środa, 11 czerwca 2014

Chapter 8 "Ale tu... Ślubnie?"

Będzie więcej rozdziałów niż 10 :)))) 
Dedykuję ukochanej czytelniczce, którą niestety straciłam. I tak ją bardzo kocham <3 NIE HEJTOWAĆ JEJ!
 
Ps: Z utratą dziecka Nialla chodzi o to, że Wal usunęła ciążę.
___________________________________________________________
-Nie, musisz chwycić w ten sposób - poprawił mnie Liam, pokazując, które klawisze należy nacisnąć, żeby zagrać na pianinie chwyt D.
-Ale tak mi wygodniej - upierałam się.
-Kiedy będziesz musiała przejść na inny chwyt, nie będzie ci wygodniej - oznajmił mi.
-Marudzisz - stwierdziłam, a on wytknął mi delikatnie język.
-Dobra, poćwiczysz kiedy indziej. Muszę się już zbierać. Niedługo mam samolot do Wolverhampton - powiedział. - Tak w ogóle miłej imprezy, bo słyszałem, że masz wesele, no i wesołych świąt!
-Dzięki, wzajemnie - powiedziałam, podnosząc się z krzesła, stojącego przed instrumentem. 
Opuściłam mieszkanie Liama i ruszyłam spacerkiem do domu Harry'ego. Było cholernie zimno, bo termometr wskazywał minus dziesięć stopni Celsjusza, ale ja i tak wolałam taką pogodę niż upał. Moja siostra zawsze wolała gorące
dni, dlatego byłam trochę zaskoczona jej wyborem daty ślubu. Zadzwoniłam do niej i okazało się, że spotkała miłość swojego życia, więc nie potrafiła czekać. Cieszyło mnie jej szczęście, ale trochę jej zazdrościłam. Bałam się, że ja nigdy nie będę miała swojego dnia ślubu. Że nigdy nie będę szła do ołtarza w białej sukni.
Ślub miał się odbyć za dwa dni, bo tego dnia był czwartek. Miałam już kupioną sukienkę oraz lot do Polski. Zostało mi tylko kilka godzin do odprawy, ale nie spieszyło mi się. Wiedziałam, że zdążę na czas. 
Dotarłszy do domu, weszłam do swojego pokoju, aby po raz kolejny przyjrzeć się zaproszeniu. Trochę mnie stresował fakt, że miałam się pojawić na tym weselu z Harrym. Wiedziałam, że jeśli szybko czegoś nie wymyślę, to będę musiała tańczyć, a to się może źle skończyć.
Usiadłam na łóżku i przyjrzałam się dziełu, które jakiś czas temu namalowałam na ścianie za pozwoleniem Harry'ego. Obraz przedstawiał dziesięcioletnią dziewczynkę, którą wydawało mi się, że widziałam. Im dłużej myślałam o tym cały OOBE, tym bardziej wydawało mi się to nieprawdopodobne, dlatego uznałam, że po prostu miałam tak realny sen. Mimo to, nie mogłam wyrzucić tej sytuacji z głowy. 

