środa, 23 kwietnia 2014

Chapter 2 "Nie będziesz mi mówić, co mam robić!"

Decyzja została podjęta przeze mnie w zastraszającym tempie. Nim się obejrzałam, ponownie byłam w swoim pokoju i upychałam rzeczy do walizki. Harry stał nade mną i nie bardzo wiedział, co robię, ponieważ go o tym nie poinformowałam.
Nagle w pokoju zjawiła się Angie. Tylko jej tutaj brakowało. Westchnęłam, ale nie przerywałam pakowania się. Angie uklękła na podłodze obok mnie i chwyciła ubrania, które miałam w ręku, aby powstrzymać moje ruchy.
-Co ty wyrabiasz? - zapytałam poirytowana.
-O to samo mogę zapytać ciebie. Lia... Nie jesteś jeszcze gotowa, żeby wrócić do Londynu - oznajmiła twardo Angie.
-Jestem bardziej niż gotowa - powiedziałam. Od notorycznego mówienia zaschło mi w gardle. W końcu tak dawno nie wypowiedziałam żadnego słowa, że teraz bardzo szybko się osuszałam.

-Lia, przemyśl to jeszcze. Chociaż się z tym prześpij - apelowała do mojego rozsądku.
Popatrzyłam chwilę w jej oczy, po czym wyrwałam jej rzeczy i wrzuciłam je do otwartej walizki. Nie ma opcji, żeby decydowała o moim życiu. Na pewno nie ona.
-Lia, co ty wyrabiasz? - wtrącił się Harry, który uklęknął obok mnie, ale zadbał by odległość między nami wynosiła co najmniej metr.
-Pakuję się. Jadę z tobą do Londynu - powiedziałam, nie zaprzestając czynności, jaką wykonywałam.
Pokiwał głową, jakby nie zrozumiał, co powiedziałam, ale ja nie zamierzałam powtarzać. Podniosłam się z ziemi i poszłam do łazianki. Spakowałam do kosmetyczki wszystkie potrzebne rzeczy, ubrałam się i wróciłam do pokoju. Wrzuciłam swój mały pakunek do walizki, a następnie ją zasunęłam. Angie i Harry patrzyli na mnie, a z ich krtani nie wydobyło się nawet jedno słowo.
Nagle w pokoju pojawiła się mama. Miała łzy na policzkach, jakby właśnie działo się coś strasznego, ale tak nie było. Zaczęłam mówić i wszem oraz wobec oznajmiłam światu, że wracam do Londynu, bo już nadszedł czas by uporać się z niektórymi problemami. Zaskakujące, że potrzebowałam usłyszeć tak tragiczną informację, żeby w końcu zebrać do kupy.
-Julia... Nie możesz jechać... - powiedziała mama, zanosząc się szlochem. Mówiła po polsku, dlatego tylko ja ją rozumiałam. Angie i Harry spojrzeli na siebie, nie rozumiejąc ani słowa.
-Nigdy. Więcej. Tak. Na. Mnie. Nie. Mów - niemal warknęłam, odgradzając od siebie każde słowo. Kiedy ktoś na mnie mówił po imieniu, sprawiał, że wstępowała we mnie równocześnie złość i chęć zniszczenia wszystko wkoło, jak i ból w sercu.
Złapałam za ramię walizki i podeszłam do drzwi. Przecisnęłam się obok matki, a potem ruszyłam w kierunku schodów, które miały mnie poprowadzić na dół do wyjścia.
Walizka była naprawdę ciężka, a ja w ciągu ostatnich miesięcy sporo schudłam i utraciłam mięśni. Z trudem ściągnęłam ją na dół. Zaraz, gdy udało mi się to zrobić, na dół zbiegł Harry, a po nim moja mama i Angie.
Fakt, faktem, że mój powrót nie był do końca przemyślany. Nie wiedziałam, co dokładnie chcę zrobić, jak dotrzeć do Londynu i przede wszystkim - jak pogodzić chłopców tak, aby chcieli ponownie tworzyć zespół.
-Lia... Co ty wyrabiasz? Nie możesz przecież tak po prostu iść na lotnisko - apelował do mojego rozsądku Harry, jednak było za późno. Byłam tak zła na siebie i wszystkich, że nie obchodziło mnie, co mówią. Postanowiłam.
-Nie będziesz mi mówić, co mam robić! - wykrzyknęłam.
I wtedy tak nagle mnie zemdliło. Zrobiło mi się słabo z tych nerwów i szczerze nie wiem, czy to kwestia nadciśnienia, czy głodu, bo od rana nie dość, że nic nie jadłam, to jeszcze słabo spałam. Nie minęło kilka sekund, kiedy zaczęłam się podpierać o ścianę. Stłumione krzyki docierały do moich uszu, ale nie pobudzały mojego organizmu. Zemdlałam.

