczała mnie.
-Nie potrafię... Nie wiem, czy będę umiał - łkałem. Obłędem było gadanie do samego siebie, ale i tak nikt tego nie słyszał.
Podniosłem głowę ku górze i zobaczyłem jej postać jakby szybującą nad oceanem. Miałem halucynacje. Przecież to nie mógł być jej duch, gdyż ona żyła. Choć niezupełnie. Przypomniało mi się, co mówiła dwa lata temu. "Ja nie istnieję". Powtarzała, że czuje się martwa, że jest tylko ciałem na ziemi. To miała na myśli. Jej bracia odebrali jej tę duchowną część. A ja ją przywróciłem. Nazwała mnie życiem w tej głupiej notatce w telefonie. To o mnie była mowa... Jeśli odejdę... Nie będzie nikogo, kto by ją naprawił.
-Musisz mi pomóc wrócić, Harry - prosiła. - Nie zostawiaj mnie teraz.
Jakby zakołowało mi się w głowie, dlatego natychmiast się cofnąłem i stanąłem na ziemi. Brałem głębokie wdechy, kiedy mrugałem oczami. Julia, która przed chwilą zjawiła się przed moimi oczami, już znikła. Nie było jej. Tak naprawdę nigdy się tu nie pojawiła. To był wytwór mojej wyobraźni, halucynacja, która miała na celu sprowadzić mnie na ziemię. Po prostu odezwała się rozsądna strona mnie. A Ona była częścią mnie.
Jak najszybciej się wycofałem z mostu i pobiegłem na pobliski parking, gdzie zostawiłem samochód. Odnalazłszy go, wskoczyłem do środka i natychmiast obrałem kierunek na szpital. Musiałem przy niej być. Zwłaszcza teraz, kiedy jej matka nie mogła być jeszcze obecna. I nie miała być przez najbliższe 4 dni, bo dopiero na ten termin udało jej się znaleźć bilet na lot.
Dotarłszy do szpitala, wszedłem na odpowiednie piętro. Naturalnie po drodze atakowały mnie fanki i reporterzy, ale w tamtej chwili na nikogo nie zwracałem uwagi. Chciałem tylko jak najszybciej znaleźć się przy jej boku.
Wjechałem windą na odpowiednie piętro i przeszedłem korytarze, by znaleźć się w tym, gdzie byłem wcześniej. Wszyscy chłopacy siedzieli na krzesłach. Wydawało się, że rozmawiali, ale jakby ucichli, kiedy przyszedłem. Normalnie by mnie to obchodziło, ale teraz jedyne, o czym myślałem, to Julia. Zapukałem do pokoju, w którym się znajdowała i już po chwili wszedłem do środka.
Od razu spojrzałem w kierunku szklanych drzwi i serce mi zamarło. Julii nie było na łóżku.
-Panie Styles, nie wolno tu wchodzić! - skarciła mnie pielęgniarka.
-Gdzie ona jest!? - automatycznie zapytałem. Serce waliło mi w bardzo szybkim tempie. Weź wyluzuj, Styles, jej stan był stabilny, a przy lekarzach by sobie nic nie zrobiła. Wcale nie widziałeś jej ducha.
-Spokojnie, zabraliśmy ją na kolejne badania, bo powiedziała, że nic nie widzi - odparła.
-Jak to, nic nie widzi?
-Tego próbujemy się dowiedzieć. Możliwe, że przy upadku uszkodziła sobie wzrok.
-To jest w ogóle możliwe?
-Jak najbardziej.
-Czyli ona jest teraz... ślepa? - z trudem udało mi się wydusić. - Przecież... Przecież wydawało mi się, że na mnie patrzy...
-Podejrzewamy, że ma po prostu wadę wzroku. Łatwiej by poszło, gdyby zaczęła się odzywać - stwierdziła.
-Właśnie... Ja na ten temat... Chyba wiem, kto mógłby sprawić, że zacznie mówić - powiedziałem.
Lekarka spojrzała na mnie z zainteresowaniem.
-Była taka pani psycholog dwa lata temu... Miała na imię Angie, myślę, że Julia ją tak jakby zaakceptowała i, że może być osobą, która ją uratuje od pewnej zatraty siebie - wyjaśniłem.
-Tak sądzisz? Masz do niej numer? Warto spróbować wszystkiego w jej stanie - powiedziała, a ja od razu odnalazłem telefon w kieszeni i przegrzebałem kontakty. Znalazłszy odpowiedni, podsunąłem komórkę pielęgniarce. Kobieta spisała na papierze dziesięciocyfrowy szereg cyfr, dokładnie analizując, czy nie zrobiła żadnego błędu. - Ale teraz muszę cię wyprosić. Bez pozwolenia lekarza nie wolno tu przebywać nikomu.
-Dobrze - przytaknąłem i opuściłem pomieszczenie, w którym obecnie się znajdowałem.
-Powiedziała ci? - zapytał Liam, który chyba najczęściej się do mnie odzywał. To logiczne. Zayn i Niall mieli mnie za zdrajcę, a Liam, jak zwykle, starał się być neutralny, gdyż wszyscy byliśmy jego przyjaciółmi.
-Co?
-O wzroku Julii - wyjaśnił.
-Tak... Dałem jej namiary na Angie... Pomyślałem, że może z nią porozmawia...
-Angie? Ten jej stary psycholog? - zapytał Niall, jednocześnie odzywając się do mnie pierwszy raz od momentu, w którym poszliśmy szukać Julii. Gdyby Julii się nic nie stało, prawdopodobnie już dawno byśmy się pobili.
~*~

