piątek, 4 kwietnia 2014

Chapter 38

Minęły trzy dni odkąd Julia wylądowała w szpitalu. Nie mogłem być przy niej ciągle, bo włóczyłem się po komisariatach. Nie pasowało mi to, ale łaziłem tam, bo chciałem, aby tego chuja już złapali.
Julię też męczyli przesłuchaniami, ale ona nic nie mówiła. Zawsze, gdy ktoś pytał o cokolwiek z tamtego dnia, ona po prostu wybuchała płaczem. Nie wnosiła nic nowego do sprawy, więc nękali ją pytaniami godzinami, nawet mimo zakazów lekarzy. Angie zapewniała dziewczynę, że jeśli tylko wszystko powie będzie miała to za sobą. Nie słuchała jej. Właściwie pani psycholog mogła powiedzieć, co wiedziała, ale było to bez sensu... Angie miała ograniczoną wiedzę, bo Julia nie potrafiła nawet jej wszystkiego opowiedzieć. Aczkolwiek psycholożka była jedyną osobą, do której mówiła zdania, składające się więcej niż z dwóch słów. Jedyne jej dłuższe wypowiedzi nie skierowane do Angie to: "Nie nazywaj mnie Julia". Nie bardzo rozumieliśmy, o co chodzi. Nawet Angie. Znaczy... Ona pewnie miała jakieś przypuszczenia, ale nic nam nie zdradzała. A przez "nas" rozumiem rzecz jasna siebie i chłopaków.
Z Niallem się raczej nie widywałem. Kiedy ja przychodziłem do szpitala, on wychodził. Pytałam się Angie, czy rozmawia z Julią, ale ona powiedziała, że tylko stoi w progu i patrzy na nią tak, żeby tego nie widziała. Nie podobało mi się to wcale, ale że ogólnie też mógł być w rozsypce, to odpuściłem sobie szamotanie się z nim o to. Poza tym teraz nie był a to czas ani miejsce.
Tego dnia przesiedziałem kilka godzin przy łóżku Julii, starałem się ją zagadywać, ale z jej strony nie było żadnej reakcji. Ten dupek zabrał jej znaczną część jej samej.
-...niebawem wydamy nową piosenkę - opowiadałem jej. Wiem, że to nie był żaden priorytet ani nic takiego, ale po prostu się starałem zachować pozory normalności. Skoro nie chciała rozmawiać o zdarzeniach z tamtej nocy, to pomyślałem, że bardziej komfortowo będzie się czuła, gdy będę jej nawijał o jakichś bzdetach. - Jak będziesz chciała to pozwolę ci jej posłuchać jeszcze zanim wpuścimy ją do internetu.
Julia ledwo zauważalnie skinęła głową. Cały czas pusto wpatrywała się w ścianę przez nami. Była bardzo silna. Jeszcze dwa dni temu... kompletna tragedia. Nie mówiła, nie reagowała, a teraz... Starała się. Naprawdę. Wiem, że było jej ciężko i najmniejsza reakcja przy posiadaniu tak zrujnowanej psychiki była dla niej nie lada wysiłkiem.
-Powiedz mi, skarbie... Jak mamy na ciebie mówić? - spróbowałem. Chciałem od niej uzyskać odpowiedź na jakiekolwiek pytanie, ponieważ od rana nie słyszałem jej głosu. Odezwała się wtedy tylko dlatego, że chciało jej się pić i poprosiła mnie o wodę.
Wzruszyła ramionami. Było jej to obojętne, ale mnie nie było. Nie chciałem jej nękać, ale nie mogłem dawać za wygraną. Chciałem, aby znów do mnie mówiła.
-Powiedz mi, proszę... Skoro nie Julia, to jak?
Wzruszyła ponownie ramionami, a dla podkreślenia tego gestu pokręciła jeszcze przecząco głową. Jej oczy ponownie zaszły łzami na dźwięk własnego imienia. Co ją w tym tak bardzo dotykało, że nie pozwalała tak na siebie mówić? Wtem do mnie dotarło... On... Kiedy ją zgwałcił... Musiał powtarzać wciąż jej imię...
-Słonko, nie płacz... - powiedziałem do niej. W sumie nie powinienem był w ogóle napoczynać tego tematu. Dobrze mi się mówiło do niej, używając jedynie pieszczotliwych określeń, aczkolwiek nie wiedziałem, jak ona się z tym czuje. Może jej to przeszkadzało? Ta jej fobia mogła mieć z tym związek, czy chodziło tylko o dotyk? - Wiem, że teraz jest beznadziejnie, ale będzie lepiej. Zobaczysz. Zadbam o to.
