niedziela, 6 lipca 2014

Chapter 11 "Święta, święta... A niech będzie już po świętach!"

W bajkach czy filmach Harry powinien pojawić się przed drzwiami mojego domu w święta, ale niestety... Ani nie jest bohaterką niczyjej książki, ani nie gram w żadnym wspaniałym filmie, gdzie główni bohaterowie zawsze robią to, czego się od nich oczekuje. Rano, 25 grudnia zadzwonił do mnie, ale nie po to, by oznajmić, że zjawi się w moim progu za zaledwie dwie godziny, ale żeby złożyć życzenia. Rozmowa była jakby sucha i pełna napięcia. Oboje nie wiedzieliśmy, co powinniśmy dokładnie powiedzieć. Złożyliśmy życzenia i po prostu się rozłączyliśmy.
Boże Narodzenie spędzałam w towarzystwie dziadków od strony mamy i mojej rodzicielki. Nie miałam zbyt obszernej rodziny. Mama miała tylko siostrę, która mieszkała przy Poznaniu, więc daleko jej było do Warszawy. Moja kuzynka i jej mąż również mieszkali w tamtej okolicy, więc odpadali. Poza tym, byli świeżo upieczonym małżeństwem. Na pewno chcieli te szczególne chwile spędzić w bardzo zawężonym gronie. Koleś na pewno by się stresował.
Moi drudzy dziadkowie mieszkali w sumie w Warszawie i mogli
wpaść. Mama nawet ich zaprosiła, ale nie zrobili tego przez wzgląd na tatę. On nie miał zaproszenia, a nie mógł zostać porzucony w święta przez rodziców. Dziadkowie skontaktowali się ze mną telefonicznie i złożyli życzenia. Tata nie wysłał nawet sms'a.
I na tym kończyła się moja rodzina, jeśli nie liczyć braci, którzy odsiadują. Właściwie jednego brata, a mianowicie Alka, bo tylko jego teraz zaliczałam. Jego przepustka skończyła się w wigilię, więc musiał wrócić za kraty.
-Co robisz? - zapytała babcia, kiedy zauważyła, że siedzę przy komputerze.
-Pobieram piosenki na telefon - wyjaśniłam. - Chciałabym ubarwić playlistę.
-Play-co? - nie zrozumiała.
-To taka lista piosenek - powiedziałam. - To trochę z angielskiego.
-Przez tą twoją Anglię nawet w Polsce nie mówisz normalnie - podsumowała mnie.
-Akurat to sformułowanie jest powszechne w Polsce - odparłam.
-A ja tam się nie znam na tym waszym slangu, czy jak wy na to mówicie - powiedziała.
Nie dodałam już nic, po prostu uśmiechnęłam się do niej najszczerzej jak potrafiłam, a potem wróciłam do swojego zajęcia. Babcia siedziała cały czas koło mnie i przyglądała się sprawnym ruchom. Wydawało się, że była zaskoczona szybkością, z jaką moje palce śmigały po klawiaturze. Wyrobiłam się przez te wszystkie lata. I bardzo dobrze, bo szybkość jest potrzebna w pracy menadżera.
-Co właściwie robisz w tej Anglii? - zapytała.
-Pracuję - powiedziałam.
-Jako kto?
-Menadżer. Zajmuję się ustawianiem koncertów zespołu i takie tam. Papierkowa robota - odparłam, nie odrywając wzroku od monitora. W babci głosie kryło się coś takiego, że nie mogłam pokusić się na spojrzenie. Wiedziałam, że do czegoś drąży i chyba wolałbym wiedzieć. Jedno jej spojrzenie w moje oczy sprawiłoby, że wiedziałaby wszystko, o co chciała zapytać. Taka już jest.
-Nie jest to stresujące?
-Jest, ale do zniesienia. Dlaczego pytasz? - chciałam wiedzieć i w tym momencie na nią spojrzałam. Wzrok miała jakby za mgłą. Patrzyła na mnie, ale nie na mnie. Po prostu wlepiała pusto wzrok w widok przed sobą. Była myślami daleko, ale wiedziałam, że mnie słucha.
-Masz depresję... Martwię się o ciebie. Tyle czasu cię tu nie było z nami... psychicznie... Po prostu nie wiem, jak odbierać to, że tak nagle wróciłaś do normalnego trybu życia.