Harry siedział spokojnie na krześle, a jedną czynnością, jaką wykonywał, była zabawa palcami. Niall robił dosłownie to samo kilka minut temu, jednak teraz zajmował się pociąganiem nieistniejącej nitki przy jego koszulce. Zayn... Zayn to po prostu był Zayn. Typowa dla niego pochylona poza i puste oczy. Jeszcze jakiś czas temu mógłbym powiedzieć, że siedzę pomiędzy trójką facetów zakochanych w jednej dziewczynie, ale teraz... Analizując ich zachowania, mogłem zobaczyć, który z nich tak naprawdę był zakochany. To Harry był najbardziej niespokojny z wszystkich. Jako jedyny nie potrafił usiedzieć dziecięciu minut na miejscu, nawet wiedząc, że z Julią będzie dobrze w sensie fizycznym. Pewnie nawet mimo przyjaźni Julii z Niallem dwa lata temu, to on wiedział najwięcej. W końcu chodził z nią do psychologa... Wiedziałem, że on zdaje sobie sprawę bardziej niż my, jakie konsekwencje mogą spotkać psychikę Julii.
Zayn wyglądał całkiem normalnie. Znaczy... Nie chodzi mi o to, że w ogóle się nie przejmował, ale czasami wydawało mi się, że po prostu stara się wymusić jakąś część zmartwienia, żeby chłopacy nie pomyśleli, że ma to kompletnie w dupie. Czy mamy mały kwas w zespole, czy nie, wciąż jesteśmy przyjaciółmi. I mam nadzieję, że tak pozostanie mimo tej całej afery. Wiem, że teraz będzie trudno, zwłaszcza, że Harry i Niall będą się prawdopodobnie ciągle spinać, a Zayn raczej będzie obstawiał stronę Nialla, choć on bez winy też nie jest - przynajmniej z tego co mówił Mulat, - ale będziemy musieli to przebrnąć. Nie chcę rozpadu zespołu.
Nawiązując do tematu... Zachowanie Nialla też było inne. Nie zachowywał się jak Zayn, ani jak Harry. Była taki jakby najbardziej wyśrodkowany. Nie mówię, że nie czuł nic do Julii, ale mam wrażenie, że było to słabsze uczucie niż miłość. Może spowodował to fakt, że z nim zerwała i powiedziała, że w tym czasie, kiedy go nie było, zaszła bliskość między nią a Harrym? A może było tak od początku? W każdym razie on... Był jakby trochę bardziej wyluzowany od Harry'ego, gdy lekarz powiedział, że z Julią w sensie fizycznym wszystko okej, ale i tak był bardziej nerwowy niż Zayn. To specyficzne. Zachowywał się trochę tak, jakby był tylko jej przyjacielem i to takim zwykłem, nie najlepszym. Przynajmniej ja tak uważałem.
Wracając jeszcze do Zayna... Wiedziałem, że Julia mu się podobała, bo powiedział mi to, kiedy odeszła. Powiedział mi też, że ją całował (co sprawiało, że nie mogłem zrozumieć, dlaczego stoi po stronie Nialla, skoro zrobił to samo, co Harry, tylko, że Julia go nie wybrała). Za to nigdy nie powiedział, że mu przeszło. Choć patrząc na niego teraz... Albo sprytnie się maskował, albo mu przeszło. Obstawiałem przy tym drugim.