Późnym wieczorem, ja i Harry siedzieliśmy w samolocie, który miał nas zawieźć do Polski. Lot był umiarkowanie krótki i spokojny. Kiedy wylądowaliśmy, byłam szczęśliwa, bo czułam się wyjątkowo niedobrze podczas lotu. 
Zamówiłam taksówkę, która zawiozła nas do hotelu. Harry zapłacił mężczyźnie polskimi pieniędzmi, które wcześniej wymienił. Kulturalnie pomógł mi z niedużą walizką. Gdyby była cięższa, to bym się opierała, jednak tym razem dałam mu za wygraną.  
Podeszliśmy do informacji, gdzie odebraliśmy klucz do pokoju, który zarezerwowałam jeszcze zanim wylecieliśmy z Londynu. Po drodze na piętro, oczywiście schodami, Harry opowiadał mi jakiś żart, więc śmiałam się do rozpuku. Gdy doszliśmy do pokoju z numerem 242, wsadziłam klucz do zamka i otwarłam drzwi na szeroko, aby Harry jako pierwszy mógł wejść z walizkami. Kiedy stanął w progu zamurowany, weszłam do środka i zajrzałam mu przez ramię, aby dostrzec, co przykuło jego uwagę tak bardzo, że nawet nie drgnął. Podwójne łóżko.
-Chyba mamy mały problem - powiedział, jakbym tego nie zauważyła.
-Przecież wyraźnie prosiłam o dwa osobne łóżka! - warknęłam.
-Wszystko w porządku. Będę spał na fotelu - obiecał mi.
-To nie w porządku - zauważyłam.
-To jak najbardziej w porządku - zaoponował. - I nie narzekaj. 
-Hazz...
-Lia - przedrzeźniał mnie.
-Będziemy się wymieniać - powiedziałam. - Dziś ja, jutro ty - ustaliłam.
-Nie dasz za wygraną, co?
-Nie - odparłam.
-Więc niech będzie - zgodził się, ale ja czułam, że on również nie odpuszcza. Byłam jednak zbyt zmęczona, aby się z nim o to kłócić.
Kiedy Harry poszedł się myć, ja zajęłam się czytaniem jednej z umów. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się nie podpisywać jej, ponieważ wydawała mi się podejrzana. Przedarłam papier i wyrzuciłam go do śmietniczki.
Podniosłam się z łóżka i wyjęłam wodę ze swojej przenośnej torby. Zrobiłam kilka łyków i odstawiłam butelkę na komodę. Zebrałam rzeczy, które były mi potrzebne do kąpieli, kiedy nagle usłyszałam, jak Harry mnie woła. Podeszłam do drzwi łazienkowych, aby słyszeć go wyraźniej.
-Tak? - zapytałem.
-Przyniosłabyś mi ręcznik? - zapytał grzecznie przez drzwi. - Zdaje się, że zostawiłem go na fotelu.
-Nie ma sprawy - powiedziałam, czując się lekko skrępowana jego prośbą.
Wróciłam do sypialni, gdzie przy kominku stał fotel. Dokładnie tak, jak powiedział Harry, biały, puchowy ręcznik leżał na oparciu fotela. Chwyciłam przyjemny w dotyku materiał, a następnie skierowałam się z powrotem do łazienki. Zapukałam delikatnie w drewnianą powłokę, ale Hazz nie wychylił się. Otworzyłam drzwi z zamiarem wsadzenia do środka ręki z ręcznikiem. Zupełnie przypadkiem mój wzrok powędrował ku wejściu. Zobaczyłam przez szparę Harry'ego, który stał zupełnie nagi przy umywalce i przyglądał się w lusterku. Wyglądał naprawdę pociągająco, kiedy po jego skórze pokrytej tatuażami spływała woda, a włosy były mokre. Po za tym miał naprawdę potężny sprzęt, czego zdawało się, że wcześniej nie zauważyłam.
Odwróciłam wzrok i wsunęłam ręcznik w szczelinę, po czym odchrząknęłam.
-Dzięki - powiedział, po czym zabrał materiał i zatrzasnął drzwi.
Czułam się dziwnie skrępowana tym zajściem i jakby... winna. Jakbym zrobiła coś mega złego, a przecież Harry był moim chłopakiem, którego kochałam. Poza tym, widziałam go już nago.
Ponieważ nie mogłam się ogarnąć, zabrałam się za czytanie książki, którą kupiłam już jakiś czas temu. Pomogło mi to trochę się odprężyć. Kiedy Harry wyszedł z łazienki, pozostawiłam lekturę i sama poszłam wziąć prysznic. Ogarnęłam się w jakieś trzydzieści minut, bo nie myłam włosów, jednak kiedy wyszłam, Harry już smacznie spał w fotelu.
Podeszłam cichutko do chłopaka, aby go nie zbudzić i klękłam obok niego. Rzęsy dotykały góry jego policzków, a usta miał lekko rozwarte, więc płynęła z nich ślina. Kiedy spał, był taki słodki. I spokojny. Nie martwił się tym, aby mnie nie zranić w żaden sposób lub nie dotknąć. Takiego Harry'ego lubiłam najbardziej. Marzyłam o tym, aby kiedyś znormalnieć i móc budzić się każdego ranka w jego objęciach i codziennie patrzeć na tak cudowny i zapierający dech w piersiach widok.
-Kocham cię, Harry - powiedziałam szeptem. Miałam w sobie odwagę, by to wyznać, ponieważ wiedziałam, że śpi. - Bardzo mocno. Jesteś wszystkim, co mam.
Nachyliłam się delikatnie nad jego twarzą. Jedynym jego marzeniem było, aby nasze wargi zetknęły się choć raz. Bałam się, kiedy był przytomny, jakby w obawie, że coś mi zrobi, ale kiedy spał? W sumie czułam to samo. Strach. Serce waliło mi jak oszalałe, ale mimo to musnęłam delikatnie swoimi wargami, wargi Hazzy i pozostawiłam na nich delikatny pocałunek. Strach dosłownie mną telepał, więc szybko się wycofałam i położyłam na łóżku, aby nie zemdleć. Nie jestem pewna, czy tamtej nocy zasnęłam, czy straciłam przytomność.

