niedziela, 22 czerwca 2014

Chapter 9 "Ciepło jej ciała" Część II

~*~
Wyszedłem stamtąd, bo nie mogłem znieść tego, że zachowuje się względem mnie tak dobrze, mimo że byłem największym chujem na świecie. Jeszcze na dodatek nakrzyczałem na nią, kiedy wina rozpadu naszego związku leżała tylko i wyłącznie po mojej stronie. Jednak nie mogłem jej tego powiedzieć. Nawet po zerwaniu. Wpędziłbym ją w jeszcze gorszą depresję. Nie mogłem do tego dopuścić. Najlepszym wyjściem było po prostu odejść.
Co zrobiłem właściwie nie tak? Zaczynając od początku...
Wesele już dobiegało końca. Było naprawdę fajnie i chyba nawet lepiej niż na angielskich weselach. Świetnie się bawiłem. Lub tak myślałem, bo dziadek Julii trochę mnie upił. Zresztą ona wcale nie trzymała się lepiej. Była kompletnie pijana, ale mimo to zatrzymywała przytomność i nie wymiotowała.
Gdy goście zaczęli się zbierać, resztkami trzeźwości zamówiłem taksówkę. Ledwo szedłem, a musiałem jeszcze Julię donieść do auta, gdyż ona w ogóle nie dawała sobie rady z chodzeniem. Doczłapaliśmy się jakoś do czarnego pojazdu i posadziłem Julię na tylnym siedzeniu, po czym zająłem miejsce obok.
Samochód odwiózł mnie do hotelu. W ciągu tej godziny Julia poczuła się ciut lepiej, więc łatwiej jej się szło. Dotarliśmy do windy i wjechaliśmy na odpowiednie piętro. Przez całą drogę na górę bardzo mnie rozpalała albo robił to alkohol, choć sądzę, że ona. Jej ukradkowe spojrzenia, seksowne gesty... Nie mogłem wytrzymać i myślałem tylko o tym,
aby znaleźć się jak najbliżej niej. Choć wiedziałem, że nie powinienem, miałam strasznie brudne myśli.
Opuściliśmy windę i w szybkim tempie znaleźliśmy się w naszym apartamencie. Zrobiło się gorąco. Julia spojrzała na mnie z kocim błyskiem w oczach. Nie mogłem się powstrzymywać. Po prostu ją pocałowałem, a potem... Wszystko jakby samo się potoczyło. Nie mogłem się opanować, kiedy delikatnie nakłaniała mnie, abym pozbył się jej sukienki. Zrobiłem to, o co niemo prosiła i skupiłem się na pieszczeniu ustami jej nagiej skóry szyi. Ciepło jej ciała sprawiało, że chciałem jej więcej i więcej. Nim się obejrzałem, oboje byliśmy nago. Nie dało się nas niczym powstrzymać. Byliśmy jak ogień, którego nie dało się ugasić. Pamiętam jak przez mgłę, jak zwijała się pod moim ciałem, a przyjemność oblewała ją od środka. Miałem wrażenie, że to tak naprawdę nasz pierwszy raz, bo to wtedy po raz pierwszy widziałem ją w takim stanie. Wyglądała tak prawdziwie. Nie uwierzyłbym, gdyby powiedziała, że udawała. Wiem, że było jej dobrze. Mnie również.
Kiedy skończyliśmy, dziewczyna wtuliła się w moje objęcia i zasnęła. Jej piękny zapach i zmęczenie spowodowane "wysiłkiem" sprawiło, że również poczułem się senny. Usnąłem.
Rano, targany wyrzutami sumienia, obudziłem się wcześnie. Ubrałem ją w świeżą koszulę, aby nie miała podejrzeń. Liczyłem, że nie będzie nic pamiętała, a wtedy mógłbym udawać, że wszystko jest w porządku. Jednak, kiedy zobaczyłem, że naprawdę nie jest niczego świadoma... Pękłem. Nie mogłem jej tego robić. Nie mogłem jej oszukiwać. Nie zasługiwałem na nią. Powinienem był opanować pożądanie, a zamiast tego wyruchałem dziewczynę z haptofobią. Musiałem odejść. Dla niej.