Właśnie dlatego teraz śmiało mogłem powiedzieć, że w tym korytarzu jest tylko jeden mężczyzna, który naprawdę kocha Julię i jest to Harry. A Niall po prostu sobie nie zdaje sprawy, że to zauroczenie, które zostało spowodowane jej brakiem obok niego. Swoją drogą ciekawe, co by było, gdyby teraz spotkał Waliyha. Mogłoby być interesująco, zwłaszcza, jakby był jeszcze w związku z Julią. Na szczęście lub nieszczęście dziewczyna wychodzi dopiero we wrześniu i dopiero wtedy będziemy się martwić wszyscy o ich nieuniknione spotkanie. 
Aczkolwiek mogłem się mylić, co do tego wszystkiego, bo przecież nie siedzę w ich głowach.
Wtem na korytarz wjechały nosze, na których przewieziono wcześniej Julię do okulisty. Harry od razu zerwał się z miejsca i podbiegł do lekarza, który szedł przy "łóżku", gdzie leżała jego ukochana.
-Panie doktorze... - zaczął, ale mężczyzna mu przerwał.
-Do Julii wróciła wada wzroku z przed lat - oznajmił od razu, wiedząc, o co Harry chce zapytać.
-Jaka wada? Ona nosiła kiedyś okulary?
-Coś mruknęła, że miała operację laserową 4 lata temu - wyjaśnił. - Na skutek mocnego uderzenia w głowę wada do niej wróciła.
-Jak jest duża?
-Minus pięć dioptrii - powiedział, a ja rozdziawiłem mocniej oczy. To naprawdę duża wada. Znałem się trochę na tym, bo moja ciotka nosiła okulary.
Wtem Julia zaczęła się jakby trochę trząść na łóżku, a potem wezbrał się w niej szloch i mogliśmy usłyszeć jak płacze. Podniosłem się z miejsca i zobaczyłem, że ona przecież śpi. Zrozumiałem, że została skazana na wieczne koszmary.
Harry popatrzył na nią z troską w oczach. Delikatnie przesunął palcem po jej fioletowym od uderzenia policzku, a ona natychmiast odsunęła głowę i zaczęła płakać mocniej. Bała się go. Kiedy śniła to nawet podwójnie, bo w jego fizycznej postaci przez sen odczuwała, jakby ją dotykał Alek. Zerknąłem na twarz Harry'ego i zobaczyłem, jak ze wszystkich sił zaciska usta i oczy, z których mogły popłynąć łzy. Biedak. Nieprawdopodobne już nigdy nie będzie mógł jej dotknąć bez obawy, że ona tego chce i nie boi się.
 ~*~
Blask porannego słońca sprawił, że moje oczy mimowolnie się otworzyły. Było jakoś przed dziewiątą, wiec miałam trochę czasu, zanim przyjdzie po mnie pielęgniarka i zabierze na śniadanie z innymi wariatami.  Westchnęłam. Życie w psychiatryku to udręka, jeśli jest się świadomym i żyje się swoimi zmysłami. A ja już żyłam nimi, przez co wręcz nie mogłam się doczekać 23 września, kiedy to mieli mnie wypuścić z wariatkowa.