Popatrzyłam na nią marszcząc brwi. Czyli lepiej jakbym zwijała się w kłębek pod kołdrą i wystukiwała niemiarowy rytm bicia swojego serca o szafkę nocną? O co chodziło? Co babcię gryzło tak naprawdę?
-Nie wróciłam do normalnego trybu. Robię coś, czego wcześniej nigdy nie robiłam. Staram się zapomnieć.
-Zapomnieć? Dziecko... Nie widziałam cię malującej nic farbami od wieków, nie pamiętam kiedy grałaś na gitarze... Właśnie w ten sposób zapominasz? Chcesz wymazać cały prawdziwy uśmiech z twojego życia i zastąpić te rzeczy jakimś, za przeproszeniem, gównem, do którego nigdy cię nie ciągnęło? Ja wiem, że to wszystko jest dla ciebie trudne, ale zmieniając siebie, zmieniając rzeczywistość, nie zmienisz tego, co już było. Mleko zostało wylane. Pozamiatane - powiedziała.
-Więc dlaczego twierdzisz, że to normalny tryb życia? Skoro widzisz, że nie robię tych wszystkich rzeczy - nie bardzo rozumiałam. Poczułam się zagubiona.
-Normalny wcale nie znaczy, że taki, jaki powinien być. Po prostu tryb, który nie przyciąga niczyjej uwagi, oprócz osób, które cię kochają - powiedziała. - I właśnie to mnie martwi. Robisz coś, czego nie lubisz, a nie robisz tego, co kochasz. Ktoś przechodzący przez ulicę powiedziałby, że wróciłaś do siebie, ale ja widzę, że twój stan jest gorszy niż miesiąc temu.
Westchnęłam.
-Naprawdę podoba mi się to, co robię teraz. Może nie kocham tego jak malowania, czy grania na gitarze, ale jest w porządku.
-Zmieńmy temat... A co z Harrym? Gdzie on właściwie jest? Odkąd przyjechaliśmy z dziadkiem, unikasz tego tematu jak ognia.
-Nie wiem, gdzie jest. Pewnie z rodziną. Po prostu postanowiliśmy spędzić te święta oddzielnie.
-Wiem od Ani, że się pokłóciliście.
-No i?
-Normalnie grałabyś na gitarze. Nie po to kupiliśmy ci instrument dwa miesiące temu, żeby stał i się kurzył. Proszę, spraw mi przyjemność i zagraj coś. Cokolwiek. Może to być po prostu szarpniecie strun. Tyle.
-To już nie to samo. Robię wdech i robię wydech. Jestem czujna, ale nie słyszę melodii - powiedziałam.
Babcia podniosła się z krzesła obok mnie i wzięła gitarę stojącą w kącie. Lekko starła dłonią kurz, a potem wróciła na miejsce. Złapała jakiś akord i po prostu go zagrałam. Muzyka. Dawno nie słuchałam muzyki. Okej, jakieś tam piosenki z radia czy coś takiego słyszałam i ewentualnie własne brzdąkanie na pianinie, ale to nie to. To przez to nie mogłam usłyszeć melodii. Gitara pobudzała we mnie to coś.
Babcia przyglądała mi się uważnie i wiedziałam, że już wyczuła zmianę we mnie.
-Przemyśl to wszystko - powiedziała i zostawiła mnie w pokoju. Przed wyjściem oparła gitarę tuż koło drzwi.
Podeszłam do niej. Usiadłam na łóżku i położyłam instrument na kolanach. Zagrałam tylko jeden akord i nagle poczułam, że jest mi trochę lepiej. Pomyślałam o tym, co teraz najbardziej mnie trapiło. Brak Harry'ego. 26 grudnia, a jego nie było obok. Nie myślałam chwilowo o Anne czy o tym, że zgwałcił mnie bart. Teraz najbardziej bolała mnie jego nieobecność.
-To był po prostu inny dzień - zanuciłam w rytm akordów. - Was only just the other day - zaśpiewałam to samo, jednak po angielsku.
Wyjęłam zeszyt z szafki obok i zaczęłam pisać. Słowa same ze mnie wypływały.
To był po prostu inny dzień,
Kiedy wszystko to wydawało się takie realne,
Jakby nic nie mogło pójść źle.
Było jak nigdy nie zakończony sen.
Nic się nie zmieniało
Przez tak długi czas.

