niedziela, 15 czerwca 2014

Chapter 9 "Nie w takiej Julii się zakochałem" - Część I

Okej, zacznę tym razem od swojego gadania, gdyż może wtedy uda mi się zmusić większość do przeczytania notatki, bo te pod rozdziałami to zapewne zazwyczaj są przez Was omijane. Po pierwsze, nie życzę sobie obrażania mnie. Zdaję sobie sprawę, że osoba, która to zrobiła już tego nie przeczyta, bo mnie opuściła, ale to mówię na przyszłość. Nawiązuję tutaj też do dedykacji z poprzedniego rozdziału. Zadedykowałam rozdział dziewczynie, która przestała czytać wszystkie blogi z przyczyn osobistych. Uszanowałam jej decyzję i mądry postęp (moim zdaniem mądry, a znam powód), dlatego zadedykowałam jej rozdział. Więc proszę mnie nie przezywać, bo "tracę" czytelników. Ci, którym się naprawdę podoba zostają, proste - no chyba, że chcą coś w sobie zmienić, jak Gosia. Po drugie, dodałam raptem dwa rozdziały z długimi odstępami czasowymi od siebie, a ktoś mi napisał, że przez to tracę czytelników. Gdybyście czytali notatki pod rozdziałami, wiedzielibyście, że miałam swój powód by nie dodawać. Szkoła też jest dla mnie ważna. W ciągu ostatnich dwóch tygodni nie było mnie prawie wcale w domu, a mimo to dodałam dwa rozdziały, a ten jest trzecim. Jest to przykre, kiedy słyszę coś takiego. I po trzecie, nawiązujące do pierwszego, przypominam, że jeśli komuś nie podoba się blog, może przestać go czytać. Nikogo do tego nie zmuszam, ale jest mi niezmiernie miło, kiedy ze mną jesteście.
Mam nadzieję, że po tej notatce zostaniecie ze mną na dalszy ciąg bloga, jednak będziecie pamiętać o szacunku do mnie.
Zapraszam do zasad bloga w gadżecie "strony".