Po śniadaniu miałam zajęcia manualne, czy coś w tym guście. Mieliśmy rysować to, co czujemy. Na podstawie tych rysunków psychologowie potem analizowali, czy z naszą głową okej. Wykonywałam ich polecenia tylko po to, żeby się nie czepiali.
Po tych zajęciach miałam chwilę czasu dla siebie w swoim pokoju. Zayn obiecał, że tego dnia mnie odwiedzi, więc oczekiwałam jego osoby. Wdrapałam się na parapet by mieć okazję choć trochę popatrzeć na świat, którego nie mogłam "dotknąć". Tak bardzo chciałam już wyjść. Wiedziałam, że narobiłam dużo złego i zasłużyłam na taką karę, ale nic nie mogłam poradzić, że jeśli jest się już jakby zdrowym, to to miejsce sprawia, że się wariuje od nowa.
Wtem usłyszałam kroki na korytarzu. Siedząc cięgle w zupełnej ciszy, nauczyłam się je słyszeć z większej odległości niż normalnie i rozróżniać. Chód był dosyć ciężki, więc rozpoznałam, że to Zayn. Już po chwili rozległo się pukanie, a następnie drzwi się otwarły.
-Cześć, Zayn - rzuciłam, nie odrywając wzroku od okna.
-Ta... Cześć - powiedział, a ton jego głosu od razu zdradził, że jest umęczony. Musiało się coś zdarzyć.
Zeskoczyłam z okna i spojrzałam na twarz brata. Był zdecydowanie niewyspany. Miał wory pod oczami i rozczochrane włosy.
-Co się stało? - zapytałam.
-Brat Julii uciekł z więzienia... - wyjaśnił.
-O boże... Ale wszystko z nią w porządku?
-Znalazł ją, pobił, pociął, przypalił skórę i zgwałcił - powiedział w największym skrócie, w jakim można było.
Automatycznie poczułam jak wstępuje we mnie furia. Tak, najpierw to. Byłam tak zmartwiona o przyjaciółkę, że aż wściekła. Chciałam dorwać tego chuja i mu wpierdolić. Nieważne, że jestem dziewczyną. Udowodniłabym mu, że płeć żeńska też może być zwycięska.
-Zabiję go! - wrzasnęłam i już miałam się rzucić do wyjścia, kiedy Zayn mnie złapał.
Rzucałam się i krzyczałam. Uderzałam Zayna i gryzłam jego ręce, ale on nie puszczał. Czułam jakby moja świadomość lekko odpływała, ale nie mogłam powstrzymać nerwów, nawet po uświadomieniu sobie, że złość sprawi, że stanę się kimś innym. 
Potem wszystko działo się bardzo szybko. W pokoju zjawiła się pielęgniarka i złapała mnie za rękę. Nim się obejrzałam wstrzyknęła mi jakiś środek na uspokojenie. Moje siły wyparowały prawie natychmiast. Zayn ułożył mnie na twardym i niewygodnym łóżku, a ostatnie, co usłyszałam, to słowa pielęgniarki:
-Chyba jednak sobie tu jeszcze trochę posiedzisz.
~*~
 ______________________________________________________________
Niestety dla niektórych - ta część bloga dobiega końca. Pozostało jeszcze kilka rozdziałów. Ale mam dla Was niespodziankę w postaci trzeciej części. Trzeciej i ostatniej. Będzie ona miała tak w maksie 15 rozdziałów, ale będzie. Po epilogu, na tym samym blogu pojawi się prolog i dalszy ciąg historii. :)