Uderzyłem z impetem w jakiś mały kamień. Poleciał on do góry i wylądował w pobliskich krzakach. Wsunąłem dłonie do kieszeni jeansowych spodni i schyliłem głowę. Było jasno, ale ludzie jeszcze nie kręcili się po ulicach. Chciałem wrócić do domu, żeby się spakować i wylecieć jeszcze dziś do Londynu, ale nie mogłem. Musiałem wyczuć moment, kiedy jej tam nie będzie. Wiedziałem, że ma dziś spotkać się z jakąś tam koleżanką, więc zamierzałem czekać do tego momentu. Spakuję się, opłacę pokój do końca tygodnia i wyjadę. Tak będzie dobrze.
~*~
Otworzyłam oczy. Widok przede mną był rozmazany, ale wraz z płynącymi sekundami wszystko zaczęło nabierać kształtów. Spojrzałam na swój nadgarstek. Był cały w zaschniętej już krwi. 
Podniosłam się z ziemi i zakołysało mi się w głowie. Natychmiast złapałam się o blat szafki i potarłam swoją głowę brudną ręką. Ledwo doczłapałam się do łazienki i obmyłam rany. Zalałam je wodą utlenioną, aby oczyścić rękę z bakterii, a następnie zawinęłam ją bandażem. Wyglądałam trochę tak, jakbym ją zbiła. Zwłaszcza, że była spuchnięta od ran. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Łudząc się, że to Harry, wystrzeliłam w stronę wyjścia. Kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam Sarę. Przypomniało mi się, że się z nią umówiłam. 
-Boże, co ci się stało? - zapytała od razu, łapiąc moją rękę.
-Wylałam wrzątek - skłamałam.
-Nie ściemniaj!
-Okej, okej. Wiesz, co zrobiłam - nie chciałam tego powiedzieć na głos.
-Nie wiem, powiedz mi - nalegała. 
Doskonale wiedziałam, że ma pojęcie, o czym mówię. Po prostu chciała mnie upokorzyć, zawstydzić mnie tym. Jakby to miało mnie nauczyć, żeby nie robić tego więcej. Nie robiła tego złośliwie. Troszczyła się o mnie, wiem to.
-Pocięłam się - wydusiłam to z siebie. Nie było tak ciężko.
-Dlaczego?
Westchnęłam i zaprosiłam Sarę do środka. Usadowiłyśmy się na kanapie w salonie. Kiedy już dobrze nam się siedziało, zaczęłam jej opowiadać całe zajście. Wysłuchiwała mnie w milczeniu, nie komentując żadnego postępu - ani mojego, ani Harry'ego. Kochałam to w niej. Nigdy nikogo nie oceniała. Była taką dobrą osobą. Zaskakujące, że wciąż była sama.
-Wstrząsające - powiedziała, kiedy skończyłam opowiadać. - I wyszedł tak po prostu?
-Tak po prostu - potaknęłam. - Wciąż nie jestem do końca świadoma tego, co się stało. Jakoś tego nie akceptuję, dlatego nie mogę płakać.
-Jak to, że tego nie akceptujesz? - zaciekawiła się.
-No po prostu... Obiecał, że mnie nie zostawi. Obiecał mi to. Wiem, że nie złamał by słowa. Wiem, że wróci, ale to boli - wyjaśniłam.
-Więc dlaczego się pocięłaś? - zapytała. - Przecież wiesz, że wróci.
-Impuls? Czasami nie panuję nad sobą - wyjaśniłam, wzdychając. - Tak już mam. W tamtej chwili myślałam tylko o tym, że zostałam sama. Bez Harry'ego, Anne, czy kogokolwiek.
-Wiem, że bardzo tęsknisz za Anne - przyczepiła się fragmentu mojego zdania, a właściwie jednego słowa. Imienia mojej malutkiej córeczki, której już obok mnie nie ma. - Ale musisz iść do przodu. Kiedyś możesz być znowu szczęśliwa. Jestem pewna, że Anne by tego chciała. Tak samo chciałaby w przyszłości mieć rodzeństwo, które tobie by dało szczęście, które straciłaś - czy ona sugerowała mi, że powinnam mieć inne dziecko? Na zastępstwo An? Nie ma mowy! Poza tym, to niemożliwe.
-Tak się nie da.
-Dlaczego? W ogóle myślałaś kiedykolwiek, że po Anne mogą być inne dzieci?
-Nie, nie chcę jej zastępować - powiedziałam.
