sobota, 26 kwietnia 2014

Chapter 3 "Bransoletka"

Rysowałam ołówkiem w szkicowniku, kiedy kanapa lekko ugięła się pod ciężarem osoby, która właśnie usiadła obok. Moja ręka zatrzymała się nad kartką, a oczy spoczęły na przestrzeni przede mną. Nie wiedziałam kto siedzi obok mnie, ale wiedziałam, że jeśli to Angie lub mama znów chcą mnie przekonywać, abym została w Polsce, to rozwalę zaraz wszystko przede mną.
Zamknęłam szkicownik i odwróciłam głowę. Odetchnęłam, kiedy zobaczyłam, że to Harry. Znaczy niedosłownie. Znajdował się trochę zbyt blisko, co powodowało, że nie do końca czułam się komfortowo, ale z dwojga złego wolałam teraz jego obecność niż gdakanie bab.
-Co rysujesz? - zapytał mnie, jak gdyby nigdy nic.
-Nic takiego - odparłam, gryząc się w język, aby nie powiedzieć "swoje beznadziejne życie".
-Wydawało mi się, że preferujesz raczej farby - zauważył słusznie.
-Bo tak było - powiedziałam lekko zirytowana jego spostrzegawczością. Ostatnio rysowałam wszystko ołówkiem. Żeby było takie szare jak moje życie.