-Harry! - zawołałam chłopaka, aby pochwalić mu się swoją obandażowaną nogą.
Chłopak wbiegł do pokoju, aby zobaczyć, czy aby coś mi się stało. Kiedy ujrzał moją nogę lekko się przestraszył, ale widząc mój uśmiech, natychmiast się uspokoił.
-To doskonały pomysł, nie będę musiała z nikim tańczyć! - powiedziałam.
-Chcesz oszukiwać rodzinę? - Harry zrobił kwaśną minę, która miała skomentować mój kiepski pomysł.
-Nie oszukiwać. Chronić przed samą sobą - wyjaśniłam.
-Myślę, że to głupota. Po prostu jeśli nie będziesz chciała tańczyć, to odmówisz - polecił mi. Nie rozumiał, że to byłaby też obrona przed nim. Nie mógłby ze mną zatańczyć, kiedy wszyscy widzieliby moją nogę. A jeśli będzie ona wyglądała normalnie, naturalnie będę musiała z nim zatańczyć. Kilka razy. 
-To nie jest tak jak w Anglii. Tu się cały czas tańczy. I to do białego rana - broniłam się.
-Rób jak uważasz - powiedział, ale jego ton głosu wskazywał na zawiedzenie moim zachowaniem. 
Miałam okropne wyrzuty sumienia, bo poczułam, że w jakiś sposób się na mnie zawiódł. Nie chciałam go zawodzić, dlatego odłożyłam bandaż na półkę obok mnie i zgarnęłam z łóżka torebkę. Gotowa wyszłam z sypialni i pojawiłam się w naszej małej, tymczasowej jadalni, gdzie Harry czekał na mnie ubrany w czarny smoking. Wyglądał naprawdę seksownie.
-Wyglądasz cudownie - powiedział, kiedy mnie ujrzał. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, gdy zobaczył, że nie założyłam bandażu na nogę.
-Ta... Dzięki - odparłam, zerkając na swoje ubranie w dół. - Ty również - pochwaliłam chłopaka, zerkając na niego.
Posłał mi jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
Zebraliśmy się w pospiesznym tempie, a potem zeszliśmy na parking, gdzie stał samochód, który Harry zdecydował się wypożyczyć na jakiś okres czasu. Kulturalnie otworzył przede mną drzwi, więc wsiadłam, posyłając mu ciepły uśmiech. Jechaliśmy zaledwie dwadzieścia minut do kościoła, gdzie miała odbyć się ceremonia zaślubin.
Weszliśmy do kościoła, który był już pełen gości. Harry pociągnął mnie do ławki na koniec, jednak ja uparłam się na miejsce na początku. To była moja jedyna siostra, właściwie kuzynka, ale jedyna. Musiałam dobrze zapamiętać ten dzień i być blisko niej, zwłaszcza, że zawsze w razie problemów trzymałyśmy się razem. Jej ojciec był alkoholikiem, więc również nigdy nie miała w życiu łatwo.
Zajęliśmy miejsce w trzeciej ławce. Harry oddalił się ode mnie o jakiś 20 centymetrów, abym miała własną przestrzeń, jednocześnie, żeby nie wyglądało to zbyt podejrzanie, nie usiadł zbyt daleko.
Chciałam, aby ta ceremonia przebiegła bez zakłóceń polskich fanek, więc do samego końca utrzymywałam w tajemnicy to, czy pojawię się na ślubie. Dałam odpowiedź tylko siostrze. Nawet zespołowi nie wygadałam, jednak Harry zrobił to parę dni temu. Ucieszyłam się, kiedy ceremonia zaczęła się bez żadnych pisków.
-Ale tu... Ślubnie? - stwierdził Harry, przyglądając się pięknie ozdobionemu kościołowi. Wszędzie było pełno kwiatów i białych wstążek. Wszystko wyglądało fenomenalnie i... bogato.
-Nie ma takiego słowa - odszepnęłam.
-Wymyśliłem je na własne potrzeby - droczył się.
-Zamknij się już, chcę posłuchać - skarciłam go żartobliwie.
