wtorek, 20 maja 2014

Chapter 5 "Przeczucie"

Około szesnastej tego samego dnia siedziałam nad laptopem i opisywałam szczegóły kontraktu w pliku wordowskim. Harry wyszedł na kręgle z Edem, więc miałam spokój. Z jednej strony to dobrze, bo nikt mi nie przeszkadzał, ale z drugiej... Nie miałam kogo pytać, czym dokładnie zajmuje się menadżer, więc wszystko musiałam sprawdzać w internecie.
Siedziałam nad tym dobre cztery godziny, ale wciąż miałam odczucie, że nie wszystko zostało jeszcze zawarte. Naczytałam się tyle rzeczy w sieci, że nie powinna mnie napawać niepewność, jednak tak było.
Dopiero o osiemnastej oficjalnie stwierdziłam, że moja praca jest skończona. Odetchnęłam i zamknęłam laptopa, poprzednio upewniając się dziesięć razy, że zapisałam kontrakt. Od jutra w świetle prawa oficjalnie będę menadżerką najsłynniejszego na świecie boysbandu One Direction. Wow. Czułam ciążącą na mnie odpowiedzialność.

Podniosłam się z kanapy i poszłam do swojej łazienki. Przejrzałam się w lusterku i mogłam śmiało stwierdzić, że widok był straszny. Przetłuszczone włosy, lekko ciemniejsze odrosty po brązowej farbie, podkrążone i przekrwawione oczy. Poza tym widać mi było wszystkie kości i byłam blada jak śmierć. Zdecydowałam, że muszę lekko poprawić swój wygląd. Weszłam pod prysznic i umyłam dokładnie swoje ciało oraz włosy. Wysuszyłam brązowe pasma, a potem nawinęłam je na lokówkę, aby trochę zakręcić końcówki. Kiedy skończyłam, zabrałam się za makijaż. Ukryłam wory pod oczami pod warstwą podkładu. Nigdy wcześniej go nie używałam, ale teraz zrobiłam wyjątek. Kiedy podkład oraz puder znalazł się na mojej twarzy, zaróżowiłam jeszcze policzki różem. Następnie pomalowałam na jasnoróżowy powieki i wytuszowałam czarnym tuszem rzęsy. Na sam koniec nałożyłam jeszcze błyszczyk na usta i mogłam uznać, że wyglądam znośnie. W sumie to nawet zasłużyłam na opinię: dobrze. Gdy skończyłam ogarniać twarz, wróciłam do pokoju, gdzie ubrałam jeansowe spodnie. Brakowało mi tylko bluzki. Wzięłam jedną z tych, które dał mi Harry i poszłam do salonu, gdzie został mój laptop. Znalazłam w internecie instrukcję, jak tę koszulkę ładnie przerobić na damską. Cięłam, szyłam i przerabiałam, ale efekt wyszedł dobry. Ubrałam na siebie nowy t-shirt, a potem posprzątałam po sobie.
Podeszłam do dużego lustra umieszczonego w korytarzy i doznałam szoku. Na przeciwko mnie była nie ta sama dziewczyna, którą widziałam jeszcze wczoraj. Uśmiechnęłam się lekko do siebie.
Skoczyłam jeszcze raz do swojego pokoju, żeby zabrać portfel, telefon i torebkę. Wracając do przedpokoju, wysłałam Harry'emu sms'a, że wychodzę. Przyodziałam buty oraz kurtkę i zabrałam z półki kluczyki do jednego z aut chłopaka. Nie miałam pojęcia, do którego, ale miałam nadzieję, że elektryczny pilot wskaże mi samochód. Weszłam do garażu i kliknęłam przycisk. Zamigały światła czarnego samochodu. Mojego samochodu, tego dawnego, sprzed dwóch lat. Bez wahania wsiadłam do auta.