-Co się zmieniło? - dociekał.
-Wszystko, Harry, wszystko - niemal wysyczałam.
-Co cię ugryzło? - zapytał.
-Nic mnie nie ugryzło! - lekko podniosłam ton. - Po prostu jesteś jakiś wkurwiający. Przeszkadzam ci, czy co?
-Wyluzuj. Chciałem tylko z tobą porozmawiać - starał się mnie uspokoić.
-Więc rozmawiajmy - powiedziałam. - Byle nie o czymś, co mnie wkurwia.
-Nie lubię, kiedy bluzgasz - oznajmił, robiąc lekko skwaszoną minę.
-Trudno, będziesz musiał to przeżyć - powiedziałam, nerwowo ściskając szkicownik.
-Okej, widzę, że nie masz ochoty ze mną rozmawiać. Daj znać jak ci przejdzie - odparł spokojnie, podnosząc się z kanapy.
Wzięłam głęboki oddech. Nie chciałam go urazić, po prostu... Byłam trochę wkurzona staraniami Angie i mamy, aby zatrzymać mnie w domu i wyżyłam się na nim, bo akurat się napatoczył. To nie w porządku i w żadnym stopniu mnie nie tłumaczyło.
-Poczekaj - odezwałam się, kiedy już podchodził do drzwi wyjściowych salonu.
Harry odwrócił się na pięcie, oparł o framugę drzwi i spojrzał na mnie. Chłopak splótł ręce na wysokości piersi i nie spuszczał ze mnie wzroku. Głupio mi było go przepraszać, kiedy tak świdrował mnie wzrokiem, ale musiałam to zrobić.
-Przepraszam. Myślę, że po prostu jestem zirytowana. Nie powinnam się na tobie wyżywać. Wybacz. Chciałeś porozmawiać?
-Wszystko okej. Ja naprawdę cię rozumiem. Wiem, że nie jestem tobą i to nie mnie... - zawahał się. - ...brat skrzywdził w najobrzydliwszy ze sposobów, ale... Przechodziłem to już z tobą i wiem, jak się czujesz. No mniej więcej. A co do Anne... Możesz mi nie wierzyć, ale przeżyłem to jeszcze bardziej niż ty. Ty miałaś ją przez tak długi okres, a ja ledwo się dowiedziałem, że ją mam i zaraz ją straciłem. Może uważasz, że nie zdążyłem jej pokochać, ale to nie prawda. Potrafię odczuć twoje emocje, więc proszę cię... nie odtrącaj mnie. Nie chcę ci zrobić krzywdy, wiem, że ciężko ci w to uwierzyć, ale zaufaj mi.
-Ufam ci, Harry. Wiesz, że nie o to chodzi... - zaczęłam, ale chyba nie miałam siły skończyć. Ukryłam twarz w dłoniach, jakbym płakała, ale łzy nie wypływały spod moich powiek. Harry doszedł do kanapy i ponownie na niej usiadł.
-Ja wiem. To jest strach i rozumiem, że nie jest to łatwo pokonać. Wiesz skąd to wiem? - zapytał mnie, a ja powolnie odwróciłam głowę by na niego spojrzeć i dać do zrozumienia, by kontynuował. - Bo ja też się boję. Mam na przykład lęk wysokości. Może się wydać, że czegoś takiego nie można porównać, ale można. Kiedy jestem na dużej wysokości, kręci mi się w głowie, czuję ucisk w żołądku i mam mdłości, śmieszne, prawda? Czuję to samo, tylko w innej sytuacji.
-Nigdy tak o tym nie myślałam - przyznałam.
-Każdy lęk można jakoś pokonać. Wiem, że nie otwierasz się przed Angie, bo gadałem z nią. Ona twierdzi, że twoja fobia wymaga wieloletniej terapii, ale ja sądzę inaczej. Nie jestem psychologiem, ale swoje wiem. Moja fobia też nie wzięła się znikąd - powiedział.
Zainteresował mnie. Przestałam się garbić i oparłam się o tył kanapy, a następnie podkurczyłam nogi i owinęłam je rękoma. Patrzyłam na niego z zainteresowaniem, chcąc, by kontynuował swoją historię. Chciałam się dowiedzieć, skąd wziął się jego lęk wysokości. Nie tylko dlatego, by dokończył swoją teorię. Interesowało mnie to. Chciałam znać takie małe aspekty z jego życia. A może nie małe? Przecież za moją fobią nie krył się "mały" aspekt.