Tak wg. mam insta, follow? :D @AngelikaARS

16 komentarzy:

  1. Czaisz? Otworzyłam tylko link z muzyką, tylko link! Nie zaczęłam czytać, nic, a co? Mam ochotę Cię udusić za tak perfekcyjną piosenkę! Dlaczego zawsze mi to robisz?! Dlaczego zawsze dobierasz piosenki, które są mi bliskie, które są związane ze mną emocjonalnie, bez których już nie potrafię żyć, i których tak piękną interpretację mam w głowie?! :D
    Czytam...
    Jestem po pierwszej części i tak sobie postanowiłam, że będę komentować na bieżąco, więc...
    Firstly: Harry.
    Szczerze mówiąc nieźle napędziłaś mi stracha początkiem tej perspektywy. Myślałam, że naprawdę będzie chciał coś zrobić. Ale cóż jest bardziej skuteczne od terapii wstrząsowej? Nic. I tak naprawdę dobrze, że Hazz wtedy przemyślał to wszystko. Podobało mi się to, że ujęłaś te wyobrażenia Julii. Dodało to tego świetnego efektu i podkreśliło wagę ich uczuć, bo przecież są naprawdę ogromne.
    Cieszę się, że Harry ogarnął o co chodziło z tą notatką. Smuci mnie ten cytat "Ja nie istnieję" i dalsza jego część. Tak naprawdę Michał znów odebrał jej wszystko. Znów odebrał jej kogoś kto potrafił sprawić, że... Czułą, że przynajmniej stara się żyć. Że jakby powraca do "normalności"... Może inaczej, stara się być normalna.
    Nie powiem, że podoba mi się perspektywa wątku z Angie. I zachowanie Liama. Tacy powinni być prawdziwi przyjaciele.
    Czytam dalej...
    Secondly: Liam
    Podobała mi się ta perspektywa. Jasne, Liam nie siedzi w głowach tej trójki, ale...
    No cholera, wiadomo, że najbardziej z nich wszystkich kochał/kocha ją Harry. I to wgl nie ulega jakimś dyskusją.
    Co do Nialla... Nie wiem. Mógł się w niej zakochać, ale czy tak naprawdę opierający się na kłamstwach związek miał szansę, by przetrwać? Niall mógł ją kochać, ale nie tak mocno jak Harry.
    Co do Zayna... Nie wiem. Czasami miałam wrażenie, że on naprawdę zakochał się w Julii. Że kocha ją, ale nie tak mocno jak Harry. Ba, ja nadal mam takie wrażenie! Zdaje mi się, że Zayn nie chce pokazać prawdziwego siebie. Że to ukrywa... Ale może ja szukam zbyt daleko?
    Co jest najgorsze? Ten lęk i te koszmary, które będą ją dręczyć. Ta cholerna świadomość, która może wykończyć Stylesa psychicznie. Po prostu...
    I już wiemy skąd Anne ma wadę! No nieźle... Ale... Boże, okulary cokolwiek? To nie koniec świata, ślepa nie będzie...
    Lecę czytać dalej...
    Thirdly: Wal
    Psychiatryk... Chyba moje obecne marzenie -.- To takie przykre, nie sądzisz? Być nienormalnym, a jednak dobrze się kamuflować, że w sumie nie mają podstaw by Cię tam wsadzić... Nie ważne. Za dużo Gosiakowej filozofii.
    A już się cieszyłam, że Wal wyjdzie. Zdawała się być normalna. Ba, ona była normalna, ale... Teraz rozumiem. Złość to był jej zapalnik i wtedy, i teraz. I to dlatego to wszystko wróciło. Ale wiesz co mnie urzekło? To, że nadal była względem Julii oddaną przyjaciółką. Pomimo wszystko co jej zrobiła nadal uważała się za jej przyjaciółkę i chciała ją chronić. I to było piękne, serio.
    Dziękuję Ci za Fix You <3
    To chyba tyle...
    Ach, message from my mother: Powiedz Angie (tak, dosłownie tak powiedziała), żeby nie czekała na koszulkę w poniedziałek i wtorek, bo zapomniałam ją wysłać. (MÓJ WYBUCH I ATAK FURII). W poniedziałek o godzinie 7:00 będę na poczcie i wyślę. Rozmawiałam z Kaśką i mówiła, że na środę będzie. Mam nadzieję, że się ucieszy.
    Tym pięknym akcentem żegnam się z Tobą!
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Załamałam się gdy przeczytałam notkę. Szkoda, że to już koniec ale będzie 3 część...składająca się z 15 rozdziałów :/ Zawsze coś.
    No i co ona narobiła? Sama byłabym wściekła,ale wie , że jest w psychiatryku to jeszcze pogorszyła swoją sytuację -,- No ale nie myślała :P

    OdpowiedzUsuń
  3. jezu.. ryczę jak głupia... tak cholernie zabolało jak Julia się odsunęła od Harry'ego.. brak mi słów.. jednocześnie rozdział jest tak piękny i smutny.. i super, że będzie trójka! coś cudownego! rzadko ostatnio dodajesz rozdziały i strasznie tęsknię za Julią i Harry'm czasami ale za to jak juz jest nowy rozdzial to rzucam wszystko i czytam!
    Kocham Cię! xx
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak szczerze to współczuję trochę siostrze Zayn'a. Nie chciałabym być na jej miejscu i znaleźć się w wariatkowie, a jestem tego bliska.
    Zawsze uwielbiałam w tym opowiadaniu Harrego i Nialla. Lokersa za tą jego delikatność, opiekuńczość i wielką miłość do Julii. Na pierwszy rzut oka było widać jak piękną miłością ją darzy. Chciałabym mieć w przyszłości takiego chłopaka, a później męża jak Hazz :)
    Niall - On tu był świetnym przyjacielem, niestety spierdolił. Twierdzę tak samo jak Li, że Horan pomylił zauroczenie z miłością. Jednak mimo wszystko chciałabym mieć takiego przyjaciela choć sama nie wieżę w przyjaźń damsko-męską ;D
    Rozdział jest fantastyczny, tyle w nim emocji i jeszcze ten podkład muzyczny… ach ^.^
    W pewnym momencie myślałam, że się popłacze.
    Och… Szkoda, że to opowiadanie powoli dobiega końca, zresztą jak to mówią " wszystko co dobre szybko się kończy" czy jakoś tak ;p
    @LouehAngel