Jadąc ulicami Londynu, nie czułam bólu spowodowanego wspomnieniem sprzed trzech miesięcy. O dziwo, Londyn wcale mi się z tym nie kojarzył. Za to przypomniało mi się jak z Harrym spacerowaliśmy ulicami, będąc jeszcze przyjaciółmi. Uśmiechnęłam się delikatnie.
Kiedy zajechałam pod galerię, wysiadłam z auta, uprzednio naciągając na głowę kaptur, aby nikt mnie nie rozpoznał. Udało mi się dostać do środka bez szwanku. Tam podłączyłam się do darmowego wi-fi, żeby udostępnić posta na twitterze. Musiałam coś napisać, nim odkryję twarz, ponieważ tylko tak mogłam uniknąć prawdziwej masakry. Post był prosty i zawierał tylko kilka najważniejszych słów: " One Direction wraca do gry.".
Potem ściągnęłam z głowy kaptur.
Przez moment spokojnie przemierzałam przez galerię, ale po jakimś czasie zaczęłam czuć na sobie spojrzenia dziewczyn. Niektóre coś szeptały do siebie zapewne na mój temat, ale żadna z nich nie podchodziła. Starałam się na nie nie zwracać uwagi i spokojnie weszłam do pierwszego sklepu, który był moim ulubionym przed dwoma laty. Miałam 500 funtów swoich oszczędności, które odkładałam przez poprzedni rok na operację Anne.
Przejrzałam kilka wieszaków, ale nie znalazłam nic interesującego, więc zdecydowałam się pójść do innego sklepu, kiedy nagle jakaś dziewczyna postukała mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam rudowłosą dziewczynę, która na oko była ode mnie niższa o dziesięć centymetrów. Niby starała się uśmiechać, ale ja wyczuwałam, że to tylko złudzenie.
-Jesteś Julia, prawda? - zapytała. - Dziewczyna Harry'ego?
Skinęłam głową, zaplatając ramiona na wysokości piersi. Już wiedziałam, że ta rozmowa nie potoczy w miłej tonacji.
-Dlaczego wróciłaś do Anglii? - zadała kolejne pytanie.
-Żeby naprawić parę błędów - powiedziałam szczerze, licząc, że w ten sposób szybciej się odczepi.
-Rozpad One Direction też w to wliczasz? - zapytała protekcjonalnie. - Krążą już plotki, że chłopacy się kłócą. Przez ciebie - mówiła z coraz większą ilością wyrzutu i jadu.
-Nie wiem, co mi sugerujesz - starałam się zachować spokój.
-No gdybyś nie chodziła z oboma naraz, to nie byłoby tej całej szopki. Wiesz, że tysiące fanek będzie to przeżywać?
-Po pierwsze, nie życzę sobie takich oskarżeń i takiego tonu, po drugie, nie chodziłam z oboma naraz - zacięłam się na chwilę, czując, że naginam prawdę. Zeszłam się z Harrym zanim zerwałam z Niallem. - I po trzecie, One Direction się nie rozpada.
-Okej, zostawmy sprawę "chodzenia", bo tego nie wiem na sto procent, ale co do rozpadu... Błagam cię... Chłopcy pisali na twitterze, że niedługo pożegnają się ze światem. Po za tym w necie pełno jest nagrań z kłótniami! Nie mydl mi oczu tylko dlatego, że jesteś dziewczyną Stylesa - burknęła.
-Nie mydlę ci oczu. Chłopcy chcieli się rozejść, przyznaję, że poczułam się za to winna, dlatego wróciłam. Nie pozwoliłam im na rozpad i obiecali, że tego nie zrobią. Więcej danych? Za dwa tygodnie zaczyna się trasa One Direction, a w styczniu wydadzą album, zadowolona?