-Zanudzę się tu. Przez godzinę nie zrozumiem ani słowa - skarżył się.
-Super, trzeba było się uczyć Polskiego. Poza tym, to będzie trochę jak normalna msza. Tylko z dodatkami - powiedziałam. - A teraz już, shhhh.
Westchnął, ale nie odezwał się już ani słowem.
Jakiś czas potem zaczęła się przysięga małżeńska. Nic nie mogłam poradzić na łzę, która wypłynęła spod mojej powieki. Harry w tym czasie bardzo się nudził, bo nic nie rozumiał, jednak, kiedy zauważył obrączki, starał się patrzeć w kierunku ołtarza. Kilka minut później wychodziliśmy z kościoła przy tradycyjnej melodii. Para młoda została obsypana groszówkami oraz płatkami róż. Wszyscy klaskaliśmy i byliśmy zachwyceni.
Po tym, jak pogratulowałam siostrze i wręczyłam swój prezent oraz kopertę z pieniędzmi, ja i Harry poszliśmy do auta, aby ruszać już do sali, gdzie miało odbyć się skoczne wesele. Jechaliśmy ostrożnie, jednak trochę pospiesznie. Strasznie się ekscytowałam, więc co i rusz popędzałam Harry'ego, aby jechał szybciej.
Wysiadłszy z auta w odpowiednim miejscu, czekaliśmy kilka minut na resztę gości i parę młodą. Podczas naszych oczekiwać zebrała się grupka dzieciaków, która tuż przed wjazdem zrobiła bramę, czyli ustawiła się na szerokości całej drogi tak, aby para nie miała możliwości przejazdu i wszyscy chwycili się za dłonie w geście nierozerwalności. Zaśmiałam się, przypominając sobie, kiedy w dzieciństwie sama to robiłam.
-O co chodzi? - zapytał Harry, który nie znał tej tradycji z Anglii.
-Zaraz zobaczysz - obiecałam i wtedy wyłonił się czarny samochód, gdzie była moja siostra wraz z mężem.
Samochód skręcił w kierunku wjazdu i natychmiast się zatrzymał, kiedy na przeszkodzie stanęły mu dzieci. Podeszły one do samochodu, aby złożyć serdeczne życzenia, za co dostały dwie butelki coli i torebkę cukierków.
-Dali im słodycze? - zdziwił się Harry.
-To taka tradycja. Dzieciaki robią bramę, którą można przeciąć poprzez przekupstwo słodyczami. Robi się to dla zabawy. Poza tym, młodzież uczy się wtedy, że należy składać życzenia - odparłam.
-Miła tradycja, szkoda, że nie ma takiej w Anglii - stwierdził chłopak.
Kiedy samochód wjechał na parking, państwo Buszkowie opuścili samochód. Natychmiast rozpoczęło się granie orkiestry. Za chwilę pojawiła się kelnerka, która podała młodym kieliszki z alkoholem związane wstążką. Gdy wypili trunek, razem wyrzucili za siebie szklane naczynia.
-Kolejna tradycja - poinformowałam. - Robi się to na szczęście.
Chwilę staliśmy jeszcze przed budynkiem, gdzie miało odbyć się przyjęcie, po czym weszliśmy do środka. Na wstępie zostaliśmy uraczeni szampanem, do którego została wrzucona jedna truskawka. Wzięliśmy z Harrym po kieliszku i poszliśmy wybrać gdzieś miejsca przy stole. Nie usiedliśmy, dopóki nie zostało zaśpiewane "sto lat" oraz "gorzka wódka". Następnie wypiliśmy wszyscy szampana za parę młodą i dopiero usiedliśmy.
Jako pierwsze danie otrzymaliśmy flaki. Od razu odsunęłam je na bok, wiedząc, jak bardzo niesmaczna dla mnie jest ta zupa. Harry zjadł, jednak nie uraczył mnie żadnym komentarzem na jej temat. Chwilę później wniesiono drugie danie. Harry był zaskoczony szwedzkim stołem i tym, że nie dostał oddzielnej porcji, a mógł sobie sam wybrać, co i ile chce zjeść. Nie narzekał, więc uznałam, że mu to odpowiadało.
