poniedziałek, 5 maja 2014

Chapter 4 "Filmik"

Oczywiście mamie i Angie nie udało się powstrzymać mnie przed powrotem do Londynu. Kiedy psycholog zaoferowała, że wróci z nami, by pomagać mi radzić sobie z bólem, Harry oznajmił jej, że jest zwolniona. Miała dziwną minę i nie powiedziała już nic więcej. Mojej mamie samej nie udało się mnie zatrzymać.
Ja i Harry pojechaliśmy na lotnisko, a już o dwudziestej nasz samolot zaczynał startować. Wzbiliśmy się w niebo, ponad chmury.
Czułam się dziwnie, kiedy był tak blisko mnie, dlatego starałam się jak najbardziej skulić w swoim fotelu, aby nasza skóra nie miała żądnego kontaktu. Na samą myśl o tym, robiło mi się niedobrze, zwłaszcza, że zaraz miałam spotkać chłopaków. Wiedziałam, że pewnie mnie nienawidzą i nie będą chcieli mnie przytulić na przywitanie, ale i tak nie mogłam tego całkiem wybić sobie z głowy.

Kiedy dotarliśmy była dwudziesta pierwsza czasu oryginalnego. Zanim jednak dojechaliśmy do domu Harry'ego było po dwudziestej drugiej. Chciałam jak najszybciej załatwić sprawę z chłopakami, ale wiedziałam, że nie mogę ich próbować ściągnąć do domu mojego chłopaka teraz, dlatego poprosiłam Harry'ego, aby zaprosił wszystkich rano pod pretekstem rozmowy o zespole. Loczek nie wiedział, co kombinuję, dlatego początkowo się trochę opierał, tłumacząc mi, że to nie ma sensu. Szybko jednak dał się przekonać.
Potem Harry przydzielił mi jedną z sypialni, gdzie dołączona była jeszcze łazienka. Zajęłam się wieczorną toaletą, mając nadzieję, że to mnie powstrzyma od myślenia o rzeczach, których nie chciałam mieć w głowie. Kiedy skończyłam brać prysznic, zorientowałam się, że nie wzięłam sobie żadnych rzeczy do spania. Wyszłam z łazienki, owinięta w ręcznik i podeszłam do walizki. Z trudem zaakceptowałam, że jest prawie pusta. Wyjmując wcześniej kosmetyczkę, nie zwróciłam uwagi, jak mało rzeczy znajduje się w środku. Od razu pomyślałam, że to sprawka Angie. Kiedy ja tłumaczyłam mamie, że muszę pojechać do Londynu, ona wypakowała moje rzeczy, żebym musiała wrócić szybciej. Jednak jej plan był nieskuteczny. Nie zamierzałam się poddać.
Wróciłam do łazienki i założyłam na siebie tunikę, w której przyjechałam. Zdecydowałam się spać w niej, a z samego rana zamierzałam pożyczyć jakąś koszulkę Harry'ego.