-Harry... - wychlipała. Moje serce zastukało sto razy szybciej na dźwięk mojego imienia, które wydobyło się z jej ust. - Złapali go?
-Kogo, słonko? Musisz najpierw powiedzieć policji, kto cię tak skrzywdził - wyjaśniłem. Doskonale zdawałem sobie sprawę (i sądzę, że wszyscy zdawaliśmy), kto sprawił jej tyle bólu, ale śledztwo nie mogło ruszyć do przodu, póki ona tego nie powie.
-To był... to... - zaczynała, ale nagle jej słowa przerodziły się w szloch. Zaniosła się płaczem.
-Shhh... skarbie, wszystko w porządku... Powiedz, o kogo chodzi. Tylko mi. Obiecuję, że nie będziesz musiała tego powtarzać policji - chciałem ją uspokoić. Naprawdę martwił mnie jej stan. Mimo że było lepiej, jej stan i tak był zły. Ciągle płakała. Jedno słowo potrafiło ją wyprowadzić z równowagi.
Chciałem ją złapać za rękę, ale w porę sobie przypomniałem, że mnie odtrąci. Wycofać było się łatwiej, niż poczuć odrzucenie.
-Michał - ledwo wydusiła przez łzy. - On... - przerywała, bo szloch całkowicie przejmował jej zdolność mówienia. - On mi to... zrobił - powiedziała.
-Shhh... Spokojnie, słonko...
Chwilę trwało zanim Julia przestała płakać. Nie uspokoiła się zupełnie, co widziałem w jej oczach, które wydawały się bardziej puste, zanim zapytałem o coś, o czym nie chciała mówić. Wiem, jak bardzo było to dla niej trudne, naprawdę to wiem, ale kiedy zaczęła mówić... nie mogłem odpuścić. Nawet pani psycholog powiedziała, że trzeba to trochę wykorzystać, ale nie robić tego tez zbyt... jakby to ująć... jak policja - bez pohamowań i wyczucia.
-Powiedz mi coś - odezwała się ponownie. - Szczerze.
-Co takiego? - chciałem wiedzieć, co ma na myśli.
W głębi siebie cieszyłem się, że zaczyna mówić i to właśnie do mnie. Co prawda chłopacy raczej do niej nie wchodzili, ale... Byli też lekarze, policja... To trochę egoistyczne, ale chciałem by mówiła tylko do mnie, zwłaszcza, że teraz mówiła tak mało, a słowa ją wyczerpywały. To jakby pocieszające, gdy mimo braku sił decydowała się mówić właśnie do mnie.
-Czy oni wiedzą? - zapytała.
-Kto? Co?
-Ludzie. O tym wszystkim - wyjaśniła mi.
Spuściłem głowę i zamknąłem powieki, ale łzy i tak wypłynęły spod nich.
-Tak mi przykro, skarbie - wiedziałem, że więcej słów nie potrzeba.
Znów zaczęła płakać, ale tym razem było to bardziej gwałtowne. Julia wsadziła dłonie w swoje włosy i dosłownie zaczęła je szarpać i wyrywać. Przerażony odskoczyłem z miejsca. W skutek głośnego krzyku Julii pojawili się lekarze i Angie. Natychmiast zostałem wyproszony z pokoju. Znalazłem się na korytarzu, gdzie akurat szedł w moją stronę Liam. Był podenerwowany.
-Co jest? - zapytałem, ale nie byłem pewien, czy jestem w stanie przyjąć kolejną nieprzyjemną nowinę, zwłaszcza teraz, gdy Julia płakała za ścianą, bo powiedziałem jej prawdę, wiedząc w jakim jest stanie.
-Louis dzwonił. Wie o wszystkim z internetu. Jest mocno wkurzony, zwłaszcza, że nie odbierałeś od niego telefonów. Będzie tu zaraz z Sophie... Wybacz, że jestem dopiero teraz, ale menadżer robił problemy w związku z zatrzymaniem rozwoju naszej kariery... No i chodzi też o te plotki... Fani chcą wiedzieć, co z Julią i o co chodzi z napięciem między tobą i Niallem.