Obudziłam się w środku nocy, co dało mi od razu do zrozumienia, że długo byłam nieprzytomna. Znajdowałam się w swoim pokoju, a obok na materacu leżał Harry.
Podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki, ponieważ uciskał mnie pęcherz. Po drodze zaczynałam sobie przypominać, co się stało. Doskonale pamiętałam, jak się pakowałam, a potem chciałam wyjść i nagle zemdlałam. Gdy myślałam o tym teraz, stwierdziłam, że dobrze się stało, że nigdzie nie wyszłam. Potrzebowałam dobrego planu, żeby pogodzić chłopaków, a żeby tego dokonać, musiałam wymyślić, jak ich zebrać w jedno miejsce w tym samym czasie.
Kiedy wróciłam z łazienki, sięgnęłam po swojego laptopa i usadowiłam się z nim na łóżku. Pogrzebałam trochę w necie i wtem wpadłam na idealny pomysł, aby pogodzić chłopaków i miałam nadzieję, że skuteczny. Zdecydowałam się zmontować filmik z wieloma najwspanialszymi chwilami z ich kariery. Przede wszystkim tymi, w których nie brałam udziału ja.
Od razu ustaliłam, że na początek filmiku wcisnę jak chłopcy śpiewają "All I want for chrismas is you", a potem ta piosenka będzie towarzyszyć przez resztę wycinków z różnych wspomnień ich życia.
Oczywiście wiedziałam, że to nie był zbyt oryginalny pomysł. Właściwie wpadłam na niego tylko dzięki temu, że zobaczyłam na pulpicie filmik, który zmontował dla mnie Harry. Dlatego wiedziałam, że to genialny pomysł. Kalejdoskop wspomnień nie pozwoli im po prostu odejść. Tak jak mnie nie pozwolił zapomnieć o Harrym.
Skończyłam montować filmik o piątej nad ranem. Efekt nie był jakiś zabójczy, ale lepszego osiągnąć nie mogłam. Ostatni raz obejrzałam filmik, zanim zamknęłam laptopa i odłożyłam go na biurko.
Położyłam się i zaczęłam myśleć o powrocie do Londynu. Starałam się zapomnieć o złych chwilach, które miały tam miejsce. Chciałam się skupić na chłopcach. Oczami wyobraźni widziałam, jak ich przepraszam, a oni mnie przytulają. I wtedy ścisnęło mnie w żołądku bardziej niż kiedykolwiek. Zerwałam się pędem i pobiegłam do łazienki. Strach sprawił, że zwymiotowałam. Na szczęście zdążyłam dobiec do sedesu.
Męczyłam się tylko, bo na dobrą sprawę nie miała czym wymiotować. Jednak gdy tylko kolejny raz niechcący pomyślałam o tym, że chłopcy mieliby mnie choćby dotknąć, chciało mi się wymiotować.
Nagle drzwi się otworzyły, o czym świadczyło ciche skrzypnięcie. Harry. Nie mam pojęcia, dlaczego łzy mimowolnie pociekły po moich policzkach. Zaraz potem ponownie zwymiotowałam. Kiedy wyrzygałam już wszystko, co mogłam, oparłam się o chłodną ścianę wyłożona płytkami.
-Co się stało? - zapytał mnie, kucając obok.
Kolejne łzy zaczęły niepohamowanie wypływać z kącików moich oczu i wtedy zrozumiałam, dlaczego płakałam. Nie mogłam się powstrzymać od porównania siebie do zepsutego towaru, do narzędzia bezużytecznego, kobiety nie będącej już całkiem kobietą, bo ogołoconej z jej kobiecości. Byłam jak pomięta kartka. Nie dało mnie się już wyprostować, żebym była taka sama. Nawet lata trzymania w teczce, by nie pomogły. Byłam nie do naprawienia. Zepsuta. Nie mogąca nigdy funkcjonować tak jak normalni ludzie. Byłam tylko cieniem kobiety albo jej marną podróbą, która po prostu nie zasługuje na szczęście.
Miałam Harry'ego, ale co z tego? Kochałam go jak nic innego na ziemi, ale nie mogliśmy być całkiem razem. Na pewno nie szczęśliwie. Chciałabym się dla niego naprawić, chciałabym dla niego być lepszą, bardziej przypominającą kobietę, ale nie potrafiłam. Kochałam, że tyle dla mnie poświęcał, ale do głowy napłynęła mi myśl, czy zawsze będzie chciał to robić. Ja już nigdy nie będę po prostu szczęśliwą i beztroską Julią bez złych wspomnień, nigdy nie dam mu pełni szczęścia, więc może nie będzie chciał być tu zawsze? Tu, przy mnie? Czy nie łatwiej mu będzie znaleźć normalną dziewczynę? Nieużywaną? Niezepsutą? Bez tak poważnych wad?
-Kochanie, powiedz mi - prosił, wiedząc, że wymiotuję nie przez chorobę.
Słowo, jakim mnie nazwał, sprawiło, że zacisnęło mnie w brzuchu. Wpadałam w melancholijny nastrój. Łzy płynęły coraz częściej po moich policzkach.
-Boję się - wychlipałam.
-Czego, skarbie? Przecież nikt cię już nie skrzywdzi. Nie pozwolę na to - zapewnił mnie i wyciągnął rękę, żeby mnie dotknąć, jednak szybko się wycofał. Wyrzuty sumienia zaatakowały mnie od środka.
-Nie tego się boję - powiedziałam.
-A czego? Powiedz mi - poprosił ponownie.
-Boję się, że odejdziesz - odparłam niemal szlochając.
-Och, skarbie... Nigdzie się nie wybieram - oznajmił mi, klękając przy mnie.
-Teraz nie, ale potem... Jestem do niczego... Boisz się mnie nawet dotknąć - teraz już naprawdę szlochałam.
Ukryłam twarz w dłoniach, ale słyszałam, jak Harry zmienia pozycję. Dotknął moich ramion, powodując, że na niego spojrzałam. Przeszył mnie strach i czułam ucisk w żołądku. Dawne słowa Angie teraz nie pomagały. Patrzyłam w oczy Harry'ego starając się nie zwymiotować.
-Kocham cię - powiedział. - Bardzo mocno. I nie zamierzam cię zostawić.
Przytulił mnie do siebie. Byłam sparaliżowana strachem. Przez chwilę nie mogłam się poruszyć, ale po jakimś czasie objęłam go i splotłam swoje palce na jego plecach. Było mi niedobrze. Szlochałam jak głupia, trzęsłam się ze strachu, ale wtedy nie potrafiłam po prostu puścić Harry'ego.
Też cię kocham. Bardzo mocno - powiedziałam w swojej głowie, nie zdobywając się na odwagę, by zrobić to na głos.
-Powinnaś się położyć - oznajmił Harry, odsuwając mnie od siebie.
Wciąż czułam strach w całym swoim ciele, ale wraz z tym, jak chłopak się odsunął, zaczynałam czuć się lepiej i wydawało mi się, że lęk wyparowuje.
-Nie chcę spać - zaprotestowałam.
-Dobrze ci to zrobi. Nie przejmuj się, kochanie. Nic złego się nie stanie. Możesz spać spokojnie - powiedział, jakby odgadując, że chodzi mi o nocne koszmary.
Pokiwałam głową i podniosłam się z ziemi. Spuściłam wodę w muszli, a potem opłukałam zimną wodą z kranu usta. Harry czekał, aż skończę, a potem razem wróciliśmy do mojego pokoju. Ułożyłam się na materacu swojego łóżka, Harry przykucnął na chwilę przy mnie.
-Pamiętaj, że teraz jesteś bezpieczna - wyszeptał. - Nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić.
Moje powieki stały się ciężkie. Z trudem zarejestrowałam, jak Harry kładzie się na materacu na podłodze niedaleko mojego łóżka. Patrzył na mnie przez cały czas, kiedy zasypiałam. Łzy pociekły po moich policzkach, kiedy przypomniałam sobie, że to przeze mnie musi być tak daleko, ale szybko wyrzuciłam to z głowy. Zasnęłam i o dziwo pierwszy raz od miesięcy nie miałam koszmarów. Pierwszy raz spałam spokojnie, a nawet przyśniło mi się, jak ja i Harry jesteśmy razem na pikniku i nie szczędzimy sobie bliskości.
___________________________________________________________________
I jaaaaak? Wiem, że zamuł, ale musicie jeszcze poczekać chwilęęę, bo zapomniałam o jednej akcji (raczej mało ważnej, może lepiej, że będzie dopiero teraz), która miała być w 2 części xdd Nie mogę jednak jej pominąć, bo jest na to zbyt ważna, nawet jeśli jest mało ważna XD