Chodziłam podenerwowana po pokoju. Harry chyba nie wiedział, jak dużym stresem jest dla mnie znalezienie się z chłopakami w jednym pokoju. Nie chodziło o sam kontakt fizyczny, ale też o to, co powiedzą. Jak zareaguję, kiedy zaczną na mnie krzyczeć, że to wszystko moja wina? Nie zależnie od tego, że to prawda, zaboli.
Usiadłam na kanapie w salonie i splotłam ze sobą dłonie. Bawiłam się swoimi placami, dopóki nie usłyszałam warkotu silnika samochodowego przy wjeździe. Zlękłam się. Tyle razy przygotowałam się, co mam powiedzieć i nagle wszystko to zapomniałam. Wyleciało z mojej głowy jak ptaki, które z wiekiem opuszczają swoje gniazdo.
Usłyszałam jak Harry wstaje z krzesła w kuchni i rusza, żeby otworzyć. Miałam siedzieć w salonie, póki on mnie nie zawoła i tak zamierzałam postąpić. Kiedy usłyszałam głosy chłopaków, spanikowałam. Jednak było za późno, aby się wycofać. Poszłam do swojego pokoju, aby zabrać stamtąd laptopa, na którym stworzyłam filmik. Harry o nim nie wiedział, dlatego nie mogłam przez cały czas nosić ze sobą sprzęt.
Wróciłam do salonu dokładnie w momencie, w którym Harry wychylił się z kuchni, aby mnie zawołać. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam. Wydawało mi się, że idę zbyt szybko, natomiast każda sekunda zmieniała się w godzinę. Czułam się źle, bardzo źle. Co jeśli mi się nie uda?
Weszłam do kuchni i automatycznie wzrok wszystkich padł na mnie. Nie spodziewali się mnie. Lub mój wygląd przykuł ich uwagę. Przetłuszczone włosy, wystające kości, zmęczone oczy...
-Cześć - powiedziałam do chłopaków, a mój głos wydawał się dziwnie cichszy niż zwykle.
-Julia... Miło cię widzieć - odezwał się jako pierwszy Liam, choć w głębi duszy czułam, że i on nie bardzo wiedział, jak się zachować w zaistniałej sytuacji. Na pewno nie wiedział, bo zwrócił się do mnie po imieniu.
-Ta... - mruknęłam, spuszczając wzrok i zaciskając mocniej ręce na laptopie. Nie mogłam na nich patrzeć. A już na pewno nie na Nialla i Zayna. - Usiądźcie - poprosiłam.
Chłopcy posłusznie wykonali moje polecenie, starając się jak najmniej szurać krzesłami po płytkach. Jako jedyny Niall chwycił gwałtownie krzesło, a potem usiadł na nim, choć chyba lepszym określeniem byłoby powiedzieć, że się na nie rzucił. Po krótkiej chwili splótł ręce na wysokości piersi i wbił we mnie swój wzrok. Czułam, że jest skrzywdzony, jak i mocno wkurwiony. Miał do mnie pretensje o to, że oskarżyłam go o moją krzywdę, wyrządzoną przez brata. Mógł mieć jeszcze uraz za kłótnię i kłamstwa oraz rozpad naszego związku.
Nikt z nasz nie zwrócił uwagi na jego dziecinne zachowanie.
-No więc... Pewnie nie chcecie mnie słuchać, bo jakby nie patrzył, namieszałam w waszym życiu i zburzyłam jego idealny harmonogram. Przepraszam. Możecie też mnie winić za rozpad zespołu, ale... - tu nie dane było mi dokończyć, bo Liam się wtrącił.
-To nie jest twoja wina. Wszystko mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby nie... incydent z twoim bratem.
-Gdybym nie uciekła, byłoby idealnie - poprawiłam go.
-To był impuls - odezwał się Zayn. - W takiej sytuacji jest to dopuszczalne - powiedział, jakby rozumiał, co we mnie siedzi. Ale skąd mógł wiedzieć?
Spojrzałam przerażonym wzrokiem na Harry'ego, ale on pokiwał głową, dając mi do zrozumienia, że nic mu nie powiedział. Więc skąd wiedział? A jeśli nie wiedział, to o co mu chodziło? Nie mogłam tego odgadnąć.
-W każdym razie - zignorowałam słowa Zayna i zdecydowałam się kontynuować. - Możecie mnie winić za wiele złego, które wydarzyło się między wami od momentu mojego pojawienia się. Naprawdę nie chciałam, a w dowód tego, zdecydowałam się wrócić do Londynu, aby naprawić część błędów. Przede wszystkim nie mogę wam pozwolić na rozpad zespołu. Czy wy chociaż się nad tym poważnie zastawaliście?! - do ostatniego zdania dodałam jakby trochę więcej wyrzutu. - Jesteście na siebie wściekli, Zayn i Niall na Harry'ego i Lou, oni na Zayna i Nialla, a Liam na was wszystkich, ja to naprawdę rozumiem, ale nie pozostało w was nic poza złością? Co z tyloma latami współpracy? Przyjaźnią? Fanami? Nie myślicie o tym? - zadawałam im pytania retoryczne, a oni milczeli. Wzrok mieli spuszczony, więc domyślałam się, że w każdym zagościło małe poczucie winy. - Nie jestem warta takiego poświęcenia.