Gdy zjadłam schabowego, zabrałam z klosza jednego cukierka, ale nie zdążyłam go zjeść. Orkiestra ogłosiła, że czas na pierwszy taniec.
Zebraliśmy się wszyscy w okręgu, aby popatrzeć, co ma nam do zaoferowania para młoda. Harry myślał, że wszyscy mamy tańczyć i lekko się speszył, ale szybko mu wyjaśniłam, że nie na tym to polega. Musiałam mu tłumaczyć, że małżeństwo teraz demonstruje swoje umiejętności taneczne.
Zaczęli spokojnym walcem, który w pewnym momencie przemienił się taniec nowoczesny. Muzyka co chwilę się przełączała, a młodzi zmieniali swój styl tańca. Trochę jakby płyta była zepsuta i włączała przypadkowe urywki nagranych piosenek, a małżeństwo udawało, że potrafią się do wszystkiego przystosować i improwizować. Oczywiście ja wiedziałam, że to ściema, a oni uczyli się tego tańczyć jeszcze przed ślubem. Mimo to, widowisko robiło wrażenie. Harry był szczególnie zachwycony i co chwilę głośno gwizdał na palcach. Goście klaskali i śmiali się z niektórych dziwnych ruchów. Po pierwszym tańcu część osób wróciła do stołu, a część została na parkiecie. Ja byłam tą, która zdecydowała się usiąść.
Mój dziadek polewał tradycyjnie alkohol. Był trochę zaskoczony moim widokiem, ale i zadowolony. Nalał mi wódki do kieliszka, a ja nie śmiałam zaprotestować. Życie mnie nauczyło, a raczej dziadek, że z nim się pije zawsze.
Wypiłam alkohol, jednak nie przepiłam, ani nie przegryzłam. Nienawidziłam tego. Wydawało mi się, że wtedy pokazuje się, że ma się słabą głowę.
Harry przepił.
-Masz na coś ochotę? - zapytałam. - Nie wstydź się. Możesz brać, co tylko chcesz. To jest wesele. Tu się je, ile wlezie.
-Nie w Anglii.
-Jesteśmy w Polsce. Tu będą co chwilę donosić ciepłe dania, słodyczy będzie na pęczki, kawałek dalej stoi stoisko z prawdziwym mięsem, bimbrem i innymi tego typu rzeczami. Nikt tego wszystkiego i tak nie zje, więc nie masz, co się przejmować, że zabraknie - pocieszyłam go, jakby to go właśnie martwiło, choć tak naprawdę wiedziałam, że chodzi o to, że nie był wśród swoich i czuł się dziwnie. Zwłaszcza, że nic nie rozumiał.
Przepłynęło kilka piosenek i wtedy podeszła do nas moja siostra.
-A wy co tak siedzicie? - zapytała po angielsku, pamiętając, że Harry nie zna naszego rodowitego języka.
-Tak po prostu - powiedziałam. - Tak w ogóle, Ewa, poznaj Harry'ego - przedstawiłam chłopaka - a ty Harry, poznaj Ewę - dokończyłam.
Harry podniósł się kulturalnie z krzesła i podał rękę mojej siostrze.
-Miło poznać. Pamiętam, jak pięć lat temu Julia miała bzika na punkcie całego twojego zespołu, a w szczególności ciebie. Zawsze jej mówiłam, że i tak cię nie pozna, a tu proszę - zaśmiała się.
-Marzenia się jednak spełniają - skomentował cicho Harry. Był jakby zawstydzony. Chyba pierwszy raz go takiego widziałam.
-Najwyraźniej - osądziła, po czym odeszła.
Kilka następnych godzin spędziliśmy na rozmowie. Było spokojnie i miło. Trochę z Harrym wypiliśmy, ale nie przeginaliśmy. Nie chcieliśmy się upić, zwłaszcza, że była przed nami cała noc.