Napisałam. Zastanawiałam się, czy na pewno wszystko jest zgodne z prawdą. Ten dzień, kiedy się rozstaliśmy zdecydowanie był inny. Tak... Czytałam słowa wielokrotnie. Pasowały. Jak ulał. Chciałam pisać dalej. Czułam napływ weny muzycznej. Wiedziałam, że dziś stworzę coś godne Taylor Swift*, ale miałam to gdzieś. Musiałam wylać swój ból. Napisanie tekstu jeszcze nic nie znaczy. Nie zamierzam tego przecież zamieszczać w internecie. Zwłaszcza, że nie umiem śpiewać.
Ale teraz Ty odszedłeś,
A ja starałam się to cofnąć,
Ale to już nie jest to samo

Łza spłynęła po moim policzku. Co jeśli nie będzie dało się naprawić tego, do czego już doszło?
Ale robię wdech
I robię wydech
Jestem czujna...
ale nie słyszę melodii

Zapisałam kolejne słowa. Na początku wydawały mi się mało spójne, póki nie zanuciłam ich do jakiejś melodii.
Pomimo że oddycham,
Nie potrafię myśleć o
Innym Tobie, Innej mnie, Innym dzisiaj

Trzy kolejne linijki wycisnęły ze mnie kilka łez, ale potem przestałam płakać i obiecałam sobie nie zrobić tego do końca napisania tekstu i stworzenia linii melodycznej.
Gdzie stąd pójdę,
Nigdy nie czułam się tak dziwnie,
Nigdy nie czułam się tak rozdarta,
Ponieważ odkąd się pojawiłeś
Nauczyłam się żyć zawsze z Tobą,
A teraz jestem sama


Wiem, że potrzebuję trochę czasu,
Aby zostawić to wszystko za sobą
Ponieważ wciąż się tego trzymam


Ale robię wdech
I robię wydech
Jestem czujna...
ale nie słyszę melodii

Pomimo że oddycham,
Nie potrafię myśleć o
Innym Tobie, Innej mnie, Innym dzisiaj

Siedzę tutaj całkiem sama,
Nie chcę się ruszać, nie mam gdzie iść.
Nic nie jest prawdziwe... chcę się tylko ukrywać