-Kiedy miałem cztery latka, pojechałem do kuzyna. On mieszkał na wsi. Byłem bardzo podekscytowany, bo nigdy wcześniej nie widziałem zwierząt hodowlanych. Gdy dotarłem, pierwsze, co zrobiłem, to pobiegłem do obory. Nie zastałem tam żadnych zwierząt. Trochę się tam kręciłem, aż znalazłem kuzyna. Był ode mnie cztery lata starszy, więc wydawał mi się dorosły. Zapytałem go, gdzie się podziały wszystkie krowy i takie tam. On wyprowadził mnie na dwór, gdzie przy oborze stała długa drabina prowadząca do okna. Powiedział mi, że wszystkie zwierzęta są na górze. Byłem dzieciakiem, więc uwierzyłem mu i nie zadawałem pytań, jak one się tam dostały. Po prostu wlazłem na górę. I kiedy już miałem wchodzić do środka, złamał się stopień na którym stałem. Poleciałem do tyłu, a ponieważ mocno trzymałem drabinę, pociągnąłem ją za sobą. Spadłem na siano z wysokości jakichś dwóch metrów, a na mnie poleciała drabina. Tylko trochę się poobijałem, ale coś we mnie zostało z tego dnia. Ten paniczny lęk. Może gdybym był starszy, inaczej bym to odebrał, ale miałem cztery latka i to wywołało u mnie niejaką traumę. Od tamtej pory zawsze jak znajduję się na dużej wysokości, widzę siebie tamtego dnia. Czuję jakbym spadał, a sam jestem wypełniony lękiem.
-Nie miałam pojęcia... - powiedziałam.
-Nikt nie ma. Nikomu tego nie powiedziałem. Nawet mamie. Wie to tylko kuzyn, jeśli jeszcze pamięta, i teraz ty - odparł, a mnie zrobiło się dziwnie przyjemnie, że powierzył mi taką tajemnicę. - W każdym razie... Może twój lęk jest inny niż mój, ale objawy są takie same. Znalazłem sposób, żeby pokonywać swój strach. Przede wszystkim oddech. Musisz pamiętać o nabieraniu normalnie powietrza. Nie możesz też za dużo myśleć i odtwarzać obrazu tego, co się stało. Tylko nie działaj metodą "nie myśl o tym". Narzuć na ten obraz coś innego. Myśl na przykład o... zielonej łące. Tak jak w nerwach, żeby się uspokoić. Wtedy się myśli o czymś przyjemnym. Tak samo w tym przypadku. I musisz wierzyć, że ci się uda i że wszystko jest okej. No i najważniejsze... Nic na siłę. Może twój lęk jest jednak większy niż mój, więc... Wszystko powoli, stopniowo. Nie zmuszaj się, bo możesz uzyskać odwrotny skutek. I pamiętaj, że jestem z tobą. Bez względu na wszystko.
-Dziękuję, Harry - powiedziałam i o dziwo, czułam się naprawdę dużo lepiej i jakby bardziej komfortowo - wciąż źle - ale lepiej.
-Nie masz za co.
-Dlaczego nie powiedziałeś mi tego nigdy wcześniej? - zapytałam.
-Cóż... Chyba musiałem sam do tego dojrzeć.
-Jesteś wspaniały - powiedziałam, uśmiechając się do niego delikatnie.
-Ta, słyszałem już - droczył się ze mną.
W odpowiedzi wytknęłam mu końcówkę języka, a on tylko się zaśmiał.
-Tak w ogóle, kiedy spotkam tego twojego kuzyna, to rozerwę go na strzępki za takie głupie pomysły - powiedziałam.
-Nie potrzeba. Ja się nawet cieszę. Spójrz, gdyby nie to, moja piękna dziewczyna nie zauważyłaby, jaki jestem wspaniały - powiedział, a ja wybuchłam prawdziwym, szczerym śmiechem. Pierwszy raz od tak dawna. Kiedy ucichłam, Harry powiedział szeptem bardzo poważnie, cały czas wpatrując się w moje oczy. - Pamiętaj, że wszystko dzieje się po coś. Niczego nie żałuj, bo dzięki temu jesteś, kim jesteś i właśnie taka jesteś najwspanialsza.
Uśmiechnęłam się do niego lekko. Jakbym słyszała siebie kilka lat temu.
-O tym chciałeś porozmawiać? - zapytałam.
-Właściwie to nie. Chciałem ci po prostu coś oddać - powiedział.
Podniosłam lekko jedną brew, zaciekawiona, co takiego chce mi oddać. Nie przypominałam sobie, abym mu coś pożyczała swojego, więc co takiego mógł mieć, co należało do mnie?
Chłopak wcisnął rękę do kieszeni swoich dresowych spodni. Usłyszałam cichy szelest, zanim chłopak wyjął moją bransoletkę - tę dawną, na której były wszystkie zawieszki.