-To nie będzie zastępstwo. Gdyby nie śmierć Anne, jestem pewna, że zdecydowałabyś się na kolejne dzieci. Zawsze lubiłaś maluchy - zauważyła słusznie.
-To nie ma znaczenia, ja nie mogę mieć dzieci - odparłam.
-Możesz - oponowała.
-Mówię dosłownie, Sara. Nie mogę mieć dzieci - powiedziałam. Oczy zaszły mi łzami. Nikomu tego wcześniej nie powiedziałam, sama nie przyznawałam tego przed sobą. - Nie mam miesiączki od trzech miesięcy i uprzedzając pytanie: nie jestem w ciąży. Po tym z Michałem... Miałam jeszcze okres. Jakoś we wrześniu. Potem już nie. Poza tym... Robiłam test. Wynik był negatywny. Nie wiem, co się stało.
-Byłaś u ginekologa?
-No co ty! Ja się boję rozebrać patrząc w lustro, a co dopiero przed kimś obcym - przypomniałam jej.
-Ale tu nie chodzi... - zaczęła, ale nie skończyła, jakby rozumiejąc, że to nic nie da. - Okej, teraz ja ci coś powiem. Też mam coś podobnego do ciebie. Nie chodzi o dotyk, ale o... związki i te sprawy. Nigdy nie miałam chłopaka - wypaliła nagle.
-Co? A Janek? - zdziwiłam się.
-Byliśmy razem zaledwie przez jeden dzień, to się nie liczy - stwierdziła, przewracając oczami.
-Skąd... u ciebie ten lęk?
-Mój ojciec był alkoholikiem, co przecież wiesz. On mnie bił, Julia - powiedziała nagle, a mnie odjęło mowę. Sara, dziewczyna, z którą przyjaźnię się od przedszkola była bita. To by tłumaczyło, dlaczego jest taka wycofana, skryta i cicha. Po prostu boi się ludzi. - Odkąd tylko pamiętam nie potrafię ufać mężczyznom. Po prostu nie.
-A Adam i Piotr? Przyjaźnisz się z nimi, nie ufasz im?
-Ufam, ale nie w taki sposób. Ufam bardziej jak kolegom, niż przyjaciołom.
-To się nazywa filofobia - oznajmiłam.
-Co? Skąd to wiesz?
-Całe życie myślałam, że mam też to, ale okazuje się, że nie. Nie mam problemów z ufnością, tylko z dotykiem - wyjaśniłam. - Wyolbrzymiłam to.
-Nie mogę być też z chłopakami, bo boję się, że mnie zranią. Ojca mocno kochałam i ciągle wierzyłam, że się zmieni. Nigdy do tego nie doszło, ale ja non stop ufałam. Dlatego teraz nie ufam, a gdy zaufam, boję się zranienia. Związki nie są dla mnie.
-Przykro mi - powiedziałam.
-Ale nawiązując do ciebie... Po prostu sądzę, że jesteś silna. Dużo silniejsza, niż ja kiedykolwiek byłam. Przełamałaś się raz i wiem, że możesz zrobić to po raz kolejny. A do lekarza musisz pójść. Wiesz, że to nie jest normalne. Może ten pajac cię czymś zaraził - zasugerowała mi. Nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam. Ale jak to możliwe? Mimo że nie chcę tego pamiętać, to jestem pewna, że użył gumek.
-Nie pójdę do ginekologa.
-A do mojej mamy? Jest asystentką ginekolog na praktykach, jako że poszła na te studia - znowu. Coś tam już czai, więc może ci jakoś pomóc - nalegała.
-Może po świętach - chciałam uciec od tego. Nie mogłam jej obiecać, że się zbadam. Po prostu nie mogłam.
-Poróbmy teraz coś miłego. Coś, co nie ma związku z facetami - zaproponowała.
-To może zadzwonimy po Kasię jeszcze? - przypomniałam sobie o drugiej przyjaciółce.
-Przecież Kasia jest w Londynie.
-Jak to w Londynie? - byłam w szoku. Przyjaciółka nic mi o tym nie wspominała.
-Spędza okres przedświąteczny z Zaynem - wyjaśniła.
-Z Zaynem? - czułam coraz większy szok.
-Przecież są razem od dwóch miesięcy - wypaliła i wtedy zrozumiała, że o niczym nie miałam pojęcia.