-Lia... - zaczął Harry, ale nie dałam mu możliwości dokończenia.
-Nie - odparłam. - Wiem, że ciężko wam sobie przypomnieć te wspaniałe chwile przez powłokę złości, dlatego zmontowałam dla was filmik. Niemal wszystkie chwile pochodzą z czasów, kiedy mnie nie było, bo to wtedy było perfekcyjnie dobrze.
Otworzyłam laptopa i włączyłam go. Kiedy odnalazłam filmik, postawiłam laptopa na blacie stołu i kliknęłam enter, aby odpalić filmik.
[Filmik nie mojego autorstwa]
Chłopcy w skupieniu przyglądali się mojemu dziełu. Już po pierwszej minucie dostrzegłam, że oczy wszystkich stały się szklane. Harry i Niall nawet zaczęli płakać. Im było szkoda tego najbardziej. Wiedziałam, że czują się niejako najbardziej winni rozpadowi zespołu. Gdy filmik dobiegł końca, płakali wszyscy - łącznie ze mną.
-Dalej chcecie się rozejść? - zapytałam, a w mój głos wkradał się lekki szloch. - Dalej chcecie porzucić to wszystko na cześć głupich konfliktów? Do cholery, przecież jesteście przyjaciółmi, a przyjaciele są tylko wtedy przyjaciółmi, kiedy zostają na zawsze!
Panowała chwila ciszy, zanim ponownie zdecydowałam się zabrać głos.
-Chcę być waszą nową menadżerką. Nie chodzi mi o pieniądze, mówię to od razu. Nie będę brała nawet pół procenta za koncert, ale pozwólcie mi to naprawić. Pozwólcie mi poprowadzić was do ponownego sukcesu. Tego tylko chcę, pogodzić was - powiedziałam. - Zostaniecie jako zespół? - zapytałam.
Chłopacy chwilę popatrzyli po sobie. Wiedziałam, że już znają odpowiedź, tylko upewniają się, że wszyscy mają takie samo zdanie. Kiwali do siebie głowami, a następnie wszyscy spojrzeli na mnie.
-Wygląda na to, że mamy nową menadżerkę - powiedział Liam.
-I nawet nie myśl, że nie weźmiesz za to żadnego procenta. Z czegoś musisz żyć - powiedział Louis. - Mam wrażenie, że cię tam w Polsce głodzili.
Uśmiechnęłam się delikatnie, wiedząc, że to miał być żart. Louis nie wiedział, że to depresja mnie tak wyniszczyła.
-Więc jako nowa menadżerka, oznajmiam wam, że za tydzień ruszacie w nową trasę koncertową. Zdecydujecie sami, jaką dacie jej nazwę - powiedziałam.
-Zaraz, a co z piosenkami? - zapytał Zayn. - Nie możemy pojechać w trasę, mając tylko trzy single.
-No właśnie - przytaknął Harry.
-To będzie inna trasa niż poprzednie. Chcę żebyście śpiewali piosenki z waszych pierwszych lat, nie wszystkie, ale kilka. Zwłaszcza tych z albumu Up All Night i Take Me Home. Do tego dochodzi 6 nowych piosenek - powiedziałam.
-Chyba nie zrozumiałaś, mamy tylko trzy - odezwał się Niall. Czułam, że jest oschły i lekko zdystansowany.
-Świetnie, trzy stworzycie w tym tygodniu. W sumie inaczej... Chcę, żebyście poprzerabiali stare teksty, które wcześniej odrzuciliście tak, aby teraz były nadające się do wypuszczenia do sieci. Zlepcie przynajmniej dwa teksty, trzeci napiszę wam ja lub wy sami, jak wolicie...
-Okej, ale co z albumem? - zapytał Zayn. - Przed wyruszeniem w trasę powinniśmy wydać album. W ogóle, jak to ma dokładniej wyglądać...
Wzięłam głęboki oddech. Zaczynał sikę robić mały chaos.
-Album wydacie w styczniu. Wszystko już zaplanowałam. W grudniu będziemy pełną parą tworzyć piosenki, ale wszystkie ukarzą się trzeciego stycznie, ewentualnie czwartego. Piosenek będzie dwanaście, co oznacza, że 6 trzeba będzie jeszcze stworzyć. Wypada piosenka na osobę, ale wiadomo, że będzie trzeba wszystko jeszcze omówić i wprowadzić zmiany.
-Nie lepiej wynająć tekściarza? - zapytał Louis.
-Lou, nie jestem Modest, najzwyczajniej w świecie nie mam tyle pieniędzy, żeby kupić piosenkę. Mam trochę odłożonej kasy, ponieważ... Mój ojciec się odezwał i dał mi dwadzieścia tysięcy, ale na funty są to tylko cztery tysiące. Chcę wam pomóc, naprawdę, ale na początku będziecie musieli mi trochę pożyczyć, abym mogła wynajmować wam sceny. Z tego też powodu nie chciałam procentu, bo musi wam się za to wrócić - wyjaśniłam.
-To nie jest tylko i wyłącznie twoja wina. Myślę, że po części każdy z nas jest winny, więc... Sami zapłacimy za pierwsze koncerty, kiedy to wszystko się rozkręci i będziesz naprawdę dużo zarabiać, rozważymy, czy chcemy cię ukarać opłatami - próbował poprawić mój humor Louis.