Liebster Award
Znów tylko na pytania odpowiem z pośpiechu :) XD Dziekuję rzecz jasna za nominację :D
1. Jakimi wartościami kierujesz się w życiu?
Myślę, że sercem.
2. Czego nie lubisz w ludziach?
Dwulicowości. Zniosę nawet chamskość i podłość, ale tego nie.
3. Czego się boisz?
Duchów? Przyszłości? Siebie?
4. Dlaczego zaczęłaś pisać?
Po prostu muszę. Nie potrafię nic nie pisać. Jak mam wenę to muszę to robić, bo wtedy nie potrafię myśleć o niczym innym.
5. Co ci pomaga, gdy masz zły humor?
Rock? Udostępniam wtedy też dużo obrazków na tumblr :D
6. Opisz siebie w 2 słowach.
Zdepresjonowana dziewczynka
7. Jak masz na imię?
Angelika, ale w sieci używam skrótu "Angie"
8. Założenie twojego bloga było spontaniczne czy przemyślane?
Nie chciałam go założyć, ale w końcu to zrobiłam. Długo musiałam nad tym myśleć, więc raczej było przemyślane. W sumie zawsze jest. Nie mogłabym prowadzić bloga bez fabuły.
9. Do jakich fandomów należysz?
Tylko Directioner
10. O czym marzysz?
O byciu piosenkarką, ale to się nie spełni, bo nie umiem śpiewać xdd
11. Którą porę roku lubisz najbardziej?
W sumie wszystkie. Oprócz lata. Nienawidzę lata. Jest obrzydliwie gorąco. Nienawidzę, gdy jest gorąco.