-A co z menadżerem? Bez niego nie mogą ruszyć w trasę - podważała moje słowa. W podobny sposób jak ja splotła ręce.
-Od jutra oficjalnie ja będę ich menadżerką, szczęśliwa?
-Doprowadzisz ich do ruiny! - zarzuciła mi. - Zrobisz to celowo, bo jesteś jakaś upośledzona! Non stop tylko krzywdzisz wszystkich chłopaków! - jej słowa wyciskały z moich oczu łzy, jednak nie mogłam jej pokazać swojej słabości. Zamrugałam kilkakrotnie, żeby odgonić słone krople.
-Nie zrobię tego. Obiecuję ci - powiedziałam najbardziej szczerze, jak tylko mogłam. - Wiele wyrządziłam im już krzywd, to prawda. Nie chcę tego więcej zrobić. Przyrzekam. Naprawdę chcę dobrze - zaczynałam płakać.
-Juzu... Przepraszam... - coś się w niej poruszyło, kiedy zobaczyła moje łzy, a to świadczyło o tym, że dziewczyna miała jednak serce i po prostu wjeżdżała mi, bo martwiła się o chłopców tak samo jak ja. - Mogę ci zadać ostatnie pytanie?
Skinęłam głową, ocierając łzy.
-To z bratem... to prawda? To... miało miejsce w sierpniu?
Spuściłam wzrok. Nie potrafiłam na nią spojrzeć, kiedy właśnie przypomniała mi o chwili, o której pragnęłam pamiętać jak najmniej. Nie mogłam jej odpowiedzieć na to pytanie. Nie chciałam. Słowo "tak" nie przechodziło mi przez gardło, a kłamstwo tym bardziej.
-Przepraszam cię, muszę już iść - powiedziałam, odbiegając od dziewczyny.
Przez jakiś czas błąkałam się między ludźmi, dopóki się nie uspokoiłam. Nikt nie zwracał na mnie uwagi i wtedy pomyślałam, że Anglicy są nieczuli, z drugiej strony cieszyło mnie to, że nikt o nic nie pytał.
Gdy w końcu przestałam płakać, zdecydowałam się zrobić zakupy, tak jak wcześniej ustaliłam. Weszłam tylko kilku sklepów, ale kupiłam wystarczająco rzeczy na wyjazd i na następne dwa tygodnie. Na samym końcu zdecydowałam się wejść do sklepu papierniczego, żeby kupić kalendarz na 2016 z grudniem poprzedniego roku. Znalazłam odpowiedni zeszyt. Miał sztywną oprawę, ozdobioną różnymi brokatowymi płatkami śniegu. Już miałam podchodzić do kasy, kiedy moją uwagę przykuła książka o bardzo zaciekawiającej okładce. Chwyciłam ją i odwróciłam na drugą stronę, aby przeczytać zapowiedź. Książka była o dziewczynie, którą w latach młodości bił ojciec, a później mąż. Potem zdecydowała się na rozwód, w trakcie którego poznała przystojnego adwokata. Zakochana w nim dziewczyna dostrzegła, że na drodze do ich szczęśliwego związku stoi haptofobia. Książka miała głównie opowiadać o tym, jak młoda rozwódka poradzi sobie ze swoim lękiem.
Gdyby nie ta fobia, nie zdecydowałabym się na kupno tej opowieści, jednak w tym przypadku to zrobiłam. Podeszłam do kasy i położyłam na niej książkę i kalendarz. Kiedy pani ekspedientka kasowała towar, spojrzałam na długopisy, stojące na ladzie. Chwyciłam jeden z nich, na którym namalowany był wizerunek Harry'ego i podałam kobiecie. Gdy pani wszystko skasowała, zapłaciłam i opuściłam sklep. Czekała mnie przeprawa przez śnieżycę.