Gdy wjechał tort, zaczął się robić szum. Zjedliśmy po kawałku smakowitego ciasta i nagle, jak na każdym polskim weselu, goście zorientowali się, że zniknęła panna młoda. Miałam ochotę wyjść z uciekinierami, ale zważywszy na to, że było lodowato, wolałam marznąć krócej. Grupa poszukiwawcza wyszła. Pociągnęłam za sobą Harry'ego, chcąc pokazać mu kolejną polską tradycję. Chłopakowi trafiło się nawet odkupywanie panny młodej po przez wypicie wazówki wódki. Nie spodziewał się tego, więc nie miał nic do popity, przez co wzdrygnął się lekko, gdy alkohol zalał jego organizm. Oczywiście mimo to, miał z tego kupę śmiechu, ale ja bałam się, że w głębi zareagował odwrotnie na tę tradycję. Weszliśmy z powrotem do sali i zaczęły się oczepiny. Wyjaśniłam Harry'emu regułę pierwszej gry. Ponieważ panna młoda miała problem z odpięciem welonu, pan młody miał jako pierwszy rzucać muszką. Harry stwierdził, że zabawi się to. Nie spodziewałam się, że może złapać tę małą kokardkę, więc nie sprzeciwiłam się. Oboje byliśmy bardzo zdziwieni, kiedy rzeczywiście złapał. Normalnie nie poszłabym do tego konkursu, ale wiedziałam, że za wszelką cenę muszę złapać ten welon. Nie zniosłabym, gdyby miał się całować z kimś innym. A co, jeśli uznałby, że woli być z kimś innym, bo ona się nie boi?
Krążyłam w kółku z innymi dziewczynami, posyłając Ewie wzrok znaczący, że musi podać welon do moich rąk. Mruknęła do mnie i rzuciła akurat, gdy byłam za jej plecami, jednak złapałam równocześnie z siostrą młodego. Korzystając z okazji, że była zdezorientowana, szarpnęłam z a welon i wyrwałam go z jej rąk. Zrobiłam triumfalną minę do tłumu i oznajmiłam, że biały materiał jest mój. Wpięto mi go we włosy i dopiero wtedy zorientowałam się, co mnie czeka. Musiałam się przez dobre dziesięć sekund całować z Harrym na oczach wszystkich. Nie było szansy, żebym to udała. Za dużo osób się nam przypatrywało.
Harry spojrzał mi w oczy i starał się wzrokiem mnie uspokoić.
-Moment! - oznajmiłam. - Za sekundę wracam - obiecałam i pobiegłam do stołu. Pod pretekstem torebki, w której był błyszczyk, uciekłam się od spojrzeń tłumu.
Wypiłam dwa kieliszki wódki na raz bez popity, co spowodowało, że lekko się zakołysałam. Pomalowałam usta i wróciłam do tłumu. Czułam, jakbym traciła świadomość, jednak wciąż byłam na tyle trzeźwa, by pamiętać i odczuwać te najsilniejsze emocje. Strach się w to nie wliczał. Po alkoholu byłam bardzo odważna. Niemal rzuciłam się na Harry'ego. Owinęłam jego szyję jedną ręką i przyciągnęłam go do siebie. Goście zaczęli odliczać do dziesięciu, jednak musieli dodać kilka liczb, ponieważ moje usta stykały się z ustami chłopaka nieco dłużej, połączone w namiętnym pocałunku. Czułam jak Harry poruszał w moich ustach językiem, co było bardzo przyjemne. W końcu jednaj chłopak odsunął mnie od siebie, nie chcąc dłużej robić pokazówy. Goście zaczęli klaskać, a potem wróciłam do stołu. Harry był w łazience, a więc wykorzystałam tę okazję i wypiłam jeszcze dwa kieliszki. Byłam świadoma do końca oczepin, potem dziadek poczęstował mnie jeszcze dwoma kieliszkami i tak jakby... urwał mi się film.
________________________________________________________
Julia jaka szalona. Pocałowała Hazze, najebała się w trzy dupy... :D Mogę liczyć na więcej komentarzy, niż ostatnio? Bardzo was o to proszę! :)