-Przez cały czas ją miałem przy sobie. Dawała mi poczucie, że ciągle jesteś gdzieś obok, ale myślę, że teraz już nie będzie mi potrzebna, bo mam prawdziwą ciebie. Tobie... bardziej się przyda. Żebyś nigdy nie zapomniała, kim jesteś - powiedział.
Wyciągnęłam rękę po bransoletkę, ale nie dostałam jej. Harry postanowił sam mi ją zapiąć. Na prawym nadgarstku, na którym nigdy wcześniej jej nie nosiłam. Przeszedł mnie dreszcz strachu, kiedy palce Harry'ego musnęły moją skórę. Starłam się zastosować do jego zaleceń, ale ani oddech, ani zabijanie myśli nie pomogło, dopóki mnie nie puścił.
-A co z muszelką? - zapytał, mając na myśli zawieszkę.
-Miałam ją dopiętą do bransoletki... - przełknęłam ślinę, kiedy przypomniałam sobie tamten dzień. Szybko jednak wyrzuciłam z głowy obraz pastwiącego się nade mną brata. - ...tamtego dnia. Musiałam zgubić - powiedziałam.
-Trudno... Kupię ci inną - zaoferował.
-Nie trzeba.
Postanowił nie drążyć.
-Powiedz mi... Dlaczego nie chcesz rozmawiać z Angie?
-Nie ufam jej - powiedziałam.
-Nie ufasz Angie? - był w szoku. - Wydawało mi się, że ją lubisz.
-Już nie.
-Dlaczego?
-Kto normalny rzuciłby rodzinę byleby tu być? Robi to dla kasy, a ja nie chcę takiej pomocy - powiedziałam. Był pierwszą osobą, której powiedziałam, co sądzę o Angie.
-Ona nie robi tego dla pieniędzy, tylko dla ciebie.
-Błagam... - jęknęłam, wywracając oczami.
-Ona jest samotna, Lia. Nie ma rodziny - powiedział.
-Ale przyjaciół ma. Lub cokolwiek. Nie zna kraju i przyjeżdża tu ot tak, żeby mi pomóc? Powiedz mi, ile jej płacisz. Szczerze.
-Nie dużo - kłamał.
-Mów.
-Około dwóch tysięcy funtów... W końcu jest z tobą cały czas...
-Ile!? - niemal wykrzyczałam. - I ty mi mówisz, że ona to robi dla mnie?! Chyba dla kasy i rozgłosu!
-Spokojnie, dla mnie to nie jest dużo.
-Właśnie, dla ciebie. Ale nie długo może być, jeśli zespól się rozpadnie - powiedziałam, a Harry zrobił smutną minę. - Wybacz - powiedziałam od razu. - Zrobię wszystko, żeby to naprawić - obiecałam.
-Wszystko okej. Co robimy w takim razie z Angie?
-Nie chcę jej. I tak nie będę z nią rozmawiać. Nie ufam jej - powiedziałam.
-Dobrze, w takim razie zmienimy psychologa - obiecał mi.
-I mówisz mi to tak po prostu? - zapytałam, zainteresowana jego obojętnym tonem. W głębi ducha miałam nadzieję, że nie ma takiego nastroju przez moje słowa o zespole.
-Tak. Nie podoba mi się jej sposób działania. Ta "wieloletnia terapia" też nie brzmi zachęcająco. Moim zdaniem trzeba ci dobrego podejścia, a skoro Angie go nie ma, to będzie miał ktoś inny, ktoś, kto pomoże ci znacznie szybciej - powiedział.
-Hazz... Jeszcze raz ci dziękuję. Naprawdę. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła. Jesteś wszystkim, co mam - powiedziałam, ale wciąż nie miałam odwagi, żeby powiedzieć te specjalne słowa.
Uśmiechnął się szeroko. Chwilę jeszcze patrzyliśmy sobie w oczy, po czym chłopak gwałtownie się podniósł, a potem odwrócił przodem do mnie.
-To co? Zbieramy się! Londyn czeka! - powiedział wesoło. Uśmiechnęłam się do niego szerzej, a potem podniosłam się ze swojego obecnego miejsca.
Harry znajdował się zaledwie kilkanaście centymetrów ode mnie. Poczułam silne pragnienie, by go pocałować. Chciałam to robić bez skrupułów, tak często, jak tylko się da, bez strachu wypełniającego mnie od środka. Ale nie mogłam. Jeszcze nie. Jednak zrobię wszystko, aby to zmienić.
 ____________________________________________________________
Dzisiaj się ograniczę do tego komentarza i mam nadzieję, że zrozumiecie, o co mi chodzi:

31 komentarzy:

  1. Genialny *___* Czekam pilnie na następny ;*
    Mam nadzieję, że do mnie zajrzysz ;D somebody-to-looove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział - jak zawsze :)
    Zaśmiała się! Zaśmiała się prawdziwym - nie wymuszonym- śmiechem <3
    Mam nadzieję, że uda jej się naprawić wszystko ( o zespół mi chodzi i uczucie do Hazzy)
    Pozdrawiam
    G xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię Za to ze to piszesz kocham kocham kocham może sie domyslasz kto tutaj hahah pozdrawiam po raz drugi ;** /Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ehh, jejuu, mialam wrazenie ze w tym rozdziale jest prawie prawie dawna Julia ;) brakuje tylko dotyku ale tak sie smiala i rozmawiala i KOCHA Harry'ego calym serduszkiem... trzymam za nia kciuki!
    zycze czasu, weny i checi jak zwykle x
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny rozdział. Faktycznie, czemu mało osób komentuje tak wspaniałe opowiadanie? Nie rozumiem. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieknyyyyyyy czekam na nexta chciałabym juz hahah :))) <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww.
    GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY
    GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY GENIALNY

    OdpowiedzUsuń
  8. Julia sie stara i to jest piekne . ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity, jak zawsze zresztą xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Btw, nagle wszyscy zaczęli komentować! Witamy! </3
    Dobra, może ja też nie komentuję każdego rozdziału, ale się staram i Ty doskonale o tym wiesz, Angie :* Po prostu czasami jestem zmęczona... lub mam zły humor.
    Nie dziwię się, że Julia jest taka drażliwa. W końcu prócz tych dwóch fobii ma depresję, tak? Jeśli dobrze kojarzę. No a wtedy to jest nieuniknione. A poza tym - ile można wysłuchiwać tych samych argumentów wypowiedziane przez te same osoby?
    Ten rozdział nie był ckliwy - był po prostu przyjemny, taki... Taki normalny. Żebyś nie zrozumiała mnie źle, rozdziały zawsze są normalne, ale dobrze wiesz, że chodzi mi o to ich zachowanie w zaistniałej sytuacji.
    Co do rad Hazzy... Uważam, że były pomocne. Może nie zadziałają od razu, przecież nic tak nie działa, ale mogą się przydać Julii. Był tam taki fragment o bransoletce, muszelka itd i wtedy przypomniała sobie o Michale. Co robi Lia? Wyrzuca to wspomnienie - działa według wskazówek Hazzy może nawet i podświadomie.
    Cieszę się, że jest taki rozdział. Myślę, że nam wszystkim był potrzebny taki rozdział. Harry i Julia po prostu się do siebie jakoś zbliżyli. Jakby na nowo budują tę więź - może jeszcze silniejszą niż wcześniej.
    Zmiana psychologa? Nie jestem pewna tego, czy Julia otworzy się przed kolejną osobą. Chyba najbardziej o to się boję, bo jeśli Angie jej nie odpowiada no to trudno. Skoro nie potrafi się z nią dogadać, nie ufa jej to jaki jest sens mieć kogoś takiego przy swoim boku? Chyba żaden. A przynajmniej nie wpłynie to na jej szybsze wyleczenie się.
    Boję się o nią i Harry'ego. Wyjeżdżają do tego pieprzonego Londynu (wcale tak nie myślę, to fajnie miasto, w którym miałam kiedyś mieszkać xd btw, nadal chcę!). Boję się o to jak przyjmie to zespół. Czy Lia spotka się z Sophie?
    W sumie nie dziwię się, że Harry tak się cieszy. Wraca do rodzinnego kraju, w którym wszyscy mówią jego językiem i w końcu... Wraca do swojej rodziny, tak? Przyjaciół (Louis)?
    Dobra, za bardzo tutaj plączę, więc zwijam się pisać I Almost Do i tłumaczyć rozdział na RI.
    Pozdrawiam!
    Maggie xx