Kiedy dotarłam do domu, byłam cała przemarznięta do szpiku kości, poza ty strasznie kręciło mi się w głowie. Odłożyłam swoje zakupy w progu i ściągnęłam buty, stosując leniwą metodą zahaczania czubkiem buta o piętę. Rozsunęłam kurtkę i zawiesiłam ją na wieszaku. Podniosłam swoje rzeczy i zaniosłam je do pokoju. Chciałam dla rozgrzania się zrobić sobie herbatę, więc ruszyłam do kuchni. Wstawiłam wodę i usiadłam na krześle. Pocierałam skronie, jakby to mogło pomóc na nieustępliwy ból głowy i mroczki pojawiające się przed moimi oczami.
Usłyszałam dzwonek swojego telefonu z salonu, więc zerwałam się z krzesła zbyt gwałtownie. Zrobiłam zaledwie kilka kroków, kiedy poczułam, że cały świat wiruje. Nie wiedziałam, czy lecę w dół, bo wszystko się kręciło. Nie czułam uderzenia o podłogę, jednak urwał mi się film.
~*~
Dzwoniłem do Julii, ale nie odbierała. Chciałem ja zapytać, czy kupić jej coś, skoro zamierzałem odwiedzić sklep.
Zaskoczył mnie trochę brak odpowiedzi. Początkowo pomyślałem, że może siedzi w papierach i nie słyszy telefonu, jednak czułem niepokój. Odpuściłem sobie zakupy i od razu ruszyłem do domu. Jechałem na tyle szybko, na ile pozwalała mi śnieżyca. Chciałem dotrzeć do domu jak najszybciej, bo miałem złe przeczucia. 
Kiedy w końcu znalazłem się na swoim podjeździe, wyskoczyłem z samochodu jak armata i pobiegłem do domu. O mały włos i pośliznąłbym się na schodach, jednak na szczęście w porę złapałem równowagę. Szarpnąłem za klamkę, ale było zamknięte. Zadzwoniłbym dzwonkiem, ale coś mnie goniło, więc od razu wyjąłem klucze i otworzyłem zamek.
-Lia?! - nawoływałem swoją dziewczynę, jednak znikąd nie usłyszałem jej głosu.
Obułem się i ściągnąłem kurtkę w bardzo szybkim tempie. Pierwsze drzwi, jakie miałem po drodze, prowadziły do kuchni. Zajrzałem tam i zobaczyłem ją na podłodze.
Moje serce przyspieszyło, bo nie wiedziałem, co się stało. Podbiegłem do niej i złapałem jej dłoń. Czułem puls. Był normalny, więc lekko odetchnąłem. Wziąłem dziewczynę na ręce niczym pannę młodą i zaniosłem do salonu na kanapę. Klęknąłem obok niej i próbowałem ją obudzić, jednak z marnym skutkiem. Poklepałem ją po twarzy, lecz jej powieki pozostawały zamknięte. Może źle sprawdziłem puls? pomyślałem w przestrachu. Co miałem robić? Nie chciałem dzwonić po karetkę, bo wyszła by z tego nowa afera, ale wiedziałem, że będę musiał to zrobić, jeśli się nie obudzi w ciągu kilku najbliższych minut...
~*~
__________________________________________________________
Serdecznie Was przepraszam!!! Wiem, że długo nie było rozdziału! Mogłabym się usprawiedliwiać próbnymi egzaminami, tysiącami sprawdzianów, zajęciami teatralnymi, ale wiem, że to i tak Wam tego nie wynagrodzi! Następny rozdział postaram się dodać szybciej! Kocham Was :)

11 komentarzy:

  1. O jaa. Nie mogę się doczekać następnego. (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć kochanie ; *
    Po tym jak powiedziałaś mi..albo napisałaś..nie, raczej powiedziałaś? Nie pamiętam. XD Mniejsza o to. Julia na reszcie się umyła! łał. Serio. Bardzo dobrze, że doprowadziła się do porządku. w końcu. XD Zacina mi się komputer i słabo mogę pisać. Więc napiszę, że jesteś cudowna i rozdział też i że nie mogę się doczekać kolejnego i że Cię kocham, ale to wiesz i chyba tyle. XD Ale zwięźle, co? XD
    Świetny. <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Oby Julii nie stało się nic poważnego. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ILTHIS FANFICTION XX

    OdpowiedzUsuń
  5. biedm julia...znowu...
    nwm dlaczego ale rozbawilo mnie jak wziela dlugopis z harrym xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chce żeby było normalnie .. Harry tylko ciagle cierpi :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Co się stało? :'(
    Ta dziewczyna w sklepie była...szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział
    dopiero teraz przeczytałam bo czasu.nie miałam
    czekam na nn x

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K