-Więc ile chcesz procent? - zapytał Harry. - ... menadżerko - dodał po chwili.
-Umm... Pięć?
-Żartujesz sobie? - oburzył się Liam. - Poprzedni menadżerowie brali po 25!
-Maksimum to 15 - powiedziałam.
-24 - zmniejszył stawkę Liam.
-16 i to moje ostatnie słowo.
-23 - tym razem Louis zabrał głos.
-17 to naprawdę maks - powiedziałam.
-Jedno idzie w górę drugie w dół, znajdźmy kompromis w połowie drogi, okej? - odezwał się Harry. - Bierzesz 20 procent.
-Przecież będę zarabiała więcej niż wy! - zaoponowałam.
-Och, kochana, nie wiesz, w co się pakujesz! Będziesz tak ciężko pracować, że zdecydowanie zasługujesz na większe wynagrodzenie niż my. Po za tym... Chcesz nas finansować czy coś... - powiedział Loczek.
-Wynajęcie sceny powinno się wrócić za bilety, więc może tego nie liczmy? Po porostu dzielmy resztę dochodów - zaproponował Zayn. Był dla mnie dziś wyjątkowo miły.
-Dobrze, niech i tak będzie - zgodziłam się, wiedząc, że nie odpuści.
-Pierwsze trzy koncert opłacimy my, potem już będą zyski - powiedział Louis.
-Co z noclegami? No i jak zamierzasz w tydzień to wszystko załatwić? - zapytał Liam.
-Wynajmiemy tourbusa i tam będziemy spać, dopóki nie zdobędę więcej pieniędzy, przykro mi... Dacie radę - starłam się ich podnieść na duchu. - A co do scen... Tym się nie przejmuj, to moja działka, ale gwarantuję, że za tydzień zagracie na Londyńskiej arenie. Resztę... opiszę wam w kontrakcie, który postaram się stworzyć do jutra, aby nasza współpraca wyglądała bardziej "profesjonalnie".
-W porządku - powiedział Louis.
-Więc jutro się spotykamy? - zapytał Zayn.
-Tak... Przyjdźcie tu około osiemnastej. Postaram się stworzyć też dla was chociaż część piosenki, a wy powiecie mi, co sądzicie o mojej pracy - powiedziałam.
-Nie spiesz się - powiedział Harry. - Nie zdziałasz tym za wiele.
-Właśnie, nie lepiej zacząć za dwa tygodnie? Potrzebujemy więcej czasu i ty również - poparł go Zayn. Wow. Co się z nim dzieje? Ten filmik go tak poruszył?
-Dobra, ale w takim razie cztery piosenki. Czas nas goni, chłopcy - powiedziałam. - Nie chcę na was mocno naciskać, ale zrobię wszystko, żebyście znów poczuli smak przyjaźni i mogli dalej razem spełniać marzenia.
-Zgoda - powiedział Louis.
-To do zobaczenia jutro - rzekłam, kiedy chłopcy zaczęli się podnosić. - A, Louis - zwołałam bruneta, kiedy cała czwórka zaczęła kierować się już do drzwi. - Pozdrów Sophie i powiedz, żeby przyszła jutro z wami - powiedziałam.
-Nie ma sprawy - odparł.
I nadszedł ten najgorszy moment. Pożegnanie. Przepełnił mnie strach. Co, jeśli będą chcieli mnie dotknąć? Nie mogłam mieć pewności, czy oni wiedzą, czym jest moja fobia i na czym się opiera. Liam pierwszy wyskoczył, żeby mnie przytulić, ale strach o dziwo mnie nie sparaliżował, więc cofnęłam się, kiwając przecząco głową.
-Przepraszam - wyszeptałam, starając się powstrzymać łzy.
-Nie, rozumiem. Zapomniałem się... Po prostu pomyślałem, że skoro znowu mówisz, to może ci trochę przeszło - próbował się tłumaczyć.
-W porządku - mruknęłam.
Reszta już pożegnała się posyłając mi tylko spojrzenie. Znaczy Niall syknął tylko "nara", więc nie wiem, czy można zaliczyć to do kategorii "żegnania". Zaraz po tym, jak chłopcy wyszli, powiedziałam Harry'emu, że muszę się położyć i tak naprawdę było. Poszłam do swojego pokoju i ułożyłam się na dużym łóżku z baldachimem. Nagle usłyszałam dźwięk sms'a, więc sięgnęłam po komórkę, leżącą na stoliku nocnym. Mama. Bałam się odczytać wiadomość, bo nie wiedziałam, co napisze. Nie chciałam znów czytać próśb o powrót, bo bolało mnie serce, kiedy wiedziałam, że tego nie zrobię.
"Zapomniałaś leków na anoreksję i depresję."
Ta, jasne, zapomniałam, powiedziałam sobie w głowie. Prawda była taka, że leków od anoreksji nie brałam już od prawie roku, bo uznałam, że na nic one się nie zdają, no i uważałam, że wcale nie choruję na tę chorobę, a co do tej drugiej... Nie zamierzałam usuwać swoich myśli przy pomocy chemii.
________________________________________________________________
Dziękuję za piękną sumę komentarzy! :D Kocham Was :)
Piosenki z bloga, ponieważ pyta mnie o to spora liczba osób:
Część pierwsza: Demi Lovato - Skyscraper
Część druga: Birdy - Skinny Love
Część trzecia: Twilight - Bella's Lullaby