Przeczesałem palcami włosy w geście frustracji i wziąłem głęboki oddech. Nie zdążyłem jednak nic powiedzieć, gdyż zaraz zobaczyłem zapłakaną Sophie, która biegła przez korytarz. Chwilę potem zza rogu wyłonił się Louis. Był zmartwiony, ale też wkurzony.
-Gdzie ona jest?! - zapytała, płacząc.
-Spokojnie... Jest w pokoju... Psychologowie ją uspakajają, bo miała mały atak. Nie wolno tam teraz wejść - powiedziałem jej.
-Dlaczego mi nie powiedziała, że ten świr jest na wolności?! - łkała.
-Nikomu nie powiedziała - odparłem, jednocześnie próbując zignorować podświadomość, która przypominała mi, że komuś jednak powiedziała.
-Idź do łazienki, Soph... Zaraz po ciebie przyjdę - powiedział Louis, który zdążył już do nas dołączyć.
Dziewczyna wykonała jego polecenie, zostawiając naszą trójkę samą. Gdy tylko zniknęła za rogiem, Louis postanowił się odezwać.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś? Przylecielibyśmy wcześniej!
-Mieliście miesiąc miodowy... Nie chciałem wam tego psuć...
-Słuchaj... Jesteśmy przyjaciółmi... To o wiele ważniejsze. Na wakacje sobie pojadę innym razem, a przyjaciela mogę pocieszać tylko w odpowiednim momencie. Przykro mi z powodu tego, co stało się twojej dziewczynie...
-Powiedziałeś mu? - zapytałem Liama, zauważając, że Lou wie, o moim związku z Julią i najwyraźniej całym syfie z Niallem.
-Sam powinieneś był to zrobić. Lub Niall - nie pozwolił na odpowiedź niebieskooki.
-Przepraszam, Louis. Po prostu było mi ciężko - wyjaśniłem i wtedy chłopak mnie przytulił. Wiem, że to może strasznie dziewczęce i gejowskie, ale wtedy potrzebowałem jego uścisku, jako przyjaciela. Potrzebowałem po prostu jego wsparcia. Potrzebowałem go tutaj.

Kilka godzin później, kiedy atak Julii został opanowany, Sophie mogła wejść na kilka minut do Julii, ale sytuacja wyglądała tak samo jak ze wszystkimi. Dziewczyna nie odezwała się ani słowem, chyba, że miała możliwość po prostu skinąć głową. Teraz nawet nie zwracała uwagi na to, że mówi się do niej po imieniu. Wiedziałem, że to za sprawą informacji, jaką jej przekazałem. Nie powinienem był jej tego mówić. Na pewno nie teraz. Tylko, że nie potrafiłem skłamać.
Sophie po wyjściu z pokoju Julii była jeszcze gorzej zapłakana. Martwiła się o przyjaciółkę i chyba miała wyrzuty sumienia, że nie pojawiła się wcześniej. Że nie była przy niej, kiedy to się działo. Żałowałem, że nie zadzwoniłem, żeby poinformować tę dwójkę wcześniej o całym zajściu.
Około osiemnastej Tomlinsonowie opuścili szpital. Ja wyszedłem godzinę później. Musiałem iść do okulisty, gdzie dwa dni wcześniej kupiłem dla Julii najpiękniejsze okulary, jakie udało mi się znaleźć. Pani okulistka była bardzo miła i z przyjemnością pomogła mi dobrać odpowiednie oprawki dla mojej ukochanej. Nawet przyspieszyła dla mnie ich odbiór. Musiała być fanką, bo najwyraźniej znała całą sytuację. Zresztą... na pewno była fanką. Przecież nie pokazywałem jej zdjęcia Julii, a mimo to wiedziała, jakie oprawki będą lepiej leżeć na nosie mojej dziewczyny.
Wcześniej rozmawiałem z lekarzami o ponownej operacji laserowej, ale odradzali mi to. Mówili, że teraz to mogło by tylko zaszkodzić wzrokowi dziewczyny lub nawet doprowadzić ją do ślepoty.