    OdpowiedzUsuń
  5. co CO C O
    nie kończ bloga!
    ehh ale jeżeli już musisz... to pisz kolejne równie wspaniłe!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje że dodałaś ten rozdział akurat w moje urodziny <3 @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  7. Haaaaaa! Coraz bardziej lubię Wal! Tak ! Umówię się z nią, obmyślimy plan i zabijemy skurwysyna! Haaaaaa.! A potem zamknął nas w psychiatryku! To brzmi baaaardzo zachęcająco .XD Czuję się jak idiotka, która właśnie uciekła ze szpitala dla debili XD
    Ale wcale nią nie jestem! Nawet tak nie myśl. I nie przytakuj XD
    No więc, więc. Rozdział jest...no właśnie. Jakiż on jest?
    Mój polonista zabronił nam używać słowa "zajebisty" "zajebiście" Bo to podobno coś brzydkiego. Ups. XD Określenie "kobiety lekkich obyczajów" ? podobno od tego. No i mówię Ci. Nie pozwolił nam tak mówić, ale kurde. Niektórzy powtarzają to z przyzwyczajenia. No na przykład inni gadają ciągle "spoko, ah no spoko, spoko twoja sprawa, spoko, spoko." No wkurwia mnie to i szlak mnie trafia!! Ty tak do mnie nie mów, nie pisz i nie myśl. Ja to wyczuwam.
    Czy ja gadam, piszę czy coś nie na temat? Możliwe. Aczkolwiek czuję taką potrzebę. XD
    Dobra. Więc rozdział jest..w sumie superaśny ale i beznadziejny. Oczywiście kocham Cię nad życie i oddam Ci wszystko jak umrę, ale serce mi pęka na myśl o Julii. O jej cierpieniu. Nie chcę aby cierpiała. :(
    Początkek? O m g. Myślałam, że ten cholernie przystojny debil skoczy stamtąd!! Ale na szczęście obyło się bez zwłok na środku ulicy. XD Mówiłam Ci, że nienawidzę krwi? Jak nie, to już wiesz :(
    Nie chce mi się więcej pisać, wybaczzz :(.
    Rozdział jest mega! I nie mogę się doczekać kolejnego :***
    LOFFKI <3 Muua ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulujemy twój blog został nominowany do konkursu: Blog Miesiąca! Wszystkie informacje są dostępne na naszej stronie, a w sprawie jakiś dodatkowych pytań możesz odezwać się do nas na twittera czy też maila.
    Życzymy Powodzenia,
    Spis1D
    http://spis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaję wchodziłam na bloga kilka razy , ale nigdy nie zaczęłam go czytać i teraz żałuję! Blog cudny!
    Historia Julii tak bardzo mi się spodobała! Teraz jestem jucz stałą czytelniczką! Muszę przeczytać tylko jeszcze pierwszą część.
    Tak fajnie piszesz tego bloga, dziewczyno zazdroszczę Ci! Sama bym tak chciała pisać!
    P.S Jaka muzyka leci w tle?
    Czekam na kolejny rozdział! ;)
    Camille.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * Melodia, która leci leci na blogu.

      Usuń
  10. szkoda że blog niedługo się kończy, ogl mam mieszane uczucia co do tego jak to się skończy

    OdpowiedzUsuń
  11. Po pierwsze:super super super... rozdział :)
    Po drugie Nie Nie Nie Nie kończ tego bloga!! Błagamy
    Po trzecie nie moge sie di czekać dalszych ich losów, czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co... jestem zawiedziona.. jak mogłaś skończyć w takim momencie?! No ale coż... zajebiste <3 czekam na kolejny <3 i proszę.. nie kończ... tak bardzo zajebiste... ehh :3
    weny kochana <3
    ps. sercewszystkowybaczy.blogspot.com
    Zapraszam + reklama musi być <3

    OdpowiedzUsuń
  13. No nie . Co masakra . Tak im wszystkim wspolczuje . ;c

    OdpowiedzUsuń
  14. Hi there аll, hеre evеry one is sharing these knowledge, ѕo
    it's fastidious to read this web site, and I սsed tοo visit tɦis blog еvery day.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K