____________________________________________________
Spało mi się wyjątkowo dobrze. Kiedy mój twardy sen zaczął przeradzać się w delikatny, dźwięki, które mnie otaczały, zaczęły się robić coraz bardziej wyraźne. Podczas mojego lekkiego snu, próbowałam wizualizować sobie, jak znalazłam się w łóżku, jednak niczego nie pamiętałam. Zupełna pustka.
Gdy nagle usłyszałam trzask tłuczonego szkła, gwałtownie wybudziłam się ze snu i podniosłam do siadu w przestrachu. Spojrzałam na siebie w dół i zobaczyłam, że jestem ubrana w swoją koszulę nocną, jednak tę, którą miałam zostawioną na Boże Narodzenie. Zignorowałam to. Wyskoczyłam spod kołdry i wsunęłam swoje nogi w wygodne kapcie, po czym ruszyłam do jadalni, skąd usłyszałam hałas. Byłam lekko niewyspana, zwłaszcza, że obudził mnie trzask szkła, ale zanim doszłam do pomieszczenia docelowego, zdążyłam się trochę rozbudzić. Kiedy weszłam do jadalni, zobaczyłam Harry'ego, który ze wściekłością wpatrywał się w rozbite szkło. Jego pięści było mocno zaciśnięte, więc wyglądał, jakby miał w coś zaraz przywalić. Zdawało się, że nie zauważył mojej obecności.
-Harry? - zapytałam cichutko, a chrypka w moim głosie była słyszalna.
Spojrzał na mnie i wtedy jego pięści przestały być tak mocno zaciśnięte, iż można było pomyśleć, że zaraz sam zgniecie sobie dłonie. Jego wzrok jakby złagodniał, jednak w zieleni jego tęczówek widziałam chłód. Pierwszy raz patrzył na mnie w tak zimny sposób. Ścisnęło mnie w żołądku. Czy zrobiłam coś nie tak?
-Co się stało? - zapytałam.
-Rozbiłem szklankę - powiedział, a jego głos emanował wściekłością.
Nie konkretnie o to pytałam. Chciałam wiedzieć, co działo się z nim, że był taki wściekły. Chciałam wiedzieć, dlaczego tak na mnie patrzy i dlaczego mam wrażenie, że na mnie krzyczy. Nienawidzę krzyku. Tę fobię wywołały u mnie codzienne domowe kłótnie. Ale bardziej niż samego krzyku nienawidziłam, gdy krzyczało się na mnie, zwłaszcza, kiedy nie wiedziałam, dlaczego.
-Czy... Czy wszystko w porządku? - chciałam wiedzieć. Mój głos był pełen wahania. Bałam się, że Harry zacznie na mnie krzyczeć. Nigdy nie widziałam go wściekającego się, a na pewno nie na mnie, dlatego nie wiedziałam, jak się zachowywać.
-Nie - burknął. - Nieważne, zapomnij - bąknął pod nosem, po czym wyminął szkło i po prostu wyszedł z jadalni. Po chwili usłyszałam trzask drzwi, co poinformowało mnie, że zostałam w apartamencie zupełnie sama, nie wiedząc, co się stało.
Chciałam posprzątać szkło z ziemi, ale nigdzie nie mogłam znaleźć szufelki, więc po prostu podgarnęłam wszystko na bok, aby w to nie wejść. Kiedy niechcący skaleczyłam się w palec, automatycznie wsadziłam go do buzi. Szybko pobiegłam do łazienki, aby opłukać skórę. Odkaziłam palec wodą utlenioną i poczekałam, aż krew przestanie małym strumyczkiem cieknąć z rany. Kiedy krwawienie ustało, owinęłam palec plasterkiem i wróciłam do sypialni, gdzie znajdowała się szafa. Wybrałam ubrania, a następnie ubrałam się. Potem poszłam umyć zęby i uczesać włosy. Zdecydowałam się na kłosa. Wybrałam fryzurę, która miała pomóc mi się skupić na czymś innym. Nie chciałam zastanawiać się nad tym, co się stało. Dopiero, kiedy usiadłam z powrotem na łóżku, poczułam, że mam mocnego kaca. Wróciłam do jadalni, gdzie w małej lodówce, były umieszczone butelki z wodą. Musiałam przepijać swojego kaca, bo strasznie chciało mi się pić, jednak woda nie na długo pomagała. 
Nagle usłyszałam otwieranie drzwi. Gdy wychyliłam się z jadalni, zobaczyłam Harry'ego, który miał w dłoniach tackę z dwoma talerzykami, na których mieściło się jedzenie i dwoma kubkami kawy. Wszedł do jadalni bez słowa i postawił jedzenie na stoliku.
-Przyniosłem ci śniadanie - powiedział sucho, po czym usiadł na jednym z krzeseł, aby zabrać się za swoją porcję.
Bałam się cokolwiek do niego powiedzieć, bo wciąż emanowała nim ta wściekła aura. Usiadłam przy małym kwadratowym stoliku na przeciwko niego i wzięłam talerzyk ze swoim jedzeniem. Zrobiłam pierwszy kęs i zdałam sobie sprawę, że to typowy przepis na kaca, ponieważ pieczenie i suchość stawały się delikatniejsze.
Kiedy zjadłam swoją porcję, kac prawie całkiem ustąpił, został tylko lekki ból głowy.
-Dziękuję - powiedziałam, wiedząc, że zrozumie, że chodzi o jego "lekarstwo".
Spojrzał na mnie swoim wkurwionym wzrokiem, ale nic nie powiedział. Bawił się chwilę widelcem w swoim jedzeniu, zanim wsadził trochę do ust.