17 komentarzy:

  1. Nie no..zwracam honor. Xd miałaś się starać i się postarałaś dodać ! Kochany misiaku :33 rozdział jest prześwietny. Tylko..niech Julia ..czy jak woli Lia..umyje w końcu te włosy xd jaki menadżerka chłopakow niech jakoś wygląda. Xd chociaz wlosy :p
    Boli mnie jak cholera ..jak Niall sie zachowuje w stosunku do Julii. Wybaczy jej ? Niech oni sobie wszystko wybaczą i bedzie jedna wielka grupa przyjaciół. Super , ze Juls poskładała ich jakoś :3 nie oglądałam filmiku bo jestem na telefonie i musialabym wgrywac jakies cholerne wtyczki. Po co to komu. Ale obejze. Jutro ? Na pewno bede ryczec. A to o to: "Do cholery, przecież jesteście przyjaciółmi, a przyjaciele są tylko wtedy przyjaciółmi, kiedy zostają na zawsze!" Gdzies wygraweruje. To jest piękne !
    To że cię kocham to już wiem i wzajenie xd :3
    Dobranoc słońce :** :* :* :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale narobiłam błędów ! Uhoo sorry xd a i dodałaś mój ukochany gif :3 mmm love :3335

      Usuń
  2. Rozdział świetny, filmik również. Nie spodziewałam się, że Julia będzie chciała zostać menadżerką chłopaków. Jestem ciekawa jak to wszystko dalej się potoczy i czy rzeczywiście każdy z każdym się pogodzi. Czekam na nexta. Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny,tylko szkoda że na telefonie nie mogłam otworzyć filmiku

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny! Nie spodziewałam się, że to się tak potoczy :D
    Czekam na następny :D
    Pozdrawiam xxxx

    OdpowiedzUsuń
  5. co za genialny rozdział! *-* kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahahahahahah Zayn <3 Lou <3 kocham <3 a Harry to trzy razy kocham <3 no właśnie niech Lia weźmie sie w garść i wszystko będzie dobrze <333333

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny świetny świetny ;*** /Kasia ;) hahahahahahah ;D jakby ktoś nie wiedział kocham Harrego <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział świetny! Mi się podobał :D
    Nawet nie wiem co napisać!
    Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny <3 Napisałaś tak realnie, że az sama płakałam :')
    Nie wyobrażam sobie końca 1D...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeju . Filmik super . Julka menadzerka nie spodziewalam sie .

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko idealnie tylko jakbys mogla wstawiac czesciej to by bylo jeszcze lepiej.. :) xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow udało mi się nadrobić całe ff w tydzień masz ogromny talent płakałam i śmiałam się razem z Julia i Harrym strasznie to wszystko przeżyłam ale teraz widzę że wszystko zaczyna się powoli układać zaskoczyłaś mnie tą menadżerką nie spodziewałam się tego gratuluje talentu i czekam na kolejny zapewne cudowny jak wszystkie pozostałe rozdział :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. hdahhsgjfkfjdjdgfuy - opis tego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  14. świeeetny
    wszystko zaczyna się układać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg, next pleaseee <3 ~ twoja dawna fanka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K