Kiedy odebrałem oprawki i wybrałem jakieś ładne etui, postanowiłem wrócić do szpitala. Godzina odwiedzin powoli dobiegała końca, więc spieszno mi było, żeby znaleźć się jak najszybciej w szpitalu. Dotarłem tam dopiero za dziesięć dwudziesta. Wiedziałem, że Julia nie śpi (ostatnio miała problemy ze spaniem, a w nocy budziła się z krzykiem), więc bez obawy wszedłem do pokoju, gdzie się znajdowała. Jako jedyny miałem swobodę wchodzenia tam bez pytania lekarzy, czy mogę. Twierdzili oni, że w jakiś sposób działam uspokajająca na pacjentkę i nigdy nie zareagowała nerwowo, kiedy ja wszedłem. Zaskakujące, skoro ten chuj zranił ją w miejscu, gdzie się poznaliśmy. Powinna czuć do mnie podwójny wstręt, czy cokolwiek.
-Hej, skarbie - przywitałem dziewczynę, która aktualnie zajmowała się szkicowaniem czegoś ołówkiem na kartce. Trochę mnie to zaskoczyło. Wydawało mi się, że nie lubi ołówka... Zawsze malowała farbami lub pastelami.
Julia nie odpowiedziała mi ani słowem, a jedyną reakcją, jaką wywołał mój głos był fakt, że przestała rysować, a jej ręka zatrzymała się nad papierem. Kiedy znalazłem się już blisko łóżka dziewczyny, ta odwróciła blok, po czym położyła go na stoliku nocnym obrazkiem do dołu.
-Mam coś dla ciebie - powiedziałem i wyciągnąłem do niej rękę z etui. Trzymałem pudełko niemal przy samym brzegu, żeby nie czuła dyskomfortu i nie bała się go pochwycić.
Dziewczyna uważnie zmierzyła wzrokiem etui. Lekko zmarszczyła oczy, jakby to miało jej pomóc zorientować się, co trzymam.
-Nie chcę - wymruczała.
-Kochanie, tak będziesz lepiej widziała - zachęciłem ją.
-Widzę - oponowała, po czym jej wzrok utkwił w zgaszonym telewizorze.
-Skarbie... To dla twojego dobra. Proszę. Włóż je. Starałem się wybrać najładniejsze - prosiłem ją.
Nie wiedziałem, czy się podda. Ostatnio była bardzo asertywna. Wręcz bym powiedział, że wszystko było na "nie". Nawet rzeczy, które jej się kiedyś bardzo podobały.
Trwało kilka minut zanim dziewczyna wyciągnęła rękę po pudełko i odebrała je ode mnie. Chwilę przewracała je w dłoniach, zanim zdecydowała się otworzyć. Robiła to bardzo ostrożnie, jakby bała się, że w środku będzie coś niebezpiecznego. Jej wzrok na długo spoczął na oprawkach, aż w końcu zdecydowała się je wyjąć z opakowania. Przyglądała się nausznikom, które wyglądały trochę jak spleciony warkocz. Były jakby pozłacane, ale generalnie miały fioletowy kolor. Wybrałem taki, bo wydawało mi się, że to jeden z jej ulubionych. Jej ubrania często miały tę barwę. Nawiązując do okularów... Szkła były przyczepione tylko od góry cieniutkim paseczkiem oprawki, który również miał delikatny fioletowy kolor.
-Podobają ci się? - zapytałem, choć nie oczekiwałem, że usłyszę odpowiedź.
-Są ładne - powiedziała, aczkolwiek jej głos był wypruty z emocji.
Dziewczyna rozgięła okulary, a następnie nasunęła je delikatnie na nos. Zamrugała kilkakrotnie, nim na mnie spojrzała. Jej oczy zrobiły się jakby trochę większe, ale dziewczyna wyglądała pięknie. To naprawdę dodawało jej uroku. Postanowiłem jej to powiedzieć.
-Pasują ci. Wyglądasz ślicznie.
Na jej ustach pojawił się jakby cień uśmiechu, ledwo widoczny, ale zniknął tak szybko, jak się pojawił.
-Widzisz lepiej? - zapytałem, a ona skinęła potwierdzająco głową.
Nagle do pokoju weszła pielęgniarka.
-Godziny odwiedzin dobiegły końca - poinformowała mnie młoda kobieta, aczkolwiek starsza ode mnie na oko o 7, 8 lat. - Śliczne okulary - powiedziała kobieta, uśmiechając się do Julii. Dziewczyna nie zareagowała w żaden sposób.
Wychodząc z pokoju, zauważyłem jak Julia bierze z powrotem blok na kolana i nachyla się nad papierem, jakby coś poprawiała.