-Powiesz mi, co się dzieje? - zapytałam. - Czy zrobiłam coś nie tak?
-Nic - burknął i zapchał usta jedzeniem, jakby chciał uniknąć mówienia.
-To czemu zachowujesz się tak dziwacznie? - chciałam wiedzieć.
-Nie zachowuję się dziwacznie! - prawie krzyknął. - To ty przez cały czas zachowujesz się dziwacznie!
Zabolało, gdyż miałam wrażenie, że nawiązuje on do mojej fobii. Czy coś się zmieniło w jego myśleniu, bo wczorajszym dniu? Byłam zbyt nachalna z pocałunkiem, gdy złapałam welon?
Odłożyłam widelec na talerzyk i odsunęłam się trochę od stołu, chcąc być jak najdalej od niego. Gdyby nie ściana, odsunęłabym się jeszcze bardziej. To co powiedział, zdecydowanie trafiło prosto do mojego serca. Nie wiem, czy to zauważył. Chyba był zbyt wściekły. Nie wiedziałam, jak na to reagować.
-Nie krzycz na mnie - powiedziałam spokojnie i opanowanie, ale w środku prawie płakałam.
-Nie krzyczę - burknął tak wrednie, że chciałam mu wtedy przyłożyć w twarz.
-Krzyczysz - stwierdziłam. - Opanuj się, okej? Jak coś jest nie w porządku, to mi to po prostu powiedz, zamiast stroić fochy!
-Nie stroję żadnych pieprzonych fochów! Po prostu jestem wściekły, okej?! - wydarł się.
-Ale na co?! - starałam się krzyczeć tak głośno, jak on.
-Na ciebie, bo zachowałaś się wczoraj jak idiotka! - warknął na mnie.
Serce przestało mi bić, kiedy nazwał mnie "idiotką". Pierwszy raz nie powiedział tego na żarty. Pierwszy raz mnie wyzwał. W tamtym momencie umarłam. Po prostu umarłam. To nie był zwykły ból, zdecydowanie nie. Kiedy ukochana osoba, osoba, która zawsze cię wspierała, osoba, która składała pocałunkach na twoich ustach i szeptała czule, że cię kocha, wyzwie cię podczas kłótni, kiedy dzień wcześniej było okej... To jest jak śmierć. Właściwie to nie. To jest gorsze od śmierci. Śmierć jest spokojna, powolna, nie boli - to bolało.
-Przepraszam - od razu okazał swoją skruchę. - Przepraszam - powtórzył. - Nie chciałem tego powiedzieć.
-Wszystko w porządku - odparłam. Moje serce zbyt mocno go kochało, żeby mu tego nie wybaczyć. Poza tym... Po prostu nie potrafiłam powiedzieć, żeby wyszedł i nigdy więcej mnie nie dotykał. I tak tego nie robił. Czułam, że muszę mu to wybaczyć, bo to ja zawsze przynosiłam zło w naszym związku i miał pełne prawo mnie tak nazwać, bo miał rację.
Harry pokiwał głową, jakby przecząco, po czym podniósł się ze stolika i padł przede mną na kolana.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam - powtarzał. Nie patrzyłam na niego, mój wzrok cały czas był skupiony na punkcie przede mną. - Nie jesteś idiotką. Naprawdę. Jestem po prostu wściekły, nie myślę tak.
-Wszystko w porządku - powtórzyłam i spojrzałam na niego. Starałam się uśmiechnąć, ale kiepsko mi to wyszło i przypominało bardziej grymas. - Powiedz mi lepiej, co się stało - poprosiłam, na co znowu spochmurniał. Przeprosił mnie jeszcze raz, po czym usiadł naprzeciwko mnie.
-Jest okej - zapewnił mnie. - Wściekam się niepotrzebnie.
-Powiedz mi, co jest grane - naciskałam. Po tym, jak mnie wyzwał, nie zamierzałam odpuścić. Musiał mi wszystko wyjaśnić, aby dziura w moim sercu się zrosła.
-Nic - powtórzył uparcie.
-Harry! - nacisnęłam na niego.
-Dobra! - warknął. Jego wściekła aura powróciła. - Najebałaś się wczoraj w chuj! Obiecałaś mi, że nie będziesz tam dużo piła i co? Gówno! Ledwo doniosłem cię do taksówki o piątej rano! Jestem na ciebie wściekły, bo wiem też, że wypiłaś zanim się całowaliśmy! Nie powinnaś była tego robić!
-Harry, ja... - zaczęłam, jednak chłopak nie dał mi dokończyć. Poderwał się z krzesła i spojrzałam na mnie. Jego pięści znów były zaciśnięte.
-Nie, nie chcę tego słuchać. Nie dotrzymałaś słowa. Nie w takiej Julii się zakochałem. Zadzwoń, jak wróci dawna Julia! - krzyknął i zmierzył ku wyjściu. Pobiegłam za nim.
-To koniec? - spytałam ze łzami w oczach.
Odwrócił się przodem do mnie. W jego tęczówkach grała złość, jednak widziałam, że jego oczy są szklane.
-A na co ci to wygląda? - burknął sarkastycznie, po czym wyszedł. I nie wrócił.
Załamana poszłam do kuchni. Nie wiedziałam, co zrobić. Usiadłam na ziemi, obok szkła, które podgarnęłam wcześniej na bok. Ani chwilę się nie zastanawiałam. Chwyciłam większy kawałek i potraktowałam nim nadgarstek. Lekko wyłam z bólu, jednak czułam masochistyczną satysfakcję.