_____________________________________________________________
Hej, jak się podobała druga część? Mam nadzieję, że jest good!
 PRZECZYTAJCIE!
Teraz małe ogłoszonko! Ten, kto wstawi w komentarzu swój adres email weźmie udział w małym losowanku. Zwycięzca dostanie ode mnie list z prezentem! :D Z maila ach-te-moje-blogi@wp.pl skontaktuję się ze zwycięzcą i poproszę o adres oraz imię członka 1D, o którym ma być imagin, który napiszę. Powodzenia! :D

Konkurs został zamknięty po 24 godzinach od dodania rozdziału, czyli o 18:15, 23.06.2014

18 komentarzy:

  1. Directoonerka2010.69@autograf.pl
    Rozdział jak zawsze niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  2. martynka9154@gmail.com
    Świetny x
    Wiesz, czytam twoje opowiadanie od prawie samego początku, a musisz wiedzieć, że często fanfici po jakimś czasie robią się nudne i muszę się z nimi pożegnać. Z TWOIM NIE MUSIAŁAM :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JEzuu!!!
    UHR!! Mam nadzieję, że wszystko się ułoży! i Harry do niej wróci!!!
    g.kozhb@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. g.kozub@wp.pl
      :)

      Usuń
  4. O to się piszę na to losowanko! podbijamykosmosrazem@o2.pl
    Proszę się nie śmiać z mojego emailu! A co do rozdziału to genialny!
    Czy ja dobrze zrozumiałam,że Harry i Julia się przespali ze sobą? O matko! Co ten alkohol robi z ludźmi? Ten przemyślenia Harry'ego..
    Biedny ma wyrzuty sumienia przez co zrobić... No,ale.. Właśnie ale... Nie ma żadnego ale.. Tak bardzo współczuję jemu...
    A kurde kolejny szok w tym rozdziale! Kasia z Zayn'em? Są ze sobą od dwóch miesięcy? Spędzają razem okres przedświąteczny? Matko.Matko.Matko.Matko! Szok poprostu jeden wielki szok!
    Kolejne zdziwienie,że Sara była bita przez ojca.. No jezus! No nie wierzę.
    Ale wiesz co? Nigdy się nie spodziewałam,że Zayn i Kaśka są razem to jest największy szok w tym rozdziale! Nigdy bym się nie spodziewała. Na prawdę nigdy..
    Do następnego! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh Harry, Harry tego to ja się po tobie nie spodziewałam. Jednak jesteś facet, nie? Więc też masz swoje potrzeby ;D
    Rozdział jest fantastyczny jak zawsze ;) już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału ;)
    @luvmyloueh91 (londonprincess9194@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział. Nie spodziewałabym się tego, że Julia i Harry się ze sobą prześpią. No i jeszcze Kasia jest z Zaynem, a Sara była bita przez ojca? Wow.. Zaskoczyłaś mnie. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry, alkohol namieszał Ci w głowie, stary. Ojj. Jak sie Julia dowie..to ci jaja urwie. Xd
    A tak poważnie nie dziwie mu sie. Dlaczego ? Zostawie go dla siebie :* mua. Super rozdzial. I ta wiadomosc ze Julka jest bezpłodna...szok, Kasia z Zaynem ? Tak myslalam ! Ale czemu to ukrywala ? :(
    Wez ty mi tu daj jakis szczesliwy wątek z Niallem i jakąś seksi bombą! Niech i on, mój słodziak będzie szczęśliwy. Nie obraze sie jak bedzie to polka o imieniu Martyna. Wcaaaale. Xd hahah nie no żart. Tylko nie z Wal. Błagam. Lubie ją, ale nie. Xd
    nidale222@gmail.com. - moj e-mail. Cos czuje ze nie wygram xddd <3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  8. o kurdeczka... Harry błagam idź do niej! a tak wgle to co z Julią?! zejde na zawał normalnie...
    mój email: gochabu@gmail.com
    kocham cię <3
    @SpeedwayoweLove

    OdpowiedzUsuń
  9. hej, hej ;D czytalam juz kiedys twoje opowiadanie do 15-16 rozdzialu drugiej czesci i teraz wrocilam! zostane tu na dluzej... strasznie ciekawi mnie to dlaczego Kasia nie powiedziała nic Julii... mam nadziej ze szybko dodasz next ;3! mam taką cichą nadzieje ze Hazza powie Julce o tym ze sie przeruchali ;D
    gdy będziesz miała chwilę , proszę abyś zajrzała na moje opowiadanie o Louisie : holdmeinyourarms-louistomlinson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój Boże.... jak ja kocham te opowiadanie i nie mog3 uwieżyć że nie długo może się skończyć. A co do rozdziału to doznałam małego szoku ale łoł Hazza się troche zapędził. Szkoda mi Julii ale i Harrego. Jestem ciekawa o co chodzi z tym że nie może mieć dzieci. Nie źle by było jakby Julia przez ten wybryk z Harrym zaszłaby w ciąże a myślałaby że to Michała. Okey dosyć wyobraznia mmie troche poniosła ;) Kochamm ♥ sandraj930@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. olcia990607@o2.pl
    A co do rozdzialu to lol . Sara tz ma fobie .? A Harry ... grubo . Wiedzialam ze to ze sie upila to nie prawdziwy powod . Czm Juls nie wie nic o zwiazku Zayna i Kasi to chamskie ze jej nie powiedzieli .

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha, namieszał i to grubo Hazz xD
    On się zabezpieczyl wgl? o_O mniejsza. Mam nadzieję, że J. jest zdrowa... Kocham to <3<3<3<3<3

    vicy.xx@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Chyba sie spoznilam.. ajc :(
    boski jak zawsze... czekam dalej <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K