 ____________________________________________________
Tak do wszystkich, bo sporo osób mnie o to pyta: Piosenka w tle to Skinny Love - Birdy (piano version). W poprzedniej części to Skyscraper - Demi Lovato (piano version). :)

14 komentarzy:

  1. Pięknie <3 Aż się popłakałam :') Odzywa się do Harry'ego <3 To coś znaczy ^^
    Biedna...jak trudno teraz jej wypowiedzieć imię "Michał"... :(
    Lou i Soph...niestety internet :( A mogli tak wspaniale spędzić miesiąc miodowy :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super , nie mogę doczekać co się dalej wydaży

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział miód malina :D Bardzo mi się podoba. ;D
    Jej szkoda mi Julii. Wystarczająco dużo przeszła w życiu. W dodatku gdy zaczęło być wszystko okay. To pojawia się Michał i ją znowu niszczy. To takie nie sprawiedliwe.
    Mam nadzieję, że Julia z pomocą Harry'ego, Sophie i reszty wyjdzie z tego. Zacznie żyć na nowo. Co do Harry'go jego też mi szkoda. Ale się cieszę, że zostawił Julii i przy niej trwała. Jak dla mnie on jest zajebiście zakochany w Julii i nic tego nie zmieni.
    Ja chcę już ich szczęśliwych! Chcę szczęśliwą Julię, Harry'go i Niall'a. Blondyn także cierpi przez tą całą sytuację.
    Tak mnie wciągnęła historia Julii, że środę i czwartek przeczytałam całą pierwszą część! W dodatku nikt nie mógł mnie odgonić od komputera! Wolałam czytać w środę to opowiadanie niż się uczyć na czwartek!
    Dzięki za tytuł tej melodii z tła. Puściłam sobie tą piosenkę na yt i gwałcę przycisk replay!
    Co mogę więcej dodać? Zostaję do końca tej historii! Nic mnie nie powstrzyma, aby skończyła czytać tą historię!
    Dziewczyno jak czytam te rozdziały czuję się jakbym tam była. Ukazujesz wszystkie emocje. Czego ci zazdroszczę, sama pisze ale nie potrafię ukazać takich emocji! W dodatku ta muzyka w tle jest idealnie dobrana! Właśnie co do muzyki, dobierasz idealne *.*
    Dobra rozpisałam się xd Pewnie nie ze chce ci się czytać trudno. Choć ja osobiście wolę dłuższe komentarze. Nie zostało mi nic innego jak życzyć Ci weny do pisana następnych rozdziałów.
    No to do następnego! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie nadrobiłam ostatnie 2 rozdziały i no kurcze płacze, znowu. To opowiadanie jest strasznie emocjonujące i to jest komplement ;) Szkoda ze niedługo się kończy, ale bd 3 cześć więc stworzysz TRYLOGIĘ ^^ to chyba najlepsze wyraz jak genialna jest opowieść - trylogie mają to coś co je wyróżnia i dzięki czemu przebijają sie nad resztę ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział!
    kocham twoją twórczość ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym, żeby z Juls było już o wiele lepiej. Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze do tego. Harry ma tak wielkie serce.. i tak bardzo ją kocha. Nie do opisania. Po prostu cudowne. Zaraz się popłaczę.
    Boski ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jest uroczy. To słodkie, że Julia rozmawia tylko z Harrym choć dobrze by było jakby opowiedziała wszystko policji.
    Mam nadzieję, że szybko z tego wyjdzie i znowu będzie mogła czuć się bezpiecznie z Harrym.
    Czekam na kolejny genialny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Omomom boskie *..*
    Tyle emocji jest w Twoim opowiadaniu...
    jestem ciekawa co przygotowałaś na następny rozdział..
    Czekam i weny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny rozdział, chociaż z Julią mogłoby być lepiej :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe co ona tam rysuje :) czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam zielonego pojęcia jak skomentować ten rozdział. Może to dlatego, że jestem już przemęczona, a od trzech dni nie miałam nawet chwili na to, aby napisać coś nowego czy dokończyć tłumaczenie rozdziału na RI... Poza tym, mam ostatnio dużo problemów na głowie. Lepiej o tym nie mówić.
    Co mogę powiedzieć?
    Rozdział jest naprawdę świetny i cieszę się, że jest z perspektywy Hazzy. Bardzo mi to przypadło do gustu, nie ukrywam.