____________________________________________________________
Pierwszy raz dzielę rozdział na części. Nie robię tego przez nikogo. Po prostu tak będzie ciekawiej, a rozdział jest za krótki, by nazwać go rozdziałem. Poza tym, druga część będzie ciągiem tej samej sytuacji, ale z perspektywy Hazzy, czyli będziecie mogli zrozumieć, co naprawdę się stało :)

20 komentarzy:

  1. Przepraszam ale to opowiadanie zamienia się w serial niczym moda na sukces. Bohaterka jak nie płacze, to narzeka, potem sie tnie, upije a na dodatek do tego dochodzi wątek miłosny. Ogarnij trochę tą główną bohaterke, ok? Bo niedługo stracisz większość czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog i tak niedługo się skończy. Będzie więcej rozdziałów niż 10, ale nie więcej niż 20 :) Poza tym, jak już mówiłam - nie podoba się, nie musisz czytać. A ta sytuacja... Nie jest taka prosta. Teraz może wydawać się, że typowa "moda na sukces", ale następny rozdział wyjaśni, że tak nie jest :)

      Usuń
    2. doroga anonimowa. jesli ci się nie podoba to, cuż. nie obrażając cię chcę jedynie zwrucić ówagę, że anonimowoąść dodaje pewnego rodzaju odwagi. Ja mam gla Angie ros obromny szacunek, za to , że dale pisze, że wymysla coraz to iine sceny. pisanie bloga to nie jest łatwa sprawa. I spróbuj postawić, się na jej msc. pisze, stara się, publikuje, mimo , zę ma trudności. i spotyka się z takimi komentarzami jak twój

      Usuń
  2. Harry jest pieprzonym gnojem. Mam nadzieje, ze skoro wyszedl z chaty to teraz jego ktos zgwalci (np. Najebany Lou, ktorego tam ofc niema bo to polska) i bdzie wiedzial,co ona czuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. On nie może jej tak poprostu zostawić

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chciałam podziękować autorce za wszystkie rozdziały. Są niesamowite i jak dla mnie ani trochę nie przypominają mody na sukces. Temat fobii, szczególnie takich jak ta, jest spotykany ale wręcz nierealny dla większości nastolatek. Ty doskonale opisujesz uczucia i to nie tylko te dobre ale również te najgorsze STRACH. Sądzę, że autor/ka pierwszego komentarza opisałaby strach tak jakby to zrobili scenarzyści mody na sukces. Po prostu aktorzy pytają się ciągle siebie nawzajem o swoje uczucia albo wyrażają je w sposób oczywisty np strach- trzęsąc się :P
    Ty masz w sobie tyle empatii, że mogę tylko pozazdrościć.
    Nie sprostasz wymaganiom wszystkich, powinnaś pisać według siebie.
    Nie zwracaj uwagi na podrzędne anonimy :D
    Rozdział cudowny.
    Mam nadzieję, że to historia nie skończy się za szybko :D
    Myślisz może o kolejnej?
    Twoja praca jest naprawdę wartościowa. Nie jest zwykłym romansidłem, chociaż nie brakuje w nim prawdziwej miłości, wiem, że następne również by nie były :D
    Czekam na następny i życzę weny :D Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny rozdziak ♡ tesnir za momentami czulosci pasji i milosci mam nadzieje ze w koncu sie pojawią ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Umarłam gdy Harry powiedział Julii,że to koniec <- moja reakcja na rozdział.Dziękuję.
    Do następnego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem nic nie powinnas zmieniac.. jest dobrze tak jak jest :) piszesz super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wg mnie piszesz genialnie i nie rozumiem osób, które krytykują to opowiadanie. Pomysł jest oryginalny i opisany świetnie. Super rozdział. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi sie podoba i nic nie zmieniaj . Dla kogos kto czegos takiego nie przezyl moze sie wydawac ze Julia dramatyzuje ale tak na prawde to ma do tego powod . A co do Hazzy to serio o to sie tak wkurzyl . ? Myslalam ze serio cos odwalila ze go jakos zranila cos mu powiedziala a tu prosze najebala sie tylko .
    Fajny pomysl z tym podzialem na czesci i z tym ze bd on pisany z 2 perspektyw .

    OdpowiedzUsuń
  10. nie przejmuj się nikim
    dodawaj, pisz rozdziały wtedy kiedy ci się podoba
    wszystko jest cudowne ale ta sytuacja n koniec:'(

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny rozdział :) czekam na nexta :D szkoda,że się rozstają znowu :( pzdr ruda :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Super :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie chcę tu wyjść na jakiegoś hejtera czy coś ale trochę tak bez sensu, że rozdział jest podzielony na 2 części.. lepiej było już dodać trochę później ale w całości.. ale skoro uważasz że tak jest lepiej to ok :)
    a hejterami się nie przejmuj, wszystkich nie zadowolisz :)
    @LunaticCupcake

    OdpowiedzUsuń
  14. Opowiadanie mi się naprawdę podoba tyle, że Julia zachowuje się dziwnie. Może to przez jej chorobę, fobie czy jak to się nazywa. Tego nie wie nikt. Sądzę sama, że jej też jest ciężko się po tym wszystkim pozbierać. Pewnie większość teraz będzie jechać po Hazzie, że powinien przy niej być, al ludzie ogar Harry to też człowiek nie robot więc on też już miał dość. Sądzę, że przerwa w związku im się przyda.
    Tak, to moje zdanie. Jeżeli kogokolwiek tym obraziłam to przepraszam nie miałam takiego zamiaru ;)
    @luvmyloueh91

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam komentarz tamtej osoby... to było chore. Ona była chora (podejrzewam, że to dziewczyna).
    Ona nie płakała a ja płakałam...to nie możliwe. Jak on ją potraktował? jak? Chyba wiem jak zakończy się ten blog :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K