Bo Ciebie tutaj nie ma

Ale robię wdech
I robię wydech
Jestem czujna...
ale nie słyszę melodii

Robię wdech
I robię wydech
Jestem czujna...
ale nie słyszę melodii


Pomimo że oddycham,
Nie potrafię myśleć o

Innym Tobie, Innej mnie, Innym dzisiaj
Innym Tobie, Innej mnie, Innym dzisiaj

Jakbym nagle poczuła się lżej. Jakby jakaś część kamienia na moim sercu, mojej duszy nagle spadła. Ale nie cała. Bo brakowało muzyki. Musiałam to zaśpiewać, a raczej zafałszować, do czegoś. Wzięłam ponownie gitarę i zaczęłam grać. Zmagałam się kilka godzin, żeby uzyskać wymarzony efekt, ale kiedy to nastąpiło... Byłam o wiele szczęśliwsza. Nadal było mi przykro, że kolejne święta spędzam oddzielnie z Harrym, ale nie tak bardzo. Muszę się do tego przyzwyczaić, zaakceptować... Nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie tak jakbym chciała. Może zawsze tak będzie? Nawet jeśli będziemy razem, nie pozwolę mu się na tyle zbliżyć, aby wziąć z nim na przykład ślub. To by było jak śmierć. Jak obietnica, że będziemy się dotykać każdego dnia. A tego bym nie zniosła.
Jeśli nie będziemy nigdy razem, razem, to czy to nie znaczy, że każdy będzie spędzał święta ze swoją rodziną?
~*~
-Nie jestem durna - fuknęłam, kiedy Zayn po raz kolejny powtarzał mi, co mi wolno, a czego nie.
-Nie powiedziałem tego - zaprotestował.
-Ale pomyślałeś - osądziłam.
-Waliyha, ja po prostu nie chcę, żebyś się w jakikolwiek sposób łudziła na cokolwiek ze strony tej dwójki. Powinnaś się pogodzić z tym, że dla ciebie przepadli - mówił sucho. Jego oczy były zimne i to mnie przerażało. Zawsze kiedy mówił w ten sposób miałam wrażenie, że jego boli bardziej niż mnie, ale to ukrywa.
-To ty wyobraź sobie, że nagle masz zapomnieć o Kasi. Lub o całym zespole. Że macie się nie spotkać nigdy więcej - byłam naburmuszona.
-Po pierwsze, Kasia jest... dla mnie kimś ważnym, ale potrafiłbym ją zostawić dla jej dobra. Podobnie myślę o zespole - powiedział.
-Ale ja myślę inaczej. Ty możesz świadomie podejmować decyzje i wpływać na to, jak inni na ciebie patrzą, ja nie mogłam, więc błagam, przestań mnie pouczać. Podam ci inny przykład... Kasia myśli, że ją zdradziłeś, bo widziała jakieś zdjęcia, ale to nie prawda, to nie byłeś ty. Nie walczyłbyś o nią?
-Nie wiem - odpowiedział, ale ja wyczułam, że się łamie. Nie jestem pewna, czy rozumiał, co mam na myśli do końca, ale częściowo na pewno tak.
-Kocham cię, brat i w wielu przypadkach bym cię posłuchała, ale tutaj nie mogę. Nie potrafię.
-Czyli co zamierzasz?
-Spotkać się z nimi, kiedy wrócicie po koncertach z Polski na nagrywanie piosenki - powiedziałam.
~*~

*Absolutnie nie mam nic do Taylof Swift! Lubię jej piosenki! Chodzi o to, że ona po prostu tworzy piosenki o byłych. Nie jest to według mnie zbyt dojrzale, jednak to jej wybór. Każdy jest, jaki jest i najważniejsze, żeby nie bała się być sobą, bo taką kocha ją świat ;)
__________________________________________________________
Trochę czasu mnie nie było, ale nie miałam go też zbyt dużo. Dobrze mi to w sumie zrobiło. Ostatnio zaczęłam się za mocno skupiać na komentarzach i gdzieś w tym wszystkim straciłam swój sens. Na nowo zaczęłam sobie uświadamiać, że pisze to przecież dla siebie, a nie dla komentarzy. Nie wiem, czy nie zrobię tak, że komentarze z poprzedniego rozdziału będę sprawdzała dopiero, kiedy dodam kolejny rozdział, żeby się nimi zbytnio nie przejmować. W każdym razie... Chciałabym wszystkim życzyć MIŁYCH I PRZYJEMNYCH WAKACJI W DOBREJ ATMOSFERZE I WŚRÓD PRZYJACIÓŁ, a nie z tyłkiem przed komputerem :)

PS: W zakładce pojawił się nowy imagin o Niallu.
PS2: Jeśli zmieniacie nazwy twittera i chcecie, żebym Was dalej informowała o rozdziałach, to piszcie mi o zaistniałej sytuacji na tt!

11 komentarzy:

  1. świetny
    krótki ale i tak świetny x

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej... świetny.. też mi brakuje Hazzy tutaj. bądź silna Jula! <3
    @SpeedwayoweLove

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne ale brak Harrego :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :* Piękna piosenka :D Szkoda mi Juli :(
    Szalonych wakacji :* :* :* :D
    Patrycja :D @shoniaczek

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział ;) pzdr ruda :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A już myślałam, że się niedoczekam.. ale jest <3
    weny i czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny . No no wraca stara Julia i wraca tez Waliyha . Ciekawe co z tego wyjdzie . :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest super :D Cieszę się, że Julia zaśpiewała i zagrała. To było takie!...O.M.G! <3
    Mogłabyś mnie informować na tt? Mój tt - @Agata8317

    OdpowiedzUsuń
  9. NOMINACJA LBA - http://mysterious-angel-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział. Czekam z niecierpliwością na nexta. Pzdr i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz :)

Szablon by S1K