    Nie dziwi mnie zachowanie Juls. Chyba każda kobieta będąca na miejscu Julii zachowywałaby się dokładnie tak samo. Szkoda tylko, że Julia nie chce współpracować z policją. Chyba dlatego, że nie mogłam się kompletnie skupić nie ogarnęłam z początku o co Ci chodzi z tym imieniem, a później olśnienie!
    Byłoby fajnie, gdyby Harry powiedział, że wskazała sprawcę i wgl... Ale z drugiej strony... Pewnie by ją o to zapytali, co? A skoro by to zrobili to pewnie Julia by im najzwyczajniej w świecie nie odpowiedziała.
    To jak wyrywała sobie te piękne włosy... (zasugerowałam się zdjęciem bohaterki w zakładce)... auć! Też mam takie włosy, nawet dłuższe i... Boże, nigdy więcej nie chcę widzieć czegoś takiego, bo aż mnie cała głowa boli :P
    Louis i Sophie <3 Nie wiem... Jakoś kocham ich. Co prawda, nie potrafię się przyzwyczaić, że Sophie to nie Eleanor, ale kit z tym! Podoba mi się to, że Sophie jest tak emocjonalnie związana z Julią. Z kolei Louis zachował się jak najprawdziwszy przyjaciel. A poza tym... Hej, czy facet nie może po przyjacielsku przytulić drugiego faceta? Boże... Widzisz i nie grzmisz, jeśli ktoś widzi w tym jakiś argument do tego, by nazwać ich homoseksualistami -.-
    Nie! NIE! N I E ! Dobra... Logika, Maggie... Dowiedzieli się i dowiedzieliby się nawet, gdyby ukrywali to nie wiadomo ile. Tylko... Ona już nigdy nie będzie przez to taka sama. Nigdy nie będzie już osobą, która będzie mogła spokojnie wyjść na ulicę. Wszyscy będą przez dłuższy okres pamiętać. Tym bardziej, że Harry jest sławny.
    Zaciekawiło mnie to co się dzieje z Niallem. Dlaczego tak robi? Mam nadzieję, że to niedługo się wyjaśni. Ogromną nadzieję na jego perspektywę.
    Jeszcze większą nadzieję żywię co do złapania Michała. Niech go nawet zabiją! Jak można być tak okrutnym, okropnym, bez serca, wyzutym z jakichkolwiek ludzkich odruchów i odczuć? To jest niepojęte.
    Jeszcze bardziej ciekawi mnie jej rysunek. Dlaczego używa ołówka? Bo teraz w takich kolorach widzi świat. Czerń. Coś co teraz może ją określić, jej stan.
    Dobra... Piszę trzy po trzy, więc kończę już.
    Czekam na komentarz na I need, ale się nie doczekam :c
    Okej..
    Pozdrawiam i do odpisania!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka dni mi zajęło przeczytanie całej pierwszej części i rozdziałów z tej, ale mi się udało. Przykro mi z powodu Julii. Tyle już w życiu wycierpiała, a teraz jeszcze ten jej "brat" znowu ją skrzywdził. Dlaczego zawsze jak uda jej się poradzić z problemami, ma je wyjaśnione to coś się wydarzy i jeszcze bardziej ją skrzywdzi, niż poprzednim razem? Naprawdę pomimo, że to postać fikcyjna to tego nie rozumiem i jej współczuję. Ugh.. Nie wiem co ci napisać. To całe opowiadanie jest cudowne, wspaniałe, genialne i jeszcze wiele przymiotników bym mogla użyć, które by je pochwaliło, ale jednocześnie jego treść budzi we mnie wiele uczuć i nie umiem ich dokładnie opisać. W niektórych momentach miałam łzy w oczach, tak jak teraz przypominając je sobie i pisząc ten komentarz. A uwierz mi, ja nie należę do osób, które szybko się wzruszają. Potrzeba do tego naprawdę mocnego powodu, a ty mi go dostarczyłaś przez to opowiadanie. Nie mam ani jednego złego określenia na to co piszesz i powiem jeszcze tylko tyle, że czekam z niecierpliwością na nexta. Pozdrawiam i weny ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne, cudne i jeszcze raz cudne :*
    Jak czytałam ten rozdział to łzy płynęły mi strumieniami.
    Mam tylko takie małe pytanko; DLACZEGO JUŻ NIE PISZESZ????????? To takie piekne opowiadanie
    Całuje :*
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  14. dlaczego nie dodajesz tyle czasu rozdziału ?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K