11 komentarzy:

  1. Biedny hazz, ciekae czy julia sie ogarnie i koedykolwiek go dotknie bez strachu..normalnie zabilabym jej brata, za to co jej zrobil. Frajer jeden. Jestem za tym, zebh julia wrocila do londynu, ciekawe jak by to wtedh sie wszystko potoczylo. Jestem tez ciekawa czy harry jej nie opusci tak jak mowil..
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej . Julia a raczej Lia dala sie przytulic Harremu . Sa postepy . :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Czekam z niecierpliwością na nexta. Lia dała się przytulić Harremu, dobrze, że stara się zapanować nad strachem. A te jej obawy są przykre. No ale oby po jakimś czasie przestała mieć takie wizje. Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwww tak!
    Czekam na dalszy rozwoj akcji xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Małymi kroczkami do przodu. Jest cudowny ♥ Płaczę razem z nią ♥
    @SpeedwayoweLove

    OdpowiedzUsuń
  6. czekma na następny
    współczuję julii... choć jest to wymyślona ppostać to czuje jakbym wszystko przeżywła razem z nią

    OdpowiedzUsuń
  7. boże jakie to piękne ♥ czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę to jest takie piękne dodaj następny plisss Nwm dlaczego tak mało osob komentuje zrób o to aferę bo masz na pewno więcej czytelników niż jest komów pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się stanowczość Julii i to naprawdę. Wreszcie coś się w niej poruszyło, wreszcie mówi, wreszcie działa i wreszcie widzę w niej trochę Julii z poprzednich części. Tej, która nie bała się podjąć ryzyka. Ba, to była ostatnia rzecz, o której myślała!
    Tak bardzo się przestraszyłam, gdy zemdlała. Nie wiedziałam w sumie co się dzieje.
    Podoba mi się jej pomysł. Jest jakże zwykły, ale jednocześnie ma ogromną wartość sentymentalną i to się liczy :)
    Nie podoba mi się to, że Julia myśli o sobie w ten sposób, ale jak może inaczej myśleć każda inna zgwałcona kobieta? Naprawdę jej współczuję. I naprawdę żałuję, że właśnie tak się dzieje.
    Podoba mi się, że pomimo tego całego ataku - jeśli tak można to nazwać - nadal rozmawiała z Harrym. Pomimo wszystko przytuliła go. Pomimo wszystko zobaczyła, że strach jakby uleciał. Pomimo wszystko to zrobiła - nawiązała z nim kontakt fizyczny. Jest bardzo dzielna.
    Ostatnie słowa Harry'ego - złożył jej tak bardzo ważną obietnicę. Mam nadzieję, że z pokryciem.
    ROZDZIAŁ JEST WSPANIAŁY i przepraszam, że nie mogę tego wyrazić w tym komentarzu.
    Jutro skomentuję 3.
    Pozdrawiam!
    Maggie xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K