    OdpowiedzUsuń
  11. wspaniały rozdział
    naprawde cieszę się że 'jestem' z tobą od prawie początku pierwszej części
    każdy rozdział jest lepszy od poprzedniego
    dziękuje <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej *-* Jest piękny <3 Mam nadzieje, że ona ratuje 1D :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział idealny!
    Bardzo mi się podobał! :** Ta historia Julii naprawdę mnie wciągnęła!
    Czyli już w następnym rozdziale Julia będzie w Londynie.. Nie mogę się doczekać!!
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie skomentowałam poprzedniego rozdziału.. ehh :c
    No cóż.. rozdział jak zawsze zajebisty ♥ jak TY to robisz co?!
    Co do Juli.. zaśmiała się.. omomom zaśmiała.. jak dobrze :3
    jeju czekam na nexta i weny życzę *..*
    ps. Mam prośbę, bo tak naprawdę to Twojego bloga znalazłam dzięki Twojej koleżance.. ona też pisała/pisze bloga ale o Justinie.. o i jak możesz to podaj mi link bo zmieniłam fona i większość blogów szlak trafił >.<
    aa ps.2 jak zechcesz to wpadnij do mnie :3 sercewszystkowybaczy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham to :* Nie przestawaj pisać, bo naprawdę masz talent :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooo Świetny a właśnie tak z ciekawości ilu masz czytelników? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A już myślałam,że go pocałuje albo powie te głupie "kocham cie".
    Harry jest kochany, jest przy niej, jeszcze próbuje jej pomóc z jej fobią. Chciałabym mieć kogoś takiego jak on, wiem,że Julia to docenia ale powinna wreszcie wziąć sie w garść i zwalczyć ten lęk. Każdy w końcu pozbywa się swoich lęków, ona w końcu też musi z czasem. Dobra, wiem rozumiem, wszystko powoli, jestem cierpliwa.. powiedzmy xD
    A co do komentowania to nie jest chyba tak źle, chociaż zasługujesz na dużo,dużo więcej czytelników <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały rozdzisł, z resztà jak całe opowiadanie ♥
    Jakiś czas temu przestałam je czytać, właściwie sama nwm czemu... bo wydawało mi się, że już nic się nie będzie działo, poza tym chyba po prostu czytam za dużo fanficów xd
    Ale ostatnio przypomniałam sobie jaka cudowna była część pierwsza, bo moja siostra grała na pianinie skyscraper i tu wróciłam. Nadrobiłam wszystkie zaległe rozdziały i teraz uważam, że jest to jedno z najlepszych fanficów jakie kiedykolwiek czytałam!
    Życzę weny i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;**

    OdpowiedzUsuń
  19. jak nazywa sie ta piosenka w tle? :* piękna jest

    OdpowiedzUsuń
  20. jak nazywa sie ta piosenka w tle? :* piękna jest

    OdpowiedzUsuń
  21. jakby co to chodzi mi o te oby dwie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaki cudowny! <3
    Na reszcie idzie coś w dobrym kierunku <3
    czekam na nexta. prosze dodaj jak najszybciej x

    OdpowiedzUsuń
  23. Przepraszam, że dopiero teraz. Odkładałam to i odkładałam. Rozdział jest świetny. Cieszę się, że Julia się stara i w ogóle. Cudowny :3 :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej. Zacznę od przeprosin :D to dopiero mój pierwszy komentarz chociaż czytałam wszystkie rozdziały z poprzednich części ale nie komentowałam ich...
    Twój blog tak mnie wciągnął, że po prostu nie mogłam się oderwać!
    Czekam na następny rozdział :D Mam nadzieję, że pojawi się niedługo :D
    Napisałaś wcześniej, że ta część będzie się składać z 10 rozdziałów? Czy będzie jeszcze 4 część?
    Jeszcze raz powtarzam blog jest cudowny!
    Pozdrawiam xxxx

    OdpowiedzUsuń
  25. kocham ♥ cudny rozdział *-*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K