27 komentarzy:

  1. Aaaaaa pocałowpała go. To było takie hghhygfgfhvgfgvg @SandraJakubows3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko świetny rozdział <3
    W końcu pocałunek :D
    Strasznie się wciągnęłam! Czekam na następny. Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiście ze tak to wszystko opisalas ;* juz po tym jak wyslalas mi kawałek tekstu wiedziałam ze rozdział bedzie super ! Taki..polski ? :3 świetny ! A Julia ? Hahha dobra cwaniara ! :3

    OdpowiedzUsuń
  5. łahahahha najebała się biedna a później będzie się dziwiła co zrobiła XD
    Czekam na następny :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietnie uchwycilas polskie tradycje. :) Czyzby Julia normalniala.? Mam nadzieje. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cholera jasna ;) zajebisty rozdział :D w końcu Julia wraca do normalności i niech już zapomni o tym co było oraz niech będzie z Harrym jak normalna szczęśliwa para ;) pzdr ruda ;*
    Ps. Już nie mogę doczekać się nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahahaha! Nie mogę opanowac smiechu! Rozdział meeeeega !^^ /Pat.

    OdpowiedzUsuń
  9. okeeey, to bylo mega dziwne ale super xdd
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  10. najebana julia to moja ulubiona julia hahahah XD
    kocham to opowiadanie i strasznie się cirsze że będzie więcej niż 10 rozdziałów x

    OdpowiedzUsuń
  11. Awwww *-*
    Jakie booskie :3
    no ja mam nadzieje, ze bedzie wiecej niz 10 rozdzialow <3
    Weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow pocalowala go . ale jakos tak ... dziwnie . Haha najperw sie upije potem mozemy sie calowac . :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdzial MEGAAAAA!!!!!!! OBY TAKICH WIECEJ!! :) WKONCU!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś zjebem i tracisz czytelników ;D lamusy tak mają co poradzić ? :c

    Każdy wie, że ta dedykacja jest dla mnie ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezbyt mile. Dedykacja nie jest dla ciebie, zjebom nie dedykuje :)))

      Usuń
    2. No to może ta, dla której jest dedykacja się wypowie...
      Angie nie straciła mnie jako czytelniczki dlatego, że nie podobało mi się opowiadanie, dłużyło czy cokolwiek innego. Nie wchodzę już na żadnego bloga, a to była osobista decyzja.
      I pomimo tego, że kocham tego bloga, jak i samą Autorkę, to zrezygnowałam z czytania z własnych, osobistych przyczyn, z których nie będę się tłumaczyć.
      Pomimo tego, że przeczytałam rozdział tylko pobieżnie to i tak wiem, że jest świetny :)
      Pozdrawiam, Maggie xx

      Usuń
  15. Nie sądziłam, że ona pocałuje Harry'ego! :o ale nie pomyślałam o alkoholu xd Super opisałaś wesele! :P
    Obawiam się nocy...wy też??

    OdpowiedzUsuń
  16. super <3 ja chce next, omg w tamtym rozdziale, przy snie i smutnej piosenki ktora akurat leciala prawie sie poplakalam :( jak mozesz xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że nie może go pocałować na trzeźwo ;// i super, że będzie więcej rozdziałów ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Tracisz czytelników bo dodajesz rozdziały w coraz większych odstępach czasowych..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jeszcze raz się wypowiem, bo to dla mnie była ta dedykacja.
      Ktoś mógłby pomyśleć, że to przez rozdziały i odstęp czasowy. Kolejna osoba, że może mogło mi się zacząć dłużyć. Jeszcze kolejna pomyślałaby o czymś innym. Ile osób, tyle będzie pomysłów.
      Angie straciła mnie jako czytelniczkę i doskonale wie z jakich, OSOBISTYCH przyczyn. Nie czytam już żadnych blogów. Tego też nie. Swoje blogi zlikwidowałam.
      Proszę Was bardzo, kimkolwiek jesteście, nie doszukujcie się przyczyny, gdy nie znacie tak naprawdę całej historii, która towarzyszyła tej decyzji.
      Angie jest świetną autorką, wspaniale pisze rozdziały i wierzę, że moje odejście nie zrobiło jej żadnej różnicy. No... Może w tym, że moje komentarze zawsze były najdłuższe :)
      Pozdrawiam, Maggie xx

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K